1. Kiedy skończyłem pisać poprzednią tygodniówkę, miałem poczucie niedosytu. Wrażenie, że z tą tygodniówką się w jakimś stopniu spieszyłem. Nawet jeśli była wysłana jeszcze później, niż zwykle. I nie chodzi o to, że była urwana, albo że zapomniałem jakiegoś wątku, że czegoś Ci czytelniczko / czytelniku poskąpiłem. To było niejasne poczucie – „umiem lepiej”. Zaraz obok tej myśli, było też przerażenie – że Ty, czytelniczko, czytelniku to doskonale wyczujesz. Może nieświadomie, ale podskórnie będziesz to czuć. I jeśli to stanie się regułą, to mogę stracić Twoje zainteresowanie… niebezpieczna gra. Tym bardziej że guziczek „zrezygnuj z tygodniówki” masz bardzo pod ręką.
  2. Z drugiej strony, naiwnością moją jest wierzyć, że każda tygodniówka będzie znakomita (jeśli będę miał trochę szczęścia, to znakomitych będzie jedna na kilka, a nie na kilkanaście). Prawo równania do średniej (tak, tak, Kahneman. Dziś zresztą będzie zaskakująco dużo Kahnemana, nawet jeśli nie będzie go wprost wywołanego). Tylko że jedynym sposobem pisania tych lepszych tekstów, jest pisanie w ogóle. A z pisaniem w ogóle wiąże się pisanie przeciętne. I trzeba się z tym pogodzić.
  3. To w sumie jest ciekawa myśl, jaki warto obrać cel, jak mierzyć swoją własną efektywność? Czy patrzeć przez pryzmat liczby zdobytych szczytów (jednostkowe sukcesy), czy dbać o to, aby konsekwentnie być powyżej średniej. Bo z tym powyżej średniej to brzmi na prostsze zadanie, ale zdaje się ze „konsekwentnie” jest właśnie drogą do komplikacji.Tak, w tej tygodniówce znowu będzie o sile procenta składanego w funkcji czasu.
  4. Wracając do punktu 2. Aby móc mieć na koncie rzeczy bardzo dobre, trzeba pogodzić się z tym, że trzeba mieć na koncie także rzeczy przeciętne (a nawet – o zgrozo – słabe). Tym, co pomaga, to wytrwałość, z angielskiego „perseverance”.
  5. Małe wtrącenie. Już to w tygodniówce pokazywałem, ale przypomnę, bo z tym słowem tego człowieka kojarzę. Czyli o znaczeniu wytrwałości w negocjacjach:

(inna rzecz – przykleiło mi się to dokładnie dlatego, że on na to zwrócił uwagę i sposób w jaki to zrobił).

  1. Sztuka wytrwałości… ja już kiedyś o tym pisałem, że warto trwać, nawet gdy ziemia nadal nie zadrżała

  2. Zawsze też przypominam o tym, że po drugiej stronie wytrwałości, jest umiejętność odpuszczenia i benefity, które się z tym wiążą. Bo kiedy odpuszczasz jakiś cel i związane z nim marzenia (Kahneman nazywał to sunk cost), to równocześnie odzyskujesz czas i energię i zapał. Tak, warto pamiętać o upside of quitting.

  3. Czy ja już wspominałem, że bardzo nie umiem odpuszczać? Że bywam często uparty jak osioł? Nie zawsze robię wszystko raz po raz tak samo łudząc się, że tym razem osiągnę inny efekt – to definicja szaleństwa. Czasem jednak niepotrzebnie fiksuję się na jakimś aspekcie domagając się, aby rzeczywistość mi sprzyjała. Poświęcam temu zbyt dużo czasu. Może warto nad tym popracować? Inna sprawa, że często robię rzeczy nie mając jasno określonego celu działania. Co też jest średnio mądre.

  4. Siła procentu składanego w funkcji czasu na dwóch obrazkach (z wstępem opisowym). Od kilku lat, jest moim rytuałem, aby po nowym roku wkopać choinkę bożonarodzeniową. Wybierana na święta choinka jest niewielka (bo musi się zmieścić w mieszkaniu, bo musi się zmieścić do auta, bo muszę mieć dość sił aby ją do mieszkania i z mieszkania wynieść), więc po wkopaniu zwykle wygląda tak:

Choinka AD 2020 na tle mroźnej polskiej zimy

Ale jeśli pozwolić by działała na nią funkcja czasu, to ani człowiek się obejrzy, efekt jest taki:

Trzeba mieć „tylko” czas i miejsce. I trochę szczęścia, aby po drodze jakieś robactwo, albo kataklizm (powódź / susza / pożar) się do naszej inwestycji choinki nie dobrało.

  1. W tym tygodniu skończyłem czytać Psychology of Money. Wspominał o niej Ali Abdaal, jestem niemal pewien że miał ją na swojej liście Bartek Pucek, albo przewinęła się na jego slacku.

To zbiór felietonów traktujących o podejściu do pieniędzy i o tym, dlaczego ich nie rozumiemy, albo rozumiemy je źle. O czym zapominamy i czego nie chcemy brać pod uwagę, kiedy w grę wchodzą pieniądze. Także o tym, że finansom osobistym bliżej do prognozy pogody, niż planowaniu podróży w kosmos. Kilka cytatów z tej książki:

  1. Effectively all of Warren Buffett’s financial success can be tied to the financial base he built in his pubescent years and the longevity he maintained in his geriatric years. His skill is investing, but his secret is time. That’s how compounding works.

    Many bets fail not because they were wrong, but because they were mostly right in a situation that required things to be exactly right.

    Mostly right… aua.

    Control over doing what you want, when you want to, with the people you want to, is the broadest lifestyle variable that makes people happy.

    i dlatego zaczynamy dzień od wdzięczności. Bo to ustawia nasz kontekst, bo to dba o nasz nerw błędny, bo to nas nic nie kosztuje.

    I think most people, deep down, want to be wealthy. They want freedom and flexibility, which is what financial assets not yet spent can give you. But it is so ingrained in us that to have money is to spend money that we don’t get to see the restraint it takes to actually be wealthy.

    Every bit of savings is like taking a point in the future that would have been owned by someone else and giving it back to yourself.

    One-degree increase in body temperature has been shown to slow the replication rate of some viruses by a factor of 200.

    A tego o gorączkach nie wiedziałem…

    what you should learn when you make a mistake because you did not anticipate something is that the world is difficult to anticipate. That’s the correct lesson to learn from surprises: that the world is surprising.

  2. Graham was constantly experimenting and retesting his assumptions and seeking out what works—not what worked yesterday but what works today.

    Genialna rzecz. Wiedzieć że coś działało – to jedno. Wiedzieć dlaczego, drugie. Rozumieć żę to zę działało kiedyś nie oznacza, ze będzie działało jutro- trzecie. Nie ma co się przywiązywać do swoich własnych dotychczasowych rozwiązań.

    The simple idea that most people wake up in the morning trying to make things a little better and more productive than wake up looking to cause trouble is the foundation of optimism.

    Pessimism just sounds smarter and more plausible than optimism.

    to brzmi zdecydowanie za bardzo jak ja (por. człowiek, który wszystko neguje

    Only 2.5% of Americans owned stocks on the eve of the great crash of 1929 that sparked the Great Depression.

    To mnie cokolwiek zaskakuje. Jak to jest, że zjawisko, które dotykało bezpośrednio ledwie 2.5% amerykanów, zmiotło całą gospodarkę i wywołało wstrząsy na całym świecie..

    Beating the market should be hard; the odds of success should be low. If they weren’t, everyone would do it, and if everyone did it there would be no opportunity. So no one should be surprised that the majority of those trying to beat the market fail to do so.

    I tu wracamy do istoty średniej. Wcale nie jest łatwo być lepszym niż średnia. A kiedy trwale chcesz być lepszym, od swojej własnej przeciętności, to… stale się rozwijasz. Jak to ubrać w funkcję czasu, to efekty mogą być niezwykłe… tylko trzeba czekać. Tylko że zbyt często chcę już. Umieć, mieć, już.

  3. Jeszcze o średniej. Wszyscy jesteśmy przekonani o tym, że jesteśmy lepsi niż średnia. Może nie znamy się lepiej niż przeciętny człowiek na fizyce jądrowej, ale jesteśmy przekonani, że jesteśmy kierowcą lepszym niż przeciętny i kochankiem lepszym niż średnia.

    Ostatnio zdarzyło mi się o tym myśleć. O tym jakim jestem kierowcą, rzecz jasna. Oczywiście że jestem przekonany o tym, że umiem dobrze prowadzić samochód tylko… skąd niby to moje przekonanie?

    Smutna konstatacja jest taka, że kiedy patrzę na to jak się zachowuję za kierownicą, to w miejsce mojego przekonania, powinienem zainwestować wiele w świadome prowadzenie. Mniej uwag do świata, więcej do siebie i ułatwianie innym korzystanie z drogi, zamiast zakładanie „zdążę, zmieszczę się, wykorzystam jego / jej reakcję”. Coś mi się zdaje, że w korzystaniu ze wspólnej drogi chodzi o to, abyśmy wszyscy bezpiecznie dojechali do celu, a nie my dojechali pierwsi.

    Bądźmy świadomymi kierowcami. (A Tobie życzę bycia lepszym (od przeciętnego) kochankiem).
  4. Wątkiem, który dość mocno przebija się przez całą „psychologię pieniądza” jest to, że lekceważymy wagę czasu. Jako niezbędnego elementu siły procenta składanego, ale także jego wpływu na to, jak my się zmieniamy. Jak w miarę upływu lat zmieniają się nasze doświadczenie, nasze możliwości, nasze potrzeby. I jak bardzo zmienią się w raz z upływem kolejnych. Nad tym drugim chyba wcale się nie zastanawiamy.

  5. Czytając „Psychology…” miałem też niejasne przeczucie, że dojrzewa we mnie czas na zmiany w sposobie, w jaki piszę. Nie tyle zmiana pisania, ile zmiana w pisaniu. Czytałem książkę o pieniądzach, a równocześnie narastało we mnie przekonanie, że powinienem poświęcić trochę uwagi sposobowi w jaki tworzę narrację. Albo wręcz, że powinienem pomyśleć o narracji. To jest jeszcze mgliste, ale… może uda się to uchwycić. Jeśli uchwycę, jeśli wdrożę.. na pewno poczujesz to w tygodniówce.

  6. Taki jestem mądry bo czytam te wszystkie książki. O tym jak inwestować, o tym co w inwestowaniu mądre, a co niewłaściwe. O tym co i kiedy przynosi zyski. O właściwych i niewłaściwych strategiach. A jak przychodzi co do czego i widzę taki wykres:

To mam taką myśl (choć bitcoinów mam tylko tyle, ile dostałem na prezent i tylko dlatego na to patrzę) – a gdyby tak teraz sprzedać, poczekać jak spadnie i za te same pieniądze znowu kupić…

  1. I wtedy właśnie, na całe moje szczęście, idę z tym pomysłem do Arka (który od kilku lat dzieli się wiedzą o bitcoinach i innych kryptowalutach) i pytam, czy jest coś na rzeczy, bo mam taki pomysł żeby zamieszać, kupić sprzedać, zarobić, na co Arek podsumowuje mnie krótko:

Taki chciałem być mądry i oczytany, a jak przychodzi co do czego, to robię to, czego robić w zasadzie nie należy. Ech, Wicie, Wicie, Wicie.. idź Ty z tymi swoimi książkami w cholerę.

  1. Aaa.. będzie jeszcze jeden wykresik, albo dwa. Od kilku lat chodzi mi po głowie zakup złota. Nie za żadne wielkie pieniądze, nie chce w to wkładać całych swoich oszczędności, ale chociaż trochę kruszcu mieć bym chciał. W 2020 roku ceny złota trochę oszalały podskakując sobie o 25% i w efekcie wykresik za ostatnie 5 lat wygląda tak

a za 20 lat…

Ale jak się popatrzy w perspektywie lat 40, to okaże się że..

właśnie wróciliśmy do poziomu z roku 1980 i średnia stopa zwrotu w tym okresie wynosi jakieś -0.2%. Tarąąąąą. Bądź tu mądry.

  1. Istota cierpliwości. 10 lat temu bardzo chciałem mieć różne rzeczy, taki a taki telefon, taki a taki komputer. Wtedy nie było mnie stać na iPhone’a. Jeszcze 6 lat temu Mac był poza moim zasięgiem. I pamiętam, że byłem przekonany, że tak już będzie. Zupełnie nie czułem tego, że moje możliwości rosną na tyle szybko, że już niedługo to wszystko będzie w moim zasięgu.A teraz gdy jest… po pierwsze, boję się tego, żeby się do tego nie przyzwyczaić. Nie uznać, że „to już mój poziom na zawsze”, bo zdecydowanie zbyt łatwo człowiek się do dobrego przyzwyczaja, a los potrafi sobie z takich przyzwyczajeń zadrwić.I po drugie… okazuje się, że kiedy już mogę, to wcale nie zawsze chcę (inna rzecz, że mogę, także dlatego, że umiałem sobie czasem odmówić). Przewrotna rzecz, ten czas.

  2. Noworoczne porządki dotykają także niecodziennego. Wszystko dlatego, że przez ostatni rok przyzwyczaiłem się do tygodniówek, a w mojej głowie tygodniówka to nawet bardziej mailing niż wpis na bloga – za to blog jest bardzo zgrabny, repozytorium treści. Postanowiłem więc pozmieniać trochę stronę, aby lepiej tę zmianę oddawało. Teraz mam niecny pomysł pozmieniać troszkę mailing (żeby się go dobrze czytało). Muszę tylko znaleźć kogoś, kto mi w tym pomoże, bo mnie osobiście to przerasta. Tzn wiem mniej więcej czego chcę, ale absolutnie nie umiem w estetykę, więc czas zwrócić się do specjalistów. Uwaga! Szukam!

  3. To wszystko zbiegło się też z tym, że poczytałem trochę o tagowaniu wordpressowym i jego wpływie na SEO i choć robiłem to zupełnie nie w związku z Niecodziennym, to i tu nastał czas zmian, gdyż jest tu trochę do poprawy. A ponieważ zmieniać to albo wszystko, albo wcale, to…

Więc gdyby się okazało że coś nie działa – to wszystko moja wina.

  1. Czy Niecodzienny wróci na Facebooka? Kurczę… nie wiem. Wiem natomiast, że z sikania pod wiatr niewiele dobrego wynika więc może nie warto się z rzeczywistością boksować, tylko grzecznie dawać szansę się znaleźć. Więc… może jednak wróci.

  2. Ale z tym Facebookiem to nie jest zbyt kolorowo. Trochę zachłanny jest i wszystko chce wiedzieć i zewsząd chce wiedzieć. W ostatnim tygodniu pojawiła się informacja, że zamierza wspólnie gromadzić dane z WhatsApp i Facebooka (co miało być bardzo trudne i wręcz nieracjonalne do wykonania). W ramach rekontry dostali m.in. takie coś:

A ja przy okazji podrzucę pod rozwagę jeszcze te argumenty:

https://www.linkedin.com/posts/jakubjeziorny_privacy-prywatnoagjafd-activity-6753993841445023744-sNRC
  1. więc… ja bym chętnie przeszedł na Signal, ale korzystam z tego, z czego korzystają moi znajomi. Więc… chodźcie na Signal. Albo Telegram. Albo coś innego, ale proszę zostawmy tego cholernego Facebooka, niech bawi się sam. Karmimy (i to głupio) algorytmy, które nam nie służą.

  2. W kontekście rzeczy, które nam nie służą, zgodnie z obietnicą i zapowiedzią (!) popełniłem kolejny tekst na subskrypcjach. Żeby było ciekawiej, to tekst o tym, że na subskrypcje trzeba uważać i mieć je pod kontrolą. Mam wrażenie, że zanim napiszę o tym, co w subskrypcjach fajnego, muszę się obwarować wszystkim, co trzeba mieć na uwadze, kiedy z subskrypcji się korzysta. Więc następny tekst będzie o tym, jak z najpopularniejszych subskrypcji można się wypisać.

  3. Pozostając w temacie usług płatnych, mam dwa pytania:

    • Czy kontrolujesz swoje subskrypcje? Jeśli tak, to jak? Masz do tego jakąś aplikację? A może excel? A może idziesz na żywioł?

    • Czy wiesz jaki jest miesięczny poziom Twoich usługowych wydatków? Tych całkiem prywatnych. Mnie zaskoczyło, że przebiłem poziom 400 złotych miesięcznie. A na pewno nie policzyłem (jeszcze) wszystkiego.

  4. Wspominałem kiedyś o tym, że lubię kawę i że z czasem moje podejście do kawy się zmieniało, i że nawet rozważałem zakup automatycznego ekspresu do kawy. Stanęło na tym, że kupiłem sobie kawiarkę (a jakże, Bialetti) i z czasem kupiłem także młynek żarnowy (Baratza Virtuoso). Wiedziałem, że aby otrzymać dobrą kawę, trzeba umieć ją dobrze zmielić. Wiedziałem, że do kawiarki trzeba mielić trochę grubiej, niż do ekspresu. No więc mieliłem… Dopiero dziś się przekonałem, że mieliłem… za grubo. Bo zmielona powinna być jak sól stołowa, a ja mieliłem trochę bardziej jak sól morska. Jak człowiek Wit nie doczyta, to dowymyśli.

  5. Nowe porządki objęły także newslettery, do których jestem zapisany. Wszystko dlatego, że zacząłem korzystać z aplikacji StoopInbox, która jest klientem pocztowym z nowym adresem, ale dedykowanym do newsletterów. Brzmi skomplikowanie, ale jest zdecydowanie prostsze w użyciu. Chodzi o to, żeby zapisując się do newsletterów korzystać z tej dedykowanej aplikacji (i dedykowanego adresu e-mail). Co to daje? Po pierwsze, Wszystkie newslettery w jednym miejscu. Po drugie, wszystkie inne maile (nie bójmy się tego słowa – ważniejsze maile) w innym miejscu. Mam nadzieję, że dzięki temu będę miał upragniony porządek i w skrzynce i w newsletterach. Mam też nadzieję, że dobrze dobrane newslettery zaowocują ciekawymi tygodniówkami.

  6. Niebezpiecznie dużo osób wokół mnie zaczęło morsować. Ja już wiem jak to się skończy. Wcale nie wiem czy mi się to podoba, ale wiem jak to się skończy. I wtedy się okaże, że branie zimnych pryszniców to nie to samo.

  7. Tak jak w zeszłym roku zachęcam Cię do skorzystania z przysługującego Ci prawa i kiedy będziesz rozliczał swój podatek, pamiętaj aby przekazać swój 1% na Organizację Porządku Publicznego. Jeśli nie masz osoby / organizacji, której swój 1% przekazujesz, przekaż go proszę na pomoc Iwonie Englert-Woźniak .

Dane do PIT’a:
Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”
KRS: 0000186434
Cel szczegółowy: 23/E Iwona Englert-Woźniak

A na koniec zostawię CIę jeszcze z płytą, która ostatnio mi dobrze robi na uszy, nawet jeśli nie jest już pierwszej młodości. I zanim zaczniesz wytykać palcami, pamiętaj – Ty także nie jesteś już pierwszej młodości. Ale nic to, najlepsze przed nami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to Top