Miesiąc: grudzień 2009

  • Jakby się ktoś pytał – Zima…

    W teorii, jest prosto. Jest zimno, śnieżnie i mroźnie. Wszyscy mają czerwone policzki, spierzchnięte usta i zakutani są tak, jakby się wybierali na biegun północny… W tym roku praktyka postanowiła znacząco odejść od teorii…

    Jeszcze kilka dni przed świętami, było biało i mróz szczypał tu i ówdzie. Potem przyszła wiosna, zrobiło się gorąco i cały śnieg trafił szlag… w zamian za to zobaczyliśmy całą gamę kolorów jesiennych… zresztą, sami zobaczcie:

    Co więcej, najprzyjemniej oglądało się zdecydowanie niebo…

    A najwięcej radości z takiej pogody miała młodzież.. całkiem młoda młodzież, która postanowiła wybrać się na grudniową wycieczkę rowerową… No ale cóż, nikt młodzieży nie obiecywał, że czeka ich wyjątkowo prosta droga…

    Ja bym chyba jednak wolał trochę zimy tej zimy jeszcze zobaczyć…

  • Bombkowy wieczór

    Święta święta i po świętach… no prawie:) Ale skoro się zaczęły, na pewno się skończą szybciej, niż może nam się wydawać. I wtedy właśnie przydadzą się zdjęcia, żeby móc powspominać sobie te przyjemne chwile…

    Dla mnie święta to przede wszystkim choinka, a choinka to także bombki… tak sobie myślę, że dzisiaj zamiast słów, wystarczą zdjęcia;) W końcu trzeba zachować siły na dalsze świętowanie;)

    Zatem raz:

    i dwa…

    Zatem dalszych Bombkowych świąt;)

    PS. i co z tego, że to ta sama bombka.. ładna jest:P

  • Dla kogo to radio?

    Coś mi się zdaje, że ten wpis nie będzie utrzymany w klimacie wigilijnym, niestety… Spróbowałem posłuchać dzis nieco innego radia niż zwykle. Ze względu na bliskość na falach, padło na Zetkę. Po kilku świątecznych przebojach, prowadzący połączyli się z Bohdanem Łazuką żeby zadać mu kilka świątecznych pytań, w tym:

    Panie Bohdanie, czy był pan już dziś w supermarkecie?

    Yyyy… Rozumiem, rozmowa na poziomie. Zabrakło mi tylko pytania o to, czy kupił pan już papier toaletowy i czy najpierw podciera pan prawy czy lewy pośladek..

    Następne w programie były wiadomości. Jedynką był materiał o pani Ani*, która przez radio Zet zapytała męża stacjonującego w Afganistanie, czy… może wziąć do domu kotka… I skoro może, no a całą akcję przeprowadziło radio, to kot będzie się nazywał Zet, a kotka Zetka… To się nazywa news..

    Ale mam lepszy. Po tych kilku minutach już wiem. To radio, to nie dla mnie.

  • Prezes liczy na lato…

    Oj.. ryzykowne. Muszę przekonać Was do obejrzenia filmiku, który wygląda znajomo. Nawet bardzo. Bo jest prezes, jest mikrofon i jest w tle domniemany język angielski. A jednak jest wolta i to wcale nie taka spodziewana (mam nadzieję). Bo prezes nie tylko mówi, ale i liczy. I to jak. Liczy tak.. że koń by się uśmiał…

    Zatem.. Wariacja na temat prezesa Laty:

    Tak tak, panie Prezesie, chodziło nam o odgłos paszczą..

  • Wysoka kultura

    Po spacerze, czas na zakupy:) Takie życie;) Ale nie o zakupach będzie mowa, ponieważ w Galerii Krakowskiej postanowiono zorganizować koncert. Zapewne nie pierwszy i nie ostatni, nie mniej jednak trochę przykro mi się zrobiło,że jedynym miejscem styku ludzi i muzyki nieco innej od tej, której możemy na codzień posłuchać w radiu jest chwila, w której oddajemy się szałom zakupów…

    Był dyrygent:

    więc była też i wysoka kultura:

    Były też niewątpliwe pozytywy – orkiestra naprawdę nieźle grała, można było się pobawić w jaka to melodia – rozpoznałem m.in. Motywy z Grease i Bananowy Song Vox’u… a co najważniejsze – skutecznie zagłuszali „Last Christmas.. I gave You my heart…” od którego już się nawet rzygać odechciewa…

  • Zimowa ekspedycja na kopiec Piłsudskiego

    W Krakowie, ponieważ żyjemy w Małopolsce, mamy kilka kopców. Wszystkie one są po to, aby kogoś upamiętnić, aby komuś oddać cześć, ale również po to, aby móc patrzeć na innych z góry. Mała rzecz, a cieszy;) Kopce były, są i będą, dlaczego więc akurat teraz czas na Piłsudskiego? Otóż… Spadł śnieg. Niby nic, a wiele zmienia. Ponieważ takie zimowe dni jak miniony weekend w Krakowie zdarzają się rzadko, postanowiłem spróbować zmierzyć się z zimą.

    Dla wszystkich niedowiarków, śnieg z bliska. Naprawdę z bliska;)

    Ponieważ na spacer nie szedłem sam, okazało się, że w koledze drzemie nadmiar energii. Uderzenie świeżego powietrza i nadmiaru bieli zaowocowało istnym szaleństwem. Biegał, skakał, fikał koziołki.. chyba nawet serenadę śpiewał…

    (Tu na usta ciśnie mi się pierwsza – potem będzie więcej – krytyczna uwaga: obiektyw wymaga czyszczenia. Część z tych plamek zupełnie zbędna.. całkowicie niepotrzebna.. lufa dla fotografa za brak przygotowania.)

    Wreszcie… nie ma chyba nic piękniejszego, jak zimowe słońce… zerknijcie:

    Mam nadzieję, że choć części z Was, zrobiło się zimno. Choć ciut;) Najprzyjemniejsze w spacerze było chyba to, że pod nogami wciąż skrzypiał śnieg. Przy każdym kroku – skrzyp, skrzyp, skrzyp. Idąc po lesie – skrzyp, skrzyp, skrzyp, wchodząc na kopiec – skrzyp, skrzyp, skrzyp, wracając do domu – skrzyp, skrzyp, skrzyp.. Nawet buty w takim śniegu wyglądają inaczej:

    W tym śniegu nawet im do twarzy… wyglądają zupełnie inaczej, niż w miejskiech solno-błotno-śniegopodobnej brei… Aż chce się chodzić.. a niektórym, chce się fikać koziołki.

    A teraz czas na odrobinę ekspiacji i samokrytyki. Nie umiem. Co gorsza,  widzę, wiem i czuję, że coraz gorsze zdjęcia robię.. Coraz więcej złości we mnie, że nie potrafię znaleźć fajnego kadru, dobrego ujęcia, ładnych kolorów… Szukam, ale nie znajduję.. kombinuję jak koń pod górę (a może kopiec) i nic.. nie wychodzi. Złość narasta, gdy zdjęcia obrabiam.. Obrazek, który chciałem uchwycić, bo miał „coś” wychodzi… blado, kiepsko, paskudnie i nieciekawie. I nie dlatego, że taki właśnie jest, a dlatego, że nie zdołałem tego „czegoś” uchwycić… Frustrujące… zwłaszcza, że gdy patrzę, czuję… gdy pstrykam – całą duszę trafia szlag… Dobry aparat, dobra zima, dobre warunki tylko zdjęcia do duszy…

    W sumie, mogłem to napisać na samym początku…

  • W tym kraju wszystkim wolno więcej?

    Ręce mi opadają. W zasadzie już opadły i tym sposobem dołączyły do opadniętej szczęki. Pamiętam słowa panów pOsłów, którzy twierdzą, że ich prawo nie dotyczy, lub też że immunitet jest wystarczającym argumentem do tego, aby bezkarnie łamać prawo. Robią więc z nas idiotów a z siebie święte krowy… Ale jak się okazuje, nie tylko oni…

    Dziś Maciej Maleńczuk, bez żenady za to z wrodzonym urokiem oświadczył widzom TVNu 24, że artystom wolno więcej. Panie Macieju – takiego wała. Może na scenie wszystko wam uchodzi, ale poza sceną, jesteście takimi samymi ludźmi jak my, szaraczki. Bez względu na to jak wielkie morze wódki wypijecie i jak wielką krechę wciągniecie, nie jesteście pojazdem uprzywilejowanym. Nie wolno wam kraść, gwałcić i rabować. Nie stoicie ponad prawem, ani ponad społeczeństwem. Sorry.

    Na dobranoc, ze specjalną dedykacją dla pana Macieja, ze szczególnym podkreśleniem faktu, że jest to fragment występu kabaretowego – piosenka o artystach:

  • Bo duże, bywa też szybkie…

    Jak się wychodzi do ringu z gościem od siebie większym, silniejszym i groźniejszym, to trza mieć jaja… Dlatego trzeba oddać Marcinowi Najmanowi (ten testosteron to lepiej niech sobie zmieni na coś bardziej użytecznego…), że jest odważny… Ale Pudzian go po prostu zmiótł… Jeden strzał i obrona pękła.. Gdyby tak bronili Częstochowy…

    Jak to mówią, tą walkę można w całości pokazać w teleexpresie.. albo nawet w czasie zapowiedzi teleekspresu.. sami zobaczcie:

    I już się pojawiają nietuzinkowe komentarze… np: Nowa ksywka: 'Mariusz „Demotywator” Pudzianowski’ …

  • Jak się (nie) nauczyć typować – lekcja V

    Dzisiejszy wpis, jakże by inaczej, nosi wielce błyskotliwy podtytuł – ta ostatnia niedziela. Dlaczego taki? Z prostego powodu, po prostu wszystko co dobre kiedyś się kończy. Na szczęście, nie tylko to co dobre ma swój koniec, więc i runda jesienna ma się zakończyć właśnie w najbliższą niedzielę. Tak, tak… jeszcze trzy dni i nasi piłkarze pojadą na urlopy, a trenerzy będą mieli dwa miesiące czasu na to, by poprawić wszystkie bolączki. Będą mogli namieszać w składzie, przygotować nowe zagrania i… nowe wymówki. Po 10 tygodniach przerwy piłkarze nie mogą przecież być w rytmie meczowym, nie mogą być od razu w formie, nie mogą zachwycać.. a że runda wiosenna skończy się zanim się tak naprawdę zacznie… cóż… nie możemy brać przecież za wszystko odpowiedzialności… Wracając jednak do tego co tu i teraz…

    Piątek:
    17:45 Piast – Ruch… zaczynamy z wysokiego Ce… Ruch powinien być podrażniony tym, że przegrywa wszystkie ważne mecze. Ruch powinien być zdeterminowany by jakimś miłym akcentem zakończyć rok 2009, bo jeśli przegra, to zamiast wspomnienia świetnej rundy będą mieli nosy spuszczone na kwintę bo co można było zawalić – zawalili… Z kolei Piast… oni chyba chcą już tylko dotrwać do końca rundy. Nad horyzontem pojawiły się czarne chmury, które nie wróżą dobrze przyszłości klubu, a to nigdy nie sprzyja.. Mój typ – Ruch

    20:00  Wisła – Zagłębie heh.. Wisła jest jak na razie jedyną drużyną, która w jakimś stopniu jest przewidywalna. Przegra każdy mecz o stawkę, całą resztę wygra bez wielkich trudności. Zagłębie – cóż, panie Selekcjonerze, chyba już czas, na przypomnienie sobie goryczy porażki. Niestety.. Zagłębie mając w pamięci 0:4 z początki sezonu, będzie walczyć o remis. A gra na remis w tym przypadku nie jest bezpieczna. Wisła chce mieć spokojną zimę, dlatego też mój typ – Wisła

    Sobota
    14:45  Lechia – Cracovia – dobrze radząca sobie Lechia z naszym przyszłym reprezentantem w Lidze Mistrzów.. Tak sobie myślę, że jeśli Pasy mają być naszym następnym reprezentantem w LM, to naprawdę długo na ten awans poczekamy… Co najmniej kilka dekad.. do tego czasu mogą rozwiązać Champions League… Co do Lechii mam jedną wątpliwość. Tycią, maleńką, w zasadzie mało znaczącą – dwa tygodnie przerwy od ostatniego meczu. To jest dużo.. Ale z drugiej strony… może przystąpią zrelaksowani do będącej na fali Cracovii… tym bardziej, że każda fala – tak jak każda seria się kiedyś załamuje, o czym najlepiej wiedzą nad morzem. Panie Prezesie – Wisła będzie miała mniej do doganiania, bo z pomorza wracacie bez punktu – mój typ – Lechia

    16:15  Lech – Korona –  ojej…od jakiegoś czasu, Koroniarzom lepiej wychodzi zmiana szkoleniowca niż zmiana stylu gry. Z kolei Lech (ależ mi wyszła kolejarska gra słów… ) jedzie od przystanku do przystanku. We Wronkach gra im się lepiej, na wyjazdach nieco gorzej… U siebie raczej nie zwykli przegrywać, a jeśli chcą zachować szanse na walkę o tytuł w przyszłym roku, muszą wygrać. Wniosek – mój typ Lech

    17:00  Polonia B. – Odra… Jak by to ująć.. mam dylemat. Odra gra straszny piach.. Ostatnio chwycili dwie czerwone i pozostają czerwoną latarnią ligi. I choć gotowi są oddać pieniądze, a zarząd gotowy jest im tych pieniędzy nie płacić, wszystko wskazuje na to, że tak pozostanie. Polonia… U siebie zatrzymała Lecha, zatrzymali Jagę, na wyjeździe nie podłożyli się GKSowi.. trudny wybór.. Mimo wszystko, chyba jednak wytypuje Polonię B.

    19:15  Śląsk – Polonia W. – Chciałoby się powiedzieć, że nowy trener Polonii kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, ale on kroczy od remisu do zwycięstwa do remisu. Jeśli to sinusoida, to teraz czas na porażkę. Jeśli to jakiś ciąg, to raczej zwycięstwo… ale… Śląsk po tym co pokazał w meczu z Cracovią, powinien być zdeterminowany, aby pokazać coś więcej w meczu z Polonią i to coś więcej powinno być dobrym prognostykiem. Poza tym Bakero musi mieć temat do przemyśleń na długie zimowe wieczory i dlatego właśnie punkty zostaną we Wrocławiu… (pytanie czy zostanie tam też jakiś sędzia.. albo piłkarz.. albo inny jeszcze ktoś).

    Niedziela
    14:45  Jagiellonia – GKS, Jagiellonii w Białymstoku nie jest groźny nikt. Tym bardziej, że zima się zbliża i będzie cokolwiek chłodno, a oni mogą być do takich warunków lepiej przygotowani. Po drugie, GKS to taka maszynka co postanowiła kolekcjonować zwycięstwa i punkty i postanowiła nie tracić bramek, aż ktoś powiedział że teraz to on nie zapłaci, że zapłaci jak będzie miał, jakoś za tydzień, miesiąc, a tak właściwie to na koniec rundy. Bardzo sprytnie powiedział i zupełnie nie zaskakuje mnie reakcja piłkarzy. Jakby chciało się mniej.. albo tylko udawało się mniej. I dlatego właśnie, mój typ na ten mecz to… Remis. Nie może być tak, że wszystkie mecze wygrają gospodarze, nie?

    14:45  Legia – Arka… No i byłby zgryz, ale go nie ma;) Legia u siebie nie przegrywa, a ostatnio choć nie zachwyca punkty gromadzi. Poza tym, trener Urban zapewne chce się pożegnać z klasą z Łazienkowską (pragnę zaznaczyć, że nie precyzuję czy chodzi mi o pożegnanie z rokiem 2009 czy z posadą… ) i punkty mu się przydadzą. Z kolei Arka to wciąż nie jest drużyna, która może na Ł3 powalczyć o komplet, albo chociaż o jeden punkt… Mój typ: Legia

    Oczywiście, żadnej odpowiedzialności za wyżej wystawione typy, nie biorę;)

    aaa… byłbym zapomniał. Czas na jakiś muzyczny element całej zabawy… Miała być ta ostatnia niedziela.. ale że pojawiła się kwinta, niech będzie Kwinto…

  • Kto obroni polską piłkę…*

    Właśnie się zorientowałem, że chciałem swój wpis zacząć prawie tak, jak uczynił to Jacek Sarzało. Tak, wiem, trochę tym sobie schlebiam, ale ja również do idei okrągłego stołu nastawiony byłem mocno sceptycznie, o czym pisałem tu, a cała akcja Canal Plus wydała mi się jedynie wyciągnięciem ręki do związkowych działaczy. Pomyliłem się. Tu nie chodziło o to, by pomóc związkowi, to była doskonała okazja, aby zrobić dobrze wszystkim. Wszyscy zgodzili się w Okrągłym Stole uczestniczyć, ale równocześnie wszyscy przystąpili do „obrad” w trosce o swoje własne interesy.

    Canal Plus chciał pokazać, że mu zależy. Że nie tylko daje kasę, ale też jest dobrym wujaszkiem, który potrafi dobrą radą pomóc wyjść z bagna. To, że w bagnie siedzą ci, którzy skutecznie kopali pod polską piłką doły im nie przeszkadza. To, że środowisko jest w znacznej mierze skorumpowane, im nie przeszkadza – na pytanie o to, dlaczego okrągły stół został zorganizowany dopiero po czterech latach od rozpoczęcia procesu ws. korupcji w futbolu, rzecznik C+ odpowiada, że to pytanie ich nie dotyczy, a okrągły stół jest poświęcony innym problemom… Na pytania dotyczące samej koncepcji, odpowiada w tak strasznym piarowo-marketingowym bełkocie, że aż żal cytować. Przy okazji polecam tekst Dominika Panka (autora pilkarskamafia.blogspot.com) dotyczący okrągłego stołu w kontekście korupcji

    PZPN chciał pokazać, że nie są tacy zabetonowani. Że chętnie posłuchają, co ci wszyscy mądrale mają do powiedzenia. Przy okazji kupią trochę czasu, za który zapłacą jakąś deklaracją poprawy i obietnicą walki o wyższe dobro. No i będą mieli sposobność do tego, by wykazać się sukcesami z lat 80. tych i poskarżyć się na krzywdzące ich opinie, których nie brak w mediach.

    Politycy uznali, że Okrągły Stół, to doskonała sposobność do tego, aby pogrzać się w blasku kamer, pochylić się z poważną miną nad ważkimi sprawami, zademonstrować troskę i zapewnić, że zrobią wszystko co w ich mocy, aby czuwać nad dotrzymaniem postanowień, choć przecież:

    – Klucz do naprawy polskiej piłki posiada biznes. Tylko sponsorzy mogą wywrzeć odpowiedni wpływ na PZPN i doprowadzić do niezbędnych zmian. Liczę, że związek podejdzie do debaty z dużą uczciwością – oceniła szefowa sejmowej komisji sportu Elżbieta Jakubiak.

    No tak… zapomniałem, była pani minister nie ma nic do tego…

    Biznesmeni mieli swoje sprawy. Po pierwsze, była to kolejna okazja o to, aby zadbać o przyszłe zyski. W końcu na kiepskim produkcie nie da się zarobić, a że produkt jest kiepski wie każdy, włącznie z szefem jednego z koncernów medialnych, a zupełnie przypadkowo jeden z właścicieli Legii Warszawa:

    Piłka nożna, jako produkt, cuchnie. Starczy otworzyć telewizor, by najmłodsi nauczyli się całej gamy stadionowego chamstwa. Najbliższe dwa lata trzeba spędzić nie na myśleniu o naprawie piłki od podstaw, ale na tym, by uniknąć kompromitacji w mistrzostwach Europy w 2012. – powiedział Mariusz Walter

    Pojawili się także kibice, ale o co im chodzi tak naprawdę nikt nie wie. W zależności od klubu mają swoje problemy i swoje sposoby na to, aby sobie z nimi radzić. Pozwolili się zepchnąć do roli obserwatorów, którzy nie mają wiele do powiedzenia (choć przez chwilę mieli), którzy muszą słuchać, co uradzą mądre głowy. A potem zasiąść na stadionie i wchłaniać produkt im podany,

    Taka dygresja… czy ktoś wie, dlaczego istniej polska piłka? Po co są ci piłkarze, sponsorzy, działacze… Dla kogo są te stadiony, reklamy i akcje marketingowe? Czy ktoś wie dla kogo robi się szaliki, koszulki i inne gadżety? Czy ktoś wie, kto to kupi, kiedy kibice się znudzą?

    Wreszcie mieliśmy wielkie gwiazdy mediów, którzy mogli nadać odpowiednią oprawę całemu widowisku, aby było ono wielkie, szacowne, historyczne i rewolucyjne. I żeby powiedzieć tak dużo i tak mądrze, aby przypadkiem czegoś nie zmienić.

    Aha… tak na wszelki wypadek, aby okazji do pokazania wiekopomnych wydarzeń piłkarskich nie straciły inne telewizje, kolejna kluczowa dla polskiej piłki debata odbędzie się już 13 grudnia, przed kamerami TVP…

    *…przed obrońcami polskiej piłki

    Materiał zostanie także opublikowany na 11.pl

    —-

    źródła:

    http://www.tvn24.pl/12694,1632239,0,1,pilkarski-okragly-stol-jest-porozumienie,wiadomosc.htmlhttp://sport.tvp.pl/pilka-nozna/wideo/engel-materna-i-zimoch-o-grzechach-polskiej-pilki