Trzeba umieć przegrywać..

Jest taki film, Dobry Rok, w którym stary doświadczony życiem człowiek uczy młodego adepta tenisa sztuki przegrywania, domagając się od niego, by ten po przegranym meczu, wykonał „taniec radości”, pointując, że zwycięstwo nic nie daje, za to porazka może wiele nauczyć. Film polecam każdemu, bo się go po prostu dobrze ogląda, podobnie jak przytoczoną tutaj naukę.

Każdy chce wygyrwać. Każdy walczy o zwycięstwo. Każdy marzy o tytułach, zaszczytach i chwale. Każdy chce mieć co wpisać w cv, każdy… Problem polega na tym, że zwycięstwo jest tylko jedno i nie sposób go podzielić. Najlepszy jest jeden, cała rywalizująca reszta musi zadowolić się miejscem co najwyżej drugim. Taka jest okrutna rzeczywistość. Co więcej, przystępując do zawodów, zazwyczaj wiemy według jakich będziemy grali reguł. Co prawda, możemy nie mieć dość samozaparcia by studiować regulamin, nie mniej jednak jest on znany już od początku wspólnej zabawy. Biorąc w niej udział, zgadzamy się na te zasady, zakładając, że konkurenci również je znają i akceptują. Te zasady będą działały czasem na naszą korzyść, czasem nam wbrew. Od tego są. Continue readingTrzeba umieć przegrywać..

Nie przeszkadzać!

Nie, nie mnie. Nie przeszkadzać jest obserwacją do zeszłego tygodnia. Nie przeszkadzać w zabawie. Bo bawiący znacznie chyba lepiej wiedzą (a może tak im się tylko wydaje i takie sprawiają pozory), w co się gra, jakie są tej gry reguły, mają większe w niej doświadczenie i najnormalniej w świecie nie zamierzają odpuszczać ani przegrywać. Do ostatniego nie dopuszczą. Za dużo mogą stracić, więc nie cofną się przed niczym i nie ma takiego świństwa, przed którym mogliby się cofnąć.

Continue readingNie przeszkadzać!

Co to za obywatel, drze mi się za oknem?

Przyznaję się bez bicia, tak wciąż trwa etap szału pt. mam aparat, mam aparat, mam aparat i co mi zrobicie? Więc tym razem z aparatem wyszedłem na balkon i poluję na tego obywatela, co mi sie za oknem drze w niebogłosy. Sam chciał, bo zwrócił moją uwagę, zapewne zwróciła, bo to - z gatunku sądząc -ona. Gniazdko sobie wije gdzieś pod moim oknem.. znaczy się, będzie głośno... Dopytałem,...

Pod pretekstem piłki

Kolejna notka inspirowana doniesieniami znalezionymi w Dzienniku - jedyną moim zdaniem gazetę, którą można jeszcze czytać. Tym razem jednak bardziej chodzi o sedno informacji a nie o formę w jakiej została podana. Tekst do znalezienia tu: http://www.dziennik.pl/sport/pilkanozna/article379771/Niemcy_robia_z_Bonka_homofoba.html Otóż w niemieckiej ZDF 19 maja ma zostać wyemitowany film o homoseksualizmie w futbolu, który pokazuje jak trudny jest "coming out" na boisku i że są tacy co się nawrócili, są...

Raz drugi…

Ponieważ nowa zabawka cieszy i daje dużo radości, cykam jak głupi, mając nadzieję, że nie całkiem głupio... Tak czy inaczej, trzy szybkie: Cała reszta, jeśli ktoś zainteresowany, do zobaczenia na http://picasaweb.google.com/mphaust/Czchow16_05_2009# I zgodnie  (i godnie) z prośbą takiej jednej, starałem się ograniczyć użycie lampy błyskowej.. prawie się udało;)

Kogo oglądać chcą kibice Wisły?

Tego dawno przy Reymonta nie było. Dawno nie było kolejek do kas, dawno nie sprzedano wszystkich biletów na pniu, w ciągu niespełna sześciu godzin, dawno włodarze klubu nie mogli liczyć na komplet widzów na stadionie przy okazji meczu. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce kilka lat temu, kiedy do Krakowa przyjechał - w ramach eliminacji Ligi Mistrzów - Wielki, Królewski, Real. Potem nie udało się już wzbudzić takich...

Kto zapłaci za rozbudzone nadzieje?

Idziemy na mistrza, walczymy o punkty, zdobędziemy bramki - takie - choć oczywiście nie dosłowne - słowa pojawiają się często przed sezonem, przed rundą, kolejką, a czasem nawet przed samym meczem. A potem? No zwykle jest jak zawsze to co zawsze. I jest też tak, że przynajmniej jedna strona musi z goryczą w głosie przyznawać ze nie wyszło tak, jak miało wyjść i że następnym razem, ze już...

Pamiętaj, aby dzień święty święcić…

Oto nadszedł ten czas, świąteczny. Od wczoraj aż do jutra możemy świętować. I to nie tylko codzienność, ale właśnie niecodzienność. Wczoraj świętowaliśmy pracę, dziś flagę, jutro konstytucję. Jak jest? No bomba. Tak poza wszystkim, to mnie zupełnie to dzisiejsze święto nie obchodzi. Jest sobota, jest pięknie, jest wiosennie, nawet ten lekki wietrzyk nie przeszkadza. Tylko w radiu dziś usłyszałem, że wciąż jeszcze mogę flagę na oknem wywiesić. Tak.....

Back to Top