Miesiąc: luty 2021

  • Lęk w rogu obfitości – Tygodniówka #9.21

    1. Ten wpis miał się nazywać „Cornucopia FOMO”, ale pomyślałem, że wszystkie spam filtry by raczej zwariowały, a Ty miałabyś / miałbyś wątpliwości czy ten mail w ogóle otwierać. Zostajemy przy „Lęk w rogu obfitości”.
    2. FOMO, to oczywiście akronim – fear of missing out, czyli lęk przed tym, że nas coś ominie. To jeden z tych powodów, dla których ciężko nam zrezygnować z serwisów społecznościowych albo informacyjnych. Boimy się (świadomie lub nie), że kiedy nie jesteśmy „na bieżąco”, to coś nas omija. Od tego, aby być na bieżąco i „online” mamy rzecz jasna pełne najciekawszych aplikacji smartfony i niemal darmowy Internet. Niemal zawsze, niemal wszędzie. Aby uniknąć nieprzyjemnego uczucia leżącego i podstaw FOMO zgadzamy się na bycie bombardowanym powiadomieniami (wciąż jeszcze nie nauczyliśmy się tego za dobrze kontrolować). One z kolei potrafią nam zrobić strzały dopaminy, abyśmy byli często na „małym” haju i tak to się kręci.
    3. Natalia Hatalska ostatnio postanowiła pójść niemal na czołowe zderzenie i przez miesiąc korzystała z „dumb phone”, ograniczonego do w zasadzie wyłącznie do funkcji rozmów i sms (choć czyniła od tego wyjątki). Jej wrażenia z tego miesiąca możesz przeczytać w tym wpisie
    4. Dziwnie się to czyta, kiedy samemu stosuję rozmaite sposoby „psucia” swojego telefonu, od szarego ekranu zaczynając, przez rezygnowanie z wielu aplikacji i niemal wszystkich powiadomień, na pożegnaniu z przeglądarką. No cóż.. nie najmądrzejszy ten mój smartfon.
    5. Kto mnie za, zapewne wie że często mówię o sobie per „leniwiec”. I tak też jest, takim siebie widzę. Przynajmniej do czasu, kiedy nie złapię się na tym, że w ciągu dnia, ale już po pracy, szukam czasu i sposobności na to, żeby pograć na ukulele, poszkicować, pouczyć się gry w szachy, zmierzyć trochę z wymyślonymi projektami, pokombinować z wordpressem, pouczyć się SEO, poczytać, napisać tygodniówkę, napisać trochę dziennika…

    Wszystko to staram się zmieścić w kilka godzin, które zostają mi „za dnia” to… zawsze mam wrażenie NieDośćDobrze.

    Nie dość dużo czytam, nie dość dużo szkicuję, nie dość dużo gram.

    Zawsze mi się wydawało, że to przede wszystkim efekt mojego braku organizacji czasu. Że pozwalam mu za bardzo przeciekać między palcami, że jestem zbyt rozkojarzony żeby robić te wszystkie rzeczy efektywnie. A co jeśli to nie tak?

    1. A co jeśli powodem jest to, że próbuję za dużo. I to nie tyle jest za dużo dla mnie, co po prostu za dużo. Teraz to pewnie przesadziłem. Natomiast… może jednak trzeba posłuchać przytaczanego już przeze mnie Buffeta i wybrać tylko kilka rzeczy, które chcę doskonalić, żeby to mogło przynieść efekty. Nie sądziłem, że kiedyś pomyślę, że taka selekcja mi będzie potrzebna.
    2. Stąd właśnie Cornucopia FOMO… Boję się cokolwiek odpuścić, żeby nie stracić… Bo też wszystko to co robię, sprawia mi pewną przyjemność (trudno mnie skłonić do robienia rzeczy, które nie są mi w smak).
    3. Na to wszystko trafiłem na taki cytat u Tima Ferrisa, którzy przypisuje trenerowi mistrzyni olimpijskiej:

    “Do as little as needed, not as much as possible.”

    Henk Kraaijenhof

    No.. sam nie wiem.. ale.. może skorzystam.

    1. Tylko że… nie zawsze umiem się powstrzymać od tego, aby biec po aparat, kiedy prosto z mojego okna mogę ustrzelić taką wiewiórkę..
    1. Pozostając w klimacie „rogu obfitości”, przyznam się, że w ramach przygotowań do newsletter.pl zakopałem się w takiej ilości newsletterów, że nie wiem jak się w nich podgarniać. Co gorsza, to też utrudnia przygotowywanie tygodniówki, bo dałem się przytłoczyć treścią. Zło. Muszę to sobie uporządkować. Co prawda, z tego też urodził się jeszcze jeden pomysł ale…

    Mniej, Wit.. na Boga, mniej. I po kolei.

    1. Znasz moje podejście do TikToka.. nie przepadamy za sobą. Ale… trafiłem na artykuł, który tłumaczy, że dzięki uproszczeniu wielu skomplikowanych funkcjonalności, Tiktok uwalnia kreatywność. Że to co dotychczas wymagało umiejętności, sprzętu i programu, teraz można załatwić bardzo prostym filtrem i uwolnić kreatywność. Na dowód swoich obserwacji, autor przytacza najciekawsze „trendy” i rozwiązania, które się na TikToku pojawiają, na ten przykład:

    I to jest ten moment, w którym sobie myślę, cholera… a może właśnie tak, może to jednak jest znakomity katalizator kreatywności, którego potrzebowała ludzkość…

    1. No i właśnie wtedy trafiam też na:

    i wtedy myślę sobie – nie, chyba jednak nie…?

    1. W czasie kiedy Generacja Z robi dziwne rzeczy do telefonu, grupa przedstawicieli trochę starszego posadziła na Marsie pojazd, którego jedną z części jest aparat, który robi takie zdjęcia:
    https://www.facebook.com/360creator/photos/751877672136721

    No że wow.

    1. NATOmiast (hłe, hłe) równie ciekawe jest zobaczyć, jak wyglądały nasze zdjęcia powierzchni Marsa sprzed prawie 60 lat:

    W ten sposób możemy właściwie zobaczyć postęp.

    1. W tym tygodniu Główny Urząd Statystyczny opublikował dane dotyczące stanu ludności w Polsce w 2020 roku. Tu znajdziesz cały ciekawy artykuł podsumowujący te wyniki ja natomiast zwrócę Twoją uwagę na: Urodzenia w ostatnich latach:

    2017: 400 tysięcy
    2018: 388 tysięcy
    2019: 375 tysięcy
    2020: 350 tysięcy,

    500 plus my ass.

    Dla równowagi, popatrzmy także na wyniki śmiertelności:
    2017: 402 tysiące
    2018: 413 tysięcy
    2019: 409 tysięcy
    2020: 476 tysięcy

    1. Zaczynając troszkę od końca. W roku 2020 było więcej o 67 tysięcy zmarłych, niż w 2019. To oznacza przyrost o ponad 16%. Brzmi naprawdę na to, że sobie z tą epidemią radzimy jak złoto.
    2. Równocześnie, jak informuje ministerstwo zdrowia, z powodu CoVID zmarło w sumie prawie 44 tysiące osób (stan na koniec lutego 2021). Czyli.. to prawie tak, jakby co 10 osoba, która zmarła w ciągu ostatnich 12 miesięcy zmarła na CoVID.
    3. To ja tylko tu zostawię, na deser. Ku pamięci

    Narciarskie mądrości prezydenta na wszelki wypadek przemilczę.

    1. Wracając do urodzeń – zła wiadomość jest taka, że jak z kolei informuje Dziennik gazeta prawna, styczeń 2021 przyniósł najmniej urodzeń spośród wszystkich „styczni” od dekady.
    1. Porozmawiajmy zatem o seksie. Ale tylko chwileczkę i tylko w wyjątkowo samczy sposób. Czy wiesz, dlaczego akurat punkt G? Gdyż G jest pierwszą literą nazwiska Gräfenberg, który prowadził badania m.in. nad kobiecą seksualnością ale… tak po prawdzie to nie on punkt G odkrył. Odkryła go Beverly Whipple ale nie chciała, aby punkt dostał imię(?) po niej. I takich rzeczy dowiaduje się człowiek oglądając niestosowne rzeczy na Youtube.
    2. To jeszcze słówko o YouTube, gdyż… okazuje się, że czasem od piosenki wykonywanej przez światowej sławy artystę, ciekawsze są komentarze pod filmem.
    1. O czym była tygodniówka rok temu?
    • O covidowej panice
    • o podcaście poświęconym Czernobylowi
    • o marketingu podkreślającym kobiecość
    • o książce dedykowanej strategii (dobrej i złej)
    • i o tym, że Murinho da się lubić
    1. Ponieważ powolutku nadchodzi czas składania deklaracji PIT (i chyba jednak nie da się tego zrobić na Macu;/) to…

    Jeśli jeszcze nie wiesz komu przekazać swój 1% podatku, przekaż go proszę na pomoc Iwonie Englert-Woźniak .
    Dane do PIT’a:

    Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”

    KRS: 0000186434

    Cel szczegółowy: 23/E Iwona Englert-Woźniak

    W tym tygodniu Tygodniówka koszmarnie późno. I był taki moment, w którym już już już prawie złożyłem broń i pomyślałem – cholera, tym razem nic z tego nie będzie. Okazuje się jednak, że bardziej od napisania złej Tygodniówki przeraża mnie myśl, że jej nie napiszę i przerwę już całkiem spory łańcuszek. Więc… trochę bardzo przerażony stawiam ostatnią kropkę. A ponieważ jest późno, to o szachach napiszę za tydzień. W końcu.

  • „It’s a kind of magic” – Tygodniówka #8.21

    1. Dziś zacznę od cytatu, a raczej od prawa, ponieważ trzecie prawo Artura C. Clarke’a brzmi:

    Any sufficiently advanced technology is indistinguishable from magic.

    Artur C. Clarke

    I choć może się wydawać, że to wstęp do rozmów o technologii, to będzie jednak trochę o magii i o tym, że wynika ona z niezrozumienia. Dość często niezrozumienia matematyki.

    1. Zagadka, co by się stało, gdybyśmy wzięli nową talię kart, podzielili ją na dwie połowy (nazwijmy je stosami A i B), a potem przetasowali w taki sposób, że po każdej karcie ze stosu A jest jedna karta ze stosu B.

    Właśnie doświadczam tego, że opisywanie tasowania kart słowami jest cokolwiek karkołomne.

    Ale gdybyśmy tak karty przetasowali, to co byśmy mieli? W zasadzie to nic, poza tym, że mielibyśmy przemieszane naprzemian karty. Ale gdybyśmy zrobili to uważnie i zrobili to ponownie… a potem jeszcze 6 razy, to wrócilibyśmy do pierwotnego układu kart.

    Tylko z tą uważnością, jest mały haczyk.

    1. Otóż, ma znaczenie, czy za każdym razem kiedy tasujemy karty, to wierzchnia karta pozostaje na wierzchu po przetasowaniu, czy staje się drugą kartą. Przy pierwszym scenariuszu – potrzebujemy 8 przetasowań aby wrócić „na start”. Przy drugim – 52 przetasowania. A jak zaczniemy mieszać to… jeszcze nie wiem co się stanie. Choć mam wrażenie, że musi na to istnieć jakiś wzór.
    2. Tym bardziej, że dysponując odpowiednią kombinacją obu scenariuszy – opartą o system dwójkowy – możemy ułożyć wierzchnią kartę na dowolnym miejscu w talii. Taka sztuczka. Brzmi skomplikowanie, ale tak działa.

    Tak nam robi matematyka, której do końca nie kumamy, ale odpowiednio zastosowana może nam robić znak zapytania w oczach.

    1. Opisany wyżej sposób tasowania nazywa się „Faro shuffle”, pochodzi od gry w faro właśnie i wygląda tak:
    1. W każdym razie całą masę iluzji moglibyśmy lepiej zrozumieć, gdybyśmy znali podstawę matematyczną. Kombinacja zręczności, pamięci i pewnych zasad pozwala doskonale manipulować kartami i naszą percepcją. Nie chodzi o to, że to jest niemożliwe, czasem jest jedynie niewyobrażalne.
    2. Z tą naszą wiedzą i magią też jest tak, że bardzo często to, czego nie rozumiemy, tłumaczymy właśnie magią, przyrodą, zjawiskami nadprzyrodzonymi, Bogiem. W tym miejscu niestety nie mogę sobie przypomnieć gdzie to przeczytałem (bo to przecież nie jest moja myśl), przypuszczam że to mogło być w Sapiens Harariego, że wszędzie tam gdzie nie umieliśmy zrozumieć tego, co się wydarzało, widzieliśmy Boga (lub bogów). Im więcej wiemy, tym mniej przestrzeni w której moglibyśmy się doszukiwać dowodów na istnienie znajdujemy. Pozostaje nam wiara.
    3. Może to nie był Harari, tylko Gervais:
    https://www.youtube.com/watch?v=MBfeEIVH3n0
    1. Z rzeczy, których nie rozumiem… Czy raczej trochę nie bardzo umiem ją sobie ogarnąć moim małym rozumkiem, ale z racji zawodowych zderzyłem się z tym w zeszłym tygodniu i wciąż jeszcze nie umiem się otrząsnąć.
    https://www.facebook.com/psychoija/posts/1149115158880487

    Te liczby robią na mnie niesamowite wrażenie. I jasne, może to nie jest najbardziej rzetelnie przeprowadzone badanie, ale 39%.. 2 na 5 kobiet mierzyły się z sytuacją, w której nie stać je było na zakup środków higienicznych, które są im zwyczajnie potrzebne. 81%, czyli 4 na 5 kobiet doświadczyło sytuacji w której środków potrzebowało, a ich nie miało skąd zdobyć.

    Mam takie wrażenie, że gdyby to dotyczyło facetów sprawa byłaby dawno rozwiązana. Kobiece problemy kwitujemy „radź sobie z tym”, bo my teraz wysyłamy pojazd na Marsa.

    1. Świat się troszkę zmienia. Szkocja i Nowa Zelandia wyznaczają w tej sprawie nowe kierunki i wprowadzają darmowe środki higieniczne ale… robi mi to w głowie szum.

    Powszechność problemu, intymność i pewnego rodzaju „podstawowość” problemy, który trwa, choć można by go było relatywnie łatwo rozwiązać.

    1. Jest dość niezwykłe, jak czasami mała rzecz potrafi zmienić radykalnie sytuację. Jak czasem prosty zabieg sprawia, że zachowujemy się inaczej… ciut bardziej efektywnie. Jak można zoptymalizować czas wsiadania do metra? Tak:
    1. Ten typ działań nazywa się „Nudge” i w wielkiej Brytanii jest był nawet urząd, który się tym zajmował, tylko że się [trochę uniezależnił])https://www.bi.team). W teorii brzmi to pięknie – znajdować drobne rozwiązania, które dają duże efekty, niestety w rzeczywistości, nie wszystko złoto co się świeci.
    2. W tym tygodniu w szkole rysowania padło na uczenie się twarzy. A takie są tego efekty:
    I nie, szyderco, to nie jest mój autoportret.
    1. Trafiłem też przypadkiem na taki kawałek muzyczny i od kilku dni bardzo mocno mi on towarzyszy (dla mnie to doskonałe tło do działania w ramach metody Pomodoro):

    Nie wiem po co temu panu tyle strun w gitarze, ani nie mam pojęcia jak on to robi, ale muzycznie mi to bardzo odpowiada.

    1. We wrześniu pisałem że czasem warto dodać sobie jakiś znaczek przed imieniem na LinkedIn aby w ten sposób wyłapać czy ktoś do Was pisze z automatu. Przez długi czas wydawało mi się to zupełnie nieistotne, ale w tym tygodniu dostałem zaproszenie, które brzmiało bardzo fajnie, gdyby nie jedna mała rzecz:
    1. LinkedIn rady daje wszelakie. Na przykład podpowiada, jak efektywniej składać ubrania:
    1. A o czym tygodniówka była rok temu?
    • o Notatkach i Notion
    • Troszkę o Amazonie i strategii
    • O tym, czego oczekuje od swoich pracowników Tesla
    • O jednym procencie
    • O składaniu zeznań podatkowych na Macu (swoją drogą, sprawdziłem, w tym roku opisana metoda – delikatnie zmodyfikowana – nadal działa)
    • i o rekomendacji, którą otrzymałem, a którą cały czas traktuję jak powód do dumy.
    1. Tak jak w zeszłym roku zachęcam Cię do skorzystania z przysługującego Ci prawa i kiedy będziesz rozliczał swój podatek, pamiętaj aby przekazać swój 1% na Organizację Porządku Publicznego.
      Jeśli nie masz osoby / organizacji, której swój 1% przekazujesz, przekaż go proszę na pomoc Iwonie Englert-Woźniak .

    Dane do PIT’a:
    Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”
    KRS: 0000186434
    Cel szczegółowy: 23/E Iwona Englert-Woźniak

    1. Tym razem tygodniówka jest krótsza. Gdyż przez pół tygodnia próbowałem się uczyć tasować karty…
  • Tygodniówka pisana z miłością – Tygodniówka #7.21

    1. Ten obrazek powinien być dla Ciebie znajomy:

    Pytanie które z nim jest związane, to… co z tym obrazkiem jest nie tak? A są z nim nie tak przynajmniej dwie rzeczy. Obie są oczywiste i przynajmniej o jednej z nich była mowa na lekcjach geografii.

    1. Po pierwsze, Europocentryzm. Jesteśmy świecie przekonani o tym, że Europa jest w samym środku ziemskiego świata, w końcu od zawsze ta taką mapę znamy, więc nic dziwnego że zdaje nam się, że świat powinien wokół Europy się kręcić. Nie kręci się.
    2. Ale po drugie, ta mapa to jedno wielkie uproszczenie prowadzące do przekłamania. Wszystko dlatego, że rysujemy coś, co jest kulą, na siatkę walca, zupełnie nie wiedząc, jak bardzo nam to zakłamuje rzeczywistość. Mnie zaskoczył ten

    i chciałem zrozumieć czy naprawdę, a po drugie, dlaczego.

    1. Propozycję przedstawienia świata takim, jakim go widzimy i kojarzymy zaproponował w XVI wieku Merkator i się przyjęło. Przyjęło się, choć zapominamy o wadach tego rozwiązania – jak znalazłem w Wikipedii:

    duże zniekształcenia przy przedstawianiu obszarów w wysokich szerokościach geograficznych, trudny pomiar odległości na mapach w małej skali, zniekształcenia powierzchni na mapach o małej skali (Grenlandia leżąca blisko bieguna północnego ma powierzchnie zbliżoną do Afryki).

    więc… jak jest naprawdę?

    1. Tu mamy dwa rozwiązania. Pierwszym jest spróbować odwzorować świat trochę bardziej prawdziwie i na taki zabieg pokusiła się firma AuthaGraph i zrobili to tak:

    Ciężko mi się odnaleźć w tak przedstawionym świecie.

    1. Drugie rozwiazanie, to spróbować pokazać, co jest nie tak z mapą, którą znamy. Tu z pomocą z kolei przychodzi TrueSize pozwalając przenieść nam dowolny kraj i porównać go w odpowiedniej skali z dowolnym miejscem na ziemi. Na przykład możemy zobaczyć jak wyglądała by Wielka Polska w kontekście Afryki:

    1. W ogóle w Afryce okazuje się zaskakująco pojemna, co uchwycił w swoim projekcie niemiecki projektant Kai Krause

    1. Więcej o tym zagadnieniu możecie przeczytać na stronach Benchmark.pl, Newsweek.pl czy CrazyNauka.
      I pomyśleć że wszystko to zaczęło się od jednego obrazka wypatrzonego na LinkedIn…

    2. A tak w ogóle, to możemy sobie pooglądać Ziemię prosto z orbity

    Radźcie sobie z tą piękną symulacją, płaskoziemcy.

    1. Jakie są najgorętsze marketingowe słowa ostatnich kilku lat?

    Idę o zakład, że słowem / serwisem trendem początku 2021 jest Clubhouse. Ale w cieniu tych wszystkich słówek dzieją się także inne, ciekawe rzeczy, związane z technologią, która jest z nami od 50 lat. Mowa o mailach, a konkretniej o newsletterach.Ostatnio Twitter postanowił kupić Reveue i stworzyć swoją konkurencję dla Substacka, Facebook – jak się okazuje – przygotowuje swoje narzędzia dla osób tworzących newslettery, nie mogę więc być dłużny i…Tworzę sobie newsletter.pl;

    1. Chciałem o tym napisać już w zeszłym tygodniu, ale wówczas byłem jeszcze na etapie zdobywania tej domeny i wcale nie byłem pewien, czy uda mi się ją kupić. Wolałem dmuchać na zimne i nie zapeszyć.Mam na tę domenę pomysł (choć to jeszcze za mało, wszak miałem / mam też pomysł na subskrypcje.pl a mimo to, niewiele się tam dzieje. Więc z pokorą i nieśmiałością przygotowuję sobie treść do tego serwisu.

    Trochę zmęczył mnie ostatnio WordPress (choć niecodzienny się z niego nie rusza), więc szukam alternatywy, na razie opierając sobie wszystko o Notion i mając oczy szeroko otwarte na docelowe rozwiązanie (mam już jednego kandydata, i czekam aż wejdą w etap beta, kiedy ja zgubię jedno „alfa” z obecnego etapu newslettera).

    Jaki mam pomysł? On się jeszcze klaruje, ale chcę zacząć od newslettera o newsletterach opartego o katalog newsletterów (jeszcze raz napiszę newsletter i sam pogryzę klawiaturę). W każdym razie chcę zebrać mailingi warte czasu czytelników. Tak.. na początek.

    1. Żeby nie być gołosłownym – jeśli jesteś ciekaw jaki jest stan prac na dziś (i pamiętasz że to jest wersja alfa alfa), to zapraszam Cię

    Tak może wyglądać newsletter.pl
    1. Mam też do Ciebie prośbę. Może jest jakiś newsletter, który czytasz / znasz / lubisz i chcesz się nim podzielić? A może sam(a) newsletter tworzysz i pokażesz mi go? Jeśli jeszcze zechcesz dorzucić zdanie lub dwa o tym, dlaczego akurat ten mailing polecasz – będę Ci ogromnie zobowiązany. Wystarczy że podzielisz się nim ze mną w odpowiedzi na ten mail.

    2. Nie spodziewałem się, że w krótkim czasie zapiszę się do tak wielu newsletterów… Jak na razie, w ramach researchu, gromadzenia nowych źródeł i poszukując ciekawych treści dopisałem się do ponad 40 subskrypcji. Mam nadzieję, że uda mi się w tym wszystkim nie pogubić. Szkoda by było. Moje okienko w StoopInbox wygląda teraz tak:

    1. Aż się zastanawiam, jaka jest magiczna liczba newsletterów, które „idzie ogarnąć”. Moja hipoteza i bardzo intuicyjna, nie potwierdzona żadnymi badaniami odpowiedź brzmi – siedem. Bo to ładna liczba jest.

    2. Dziś święto, przez jednych nazywanych świętem miłości, przez innych świętem komercyjnej miłości. Ale to też doskonały pretekst aby przypomnieć Ci te obrazki, kreski Yehuda Devir

    Myślę sobie, że jak tam wejdziesz, to na długie minuty wsiąkniesz, śmiejąc się i widząc dużo siebie.

    Jest też i polski rysownik którego pracę lubię oglądać, choć są one ciut bardziej dla dorosłych – ciekawych odsyłam do Boli Blog

    1. Mam też słabość do gier towarzyskich. Nie mam tu na myśli gry planszowe (choć i te lubię), ale gry które mają zachęcić nas do rozmowy, zamiast do patrzenia w kolejny ekran. Pierwszą z takich gier spotkałem w poznańskiej Powolności i są one ciekawym punktem wyjścia do rozmowy właśnie. Na walentynki natomiast proponuję zerknąć w grę dla par – Harmonię

    1. A taki kawałek o miłości popełnił całkiem niedawno Sambor:
    1. Żyjemy w tak pokręconych czasach, że rzeczy które wydarzyły się w środę, wydają się zdarzeniami z niemal poprzedniej epoki. Chociaż akurat to co działo się w środę było właśnie takim wydarzeniem, których można się było spodziewać w szczęśliwie minionych nam czasach.
    1. Nie chcę tu robić polityki i tłumaczyć, czy mi się ta akcja podobała, czy nie. Nie chce się zastanawiać czy chodzi o pieniądze, wolność czy zdrowie. Nie w tym rzecz.

      Chodzi mi o to, że ta akcja miała ogromną moc i wystarczyło doświadczać jej świadomie przez kilka minut żeby dojść do wniosku – nie, nie chcę żyć w rzeczywistości, w której słyszę tylko takie komunikaty, albo nie słyszeć żadnej wolnej treści – to jest trochę bardzo przerażające.

      Ale równie mocno robi mi w głowie miazgę to, że to była ledwie środa, a my już możemy o tym zapominać…

    2. Na to wszystko dziś jeszcze dostałem taki cytat:

    i zastanawiam się, czy aby na pewno sobie z tym radzę. Już pomijam ten szalony zapis na nadmiar newsletterów, ale czy umiem filtrować bodźce. Czy umiem ograniczać wszechobecny szum. Nawet jeśli o tym myślę, nawet jeśli o tym piszę, nawet jeśli poograniczałem telefon na wiele różnych sposobów, to wcale nie jestem pewien, że to jest wystarczające.

    1. Czemu potrzebujemy wolnych mediów? Bo sami nie mamy czasu na to, aby ktoś próbował tłumaczyć nam świat. Bo zbyt duże jest ryzyko, że bez żadnej „kontry” będzie nam wtłaczana do głów tylko jedna wizja świata. A to jest niebezpieczne. I kiedy myślisz że to niemożliwe, aby takie rzeczy działy się w środku europy w XXI wieku, że nikt nikogo nie chce ograniczać, że to tylko chęć opodatkowania bogatych, to proponuję Ci – dowiedz się więcej o tym, jak (nie)działają media na Węgrzech i jak to się stało, że opozycjonista stał się autokratą, który nie toleruje żadnego zdania odrębnego. Posłuchaj najnowszego Raportu o stanie świata Dariusza Rosiaka. Jak zawsze, bardzo warto.

    2. Tu przykład tego, czemu mogą przysłużyć się wolne media. Niestety odpłatny artykuł w NYT (choć koszt wcale nie jest duży – 2 dolary miesięcznie) o tym, jak można deanonimizownać metadane gromadzone do celów marketingowych przy pomocy naszych własnych telefonów i zainstalowanych aplikacji, oraz jak w ten sposób zobrazować atak na Capitol. Cholera, otwiera oczy. I nie, zdecydowanie nie czyni mnie spokojniejszym, raczej przeraża jak wiele można o nas wiedzieć i jak bardzo nie jesteśmy tego świadomi.

    3. Nie chcę twierdzić, że media zawsze są dobre, że nie ulegają wpływom, że nie tworzą własnej rzeczywistości. Że czasem potrzeba wielu, wielu lat aby o tematach „o których szumiało w środowisku” móc pisać i mówić otwartym tekstem. Do czego piję? Będzie piłkarsko.

      Myślę, że dla większości facetów z mojego pokolenia jednym z pierwszych wielkich momentów polskiego sportu jest medal piłkarskiej reprezentacji na olimpiadzie w Barcelonie. I szkoda tylko, że ten medal – o czym dotychczas nie wiedziałem – ma nie całkiem fiołkami pachnące tło. Szczegóły w Kopalni i rozmowie Szymona Jadczaka z Autorem

    4. Czy wiecie że… Disney skwapliwie wykorzystywał swoje animacje w różnych produkcjach celem niebagatelnych oszczędności? Zapewne i pieniędzy i czasu.
    1. A skoro mowa o filmach i produkcji, pieniądzach i reklamie to… Marcinie, sparafrazuję Cię – nie pokazujcie tego w żadnej agencji, bo Was znienawidzą:
    1. Trochę inne spojrzenie, na kwestię porzuconego koszyka:
    1. Kiedy za na ulicy króluje mróz mamy ten komfort, że możemy się schować w naszych ciepłych mieszkaniach. Niestety, nie wszyscy mają tyle szczęścia co my. I właśnie dlatego podziwiam inicjatywę Wrocławia, który postanowił udostępnić Tramwaj zwany ogrzewaniem.

    2. A o czym była zeszłoroczna, walentynkowa tygodniówka?

    • O pani Joannej „fuckers wpadł mi do oka” Lichockiej
    • O agresji w polityce
    • O tym, jakie zawody mają największe poważanie
    • o tym, ile podatków płaci Amazon
    • i wspomnienie piłkarza, którego prawie każdy piłkarz ocenia źle, choć nawet nie wie, jak niewiele wie.
    1. Tak jak w zeszłym roku zachęcam Cię do skorzystania z przysługującego Ci prawa i kiedy będziesz rozliczał swój podatek, pamiętaj aby przekazać swój 1% na Organizację Porządku Publicznego. 

    Jeśli nie masz osoby / organizacji, której swój 1% przekazujesz, przekaż go proszę na pomoc Iwonie Englert-Woźniak .

    Dane do PIT’a:
    Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”
    KRS: 0000186434
    Cel szczegółowy: 23/E Iwona Englert-Woźniak
  • Tylko to się w życiu liczy… Tygodniówka #6.21

    1. Spodziewam się, że to będzie krótka tygodniówka… Obawiam się, że może być – co nawet gorsze – uboga w treść. Mając do wyboru lanie wody, albo przyznanie się (także przed samym sobą), że tym razem nie odrobiłem zadania domowego, wybieram jednak to drugie. W jakiś taki niezwykły sposób w sukurs z pomocą przychodzi Piotr Bukartyk z piosenką:

    1. Na przewrotną osłodę mogę tylko dopowiedzieć, że zeszłotygodniowa tygodniówka była lepsza (o czym nie wiedzieć czemu mniejsza niż zwykle grupa czytelników zdołała się przekonać). Druga dobra wiadomość jest taka, że najprawdopodobniej przyszłotygodniowa też będzie lepsza. Tak bardzo duże znaczenie ma kontekst.

    2. Dowód znaczenia kontekstu – ten sam szary kolor w otoczeniu jaśniejszym sprawia zupełnie inne wrażenie, niż w otoczeniu ciemnym. Więc… nawet jeśli to to samo, to wygląda zupełnie inaczej.

    Kwadraty opisane A i B są tego samego koloru.

    Żeby było zabawniej, nawet jeśli wiesz, że to ten sam kolor, to Twoje oczy i Twój mózg twierdzą coś zupełnie innego. O tym mówi nam choćby Kahneman.

    źródełko: Wikipedia

    1. W tym tygodniu zostałem zapytany, w zupełnie niespodziewanych okolicznościach, o Niecodziennego.
      – Czy ja z tego żyję?
      Oj nie, bardzo nie.

      – Ale to jest trochę dzielenie się swoją intymnością
      No cóż.. trochę inaczej nie umiem.

    Nie chce wracać do tego, dlaczego piszę (kiedyś próbowałem to już rozwikłać), ale może dwa słowa o tej intymności. Może być wszakże tak, że choć sam się do tego nie przyznam, jest we mnie jakaś dziwna nutka ekshibicjonisty, która znajduje ujście właśnie w taki sposób.

    Czy to jest intymne…? nie umiem tego ocenić. Ani jakości, ani wartości. Jest we mnie ogromny podziw dla ludzi, którzy mają wewnętrzne niezachwiane przekonanie o jakości swojej pracy. Mi jest nawet ciężko powiedzieć, czy to intymne.

    1. Ja już to kiedyś o swoim pisaniu usłyszałem.

    „Wit, czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego, że to jest pornografia”?

    Żeby było ciekawiej, to nie była uwaga to żadnych tekstów erotycznych. To była uwaga osoby, która zarabiała na życie pisząc, i w ten sposób oceniła moje teksty do Wolfa pisane. Wtedy zupełnie tego nie zrozumiałem, czy teraz rozumiem lepiej? Wcale nie jestem pewien.

    Do kompletu mogę dodać tylko, że tak, wiem, nie da się mnie / moich tekstów komentować.

    1. Zaproszę Cię jeszcze do krótkiej podróży w czasie. W podstawówce do której chodziłem, funkcjonowały tzw. Indeksy, w których oprócz ocen wyrażanych liczbą, nauczyciele mieli za zadanie wpisywać także oceny opisowe po każdym semestrze. Dziś właśnie trafiłem na opisy sprzed, ach joj, 25 lat:

    Deszyfrować?

    Staraj się o większą komunikatywność, jasność wywodu. To samo dotyczy stylu pisania.

    Podtrzymuję swoją opinię sprzed roku, szczególnie o roztrzepaniu. Wit ma zawsze swój interesujący, choć b. trudny do wyrażenia jak i do obrony punkt widzenia.

    No cóż, lata mijają, Wit się wiele nie zmienia.

    1. Będzie jeszcze humor ze szkolnego dzienniczka

    Mam niejasne wrażenie, że treść uwagi była inspirowana przez absolutnie genialną polonistkę, p. Ulę.

    1. Mamy podróż w czasie, to tu jest ciekawy zestaw informacji o tym, czego do końca nie kumamy w związku ze starzeniem się. Taki najbardziej podstawowy wniosek jest taki, że… nie wszyscy będziemy starzeć się tak samo i to jak się będziemy starzeć, zależy także bardzo od nas.

    Od tych nudnych rzeczy, takich jak styl życia, odżywianie się ruch, sen. Wszystkie te rzeczy mogą wpłynąć na to, czy dotknie nas demencja (a wedle autora dotyka 14% powyżej 70 roku życia, co z kolei oznacza, że 86% osób powyżej tego wieku demencji nie ma), oraz wpływa na nasza sprawność seksualną.

    Więc – musisz dobrze spać, aby mieć długo dobry seks. To ja Ci życzę dobrej nocy. Tzn. jeszcze nie teraz, ale tak na koniec tygodniówki, to bardzo chętnie.

    1. A tak w ogóle, to naukowcy potrafią „odpalić” mózg człowieka, który spędził wiele lat w śpiączce. Mózg startuje się ultradźwiękami. No że wow.

    2. W kontekście humoru coś, czego się w tygodniówce sam nie spodziewałem, a zatem żart prowadzącego:

    Żyły sobie myszy. Wszyscy na nie polowali, wszyscy chcieli zeżreć. W obawie o byt biologiczny gatunku myszy postanowiły wysłać poselstwo do mądrego puchacza, który cieszył się sławą nieomylnego na cały las.

    Przybyło poselstwo na miejsce i powiada:

    – Mądry puchaczu, wszyscy na nas polują, wszyscy zżerają. I koty… I sowy… I bociany… Co mamy robić?

    Zanurzył puchacz myśl w swą mądrość niezmierzoną i odrzekł:

    – Uważam, że powinnyście zmienić się w jeże… mając kolce obronicie się przed każdym napastnikiem.

    Powróciło ucieszone poselstwo do rodzinnej nory:

    Puchacz znalazł radę! Zmienimy się w jeże!

    Wśród powszechnej radości znaleźli się także wśród mysz malkontenci:

    – No ale jak my się w te jeże zmienimy?

    Chwila konsternacji. Postanowiono wysłać poselstwo do puchacza jeszcze raz. Przybyli pod puchaczowe drzewo i proszą:

    Mądry puchaczu, powiedz nam, jak mamy się w te jeże zmienić…

    Natręctwo myszy wyprowadziło puchacza z równowagi.

    Nie zawracajcie mi głowy głupimi szczegółami! Ja jestem od strategii i wytyczania kierunków!

    1. Znowu wróciłem do czytania zbyt wielu książek na raz, przez co żadnej skończyć nie mogę. Mam tylko nadzieję, że potem kończył je będę hurtowo. W tym momencie na rozkładzie mam „Talk triggers” (b. Dobra), „The strategy journal”, „Priceless”, Mistrza i Małogarzatę (choć będę musiał spytać internetów czemu jest ona uznawana za największe arcydzieło) oraz The Culture Clash. Cytaty będą, jak tylko skończę. Czyli nie prędko.
    2. Ta ostatnia pozycja jest o tym, że ludzie za bardzo psów nie kumają, i nie powinni się dziwić że pies będzie robił wszystko za jedzenie, a nie wszystko dlatego, że „w ten sposób zaspokoi ego ukochanego właściciela”.

    No, ale psy za jedzenie potrafią naprawdę mocne rzeczy. Na przykład takie:

    Nie wiem czym tego psa karmią, że w połowie biegu potrafi wrzucić hamulec zadem… coś mi się zdaje, że kawiorem.

    1. Pozostając w temacie karmienia – robot wspomagający:

    1. Ciekawy zbiór uwag dotyczących finansów osobistych od Morgana Hausela, autora Money Psychology. Na zachętę:

    No one is as impressed with your possessions as much as you are

    Most financial mistakes come when you try to force things to happen faster than is required.

    Embrace and accept your flaws and build a financial plan around them

    1. I jeszcze dorzucę nową odsłonę wykresu, który pokazywałem w zeszłym tygodniu:

    I z jednej strony akcja GameStop jest wciąż warta 10krotnie więcej niż była warta w sierpniu 2020, ale jak ktoś kupował pod koniec stycznia, to mogło go zaboleć. Tym bardziej, że mamy w zwyczaju (ponownie Kahneman) błyskawicznie księgować mentalnie zyski, i kiedy są one mniejsze niż zaksięgowaliśmy, to nas to boli.

    1. Ale my bardzo chcemy osiągać cele szybko. Najlepiej od razu. Najlepiej bez wysiłku. Najlepiej dzięki szczęściu. I dlatego właśnie gorąco polecam obejrzenie materiału:

    który to wszystko ładnie policzył.

    1. Na drugą nóżkę dopowiem tylko, że gdyby tylko władza chciała, to mogłaby wykorzystać naszą naiwność wobec loterii i zastosować ją jako mechanizm do nauki oszczędzania, ale… władzy to chyba nie po myśli. Władza uważa, że kiedy ludzie oszczędzają, to gospodarka ma się gorzej, więc lepiej, żebyśmy nie oszczędzali. No cóż, ja mam w tej kwestii interesujący, choć trudny do wyrażenia i obronienia punkt widzenia.

    2. A o czym była tygodniówka w zeszłym roku?

      • o procentach i ich odwracalności
      • o dobrej i złej strategii
      • o dziennikach więziennych Archera
      • o newsletterach (a jakże)
      • o niespodziewanych konsekwencjach płacenia tylko gotówką

    Tak jak w zeszłym roku zachęcam Cię do skorzystania z przysługującego Ci prawa i kiedy będziesz rozliczał swój podatek, pamiętaj aby przekazać swój 1% na Organizację Porządku Publicznego. 

    Jeśli nie masz osoby / organizacji, której swój 1% przekazujesz, przekaż go proszę na pomoc Iwonie Englert-Woźniak .

    Dane do PIT’a:
    Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”
    KRS: 0000186434
    Cel szczegółowy: 23/E Iwona Englert-Woźniak

    Głęboko wierzę w to, że za tydzień będzie lepsza tygodniówka. Time will tell.