Miesiąc: czerwiec 2020

  • Czy powiemy sobie dość? Tygodniówka #25

    1. Tym razem siadając do tygodniówki zacząłem od rozkminiania, o czym będzie tym razem. Im dłużej siedziałem, tym mniej jasne było wokół czego tygodniówka będzie się kręcić (choć są wątki, wybaczcie, oczywiste). I wtedy właśnie przyszedł czas na przytoczenie cytatu, który jest tak bardzo do mnie…
    1. Swoją drogą, ja już kiedyś o tym pisałem… ale najwyższy czas pisać, zamiast marudzić. Jedziemy.
    2. Wszyscy wiemy, jak się nazywa pierwszy człowiek, który stanął na księżycu. Wiemy, że jeden mały krok dla człowieka, był wielkim krokiem dla ludzkości. Pytanie. Którą nogą Armstrong stanął jako pierwszą na księżycu?
    3. Zacznijmy od tego, że już nie jesteśmy młodzi. Wiecie skąd o tym wiem? Nie tylko dlatego, że matrix można oglądać na TCM Classic (serio, można i serio, nawet ten żart już zdążył zapuścić brodę). Wiem o tym, ponieważ fejsbuk (to jest taka wiedza, że muszę ją na kogoś zrzucić) pokazał mi to: 
    https://www.facebook.com/DzienDobryTVN/posts/3230784903651451
    1. Inna rzecz, że dokładnie tę reakcję w stylu „waaaaait whaaaaaat” Wywołał we mnie przytoczony przez Adama artykuł o tym, że algorytmy Google’a potrafią z 256 pikseli wyciągnąć twarz człowieka, na podstawie której ten 256 pikselowy obrazek został stworzony. To się nazywa reverse engeneering twarzy. Trochę strach.
    Science allert
    1. Skoro jesteśmy przy obrazkach, to Instagram. Od czasu do czasu, ktoś kto doskonale odnajduje się w rzeczywistości wirtualnej, nagle się budzi i mówi „heeej, to wcale tak nie wygląda, nasze życie wcale takie nie jest, my też jesteśmy brzydcy i mieszkamy w smutnych mieszkaniach”. Prawdę powiedziawszy, nie umiem dobrze ocenić, czy pani z tego profilu pokazuje, że bez retuszu, makeupu i filtrów wygląda trochę inaczej, czy próbuje odtworzyć kogoś innego (bo ona mi na tę samą osobę nie wygląda)
    https://www.instagram.com/p/B0ITHRBI1zu/

    Cała historia do przeczytania na insider

    1. I, tak sobie myślę, o tym też już pisałem. #przprszm.
    2. Więc to nie tylko mój problem 🤤
    https://twitter.com/vincentdnl/status/1275820987909648384?s=20
    1. Kilka dni temu jadąc autem słuchałem radia, w którym Majka Jeżowska opowiadała o koncercie, który miała na PolAndRock 2019 i że to było dla niej niezwykłe przeżycie, najlepszy występ w karierze. Na YouTube można zobaczyć fragment jak Majka Jeżowska daje czadu i… że nie zawsze wszystko co robi i mówi jest dla dzieci 😉
    1. Na mnie natomiast dużo większe wrażenie zrobiło nagranie z koncertu Agnieszki Chylińskiej. 

    Jak to napisał ktoś z komentujących – o klasie i odwadze artysty świadczy możliwość oddania zaśpiewania piosenki nieprzebranymi tłumom.

    1. Tu moment ekspiacji – kiedyś zasłuchiwałem się w tym koncercie Robbiego Williamsa w Knebworth. I pamiętam jak wielkie wrażenie robił na mnie ocean ludzi, przed którym ktoś śpiewa i myślę sobie, że po takich występach w głowie musi się coś przestawić.
    1. Wracając do PolAndRocku, to tam widać niezwykłą energię. Mam też wrażenie, że Maciek Budzich w rozmowie u… hmm.. chyba u Paciorka opowiadał o tym, jak dużo pozytywnych emocji na organizowanych przez Owsiaka i spółkę wydarzeniach, jak festiwal i WOŚP uczą odpowiedzialności i jak bardzo Polak Potrafi.
    2. Kilkanaście miesięcy temu zachęcając młodych ludzi do udziału w wyborach dość prężnie i aktywnie działało
    https://www.instagram.com/p/B2_dlwcIFZZ/

    Inny język komunikacji, inne bodźce, znane dla grupy odbiorczej nazwiska promujące tę akcję. Nie rozumiałem, ale nie miałem rozumieć. Miał być to być przykład pozytywnego fermentu. Akcji oddolnej. Było to jakieś.

    1. Teraz w sieci pojawił się film zachęcający do głosowania młode pokolenie. Ten spot
    https://twitter.com/naprawdejoanna/status/1275658438887038976?s=20

    I tak sobie myślę, że smuteczek. Zarówno w formie, jak i w przekazie. Wściekli młodzi, którzy chcą coś dostać i narzekają, że tego nie dostają, a im się należy. Otóż – wybaczcie – nie należy się. Nie to, że należy się innym, a akurat Wam się nie należy, albo że my nie dostaliśmy, więc Wam się nie należy. Istotą młodości jest chcieć mieć już, a rzeczywistość złośliwie karze czekać i zapracować. Aby mieć, trzeba cholera działać. A macie, droga młodzieży, najlepsze warunki od wielu pokoleń. Pomimo covidu. Możecie mieć pracę jaką chcecie, gdzie chcecie, jeśli umiecie z tego skorzystać. Że truizm gadam… well… Działania nikt wam nie broni. Macie siłę, macie umiejętności, możecie wszystko.

    1. Wiara, że jedno, nawet najważniejsze głosowanie coś zmieni, jest złudna. To głosowanie może w najlepszym razie nieco uspokoić… nie, ono nie uspokoi polityki. Ono ją zdecydowanie zaogni, bo kiedy prezydentem będzie ktoś inny niż obecny rezydent, to przed nami jazda bez trzymanki. Ale to będzie wewnętrzna jazda bez trzymanki, bo trudniej będzie psuć państwo bez „automatycznego podpisu w dużym pałacu”. Wiara w to, że ktoś Wam ozłoci życie, jest złudna. Może jedynie wam troszkę mniej przeszkadzać, ale abyście doświadczyli przeszkadzania, musicie działać. Świat zmienia się od działania, nie od chcenia. Macie moc zmiany świata. Niezależnie od tego, co się stanie w tę czy w niedzielę za dwa tygodnie.
    2. Dla odmiany, mamy też spot dla bardziej dorosłych wyborców. Taki bardziej grzeczny. Taki bardziej do zobaczenia na obiedzie z dziadkami. Taki trochę bardziej zieeeew.
    https://www.facebook.com/watch/?v=266220601319461
    1. W tym momencie Łukasz pyta – Witu, co Ty masz z tym hejtowaniem. To bardzo dobre pytanie, co ja mam, co my wszyscy mamy. Nie, tym razem tylko o tym, co ja mam. Pomijając już to, że jestem człowiekiem, który wszystko neguje, to przede wszystkim staram się szukać ulepszeń. Szukam znaleźć rzeczy, które moim zdaniem nie wykorzystują potencjału, albo niosą przestrzeń na poprawę. W spocie który ma mnie do czegoś zachęcić, potrzebuję emocji. W spocie „dorosłym” nie ma emocji. Są ładne i znane mi buzie, które mówią mi.. mi osobiście nic. Oni są już troszkę zgrani. Oni już przeciw wszystkiemu protestowali. Oni już próbowali i wiecie co.. nawet jak ich lubię, to wiara w to, że kolejny taki sam spot zmieni cokolwiek, jest moim zdaniem naiwna. Ciężko mi uwierzyć, że akurat ten spot przekona kogoś, do pójścia na wybory.
    2. Co nie zmienia w niczym faktu, że powinniśmy pójść na wybory. Nawet, jeśli z matematycznego punktu widzenia, to nic nie zmienia (sorry, nie zmienia). Nawet, jeśli nie mamy na kogo zagłosować, to to czego potrzebujemy, to zastanowić się, czy Polska w której żyjemy jest Polską, w której chcemy żyć. W tym miejscu… no cóż, „nie pragnę wcale byś była wielka, zbrojna po zęby od morza do morza, i nie chcę także by Cię uważano za perłę świata lub wybrankę Boga, chce tylko domu w Twoich granicach, bez lokatorów stukających w ściany, gdy ktoś chce trochę głośniej zaśpiewać, o sprawach które wszyscy znamy”.
    3. Smuci mnie Polska, która wyklucza. Bo niby po co i jakim prawem. I w imię czego. Chcę wierzyć, że każdy, kto nie krzywdzi innych powinien znaleźć miejsce w naszej przestrzeni i nie powinien być w tej przestrzeni niepokojony. Powinienen móc żyć, pracować, leniuchować, robić co mu się żywnie podoba, niezależnie od tego kim jest. Może być nawet białym marudą w średnim wieku. Może być homoseksualistą wierzącym w wielkiego potwora spaghetti. I Dont Care. I prawdę powiedziawszy, nikogo z nas nie powinno to obchodzić. Więc idę na wybory, bo mam dość polityki wykluczania i rozgrywania i napuszczania ludzi na siebie. Agresja i wykluczanie jest prymitywne. Nie chcę Polski prymitywnej i zaściankowej.
    4. Zapewne nikogo z Was to nie obchodzi, ale mimo wielu obiekcji w pierwszej turzę zagłosuję na Szymona Hołownię. Ma mój głos. Dlaczego? Bo mówi o perspektywie dłuższej niż 4 czy 5 lat. Bo nie próbuje mnie kupić obietnicami i rozdawnictwem. Bo pokazuje, że rozsądny katolik może domagać się rozdziału państwa od kościoła, co nie będzie niosło krzywdy ani dla państwa, ani dla kościoła. Bo jest najlepszym z kandydatów. Najlepszym, nie oznacza idealnym. Ale najlepszym.
    5. Na pocieszenie, wiersz, który znalazłem przez przypadek

    A year from now, you won’t
    remember everything you put on
    your checklist. You won’t remember
    how every single second was spent
    and every moment you felt the most 
    productive. But you will remember
    how you felt when you felt loved
    and seen. You will remember those 
    people you got to show love to, even
    when it was on the other side of a
    screen. You will remember that 
    even though you had moments of 
    restlessness, worry, and fear, it
    took courage, strength, love, and
    grace to make it another year. 

    Morganharpernichols

     I jest nawet to w wersji audio. Acz, ostrzegam, od czasów szkolnych „i do mumble”.

    1. Przyznam się Wam do mojego małego „mens crush”. Zupełnie niespodziewanie, jestem pod coraz większym wrażeniem Marcina Prokopa. Nie ze względu na jego występy w TVN, może troszkę ze względu na serię którą zrobił z Browarem Namysłów, troszkę pod wrażeniem jak (moim zdaniem) zjadł Paciorka w rozmowie na Imponderabiliach, ale co do zasady jestem pod wrażeniem lekkości i jasności myśli, które wyraża. Lekkości języka, którego używa. I tego, że pisze tak, jak mówi. W tym miejscu podzielę się też małym smuteczkiem… Marcin Prokop jest obecny na fejsbuku i wiele postów udostępnia publicznie, i gdyby dawał taką opcję, to bym go obserwował. Ale nie daje tej opcji.. stąd smuteczek. Przecież nie będę go podglądał… A czytałbym no…
    2. Wracając do rzeczy ważnych. Czy wiedzieliście, że na linkedIn jest ograniczenie ilości znaków w komentarzu? No więc jest 1250 znaków. Skąd wiem? No bo cóż…

    Wit nie umie w krótką formę.

    1. Linkedin w ostatnim tygodniu dwukrotnie zrobił zmianę w kolorystyce swojego serwisu (części lub całości). Najpierw mocniej zaakcentował czerń, aby zamanifestować swój udział w „black lives matter” a potem zmienił logo na tęczowe na znak wspierania miesiąca pride. Prawdę powiedziawszy… nie wiem co o tym myśleć. Wydaje mi się to mocno na pokaz i niewiele wnoszące, ale… może nie doceniam siły przekazu.
    2. Google poszedł kroczek dalej. Taki feature dodał 

    Sprawdzałem, działa 😉

    1. Jest takie nowe narzędzie do maili, które robi zamieszanie – hey.com; Chwali się tym, że rewolucjonizuje pomysł na zarządzanie skrzynką i że dzięki nim email odzyska należne mu miejsce w wygodnej komunikacji. Przy okazji się jeszcze trochę naparzają z Apple o to, czy należy oddawać 30% do „jabłuszka” za zakup przez ich system, tylko że ja nie o tym. Zobaczcie co Hey.com potrafi:

    a ja dla dwóch chętnych i uważnych czytelników mam zaproszenia (które chyba już nie są potrzebne ;( ).

    1. Z jednej strony bardzo się na hey zajawiłem, z drugiej strony mam zgryz. Bo do testów mam dwa tygodnie (Notion testowałem przez 4 miesiące). Z jednej strony zachęcają do tego, aby stworzyć nowy adres (bo dobrze zaczynać na nowo), z drugiej… na nowym adresie nie ma zwykle spamu, nie ma nawału maili bo ich nie ma, bo przecież tego adresu jeszcze nikt nie zna, więc nie sposób doświadczyć mocy proponowanego rozwiązania. Równocześnie, trudno podawać wszystkim wokół nowy adres, który jest testowany przez dwa tygodnie, a potem trzeba zapłacić 99$ za rok korzystania z usługi. Kurcze, drogo. 99dolarów (nawet jeśli usługa jest tego warta) to jest 10 miesięcy Netflixa. Po 14 dniach korzystaniu z usługi, z której nie mogę w pełni skorzystać. Którą gdzieś indziej mam za darmo. No… nie wiem. Chyba prędzej skuszę się za zapłacenie za zoho.com, z którego korzystam od kilku lat i z którego jestem bardzo zadowolony. Ale gdybyście tylko chcieli pomóc mi sprawdzić to narzędzie, to piszcie na wit.nirski[at]hey.com
    2. Dla tych, którzy zapomnieli, we środe był dzień ojca… tę okazję wykorzystał Apple to wypuszczenia filmu o Tatach. No kurcze… zwiastun robi mi ciary 
    1. Taka ciekawoska o tik toku która wyszła przy zmianach wprowadzanych w nowym systemie iOS od apple:
    https://twitter.com/jeremyburge/status/1275896482433040386?s=20
    1. Troche bardzo przerażające jest, jak bardzo nie wiemy co robią aplikacje na naszych telefonach. I jak bardzo ufamy, że nie robią nic, co mogłoby nam być szkodliwe.
    1. A jeśli jeszcze wam mało czytania, to może skusicie się na artykuł Nasima Taleba o tym, co jest nie tak z IQ ( w skrócie – mierzy nie to, co myślimy, że mierzy i wydaje nam się, że ma jakieś znaczenie, choć nie ma).
    2. Którą nogą Armstrong stanął na księżycu? Lewą. Tak przynajmniej donoszą Lucy i Stephen Hawking. Głupio Hawkingowi nie wierzyć;-)
    3. Inna rzecz, o której Hawking wspomina w książce „George i skarby wszechświata” jest to, że budynek, w którym składane były wahadłowce, jest tak wielki, że ma własną pogodę. Co mają? Pogodę. Chmury i te inne. I chociaż mam duże zaufanie do Hawkinga, to pomyślałem sobie – cholera… na pewno? Może jednak troszke konfabuluje… Wiec.. nie konfabuluje. I podobny problem mieli też w budynkach, w których składali Zeppeliny.
    4. Szybka aktualizacja w kwestii głodówki. Nadal zostaje w mocy, choć zmieniamy jej skalę. Zamiast przerwy od czwartkowej kolacji do sobotniego śniadania (38-40godzin) próbujemy wersji 24h (przerwa od śniadania do śniadania). Czemu tak? Bo to troszkę mądrzejsze (chyba) 😉

    To chyba jest ten moment, w którym prawdziwie wytrwałych (a wciąż ciekawych) mogę zachęcić do przeglądnięcia wcześniejszych wydań tygodniówki😉

  • Potrzebujemy plastra – Tygodniówka #24

    1. W zeszłym tygodniu zapowiedziałem, że piątek będzie dniem postu. I tak było. Chyba pierwszy raz w życiu z premedytacją zrobiłem, sobie głodówkę. Nie 24h, tylko – trochę niezamierzenie – wyszło bliżej 36 (kolacja skończona przed 19 w czwartek, i jedzenie dopiero w sobotę o 8.. czy 9tej.. nie pamiętam). Spodziewałem się wysiłkowości tego pomysłu. Spodziewałem się tego, że to będzie trudne, wymagające, doskwierające ale… troszkę się rozczarowałem. Jasne, od czasu do czasu patrzyłem na zegarek żeby sprawdzić ile to już, ale poza tym – bez wielkich problemów. Do tego stopnia, że zamierzam tu wprowadzić cykliczność. Co tygodniową. Czyli że znów, w piątek nic nie jem (jeszcze zostawiam sobie myśl, czy chce głódówki przed weekendem czy po weekendzie… )
    2. Przy czym to że wiem, że zrobię sobie kolejną głodówkę, nie oznacza, że Ciebie do tego zachęcam. Nie wiem czy to jest mądre. Nie wiem czy to jest efektywne, nie widzę jednoznaczniej korzyści po jednym dniu nic nie jedzenia. Przemawia do mnie argument – gdyby nasi przodkowie nie potrafili poradzić sobie bez nieustannego jedzenia, nie byłoby nas tu. Więc czemu to robię? Bo… mogę. Bo to jest mierzenie się z samodzielnie narzuconym dyskomfortem.
    3. Bardzo wierzymy w siłę woli. Bardzo wierzymy w to, że jak będziemy chcieć jak Michael Jordan, to wystarczy. Tylko że to tak nie działa. Ciekawy wątek na Twitterze: 

    Owszem, trzeba bardzo chcieć, ale najlepsi to „chcę” popierają cholernie dużą dawką działania. Które tylko czasem przynosi efekty. No, ale próbują.

    1. Z drugiej strony… kiedy chcesz, kiedy potrafisz, kiedy czujesz że to jest w Tobie, nic Cię nie zatrzyma. Nic.
    https://twitter.com/i/status/1272089579512901634
    1. Pokazując koncepcję planowania roku w oparciu Notion, nie pokazałem Ci jak ja wypełniłem pierwsze pole „manifestu”, czyli co jest moją istotą / kierunkiem dla roku 2020. To jest trochę pytanie o wartości, którymi się kieruję, i moja odpowiedź brzmi tak:
    1. Dlaczego teraz o tym mówię? Bo… chyba udało mi się połączyć kropki. Albo być częścią łańcuszka kropek. Dzięki temu, że Bartek Pucek pisze ciekawy newsletter, i umożliwił płatnym subskrybentom stworzyć przestrzeń komunikacji na Slacku, mogłem tam powiedzieć, że zdolny człowiek szuka pracy i… ten zdolny człowiek od wczoraj tę pracę ma. 

    Cholernie się cieszę, że mogłem przyłożyć tu trochę swojej sprawczości. I cieszę się z tego, że mogę sobie w ten sposób zweryfikować czy idę w kierunku obranym w manifeście, i czy podążanie w tym kierunku daje mi satysfakcję. Dwa razy tak 😉

    1. Czas na małe ogłoszenie duszpasterskie. Jeśli będę umiał Ci pomóc – chętnie pomogę. Przynajmniej spróbuję. Daj znać. Jeśli nie dasz mi znać, istnieje malutka szansa, że się domyślę, ale powiedzmy to sobie otwarcie, musisz dać mi szansę.
    2. Bardzo często jest tak, że wydaje nam się, że sami niewiele możemy. Że jesteśmy mało istotnym trybikiem i nie możemy wiele zdziałać, bo jesteśmy sami i mali. Ok. Jesteśmy czasem mali, i nie zawsze mamy rozwiązanie i nie zawsze możemy zagwarantować pomoc. Nie mniej jednak, pomoc zaczyna się od chcę pomóc, chcę spróbować. Chcę poświęcić trochę swojego czasu, co może przynieść fajne owoce. Mamy moc poprawiania świata. Korzystajmy z tego.
    3. Tak, to często są naprawdę małe gesty, które robią wielką różnicę. 
    https://twitter.com/MojoCrowe/status/1272670633105612801

    A ja chyba już kiedyś o tym pisałem… – ludzie, róbcie ludziom dobrze

    1. Jak wykorzystać maseczki do ochrony wizerunku? Oto cudownie proste rozwiązanie: 
    1. A czy Ty wiesz, jakiego koloru jest Słońce? 
    1. Zgodnie z obietnicą, staram się znajdować na LinkedIn treści, które poszerzają moją wiedzę / moje umiejętności. W ciekawy sposób miejsce na tej platformie wykorzystuje pan Michał Kowalczyk, dzieląc się swoją wiedzą z zakresu Excela, podpowiada mniej znane „tricki” i sposoby pracy z tym kombajnem. Np. takie:

    Sprawdziłem, działa.

    1. Na LinkedIn można też spotkać ludzi, którzy czytają te same książki, co ja. I na całe szczęście (choć co to za pocieszenie), okazuje się, że ich obserwacja względem Kahnemana jest taka sama jak moja. A nawet ciut bardziej:
    1. Skoro całość książki kończy ledwie 8% (nie wierzymy statystykom), to… sięgnijmy po kilka nowych cytatów 😉

    Correcting your intuitive predictions is a task for System 2. you should know that correcting your intuitions may complicate your life.

    Thinking, Fast and Slow by Daniel Kahneman

    The goal of venture capitalists is to call the extreme cases correctly, even at the cost of overestimating the prospects of many other ventures.

    Thinking, Fast and Slow by Daniel Kahneman

    Dlatego, czasem się udaje, ale częściej się chybia. I niektórzy tak właśnie chybiają… Jeśli mają szczęście, gdzieś na początku ich drogi pojawia się Alibaba, a w jej trakcie WeWork. Gdyby zdarzyło im się odwrotnie, nigdy byśmy o nich nie usłyszeli.

    it is natural for System 1 to generate overconfident judgments, because confidence, as we have seen, is determined by the coherence of the best story you can tell from the evidence at hand.
    Be warned: your intuitions will deliver predictions that are too extreme and you will be inclined to put far too much faith in them.

    Thinking, Fast and Slow by Daniel Kahneman

    You are always ready to interpret behavior as a manifestation of general propensities and personality traits – causes that you can readily match to effects.

    Thinking, Fast and Slow by Daniel Kahneman

    Our comforting conviction that the world makes sense rests on a secure foundation: our almost unlimited ability to ignore our ignorance.

    Thinking, Fast and Slow by Daniel Kahneman

    W kontekście tego, że ludzie „wiedzieli o zbliżającym sie kryzysie finansowym

    This is a misuse of an important concept. In everyday language, we apply the word know only when what was known is true and can be shown to be true.
    We can know something only if it is both true and knowable.What is perverse about the use of know in this context is not that some individuals get credit for prescience that they do not deserve.
    It is that the language implies that the world is more knowable than it is. It helps perpetuate a pernicious illusion.

    Thinking, Fast and Slow by Daniel Kahneman

    Choć tu aż się prosi o wyjątek do wyjątku, czyli warto pamiętać o Big Short. Niektórzy naprawdę wiedzieli.

    The core of the illusion is that we believe we understand the past, which implies that the future also should be knowable, but in fact we understand the past less than we believe we do.

    Thinking, Fast and Slow by Daniel Kahneman
    1. Na drugą nóżkę – Instagram. Choć to niby nic zaskakującego, ale teraz jest na to badanie😉 Co zrobić aby zrobić furorę na Instagramie? Organicznie (czyli bez promowania swoich postów)… Odsłonić więcej… Bo to chcą oglądać ludzie. Ale też myślę sobie… trzeba mieć jeszcze co odsłaniać.
    2. Nie wiem czy zauważyliście, ale Covid trochę pozmieniał nam świat. I to nie tylko w marcu, ale pewne rzeczy trwają. Na przykład to jak robimy zakupy. Przyspieszył to, ile rzeczy kupujemy online i to w dość spektakularny sposób. Z raportu Adobe dla USA może Cię zaciekawić:

    The key finding in the May analysis is that e- commerce shopping levels during COVID-19 (April to May) were higher than what retailers saw during the 2019 holiday season (November to December). Indeed, consumers spent over $153 billion online in the last two months ($70.2 billion in April and $82.5 billion in May), which is 7% higher than the $142.5 billion spent online during November and December 2019.

    Ale jeszcze ciekawsze jest to, że:

    Despite the fact that people generally spent more time at home in May, smartphone adoption continued to accelerate. In fact, the share of online sales driven by smartphones actually increased with the spike in e-commerce activity due to the pandemic.

    Więc to nie jest tak, że ludzie nie kupują na mobile, bo nie chcą. Ludzie chcą kupować na mobile, tylko nie dajemy im do tego narzędzi. Swoją drogą, kiedy Waszym zdaniem był rok mobile (na który długo, długo, długo czekaliśmy?). Moim zdaniem to było w 2016 roku. Cholernie dawno temu.

    1. Przechodzimy do trudniejszego tematu. Będzie o Polsce i polityce. Tak, w kontekście zbliżających się wyborów, ale troszeczkę szerzej. Zacznijmy od ciekawego wywiadu jaki został opublikowany w „Dzienniku Gazecie Prawnej„, to rozmowa z parą dokumentalistów, którzy pojeździli trochę po Polsce, i zobaczyli, jak bardzo wiele jest tych naszych światów.
    2. To także dla mnie okazja do tego, aby zachęcić Was do kupowania prasy, niekoniecznie codziennie, ale od czasu do czasu. Dlaczego? Ponieważ potrzebujemy dobrych dziennikarzy, potrzebujemy wartościowych, spokojnych materiałów o świecie. Potrzebujemy Raportów Dariusza Rosiaka i potrzebujemy mocnej 4rtej władzy. Nikt z nas nie ma czasu patrzeć władzy na ręce (każdej władzy), ani rozumieć świata. Potrzebujemy ludzi, którzy nam o tym opowiedzą, wyjaśnią. Dlatego przestańmy udawać, że to wszystko za darmo możemy przeczytać w Internecie, kupmy od czasu do czasu coś wydrukowanego na papierze, albo chociaż ewydanie. A potem, zaszalejmy i przeczytajmy. Może się czegoś dowiemy.
    3. Tysiące oblicz Polski. Małe ojczyzny, często bardzo małe. Które skwapliwie są rozgrywane do własnych celów i z własnych pobudek. Coraz brutalniej, coraz śmielej, z coraz większym wyrachowaniem.
    4. Prezydent, który podpisuje kartę, która ma chronić dzieci przed ideologią lgbt.. czymkolwiek ta ideologia jest. Potem seria „pan nie rozumie co ja powiedziałem mówiąc, że to nie ludzie, tylko ideologia”, wszystko podlane wypowiedziami kolejnymi złotoustymi i zapewne tylko po to, aby zrobić ferment, który ma służyć tylko po to, aby siać strach… O strachu pisała Marta, strach jest złym narzędziem do robienia polityki. Choć z drugiej strony, gramy zgodnie z zasadą „dziel i rządź”. No więc dzielą, i rządzą.
    5. I smutne jest to, że robią te podziały z uśmiechem na ustach. Z pewnością, że im wolno. Z pewnością, że są bezkarni. Młodzi, wykształceni ludzie. Z ideami. Wychowani w wolności i wierzący, że robią dobrze… Przeraża mnie ta wiara. Przeraża mnie ta myśl, że tak łatwo jest narzucać innym swój tok myślenia. Przeraża mnie przyznawanie sobie prawa do tego, aby piętnować innych, tylko dlatego, że nie zachowuje się tak, jak nam się podoba. Bo nam się to w głowie nie mieści, więc to jest jego wina. A co nas to obchodzi.
    6. Nie ma w tym przypadku: 
    1. Nie ma w tym przypadku
    1. Więc… ze świadomością, z premedytacją, z przekonaniem… Warto? Panie prezydencie, warto?
    https://www.facebook.com/MariuszSzczygielReporterOfficial/videos/1420955061573196/
    1. A potem idzie Pan Prezydent do telewizji, gdzie okazuje się, ze najważniejszymi pytaniami dla Polaków w dobie CoVID -19 jest to, czy dzieci powinny iść do komunii przygotowywane w szkołach. #GdzieJaŻyję
    2. I gdyby mało było sięgania po absurdalnie żenujące pytania, wyjęte wprost ze spotu kampanijnego obecnego prezydenta, to telewizja (finansowana z naszych pieniędzy) stosuje jeszcze tak obrzydliwe sztuczki: 
    https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=10157095985276813&id=681646812
    1. I nie, nie jest sposobem odwracanie oczu. Nie jest sposobem uznawanie, że to kurwizja, więc jej wolno. Nie wolno. Trzeba to świadomie dokumentować, punktować i zapamiętać, jak niszczone jest polskie społeczeństwo. Mam nadzieję, że nie bezkarnie. 
    2. Natomiast najsmutniejsze dla mnie jest to, że… konkurencja jest jeszcze gorsza i nie ma nic do zaproponowania. Tak, można (i trzeba) się śmiać z Sasina, kiedy mówi że „my przynajmniej mamy plany… plany na Centralny Port Lotniczy, Milion samochodów elektrycznych, sto tysięcy mieszkań, elektrownię atomową” ale kiedy przychodzi posłuchać rozmowy z liderem opozycji, to okazuje się, ze ów lider ma do powiedzenia… absolutne nic, null, zero. A do tego jeszcze cwaniakuje. Jedyny argument, który przedstawia, to że PiS cośtam. Czym to „PiS cośtam” różni się od „przez ostatnie 8 lat”. Moim zdaniem niczym.
    3. Dlatego potrzebujemy lepca, plastra, zszywacza. My, obywatele. Potrzebujemy popracować nad tym, aby coś było nasze, wspólne… Potrzebujemy znaleźć sposób na to, aby wyrwać się z tego przeklętego „my vs oni”. Potrzebujemy planu budowy, realnej budowy. Potrzebujemy rzeczywistości, a nie propagandy. Potrzebujemy patrzeć do przodu, bo do zrobienia jest mnóstwo, a nie ciągłych rozliczeń rodem z podstawówki. Potrzebujemy…
    4. Premier Nowej Zelandii. Tak, wiem, w krainie hobbitów wszystko jest łatwiejsze.
    1. W tym tygodniu dokonała się sprzedaż Tesco. Jeszcze musi to potwierdzić UOKiK, ale najprawdopodobniej Netto przejmie Tesco Polska. Czemu o tym wspominam? Bo to także kawał mojej zawodowej historii. 6 lat… Dobre 6 lat. Jak dziś pamiętam rozmowę z Arkiem, który mnie zatrudniał i jego obawę, że mu gdzieś „ucieknę” po roku. Tym zabawniejszą z perspektywy czasu, że sam po roku był już gdzie indziej. Tamta praca to byli genialni ludzie, z którymi miałem przyjemność pracować i od których miałem przyjemność się uczyć, z którymi wciąż utrzymuję, lub chce utrzymywać kontakt… przecież nie zacznę ich wymieniać, bo zrobi się z tego spora książka telefoniczna…
    2. Dobra… ostatni raz… szybki przegląd fajnych filmików, które wtedy zrealizowaliśmy:

    A ponieważ internet nie zapomina, można nawet zobaczyć jak wykorzystywaliśmy w 2011 roku treści zaciągane z Facebooka do piosenki… 

    Dla mnie Tesco to była także praca i rozwój Smacznej strony z genialnym zespołem Czarta, współpraca z Natalią Hatalską przy Future of Foods, czy szalona akcja „Kibicuj z Tesco”

    https://vimeo.com/124283915

    (a tu cała prezka Mariusza o tej akcji) oj działo się.

    1. I jeszcze podrzucę dwa teksty blisko z Tesco związane – Jak żyć w tym Social Media oraz Czas na egzamin w szkole latania.
    2. Na koniec przyznam Ci się do grania w grę. Prościutką. Dziwną. Wkurzającą. Wciągającą. Nieracjonalnie zabierającą czas. Sprowadzającą się, tak de facto, do szybkiego wybierania prawo – lewo. No ale kurcze, fajna jest;)

    Tu link na iOS, tu link na Androida. #Przprszm. Wybacz.

    To chyba jest ten moment, w którym prawdziwie wytrwałych (a wciąż ciekawych) mogę zachęcić do przeglądnięcia wcześniejszych wydań tygodniówki😉

  • O niemożliwościach tygodniówka #23

    Szybki przegląd tego, co mnie zaciekawiło, zachwyciło i zwróciło moją uwagę w mijającym tygodniu

    1. Potrzebujemy tygodniówki bez polityki, więc miejmy to szybko za sobą. Jarosław Gowin, moja polityczna.. no nie tyle porażka, ile moje polityczne rozczarowanie. Minister sprawiedliwości, który nie wie, jak działa cisza wyborcza. W tym tygodniu były wicepremier w wywiadzie u Piaseckiego w TVN24 wspomniał – tłumacząc obecne podejście koalicji do epidemii – że wszyscy pamiętamy słynny tekst brytyjskiego wirusologa „młot i taniec” i że oto wchodzimy w etap tańca.
    2. Mam takie dziwne wrażenie, że pan Jarosław mówi o tym artykule z medium. Bardzo dobrze napisanym artykule, przez Tomasa Pueyo. Który jest Francuzem, mieszkającym w USA, i ma MBA z psychologii zachowań, a dobrze pisze, bo jest autorem Science Fiction i wydał książkę o Gwiezdnych Wojnach. I owszem, jego artykuły są bardzo ciekawe (sam je przytaczałem). Zauważyłem też, że epidemiolodzy mają wobec niego trochę wątpliwości i prawdę powiedziawszy wolałbym żeby nasz rząd swoją politykę wobec CoVID-19 układał wedle wiedzy fachowców, a nie najlepszych nawet i najbardziej poczytnych artykułów jego mać.
    3. Mogło się okazać, że trafiliście na paywalla. Okazuje się też, że jest na to sposób. Podobnie jak na oglądanie youtube’a bez reklam. Zdradza go Zaufana Trzecia Strona: 
    1. W temacie CoVID-19 mam do Was tylko jedną prośbę – trzymajcie dystans, myjcie ręce, noście maseczki. Dlaczego? Hmm… Nie słuchajcie w tej kwestii mnie, słuchajcie w tej kwestii kogoś, kto doskonale kuma prawdopodobieństwo: 
    1. Prościej? Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że spośród 140 osób mających styczność z nosicielem CoVID-19 nie zarazi się nikt? A jedyne, co tych ludzi chroniło, to była maseczka. NOSIĆ. Jeśli nie dla siebie, to dla innych.
    2. Jak już jesteśmy przy Nassimie Nicholasie Talebie i matematyce, to pokażę Wam jeszcze to:

    Nie jest sztuką komplikować rzeczy proste. Sztuką jest upraszczać rzeczy skomplikowane.

    1. Ostatnio czasem zerkam na Instagram (zwykle wtedy, kiedy wrzucam kolejne popełnione oko), i jest to miejsce w którym zaskakuje mnie to, że zwracają moją uwagę reklamy. Ładnie zrobione reklamy. Choćby taka:

    A wiecie, ja nie mam w zwyczaju robić zrzutów ekranu reklamie…

    1. I tak sobie myślę, dlaczego nikt mi tego nigdy nie przedstawił w ten sposób? Znam wzory na te wielomiany, ale… kurcze.. kiedy ktoś to przedstawia Ci to tak bezczelnie na twarz, to zaczyna być może i piękne… (tak, lubię matematykę, zawsze lubiłem 😉
    2. Rafał Agnieszczak (jedna z osób, których opinie sobie cenie) z okazji zgromadzenia 10 tysięcy fanów na swoim FB przygotował PDF z zebranymi najlepszymi swoimi tekstami opublikowanymi na fb. A ja skorzystam z okazji i dorzucę jeszcze bardzo ciekawy wywiad jaki swego czasu Włodek Markowicz z Rafałem przeprowadził (uwaga długie, uwaga wciągające)
    1. Bardzo ciekawy wątek na Twitterze, przypominający, że żyjemy w dobie informacji. A to oznacza, że jak nigdy wcześniej możemy zobaczyć, że opinia =/= fakty, że ludzie się mylą, że cholernie łatwo „fachowcom” zignorować „innowacje” i że nie warto brać sobie do serca wszystkich mądrych opinii. 
    1. Z cyklu „ludzie to mają hobby”, które potrafi sprawić, że zbieramy szczękę z podłogi. Myślałem że takie rzeczy to tylko Kwinto potrafił: 
    https://twitter.com/xxByte/status/1269619371409903616?s=20
    1. Czy wiecie, że most Golden Gate zaczął… gwizdać? Wszystko dlatego, że wprowadzono usprawnienia w konstrukcji, która miała sobie lepiej radzić z wiatrem. No i teraz sobie radzi, tylko że… wiatr sobie na to gwiżdże…
    2. To mi przypomniało, że mosty za bardzo się z wiatrami nie lubią. Wszystko rzecz jasna przez możliwość wprawiania mostów w rezonans przez wiatr, co może się źle skończyć. Naprawdę źle skończyć. 
    1. W stanach trwa coś, czego do końca nie ogarniamy. Protesty, które mają dużo większe tło, niż nam się wydaje. Problemy, które wynikają z nieprzepracowania historii i krzywd które zadane dziesiątki, jeśli nie setki lat temu, teraz prowadzą do poważnych problemów społecznych. Bardzo ciekawa audycja, a w zasadzie cykl audycji w Raporcie o stanie świata (część 1, 2, 3) Dariusza Rosiaka. Kurczę, jestem dumny z tego, że jestem patronem tej inicjatywy i że mogę się przyczyniać do trwania tej audycji.
    2. Dorzucę jeszcze ciekawą, choć z założenia niekomfortową rozmowę poświęconą temu, co może zrobić biały człowiek wobec tego problemu – po pierwsze, zauważyć i zmierzyć się ze swoimi uprzedzeniami. 
    https://www.instagram.com/tv/CBO8I11AXc_/

    Co, jak wiemy jest niełatwe, bo jak pokazuje Kahneman, nasze uprzedzenia trzymają się mocno.

    1. Skoro wywołałem Kahnemana, to muszę się przyznać, że znowu tydzień bez cytatów… Bo jednak czytam (podczytuję Sodomę, sięgnąłem także po „Profesor, Bankier i król samobójców” czyli rzecz o pokerze… książka z którą mam mały zgryz i wcale nie mam pewności czy ją doczytam, ale ciekawie jest poznać historie zawodowców, którzy zaczęli grać o naprawdę duże pieniądze z… troszkę kapryśnym Teksańczykiem”.
    2. Może dobrze by było, żebym jednak czytał ciut systematyczniej. Nie brał się za trzy książki na raz, tylko skończył co zaczynam. Nie umiem siąść do książki na raz (podziwiam osoby, które tak książki połykają), ale strasznie jestem rozwleczony. Nie lubię;/
    3. Oprócz książek czytanych dla siebie, czytam jeszcze Jaśkowi. 20 minut dziennie. Codziennie. No prawie codziennie, bo czasem czyta Sylwia. W nasze (moje) ręce wpadły ostatnio książki Lucy i Stephena Hawkinga o przygodach kilkunastoletniego chłopca (i jego przyjaciółki) w Kosmosie i… nie spodziewałem się, że z książki czytanej „na dobranoc” będę się dowiadywał rzeczy, które poszerzą moją wiedzę o wszechświecie (bo o tym, że książki [i filmy] dla dzieci, pozytywnie mnie zaskoczą, wiedziałem od czasów Królika i misi oraz „W Głowie się nie mieści”). Tym razem dowiaduję się o:

    Wszechświat nieustannie się rozszerza, rozdymając się jak balonik. Oznacza to, że gwiazdy i galaktyki oddalają się od Ziemi. Ich podróżujące w naszym kierunku światło rozciąga się — im większą pokona odległość, tym bardziej się „rozwleka”. To rozciąganie sprawia, że światło widzialne przesuwa się ku czerwieni. Określa się to też mianem „poczerwienienia”. Im dłużej światło będzie podróżować, tym bardziej będzie się przesuwać ku czerwieni, aż w końcu nie będzie już widoczne. Stanie się najpierw promieniowaniem podczerwonym, a potem mikrofalowym (takim samym, jakiego używa się na Ziemi w kuchenkach mikrofalowych). Właśnie coś takiego zdarzyło się z niezwykle silnym światłem wytworzonym na skutek Wielkiego Wybuchu — po 13 miliardach lat podróży pozostałość tego promieniowania jest dziś wykrywana jako mikrofale docierające do nas ze wszystkich zakątków kosmosu. Zostało ono szumnie nazwane Mikrofalowym Promieniowaniem Tła lub promieniowaniem reliktowym.

    Znajdziemy też jakże oczywisty argument po co nam loty w kosmos:

    Cóż, to trochę tak jak z Europą przed rokiem 1492. W tamtych czasach ludzie również uważali, że wysłanie Krzysztofa Kolumba na poszukiwanie wiatru w polu jest ogromną stratą pieniędzy. Kiedy jednak odkrył on Amerykę, wiele się zmieniło. Pomyślcie tylko — gdyby Kolumb tego nie zrobił, nie mielibyśmy Big Maca! I oczywiście wielu innych rzeczy.

    Więc to troszkę jak z domniemaną odpowiedzią Mallory’ego pytanego po co wdrapywać się na Mount Everest – „Bo tam jest”.
    W każdym razie – czytanie dziecku poszerza horyzonty nie tylko dziecka.

    1. Politykę dobrze się poznaje i łatwiej ją zrozumieć z perspektywy czasu. Dlatego tak chętnie polecam czytanie książek Romana Krasowskiego – bo nie będąc uwikłanym w bieżący spór i teatr, można lepiej zrozumieć i pobudki i działanie i słabości wielu aktorów. Czemu o tym wspominam? Bo niedługo będzie miał premierę materiał o Hillary Clinton. O jej starcie w wyborach i co się stało, że się z.. nie udało. O jej małżeństwie i o całej otoczce. To może być ciekawe. Nie całkiem obawiam się bezstronne, ale i tak może być warte obejrzenia.
    2. A że niektóre rzeczy z perspektywy czasu mogą wyglądać zupełnie inaczej… i odsłaniać zupełnie inne oblicze ludzi dowiecie się, czytając trochę więcej o tym zdjęciu: 
    https://www.facebook.com/427683817438500/photos/pcb.1416476735225865/1416470991893106/?type=3&theater
    1. Jeszcze w temacie historii z którą nie jest łatwo sobie radzić, w niedawnym RoSŚ Dariusz Rosiak rozmawiał o tym, jak wygląda świat w Rwandzie po ludobójstwie. I wiecie co mnie zaskoczyło? Że to miejsce, w którym w szkołach nie ma lekcji historii (bo historia o uczenie o nie zawsze rozwiązanych rachunkach krzywd), ale za to są lekcje o języku nienawiści i co z nim zrobić. Nie wiem czemu u nas nie można by zrobić takich lekcji. Serio, musimy się nauczyć sklejać naszą rzeczywistość, a nie tylko udawać, że „przez ostatnich 8 lat”… Co nie było prawdą wtedy, nie jest prawdą teraz, a krzywdę robi nam nieustannie. Dla równowagi i symetrii zaznaczę tylko, że przez owe „ostatnie 8 lat” wcale nie było cudownie a rządzący nie byli tacy super. Natomiast chciałbym myśleć o tym, co zrobić, żeby to co przed nami było dobre, zamiast skupiać się na tym, co zostało spaprane dotychczas… Inna rzecz, że wytykać i krytykować i składać puste obietnice łatwo. Zbudować coś, co przetrwa próbę czasu… ciut gorzej.
    2. Czas mi się zmierzyć z moim gmailem. Bo mam tam wielki chaos, a lubię mieć inbox zero. Tylko taki ogarnięty inbox zero a nie „Zaznacz wszystkie” + „zaznacz jako przeczytane”. To zdecydowanie karmi mój FOMO (Fear of missing out). Z którym zdaje się i tak trzeba się pogodzić, bo wszystkiej wódki nie wypijesz. Ale musze zrobić porządki w newsletterach, bo te które zdecydowanie chcę przeczytać są przysypywane tymi które być może warto i także tymi które głupio mi odpuścić. I z tego robi się bałagan. Więc szukam rozwiązań ogarniecia własnej skrzynki pocztowej. Jeśli jakieś macie – bardzo chętnie poznam.
    3. Spróbowałem zrobić
      1. porządek w tym, co oznaczone gwiazdką
      2. wyłączyć (rzekomo) inteligentne automaty Google.
      3. Rzeczy z newsletterów wpadają do kategorii „zrób selekcję”. W ramach selekcji rzeczy ciekawe oznaczamy gwiazdką (do przeczytania).Ale.. to nie jest dobry pomysł. Tzn jest lepiej niż było, ale nie jest dobrze. Przesadnio, niepotrzebnie komplikuje. Trzeba to zrobić prościej i mądrzej. Więc.. jestem otwarty na propozycje.
    4. Podrzucę wam jeszcze ciekawy artykuł jakim podzieliła sie jego autorka na Puckowym Slacku o tym, jak ona sobie radzi z dobraniem źródeł wiedzy o świecie i… w skrócie poleca przejście na listy Twittera i pogodzenie z FOMO.
    5. Kiedy zaczynał się rok 2020 pomyślałem sobie, że chcę się pobawić w eksperymenty. W czasowe płacenie tylko gotówką, w czytanie więcej książek. Nie spodziewałem się jednak, że kolejne miesiące będą jednym wielkim eksperymentem. Kurz powoli opada, więc wracam do swojego własnego kombinowania. I mam w głowie próbę postu. Czy raczej głódówki. Regularnej, bo raz w tygodniu. Chcę spróbować raz w tygodniu jeść nic. Dzisiaj zaczynam.
    6. I tak, cytując klasyka (Premier Kaczyński do pielęgniarek, rok 2007) niezjedzenie kolacji to jeszcze nie głodówka. Słusznie zauważone panie premierze. Ale dziś jest ten dzień kiedy spróbuję. Czy mam wobec tego planu jakieś wielkie nadzieje? Nie… to raczej ciekawość. Są artykuły, które zachwalają (trochę w nie nie wierzę). Bardziej podoba mi się to, że to szalony pomysł. Ze to jak z jedzeniem tylko ziemniaków, albo z zimnymi prysznicami. Brzmi na tak absurdalny pomysł, że aż chcę spróbować. Poza tym, jeden dzień, 24 godziny to przecież nic takiego. Teoretycznie zacząłem wczoraj o 19, węc już jestem po 13 godzinach, jeszcze 11ście przede mną… chyba że uznam, że postuję do soboty rano… zobaczymy 😉 Za tydzień zapewne się podzielę wrażeniami. Na ten moment zostawiam was z ciekawą rozmową na ten temat: 
    1. Bo można by zrobić mądrzej. Można by zejść z węglodowanów, tylko że to jest dla mnie za mądre i zbyt rygorystyczne. Trzeba liczyć co się je i ile się je. Trzeba wiedzieć co za co i czym uzupełnić braki. To zdecydowanie nie na moja głowę. Na moją głowę są proste zasady – nie jesz dziś. Cóż.. time will tell what time will tell.
    2. Testuję nowy sposób zbierania ciekawych linków – oczwiście że w Notion. Bo… wygodną rzeczą jest udostępniania linków bezpośrednio z przeglądarki i zapisywanie ich w specjalnym notesie… czy raczej karcie, a może podstronie (to jedno mnie przerasta – odpowiednia nomenklatura struktury w Notion). W każdym razie, dodałem sobie – dla porządku – numer tygodnia, aby lepiej wiedzieć do której tygodniówki dana ciekawostka ma trafić, oraz checkboxa aby łatwo zaznaczyć, z którym z materiałów już pracowałem. Hmm.. na ten moment sprawdza się to lepiej niż wszystkie bookmarki w przeglądarce czy czytelnie (zawsze chaos i cmentarzysko nieprzeczytanych rzeczy) czy pocket. Zobaczymy czy przetrwam z tym rok.
    1. Cytat, który traktuję jako ilustrację do wpisu, pojawił się przy okazji blokowania aplikacji przez Cold Turkey. Okazuję się, że blokowanie się przydaje;)
    1. Tak, ja też zauważam, że tytuły tygodniówki mają się czasem nijak do jej treści. #przprszm. Wy natomiast zauważyliście, że mam nowe profilowe na FB (które z jakiegoś przedziwnego powodu zebrało dużo reakcji…) . Ale zmiany ojbjęły nie tylko na FB, bo zrobiłem też aktualizację na LI i na TT… Jeszcze tylko Insta się broni.

    To chyba jest ten moment, w którym prawdziwie wytrwałych (a wciąż ciekawych) mogę zachęcić do przeglądnięcia wcześniejszych wydań tygodniówki😉

  • Taniec polityki na gorących rozgrzanych głowach

    1. Jest czyms przewrotnym, że o naszym świecie możliwie rzetelnie informuja nas satyrycy – John Oliver, Jim Jefferies, także Seth Myers czy Stephen Colbert. To oni otwierają nam (przynajmniej próbują) oczy, oni punktują absurdy, oni zadają pytania.
    2. Z drugiej strony, czy to tak rzadkie? W końcu na dworze króla, zawsze na najwięcej mógł sobie pozwolić błazen…
    1. Pstryczek w nos moim zachwytom. Opowiadam wam tu raz za razem jakie to fajne narzędzia do pracy sobie znalazłem, a potem trafiam na takie słowa… Mądre słowa, nawet bardzo…

    Więc… na swoje usprawiedliwienie – nadal jestem zachwycony Notion (jesteśmy już razem prawie pół roku), i dobrze mi z Focus ToDo (do tego stopnia, że zapłaciłem za trzy miesiące korzystania z aplikacji).

    1. Dziś będzie dużo o polityce, choć prawie ani słowa o polskiej polityce. Bo nasza polityka to jakaś piaskownica, gdzie chłopcy i dziewczynki ogkładają się grabkami. Poważnie źle się dzieje w Ameryce… Trochę bardziej, niż zwykle, trochę bardziej niż dotychczas.
    1. I zanim jeszcze sytuacja na dobre się rozkręciła, pomyślałem że to coraz niebezpieczniej przypomina wszystko, o czym przestrzegał Timthy Snyder w „o Tyrani. XX lekcji z XX wieku”. I koszmarnie smutne jest, że ta książka zyskuje na aktualności.
    2. Na całe szczęście
    1. Kiedy już się wydawało, że robi się odrobinę normalniej, cały na biało wjechał Trump, chcący zrobić sobie zdjęcie przed kościołem i wydał rozkaz pogonienia demonstrantów z przed Białego Domu. Pycha i głupota.
    2. Co więcej, w Stanach zaczynają stosować rozwiązania rodem z putinowskiej Rosji, czy kaczyńskiej Polski.

    Wszak takie mundury można kupić w każdym sklepie na rogu.

    1. Przy okazji, Trump zachowuje się tak, jakby chciał iść na wojnę z Social Mediami (bo jeden z jego twitów został oznaczony przez TT jako niewłaściwy (a kiedy ktoś cytował 1:1 twitty Trumpa, całe jego konto zostało zablokowane). Twitterowi, jak upiera się Scott Galloway, bardzo nie podrodze z cenzurowaniem Trumpa (bo dzięki Trumpowi TT jest na fali wznoszącej), a mimo to nawet oni mają dość i okazują to.
    2. Dla odmiany, wcale nie idealny Trudeau, który z jednej strony pewnie miał okazję do tego, aby wbić szpilkę Ameryce, a zrobił to:
    1. Tak czy inaczej Ameryka wrze (podpalana skutecznie także przez radykalizujące się media) i nienajmądrzejszego prezydenta, który niedługo zostanie rozliczony. I to też okazja do tego, żeby podglądnąć jak w ich świecie wyglądają spoty wybocze:
    https://twitter.com/chrislongview/status/1268252261534388225
    1. Jedna rzecz, której raz po raz uczy nas rok 2020, jest kruchość świata, który znamy. Cała nasza rzeczywistość potrafi być zachwiana, czy wręcz całkowicie przestawiona, bo nie potrafimy opanować konsekwencji jakie niosą ze sobą mokre targi, a z drugiej strony Stany płoną, podpalone przez fałszywą 20stkę (nomen omen to najczęściej fałszowany banknot w USA). Oczywiście że to tylko iskra, rzeczywistość trzeszczała już wcześniej.
    2. Ameryka protestuje, Ameryka manifestuje. Część manifestuje przeciw brutalności policji, część przeciwko restrykcjom kwarantanny, część przeciwko 5g, a część idzie na rozruby. Niestety, masowe protesty kończą się lekceważeniem social distancingu, a covid w USA nadal zbiera ogromne żniwo. Zdaje się, że prędko lepiej nie będzie.
    3. W tym samym czasie po wspinacznce w górę, dolar zalicza całkiem ładny zjazd
    Kurs dolara w ostatnich 12 miesiącach
    1. Czy ktoś to ogarnia? Dla nas to jest z wielu powodów całkowicie niezrozumiałe Z pomocą przychodzi, troszkę niespodziewanie, Radosław Sikorski:
    https://www.facebook.com/radeksikorski/posts/2947495531995620

    dlaczego niespodziewanie? Ponieważ… mam wrażenie, że w Polsce mało kto chce tłumaczyć. Raczej wszyscy szukają kolejnego soundbite’u, który wybrzmieje. Przekazy dnia jego mać. Ale dlatego właśnie jestem wdzięczny, kiedy ktoś wychodzi poza to naparzanie się maczugami i stara sie spokojnie rozjaśnić co z czego wynika. Robi to Radek Sikorski, robi to Paweł Kowal. Czy robi to ktoś jeszcze? jeśli tak – dajcie proszę znać w komentarzu. Zwłaszcza, jeśli robi to ktoś z drugiej strony mojej opcji politycznej.

    1. Myślę też sobie, że mamy ogromne problemy z generalizowaniem. Niby pomaga nam to w ogarnianiu codzienności, ale wiąże się z tym też dużo problemów. Bo czym różni się „wszyscy czarni to przestępcy” od „wszyscy policjanci są brutalni” albo „wszyscy księża są pazerni”. To tylko grzeje konflikty i utrudnia jakiekolwiek wzajemne zrozumienie. A świat wrze.
    2. Kończąc ten wątek, myślę sobie, że jeśli cokolwiek z tego co napisałem powyżej było dla Ciebie nowością lub zaskoczeniem, to… kiepsko. Bo ja cholernie mało wiem i rozumiem ze świata. Nie jestem dobrym źródłem wiedzy, potrzebujesz lepszych. Warto słuchać mądrych ludzi, którzy go nam przybliżają. Polecam dwa podcasty – Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka, oraz Dział Zagraniczny (Dziękuję Katarzyno), czytajcie Outride.rs.
    3. Rok 2020 jest wyjątkowy. A jego wytrawnym podsumowaniem jest niezamówiona przez Netflixa reklama.

    To kreacja przygotowana przez agencję / szkołę reklamy Ad Brothers. Taka bardzo w punkt. Oddaje dokładnie to, co czujemy. Chyba na tym właśnie polega geniusz w reklamie – w ujęciu i przedstawieniu jakiegoś fragmenciku rzeczywistości, który sprawia że robimy „no tak… no właśnie tak”. To się chyba nawet fachowo nazywa insight.

    1. Tylko że to poszukiwanie insightów, nie jest dla wszystkich i nie jest łatwe, ani często nie jest przyjemne. Bo zgadzam się z Karoliną, która napisała

    (…) postuluję nową jakość w marketingu – marketing bez haseł. Już wystarczająco dużo zostało powiedziane. To jest koncept, który jest dla mnie bardzo atrakcyjny. Hasła to jakiś smutny spadek po czasach, których już nie ma. Gdzie się nie obejrzę to widzę w reklamach te bystre spostrzeżenia, te cwane błyskotliwości i myślę sobie, że ile można. (…) Idźmy już gdzieś indziej z tym cyrkiem.

    Karolina

    I myślę sobie… reklama (szeroko rozumiana) o której (przypuszczam) mówi Karolina, to zła reklama, którą jesteśmy zalewani. Tej reklamy powinno być jak najmniej, powinna być blokowana, bo akurat tę reklamę można zablokować (pisałem o tym tu). Nie jest też tak, że w Polsce mamy wyłącznie złe reklamy – (pisałem o tym, że to nie prawda) – ale złej reklamy mamy całe mnóstwo (jak wszyscy). Bo jest tania, prosta, powtarzalna. Bo każdemu się wydaje, że może to robić. Nie, nie może. Aby robić dobrą reklamę, trzeba być otwartym na świat. A otwarcie na świat boli. Emocje, wrażliwosć – bolą. Bo nigdy nie wiesz, czym oberwiesz, kiedy się otworzysz. Otwarty musisz być cały czas, bo czasem, najlepsze copy dostaniesz od bezdomnego, który poprosi Cię o szluga. A czasem, przykro mi kierowniku, to niestety nie będzie jego dzień.

    1. Niestety, my marketerzy w masie reklamę rozumiemy tak:
    https://twitter.com/tomfishburne/status/1267164792050991104

    Na odtrutkę, w sposób cudowny o reklamie można poczytać w książce „Under the radar” (a przy okazji rzadki przypadek, kiedy papierowa książka jest droższa od wersji elektronicznej…)

    1. Właśnie, książki. W tym tygodniu skończyłem „Króla Darknetu” i.. wbrew powszecnym zachwytom, nie polecam. Ani historia nie jest szczególnie porywająca, ani książka nie jest szczególnie dobrze napisana. Pokazuje natomiast, że czasem to, czy stajesz się dobrym czy złym człowiekiem zależy wyłącznie od przypadku, często od szczęścia. Szczęście ważniejsze od talentu, od umiejętności. Samo z siebie nie wystarczy, trzeba je jeszcze podlewać determinacją, która nie cechuje każdego, ale bez niego – ani rusz. I wcale nie musisz być genialnym programistą aby możliwie długo umykać policji i rozmaitym służbom.. równocześnie, kiedy śledczy poświęcą na Ciebie odpowiednio dużą ilość dupogodzin, znajdą błędy, które popełniłeś. Bo każdy z nas popełnia błędy, czasem tylko troszeczkę lepiej je chowamy. Przy czym często wystarczy poruszyć jedno ździebełko, aby runęła cała misterna, pozornie idealna konstrukcja, odsłaniając w ten sposób wszystko, co miało być niewidoczne dla świata. Taka jest właśnie magiczna moc dupogodzin. Bo czasem trzeba czytać wszystko trzy razy.
    2. Czytając „Króla Darknetu” złapałem się na tym, że jakaś część mojej duszy łka, kiedy czytam książkę, która wiele w mój świat nie wnosi. No niestety, nie ma co tracić czasu na czytanie książek, które nie rozwijają. Tym sposobem grzecznie wróciłem do Kahnemana i mam dla Was kolejną porcję cytatów;-)

    The lesson students are meant to take away is that some potent feature of the situation, such as the diffusion of responsibility, induces normal and decent people such as them to behave in a surprisingly unhelpful way. Changing one’s mind about human nature is hard work, and changing one’s mind for the worse about oneself is even harder.

    Thinking fast and slow – Daniel Kahneman

    In the words of Nisbett and Borgida, students “quietly exempt themselves” (and their friends and acquaintances) from the conclusions of experiments that surprise them.

    Thinking fast and slow – Daniel Kahneman

    Nisbett and Borgida found that when they presented their students with a surprising statistical fact, the students managed to learn nothing at all. But when the students were surprised by individual cases—two nice people who had not helped—they immediately made the generalization and inferred that helping is more difficult than they had thought.

    Thinking fast and slow – Daniel Kahneman

    Może właśnie dlatego uwielbiam zadawać tyle pytań 😉

    The test of learning psychology is whether your understanding of situations you encounter has changed, not whether you have learned a new fact.

    Thinking fast and slow – Daniel Kahneman

    You are more likely to learn something by finding surprises in your own behavior than by hearing surprising facts about people in general.

    Thinking fast and slow – Daniel Kahneman

    our mind is strongly biased toward causal explanations and does not deal well with “mere statistics.” When our attention is called to an event, associative memory will look for its cause—more precisely, activation will automatically spread to any cause that is already stored in memory. Causal explanations will be evoked when regression is detected, but they will be wrong because the truth is that regression to the mean has an explanation but does not have a cause.

    Thinking fast and slow – Daniel Kahneman

    People are asked for a prediction but they substitute an evaluation of the evidence, without noticing that the question they answer is not the one they were asked. This process is guaranteed to generate predictions that are systematically biased; they completely ignore regression to the mean.

    Thinking fast and slow – Daniel Kahneman

    Intuitive predictions need to be corrected because they are not regressive and therefore are biased.

    Thinking fast and slow – Daniel Kahneman
    1. Stawiając kropeczkę przy tym punkcie stawiam tez sobie pytanie – a może tygodniówka powinna być krótsza? Może powinna mieć tylko 10 punktów? Może wtedy by była lepsza, bo wybierałbym te lepsze kąski.. Dokonywałbym lepszej selekcji.. Muszę się z tym przespać. Jeśli masz dla mnie podpowiedź – daj znać. Chętnie posłucham (choć istnieje ryzyko, że i tak zrobię dalej po swojemu)
    2. Na zakończenie przypomnę tylko – to jaki jest świat, bardzo zależy od nas. Mamy moc czynienia go lepszym, łatwiejszym, bardziej znośnym. Nasz świat poprawiają małe rzeczy, takie jak ta:
    https://twitter.com/bewarechameleon/status/1267877538497466369?s=20
    1. Chyba wspominałem, że słuchałem kolejnego materiału o zarządzaniu własnymi pieniędzmi, w którym między innymi jest opisana metoda kopertowa (czyli podział budżetu na określone obszary z góry, na początku miesiąca – tak, to bardzo pomaga). Metodę znałem, ale zwróciłem uwagę na ten konkretnie fragment:

    Czyli – przeznaczaj pieniądze na cele charytatywne. Bo pomagasz innym (co jest dużą wartością), bo w Twojej głowie pojawia się też myśl „stać mnie na to”. Więc… niezależnie od tego ile zarabiasz – stać Cię na to. Ja widzę nawet taką zmianę, że nie mogę się doczekać kolejnego miesiąca, aby znów móc część pieniędzy w ten sposób zaadresować. To jest fajne. Mamy wielką moc czynienia tego świata lepszym. Nie ociągajmy się z tym.

    1. Inny wniosek po przypomnieniu sobie tego materiału „Eksperta z Bentleya” – nie potrzebuję zmieniać słuchawek. Te które mam, są bardzo dobre i nie mam potrzeby kupować nowych. Absolutnie nie mam takiej potrzeby.
    2. Czy regularność popłaca? Może kojarzycie, że Joe Rogan podpisał umowę ze Spotify na wyłączność za okrągłe 100 mln dolarów (rzekomo). Well.. jego zabawa z podcastami zaczęła się tak:
    1. Jeszcze jeden wątek. Jeśli pracujecie zdalnie, raczej na pewno słyszeliście o Zoomie. Taka firma, która przy okazji wzrostu zapotrzebowania na telepracę wystrzeliła w kosmos. Przy tej okazji spotkałem się z takim zwrotem:

    „Companies that become verbs generally do well.” Tak bardzo w punkt.

    1. W zeszłym tygodniu Paweł zwrócił uwagę na to, że można było odnieść wrażenie, że spieszyłem się z tygodniówką.. Nie lubie zostawiać tego wrażenia, nie taki jest zamysł. Jedyne co mam na swoje usprawiedliwienie to to, że pisanie jej na nieswoim sprzęcie (który poraz kolejny trafił na wymianę ekrany / baterii / klawiatury) potrafi być w najbardziej zaskakujących miejscach wysiłkowe (jak choćby to, że za każdym razem kiedy próbuję napisać „ą”, wordpress z uporem godnym lepszej sprawy postawnawia wyjść z trybu edycji i zaznaczyć cały tekst… wrrrr… Nie sądziłem, że tyle razy stawiam „ą”.
    2. Jak się stawia „ą” kiedy alt + a daje zaznaczenie całego tekstu? Shift + tylda a potem „a”. Et voila 😉
    3. Żebym nie wiem z iloma punktami siadał do pisania, kończę z 30.

    To chyba jest ten moment, w którym prawdziwie wytrwałych (a wciąż ciekawych) mogę zachęcić do przeglądnięcia wcześniejszych wydań tygodniówki😉