6 - tyle minut czytania
  1. No więc zaczynamy nowy tygodniówkowy sezon. To jest trochę nie do pomyślenia. I od razu napotykam drobny problem z nazewnictwem. Czy powinienem raczej stosować kolejną numerację (i to by była tygodniówka 52), czy jednak zacząć od zera, ale w drugim sezonie, wtedy stosując zapis Tygodniówka 1.2021 albo Tygodniówka S02E01. Ja i moje problemy pierwszego świata.
  2. Dzisiejsza tygodniówka będzie krótsza (słowo). Wszystko dlatego, że jestem wciąż jeszcze w trybie świątecznym, przez co było ostatnio więcej grania w gry planszowe niż internetów. To bardzo dobra opcja, polecam. Ty grasz (z przyjemnością) a świat nadal się kręci, czy tego chcesz, czy nie.
  3. Lubimy to, co przynosi nowy rok. Nowe otwarcie, nowa czysta kartka, czyste konto. Tak już kiedyś otwierałem nowe, na niecodziennym. Ten nowy początek to całkowicie abstrakcyjna rzecz, bo dzieje się tylko w naszej głowie, ale daje pozytywny bodziec do działania. Trochę jak spowiedź – uwalnia, choć wszechświat ma absolutnie gdzieś daty zapisywane w notesach i kalendarzach. Taki nowy, regularny początek, dobra rzecz. Gdyby go nie było, trzeba by go wymyślić.
  4. Ten nowy początek, to także okazja do tego aby raz jeszcze spróbować rzeczy, których nie udało się zrealizować w poprzednim roku. Tym sposobem w jakiś przedziwny sposób znów próbuje się nauczyć pisać bezwzrokowo na klawiaturze.

    Nie jest łatwo, bo już umiem tak pisać, tylko że teraz (znowu) chce to robić mądrze i właściwie. Mądrze i właściwie oznacza pisanie dziesięcioma palcami, a nie tylko czterema czy pięcioma jak dotychczas to robiłem.

    Tak, dokładnie o tym pisałem w lutym zeszłego roku. I przyzwyczajenie wygrało z poprawnością. Zupełnie bez przekonania w miniony wtorek siadłem znów do aplikacji KeyKey która ma uczyć bezwzrokowego pisania i… wciągnęło mnie. Na tyle, że tę tygodniówkę próbuję pisać właśnie w ten sposób i.. muszę się pilnować. Żeby trzymać ręce na klawiaturze, żeby odpowiednie palce naciskały odpowiednie klawisze.

    Na razie oznacza to dużo bardziej świadome pisanie, wymagające więcej wysiłku (tak, to także stąd zapowiedź krótszej tygodniówki). Niemniej jednak powolutku widzę małe postępy, więc może tym razem się uda. Co jeśli się nie uda? Nic. Warto próbować i tak.
  5. A skoro przypomniałem tekst o gromadzeniu wiedzy, będzie o szczepionce. Zacznijmy ode mnie.

    Dotychczas myślałem, że mam na ten temat wyrobione zdanie – szczepionki są spoko, ta była zrobiona dość szybko (może nawet za szybko) więc nie mam się gdzie spieszyć. Jak przyjdzie moja kolej to może będzie wiadomo o niej więcej.

    Bardzo ładnie Wicie. Bardzo dyplomatycznie i w ogóle. Nawet usłyszałem że moje podejście może być wynikiem oceny ryzyka i pewnie może to mieć trochę sensu. Ale… brzmię trochę jak wyszczekany antyszczepionkowiec, który w dodatku ukrywa się w szafie. Bo z mojej wypowiedzi wybrzmiewa powątpiewanie, tylko zawoalowane w ładne słówka. Co do zasady mówię przecież – nie spieszno mi, bo mam wrażenie, że to mi może zaszkodzić.

    No to jak z Tobą Wicie jest?
  6. W tym miejscu jest czas na dwa artykuły. O tym, dlaczego w ogóle możliwy był tak szybki proces wypracowania rozwiązania. Gdyż podeszliśmy do tego bardzo naukowo. Jak już zrozumieliśmy powagę sytuacji, to niemal kto żyw rzucił się, żeby tego wirusa pokonać.

    A przy okazji, mieliśmy furę szczęścia. To nie jest tak, że w ciągu kilku miesięcy wymyśliliśmy nową szczepionkę. Całkiem sporo pracy już było wykonane, trochę się na taki scenariusz szykowaliśmy, pojawiły się środki, wolontariusze, pozytywne wyniki – dzięki temu mamy nie jedną, a kilka szczepionek.
  7. Więc… Chcę się zaszczepić. Tak szybko, jak to będzie możliwe. Bo tym sposobem pomagam nie sobie, a innym ludziom. Pomagam pozbyć się tego świństwa i wzmacniam odporność. Ułatwiam podejmować decyzję innym. Chcę wrócić do normalności możliwości pracy z ludźmi i spotykania się z ludźmi. Chcę dawać przykład, a nie dzielić włosa na czworo.
  8. W nowy roku zaczynamy nową listę przeczytanych książek. Pierwsza która trafia na właściwą stronę jest „Powiedziała” autorstwa Megan Twohey oraz Jodi Kantor. Mocna rzecz. Spodziewałem się tekstu skupionego przede wszystkim na Weinsteinie i ruchu #MeToo (i od razu podrzucę swój tekst na ten temat ale dostałem dużo więcej.

    Autorki poruszyły też wątki związane z aferami Trumpa (jestem bardzo ciekawy czy po opuszczeniu Białego Domu nie zaczną się pojawiać rozmaite doniesienia o tym złotym chłopcu), oraz o Brecie Kavanaugh.

    Przytłaczająco smutny tekst, pokazujący jak wolno zmienia się świat. Pokazujący też jak bardzo różni się świat kobiet i mężczyzn. Że to nie odkrywcze? No może i nie… ale z jakiegoś powodu pozwalamy aby te nierówności trwały sobie w najlepsze, trochę jakby czekając na to, aż przyjdzie ktoś i to za nas posprząta, poukłada. Niestety, rzeczy nie dzieją się same. Bardzo polecam lekturę.
  9. W książce jest też ciekawy wątek zatrudnienia przez Weinsteina izraelskiej agencji, której zadaniem było z jednej strony szerzenie dezinformacji w kręgu autorów nieprzychylnego tekstu, ale także zadbanie o to, aby „przejąć” wyszukiwarkę i pozycjonować pomyślne producentowi teksty pod kluczowymi frazami. Koszty operacji szły w setki tysięcy dolarów.. no cóż, czyżby w internecie nie wszystko było za darmo?
  10. Kilka tygodni temu pisałem o tym aby zamiast mówić o szczęściu pracować nad zadowoleniem. Tym razem trafiłem na taki cytat:
    Niech i Wam towarzyszy.
  11. Czy wiecie, że Amazon podobnie jak Google i Apple będzie oferował mapy? Ciekawe co nam to przyniesie i jak jeszcze poprawi jakość rozwiązań, z których już teraz korzystamy. Ciekawe też na czym będą zarabiać…
  12. Więc mówisz że działasz sam, a może raczej z trzema kuplami po godzinach piszecie jakiś mały projekcik, ale nikt się tym przecież nie przejmie ani nie zainteresuje… Cóż… okazuje się, że we czterech można napisać grę, w którą będzie grało w miesiącu pół miliarda ludzi. Trochę dla mnie ta skala jest niepojęta.
  13. Dokończyłem też obiecywany w zeszłym tygodniu tekst podsumowujący mój rok 2020. Wyszło mi z tego ponad 2,5 tysiąca słów… więc jeśli czujesz niedosyt po dzisiejszej tygodniówce, zapraszam Cię do tego podsumowania – 10 rzeczy, które każą mi zrezygnować ze słowa nigdy.
  14. A czy pojawiło się coś nowego na subskrypcje? Niestety nie. Ale… chciałbym w tym tygodniu napisać tekst o tym, dlaczego uważam, że potrzebujesz trzymać rękę na pulsie swoich subskrypcji (choć wcale nie musisz mieć do tego aplikacji).
  15. Informacja techniczna – udało mi się (dzięki podpowiedzi życzliwych ludzi) dodać jeszcze jeden element do domeny, rejestr DMARC. Dzięki temu tygodniówka powinna trafiać do czytelników nawet lepiej. Ciekawe czy to coś da..

Ilustracją wpisu jest zdjęcie alessandro fazari z serwisu Unsplash

Podyskutujmy

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back to Top
Co Cię skłoni do otworzenia maila w niedzielę po 20?

Nową Tygodniówkę wysyłam raz w tygodniu - między piątkiem, a niedzielą. Ponad połowa zapisanych na nią czytelników, otwiera ją w ciągu pierwszych 12h od wysłania. Dołącz do nich

zostaw maila i otrzymuj nowe wydanie Tygodniówki prosto do swojej skrzynki.

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »