11 - tyle minut czytania
  1. W tym tygodniu nie będzie o samym KoronaWirusie, raczej o tym jakie piętno na naszej (mojej) rzeczywistości odciska. O KoronaWirusie pisze się dużo, bardzo dużo, często błędnie i nadmiar informacji (a często tylko nadmiar słów) nie pomaga. Musimy czekać i zdać się na specjalistów. Fascynuje mnie natomiast to, że najwięcej o tym wirusie mogę dowiedzieć się śledząc dobrze wybranych ludzi na TT albo oglądając wartościowe materiały na YT. To są moje źródła informacji. Przechodząc do tygodniówki…
  2. Mam wrażenie, że od początku 2020 zapisałem się na więcej newsletterów niż to miało miejsce przez ostatnie 10 lat. I z dużo wiekszą świadomością, przyjemnością i celowością. Vive le email.
  3. Równocześnie teraz się okazuję, że nie mam strategii (joke’s on me) na to, jak sobie z tymi newsletterami poradzić. Cierpię na syndrom „inbox 0” i… teraz sam sobie robię krzywdę, zapisując się do kolejnych. Chyba będzie potrzeba zastosowania jakiejś „rule of thumb”, poprzez ograniczenie tych newsletterów na które mam czas i głowę i tych które będą wyłącznie się gromadzić i kurzyć. Jakieś podpowiedzi, anyone?
  4. Swoją drogą, wydawało mi się, że kiedy będę w domu, moja tygodniówka będzie puchła. Będę czytał więcej, słuchał więcej, ogólnie że będę lepszym człowiekiem. A potem jeszcze pojawił się motyw „Social distancing” i „siedź w domu, dla siebie i dla społeczeńśtwa”, co też powinno oznaczać – masz więcej czasu. Tyle tylko że siedzenie w domu z sześciolatkiem, który też ma dużo czasu (i jeszcze więcej energii), sprawia że moja przestrzeń jest radykalnie przeorganizowywana. I zamiast mieć więcej czasu, mam mniej, trudniejszego w zaplanowaniu czasu (wymówka). Do tego stopnia, że nawet nie wiem, czy jest sens pisać tygodniówkę. Bo ona będzie jeszcze bardziej o „ja ja ja” niż zwykle.
  5. Skoro już siedzimy w domu, to może produktywnie. Wykorzystajmy czas na porządki, także w książkach. Trwa próba zrobienia selekcji książek w domowej bibliotece, które a) będą jeszcze (raz) czytane, b) nie będą czytane, można je dać do ludzi, c) te z którymi nie wiem co zrobić. Najciekawsza jest oczywiście grupa c. Obiecuje sobie poświecić każdej książce z tej grupy 15 minut i ocenić, czy zostaje, czy idzie w świat.
  6. Na pierwszy ogień poszła króciutka „Szczęście czy fart”, czyli kolejna pozycja z gatunku ocierającego się o kołczowanie. Ale bez indoktrynacji, za to ze zwróceniem uwagi, że szczęście to organizowanie przestrzeni i sprzyjających warunków. Czyta się błyskawicznie, czy zmienia radykalnie pogląd.. nie, raczej przypomina. Zawsze i wszędzie zaczynamy od siebie i pamiętamy o tym, że wiele od nas zależy. Cieszę się, że to przeczytałem.
  7. Kilka innych książek sprawdzonych i pozostawionych do przeczytania, to „50 minutów psychologii współczesnej”, „jak nakarmić dyktatora”. Ale muszę poczekać, bo na razie cała na biało wjechała książka o Epidemiach autorstwa Michaela Osterholma, którego można posłuchać w przeciekawym wywiadzie u Joe Rogana.
  1. Cały czas nie umiem ogarnąć, jak to jest, że facet, którego kojarzę głównie z gal UFC przeprowadza tak cholernie ciekawe wywiady. Ameryka to jest jednak niezwykły kraj. A w kwestii epidemii… no nie, nie będę zdradzał zakończenia. W kolejne ustawiłem też Dżumę, Camus.
  2. Porządki objęły także filmy. Druga selekcja. W pierwszej odpadło jakieś 300-400 filmów, w drugiej kolejne 150. Z bólem serca zostawiam / skłonny jestem oddać te filmy, ale… duża część z nich jest dostępna w niektórych streamingach (przynajmniej przez czas / co czas jakiś), ale też łapię się na tym że już nie mam w domu sprzętu, na którym mógłbym te zgromadzone filmy odtworzyć. Na szczęście „na wsi” jeszcze jakiś odtwarzacz DVD jest. Ciekawe czy działa.
  3. Co zostawiłem? M.in. Skyfall, Dziewczynę z Tatuażem, Ojca Chrzestnego, Piratów z Karaibów, Leaving Las Vegas, Wszyscy jesteśmy Chrystusami (którego nadal nie mam odwagi obejrzeć), sześć sezonów West Wing, Pan życia i śmierci, Nolanowa trylogia Batmana…
  4. Apropos sprzętu… Ponieważ jest kryzys, to kminie nad wydatkami, i ponieważ jest kwarantanna, to myślę o konsoli do grania. Miałem PS2, miałem PS3, teraz obie są sprzedane. Jakoś nie umiem się odnaleźć w przestawieniu na Xboxa, więc po głowie chodzi zakup PS4, zaczekać na PS5, a może jednak skusić się na Nintendo Switch o którym słyszałem wiele dobrego. Aaaale… Jestem tak bardzo casualowym graczem, nie bardzo mogę grać w strzelanki (mój błędnik na ma to swoje świetne pomysły) że rozważam… Apple Arcade. Tzn. jak na moje potrzeby (i umiejętności) Arcade jako rozrywka – wystarcza. Ale żeby wykorzystać ciut większy ekran, chciałbym skorzystać z połączenia z Apple TV. Tylko teraz zgryz, czy kupować teraz rozwiazanie z przed kliku lat (Apple TV 4K), czy zaczekać na nową generację, która albo będzie warta kupienia, albo będzie sprawcą obniżenia kosztów 4K. Tylko kiedy to nastąpi… i bądź tu mądry.
  5. W temacie Apple i tego, że nowy IPad coraz bardziej przypomina komputer, włącznie z tą wyczesaną klawiaturo / stojako / obudową.. za 1500 złotych. Klawiatura za 1500 złotych, IPad niezmiennie za 4.500; I z jednej strony mam wrażenie – takiego wyczesanego stojaka dotychczas nie widziałem, ale ta cena mnie nokautuje.
  6. I wreszcie w temacie nokautujących cen, a zatem finansów osobistych i oszczędności… Teraz dość mocno jesteśmy skupieni na walce z Covid-19, ale jak już się z tym uporamy (a uporamy, nie wiemy tylko jakim kosztem) to przyjdzie nam zmierzyć się z kryzysem. Dużym, bo problemy sieją się szeroko. Branża turystyczna, eventową, gastronomiczna, usługi wszelakie, wynajem krótkoterminowy – to wszystko oberwie. Wróć, to wszystko już obrywa. To będzie miało przełożenie na system bankowy (bo kredyty nadal trzeba będzie spłacać, a w czasach prosperity kredyty były dawane z szerokim gestem… cholera, to już gdzieś graliśmy). Dorzućmy do tego fakt, że problemy są globalne, cena ropy poleciała na pysk (tak tak, mamy wojnę na tym rynku, a cena ropy jest najniższa od 2002 roku, bo duzi chłopcy chcą sobie coś udowodnić). I jeszcze linie lotnicze będą w tarapatach. Ostatnią szczyptą którą doprawimy to danie będzie jeszcze kryzys zaufania. Powszechnego. Wszystkiego do wszystkich. Ludzi do władzy i ludzi do ludzi (bo tak długo, jak nie będziemy wiedzieli jak sobie z wirusem poradzić, tak długo każdy jest potencjalnym zagrożeniem. Zagrożeniem dla mnie i dla mojej rodziny, więc wybacz, to nic osobistego, ale trzymajmy się na dystans). Czyli… tak na moje rozeznanie, za rogiem czycha kryzys.
  7. Skoro jestem taki mądry, to pewnie się do tego kryzysu przygotowałem. Cóż… nie. I to jest w tym wszystkim najbardziej dla mnie irytujące. Niby mam dość, żeby być spokojnym w perspektywie miesiąca, dwóch, pięciu (tak długo jak długo złotówka jeszcze lekko dycha), natomiast to co mam bardzo szybko może być warte zdecydowanie mniej, jeśli nie nic, a ja nie umiem za bardzo zrobić teraz cokolwiek, żeby temu zapobiec (na to jest za późno, na to za mało umiem). A równocześnie mam za mało, żeby kryzys wykorzystać do zgromadzenia więcej (bo tak, historia raz po raz udowadnia, że kryzys to najlepszy czas na to, żeby się wzbogacić.. jeśli się tylko umie.. albo ma dość cojones).
  8. To czego nie rozumiem, to tego czemu nasze Państwo postanawia czynić pieniądz tańszym (obniżając stopy procentowe), ale utrzymując zobowiązania wobec przedsiębiorców, które mogą ich tylko dobić, udając że zasiłek w wysokości 5 tysięcy złotych cokolwiek zmieni. Nic nie zmieni, co skwapliwie wykazał Robert Gwiazdowski.
  9. Ważna rzecz – tylko dzięki temu, że kilka lat temu zacząłem robić jakiekolwiek oszczędności, teraz mam jeszcze resztki włosów na głowie i jeszcze dość dobrze śpię. Udało mi się zgromadzić poduszkę finansową, która mimo złożenia wypowiedzenia ze efektem na połowę marca (brawo Wit, zawsze miałeś wyczucie czasu), pozwala mi spokojnie (jeszcze przez chwilę) czekać na to, co będzie za zakrętem. I równocześnie przeraża mnie, jak (wedle statystyk) niewielu ludzi ma ten komfort… Z tego miejsca, raz jeszcze wielkie dzięki @Michał Szafrański i @Maciej Samcik. A jak ktoś woli w obrazku, to tu kilka podpowiedzi jak zacząć.
  1. Niezmiennie przypominam – oszczędzanie nie musi być trudne. Za to trzeba zacząć. Nawet od bardzo małych kwot. I najlepiej tak, żeby nie było potrzebne nasze zaangażowanie – tu o tym, jak można oszczędzić 1000 złotych bez wysiłku.
  2. I tu dochodzimy do jednego wniosku. Jak już się sytuacja troszeczkę uspokoi, zacznę się uczyć inwestowania. Z dwóch powodów. Po pierwsze, bo to już ten czas (kiedy trzymanie więcej pieniędzy na koncie / lokacie przestaje być dowodem rozsądku, a raczej przesłanką do podkreślenia niezaradności). Po drugie… bo każda nauka zaczyna się od stanu 0. Skoro (mam wrażenie) mnie na to stać, to nie warto tracić czasu i odwlekać tego. Trzeba zacząć.
  3. W sumie wątek nauki wymaga komentarza. Bo nagle okazało się, że nauczyciele są ważni i potrzebni, bo ktoś jednak pomaga nam w wychowaniu dzieci i pomaga w zorganizowaniu im kilku godzin dziennie, codziennie. Nagle zostali zauważeni przez rodziców i przez władzę. Tę samą władzę, która rok temu postanowiła zastąpić nauczycieli na egzaminach leśnikami i strażakami. Równocześnie nagle wzrosło też zapotrzebowanie na lekarzy i pielęgniarzy (obu płci). Podpowiedź dla władzy – szanujcie ludzi wszystkich zawodów, bo jak się okazuje, każdego kogo obrażacie, potem nagle potrzebujecie. To wam jeszcze wybuchnie w twarz.
  4. Smutne też jest to, że wydaje nam się, że będziemy mogli przenieść dotychczasową edukację z dnia na dzień ze szkoły do chmury. I nagle uważamy za zasadne oczekiwanie, że wszyscy nauczyciele w ciągu kilku dni przejdą do płynnego obsługiwania nowych narzędzi i że nauczą tego nasze dzieci. I że mają na to sprzęt, którego przecież nikt im nie dostarcza. A wszystko zrobi to grupa ludzi, których nie szanujemy i którym nie płacimy, ani nie rozwijamy. Przecież to się kupy nie trzyma.
  5. Aha, i jak zawsze wszyscy lepiej od nauczycieli wiemy, jak powinni uczyć w czasie epidemii. Nie wiemy. Nie znamy się na tym. Nie musimy być we wszystkim najmądrzejsi. Weźmy na wstrzymanie, proszę.
  6. Skoro nie mam czasu pisać i czytać, rysuję. Wróciłem do piłowania oka.

Już o tym wspominałem, ale będę wspominał jeszcze mnie raz. Jeśli jeszcze nie wiesz komu przekazać swój 1% podatku, przekaż go proszę na pomoc Iwonie Englert-Woźniak .

Dane do PIT’a:
Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”
KRS: 0000186434
Cel szczegółowy: 23/E Iwona Englert-Woźniak

Nawet najdłuższe wpisy się kończą.
Kolejna tygodniówka już w najbliższy piątek
Aby jej nie przegapić - zostaw maila, bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »

Notka powstała w Notion. Chyba się polubimy;-). Z Notion i notatkami jest jak ze Spotify i Apple Music. Bardzo szybko staje się wygodne w codziennym użyciu i nie tęskni się za wcześniej stosowanym rozwiązaniem. To dobry prognostyk.
Zostawiam tu link, z którego jeśli skorzystasz i spróbujesz tej aplikacji, ja dostanę ekstra środki na korzystanie z tego narzędzia (wolę, żeby to było jasne).

To jest też ten moment, w którym nieśmiało zostawię linki do wcześniejszych tygodniówek, bo istnieje pewne niebezpieczeństwo, że to jednak będzie nosiło znamiona regularności.

Czy w 2020 będę pisał więcej? Może…
Dotrzymując obietnicy, wyrabiając nawyk – tydzień 2
Zabawa co tydzień zaczyna się od pustej kartki
Inspiracja bezczelnie czycha wszędzie – moja tygodniówka
Nawet na urlopie tygodniówka się sama nie napisze…
Tydzień możliwie spokojny, ale za to czwartek na wkurzeniu
Na księżycu jest piasek, a ja czuję, że dostałem medal
Gromadź wiedzę. Zatrzymaj panikę.
WWW. Wartość, wdzięczność, wyrozumiałość. In-between moments
Gdy żyjemy tylko jednym tematem

Od dziś kartka znowu będzie pusta…

Podyskutujmy

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Może skusisz się na wiadomości ode mnie?Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zostaw swój email i bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »