11 - tyle minut czytania
  1. Zacznijmy od szachów. Nie sądziłem, że Gambit Królowej będzie tym impulsem, który popchnie mnie do odświeżenia sobie tej gry, ale… skoro nikt z czytelników nie chce ze mną grać (nikt wyzwania nie podjął) postanowiłem zmierzyć się z tym „wołaniem” sam. Z pokorą (bo wołanie to przez kilkanaście lat nie było w żaden sposób adresowane), ale też z pewną determinacją – tym razem będę bardziej wytrwały.

  2. Mogłem pójść na chess.com (gdzie kilka lat temu założyłem konto, ale nie chciałem płacić za wersję premium), ale w Klanie Michała Szafrańskiego ktoś polecił serwis Lichess i tam się skierowałem. Serwis pozwala na granie z ludźmi, z komputerem (na różnych poziomach), także rozwiązywanie szachowych łamigłówek. Spróbowałem łamigłówek, żeby sobie troszkę odświeżyć pamięć i sposób szachowego myślenia, a potem spróbowałem zagrać. Na początek z komputerem, bo to na bycie ośmieszonym przez innego gracza nie miałem śmiałości (zbieranie bęcków od procesora mniej boli… może mniej szyderczo się śmieje).

  3. O jej… bolało. Najgorsze nawet nie było to, że że nie przegrałem (spodziewałem się tego). Ale bolała przede wszystkim pustka w głowie po pierwszym ruchu. Tzn ruszyłem piona (zresztą dokładnie tak, jak ruszyłem go w zaproponowanej Tobie wersji), komputer odpowiedział, a mnie sparaliżowało. Nie miałem pojęcia co robię, więc… zamarłem. To była pierwsza lekcja pokory. A potem była spodziewana klęska.
  4. Nic nie widzę na szachownicy. Tak bardzo, że czasem zaskakuje mnie jak bardzo wpycham się w paszczę lwa. Nawet nie lwa, byle lwiątka, które jeszcze ma mleko pod nosem. Nie, to nie był przypadek. To było po prostu upokarzające. W związku z czym zacząłem szukać ratunku.

  5. Tak trafiłem na kanał GothamChess i spróbowałem się dowiedzieć jakichkolwiek podstaw o otwarciach, żeby wiedzieć chociaż odrobinę więcej o tym co tu się wydarza. Nie spodziewałem się, że to może być tak interesujące, ale niepostrzeżenie zacząłem spędzać na tym kanale więcej czasu (co z kolei może się odbić na jakości tygodniówki).
  6. Kto by pomyślał, że będę oglądał jak ktoś rozgrywa kolejne partie z botem Beth Harmon… I że to będzie tak rozrywkowe.

Czy ja właśnie oglądam, jak ktoś gra w gry? Chyba właśnie dopadł mnie e-sport.

  1. Czy ta cała edukacja mi w czymkolwiek pomogła? Cóż.. nie. W kolejnych próbach znów byłem rozgromiony bez cienia wyrozumiałości. Mam nadzieję, że nie zabraknie mi determinacji i zacznę jednak cokolwiek ogarniać i nie zostanę taką lamą bardzo długo.

  2. A jak tam idzie z moim pisaniem bezwzrokowym?

No więc… dziwnie.

To nieustająca walka z własnymi przyzwyczajeniami. Rzecz nie w tym, ze nie umiem pisać bez skupiania się na tym gdzie który klawisz jest, ale co i rusz łapie się na tym ze moje ręce i moja głowa samodzielnie wraca do pisania trzema, czterema palcami, zamiast 10 na czym mi zależy.

Wraca, bo tak już umie, bo tak jest szybciej, bo tak jest mniej wysiłkowo. Pisanie 10 palcami wymaga i skupienia i kontroli. Świadomości pisania. A przy okazji est jedynie obietnicą, że będzie lepiej. Kiedyś. Równocześnie – choć nie umiem tego wyjaśnić, mam wrażenie, że jestem bliżej przejścia na ten system, niż byłem kiedykolwiek wcześniej.

Znowu, pytanie czy wytrwam.

  1. Jak dziś pamiętam moment, w którym wpadła w moje ręce książka „Rysuję krok po kroku postacie” (Ta książka jest w kilku wersjach i każda bajecznie skłania do prostych a rozróżnialnych rysunków). Pamiętam, że wsiąkłem od pierwszego rysunku, od kucharza, którego naszkicowałem sobie na paragonie po zakupie książki z resztą. Od tego zaczęła się moja przygoda z rysowaniem, które daje lepsze i gorsze efekty. Ogromnie dużo frajdy miałem z książką kurs rysowania zwierząt z kreskówek i tak nauczyłem się rysować m.in. tygryska. A teraz razem z najnowszym nabytkiem rysowanie dla przyjemności piłuję sobie kota.

Ewolucja kota, po mojemu

Ciekawe gdzie mnie to zaprowadzi.

  1. Na wszelki wypadek powstrzymam się od donoszenia Ci, jak idą moje postępy w graniu na ukulele. W trosce o Twoje uszy.

  2. A skoro już była mowa o kotach, to czy wiesz, że w Krakowie obowiązuje roczna opłata, za posiadanie psa? To niby żadne wielkie pieniądze i jest mnóstwo wykluczeń, ale… podatek od posiadania psa? Serio?
  3. Miłośniku czworonogów – pilnuj swojego portfela…

  1. Będzie odrobinę bliżej mojej przestrzeni zawodowej, ale… tu przeciekawy artykuł o tym, czy aby na pewno eCommerce wygrał rok 2020

Co zwróciło moją uwagę?

po pierwsze my (nerdy, geeki, czytacze) łakniemy trendów i cały czas wyprzedzamy świat i widzimy rzeczy, które jeszcze nie dzieją się w masie, do tego mamy trochę skrzywioną psychikę i „szukamy znaków”.

Po drugie – przy całym wielkim wzroście eCommerce i warunkach które mu tak bardzo sprzyjały, wciąż 84% handlu dzieje się w sklepach brick&mortar (US).

Po trzecie – może właśnie obserwujemy zmiany w handlu tradycyjnym, i rola sklepów będzie bardzo inna (podobnie mówi Galloway pokazując po co apple’owi były i są sklepy offline).

A przy okazji możecie dowiedzieć się po co sklepom zrobiła klimatyzacja i jaki wpływ na handel miały schody ruchome.

  1. Taką reklamę wypatrzyłem na LinkedIn:
  1. Z tą jedną myślą chciałbym Cię zostawić, jeśli po głowie chodzą Ci pytania związane ze swoją produktywnością, efektywnością…
  1. Przyznam Ci się też do mojego małego mancrush – jest nim Mathew McConaughy, co prawdę powiedziawszy zaskakuje mnie nawet bardzo. Zaskakuje, nie dlatego, że McConaughy zyskał sławę w „Czasie zabijania” (co jak sam mówi, stało się „w przeciągu jednej nocy”). Skorzystam z okazji i przytoczę tę znakomitą scenę

Absolutnie nie pamiętałem jaka plejada aktorów grała w tym filmie. Szkopuł w tym, że McConaughey potem wpadł w rolę gościa od filmów romantycznych i jakoś zupełnie wyleciał mi z radaru. Owszem, była chwila kiedy znów się przypomniał w Podwójnej grze, ale na dobre (dla mnie) wrócił w kombo Detektyw, Wilk z Wall Street (stąd przecież pochodzi mruczando otwierające moje nagrania) i Dallas Buyers Club (wszystkie gorąco polecam). Potem rzecz jasna był Interstellar, a ja nadrobiłem w między czasie Lincoln Lawyer.

  1. Drobny przerywnik muzyczny, z ostatniego wymienionego filmu. No po prostu uwielbiam.

Choć może powinienem był zalinkować tę wersję… jako ze miła i dla ucha i dla oka.

  1. Wracając do McConaughey’a, bo gość ciekawie mówi (nie tylko Alright, alright, alright, ciekawie motywuje (już go w tygodniówce przytaczałem), czasem realizuje przewrotne projekty (np. przez godzinę pije kawę w deszczu… naprawdę, wiem, że nigdy nie zrozumiem Youtube’a), ale potrafi też wysłać człowieka do spania, o czym uroczo opowiada Michael Buble:

  1. Tu możesz posłuchać opowieści i dać się porwać Mathew do snu. I nie, nie musisz za to płacić 80 dolarów.

  1. Przedostatnia rzecz związana odrobinę z Mathew, która doskonale wpisuje się w koncept „uważaj co opowiadasz, czasem jeszcze ktoś to zapamięta„. Niektóre rzeczy powstają przypadkiem, a potem Cię prześladują, przez całe życie.

  1. John Cena… i pomyśleć, że to gość o którym usłyszałem, po raz pierwszy w życiu na przetargu dla brand hero dla jednej z sieci handlowych. Serio. Serio. I to spotkanie tez było bardzo serio. Tylko niełatwo było utrzymać serio miny.

To jeszcze na deser, tu John Cena uczy Wolverin’a, jak robić grzeczny trashtalk. O matko, za dużo youtube’a wjechało.

  1. No dobra, to już ostatni kawałek… z małą dedykacją. Kiedyś Ola wspomniała, że jeśli ktoś chce jej zrobić przyjemność, to powinien jej pokazać półnagiego mężczyznę w czapce. Olu, jeśli czytasz:

  1. okazuje się też, że… mogę Cię też zachęcić do zerknięcia w to, o czym pisałem rok temu. I to będzie nowy cykl – o czym rok temu była tygodniówka:

    • był impeachment Trumpa
    • był Feinman, który raczy żartować
    • był Gombrowicz
    • o próbach ze Spotify
  2. Są takie zespoły w F1, które potrafią pokrzyżować plany swoim kierowcom w sposób iście koncertowy. I takie, które potrafią dokonać na torze (dosłownie) cudu.
  1. Tak jak w zeszłym roku zachęcam Cię do skorzystania z przysługującego Ci prawa i kiedy będziesz rozliczał swój podatek, pamiętaj aby przekazać swój 1% na Organizację Porządku Publicznego. Jeśli nie masz osoby / organizacji, której swój 1% przekazujesz, przekaż go proszę na pomoc Iwonie Englert-Woźniak .

Dane do PIT’a:
Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”
KRS: 0000186434
Cel szczegółowy: 23/E Iwona Englert-Woźniak

  1. Od kilku tygodni obiecuję sobie, że następną tygodniówkę napiszę i wyślę wcześniej. I od kilku tygodni okazuje się, że tygodniówka kończy się pisać coraz później. Nie chcę się zarzekać, ale… może następnym razem się uda?

  2. Dla najwytrwalszych – popis niezwykłych umiejętności można dać nawet, kiedy jesteś przebrany za Donuta, czy nawet mniej wyróżnialne coś…

Podyskutujmy

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back to Top
Co Cię skłoni do otworzenia maila w niedzielę po 20?

Nową Tygodniówkę wysyłam raz w tygodniu - między piątkiem, a niedzielą. Ponad połowa zapisanych na nią czytelników, otwiera ją w ciągu pierwszych 12h od wysłania. Dołącz do nich

zostaw maila i otrzymuj nowe wydanie Tygodniówki prosto do swojej skrzynki.

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »