„Jak to się robi” czyli wielka blaga Piotra Tymochowicza. Hardcore totalny, a jak się to ogląda, to się wszystko w człowieku przewraca. A co jest najgorsze to to, że po pierwsze – ci ludzie w to wierzą, po drugie inni ludzie wierzą w to co wierzą ci pierwsi, a po trzecie.. i nie wiem czy to jest najgorsze czy najbardziej rozbrajające – jak się tych wszystkich „mądrości” posłucha, to potem wychodzą wszystkie „genialne” zagrania Palikota… I chyba jednak ogłoszenie współpracy z macherem politycznego wizerunku było ostatnim, wcale nie najważniejszym etapem współpracy – to troszkę jak spuszczenie wody po wizycie w kiblu – ma niespecjalne znaczenie, ale jak się tego nie zrobi, to zostaje smród. Potem pozostaje jedynie umyć ręce.

No, ale jak się okazuje Piotr T jest rozchwytywany. Zna go Miller, Lepper do niego dzwoni, zna posłankę, która zna marszałka… ech.. paw i ściema ściema ściema. A jak macie wątpliwości, to dzwońcie do Wałęsy.

Jedyny pozytyw filmu, to Hugo Bader, który próbuje wytrwać… Ja bym chyba odpuścił…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to Top