19 - tyle minut czytania
  1. Na dobry początek zacznijmy od podzielenia się pomysłami na kreatywne wykorzystanie dostępnego czasu w warunkach domowych. Ponieważ ostatnio rodzice spędzają z dziećmi dużo więcej czasu, niż mieli w zwyczaju i mogły im się skończyć pomysły jak własne dzieci zabawiać, tu kilka propozycji z gatunku Edukacyjnego „DYI”.
  1. Wspominałem że korzystam z aplikacji do medytacji Oak i że w ramach tej aplikacji można teraz skorzystać z darmowego kursu medytowania z mantrą. Jedną z pierwszych rzeczy, którą się robi, jest wybór własnej frazy do medytacji. Ja wybrałem „man-ah”. Wszelka zbieżność jest absolutnie przypadkowa. No prawie.
  1. Niemniej jednak – czy to w ogole ma sens? Moim zdaniem, ma. Cieszę się, że wróciłem do częstszego medytowania. Że znajduję na to czas. Jaki widzę efekt? Spokój. Taki moment ciszy i skupienia się na.. cóż, praktycznie niczym, rodzi we mnie świadomy spokój. A jeśli powiem, że mam wrażenie, że przez chwilę byłem trochę świadomością obok ciała to mi przecież nie uwierzycie.. sam sobie nie wierzę.
  2. Jednym z efektów mojego medytowania jest to, że zmieniają się moje afirmacje i to, że nieco bardziej świadomie z nich korzystam. Zajęło mi to, bagatelka, ponad dwa lata. Ale moje poranne afirmacje brzmią teraz:
    1. Planuję, ale jestem otwarty na zmianę planów. Chętnie mówię „Tak”.
    2. Jestem cierpliwy.
    3. Jestem ciekaw tego, czego nie umiem. Próbuję i sięgam po to, co dla mnie nieznane. Otwieram się na to, co nowe i nieznane.
    4. Widzę w sobie wartość, daję sobie prawo głosu, słucham siebie, ufam sobie, szanuje siebie, podziwiam siebie, kocham siebie. To jest źródełko mojego szczęścia, na które nikt inny nie ma wpływu. Daje sobie prawo głosu
    5. Dbam o swoje ciało, tym co jem, tym co robię.
    6. Staram się zawsze dawać coś od siebie, doceniać i wspierać innych. Słucham innych. Dbam o to, aby być głową i ciałem w jednym miejscu.
    7. Jestem ogrodnikiem mojej energii, dbam o to, aby dawała dobre owoce
    8. Lubie się uśmiechać, lubię się uczyć, lubię robić to co robię, najlepiej jak potrafię.
    9. Jestem wdzięczny
    10. Dziś będzie dobry dzień. Jestem ciekaw dziś, lets go
  3. Ostatnie słówko o moich medytacjach i afirmacjach. Mam wrażenie, że pisząc o nich, pisze coś dla Was i dla świata absolutnie oczywistego. Że przecież wszyscy to robią i zapewne robią to lepiej ode mnie, wiec gdzie ja się wychylam ze swoimi amatorskimi, młodzikowymi obserwacjami czy korektami do tego, co robię. Mam równocześnie poczucie, że to co robię, można (i pewnie należy) robić lepiej. Że jeszcze mam dużo do skorygowania. Tekst, słowo pisane, nie zawsze oddaje emocje, więc chciałem żebyście wiedzieli, że mówiąc Wam o tym, brzmię trochę jak 6-7 letnie dziecko, które w ekscytacji mówi „tato, tato, zobacz co zrobiłem, zobacz jak mi dobrze wyszło”. Wtedy ważniejsze od tego, na ile efektywne jest to, co dziecko zrobiło, jest obserwowanie tym jak bardzo się jara swoimi nowo zdobytymi umiejętnościami. Więc dziele się z Wami emocjami początkującego jaracza, widząc w Waszych oczach cierpliwe zrozumienie „dorośnie, zrozumie”. No ale eeeeej, Jaram się.
  4. Ważne ogłoszenie. Jeśli chciałabyś / chciałbyś wykorzystać czas ograniczonego wychodzenia z domu do poprawienia swoich umiejętności językowych, to mam dla Ciebie człowieka. Bartosz, ma ponad 20 letnie doświadczenie w tłumaczeniu konferencyjnym, ale też bardzo szerokie horyzonty i wiedzę z bardzo wielu dziedzin. Jakie to ma znaczenie? Otóż takie, że potrafi w języku angielskim rozmawiać (to dla poszukujących konwersacji) oraz uczyć na w zasadzie każdym poziomie. A teraz możesz przekonać się czy odpowiada Ci jego sposób prowadzenia lekcji, ponieważ przez pierwszy tydzień będzie dla Ciebie za darmo. Gorąco polecam, tym bardziej, że Bartosz ciężko pracował lata temu, żeby wyszlifować wyheblować moje umiejętności językowe. Jeśli jesteś zainteresowana / zainteresowany – odezwij się proszę do mnie, skontaktuję Was.
  5. Pisałem już o tym, że Internet łączy ludzi i pozwala pewne znajomości odświeżyć. Jak się okazało, Katarzyna, która naprawdę nieprzyzwoicie odległy czas temu była „Panią Kasią”, która uczyła mnie i moich klasowych kolegów i koleżanki języka polskiego, napisała książkę. Być może w ramach odreagowania. W każdym razie, fragmenty tej książki czytają różni zdolni ludzie i pomyślałem sobie, że ja też chcę. Zanim mój wewnętrzny osioł się zdążył zorientować co jest grane, Kasia się zgodziła, a ja miałem zadanie zmierzyć się z tematem. Tak wyszło:
  1. Gdybyście natomiast chcieli zobaczyć jak czytają inni, albo zobaczyć co to za książka jest, to idzie i poznajcie Naszyjnik z Turmalinem. Na zdrowie.
  2. Człowiek to jest jednak kreatywna bestia. Na przykładzie treningu rosyjskiej pływaczki olimpijskiej Julii Jefimowej

No wow. Zbieram zęby.

  1. Ze specjalną dedykacją dla Karoliny, matki chrzestnej mojej świadomości TikTokowej… ale i tak zobaczyłem to na Twitterze
  1. No dobra. Więc jednak sięgnąłem po Netflixowego Wiedźmina. Z duszą na ramieniu. Spodziewając się najgorszego. I.. no cholera nie rozczarowałem się. Czy raczej niestety, nie rozczarowałem się. Nie wiem za bardzo z czego to wynika, ale w mojej głowie opowieść snuta przez Sapkowskiego jest „jakaś”. Bohaterowie są „jacyś”. A tu wszystko jest jakieś takie… Nie mam pojęcia czy chciałbym poznawać tę historię dalej, gdybym jej już nie znał (tak, czuję paradoksalność w konstrukcji gramatycznej tego zdania). Geralt w tym wydaniu sprawia wrażenie totalnie płaskiego. Nie znajduję w nim absolutnie nic interesującego. Yennefer – no też jakoś zupełnie nie. Broni się troszkę Ciri, ale też jeszcze wiele nie pograła. Jedyne co – chyba przypadkiem – wyszło, to Toss a coin to your witcher. Wpada w ucho. Ze smutkiem patrzę na to, jak spłaszczona właśnie została opowieść.. i mając w pamięci, że polska produkcja też tego nie dźwignęła, zastanawiam się, czy ten tekst jest w ogóle przekładalny, czy może oczekiwania wobec niego są zbyt wielkie.
  2. Prawie zapomniałem. Nigdy, przenigdy nie próbujcie oglądać Wiedźmina z polskim dubbingiem. Podobno Żebrowskiemu głos podkłada Wiedźmin, ale to musi być legenda miejska, bo nie wierzę, że ktokolwiek wytrwał oglądanie tego serialu w tym modelu dłużej niż 2 minuty.
  3. KIlka razy w ostatnim tygodniu usłyszałem że „świat / życie już nie będzie takie samo”. Hmm… życie nigdy nie jest takie samo. Pantha Rei, pamiętacie? NIhil novi, tylko (hłe, hłe) w nowej odsłonie. Życie już jest inne i paradoksalnie zapominamy jakie było kiedyś. Będzie inne (bo takie już jest). Chyba że będziemy żyli przeszłością. Ale to trochę podwójna strata czasu.
  4. Algorytm Youtube’a potrafi zaskoczyć, proponując zupełnie w niezrozumiały dla mnie sposób materiały trochę z innego świata. I ta wędrówka poprawdziła mnie do 

a zaraz potem, na drugą nóżkę wpadło

  1. Ciekawostka – czy wiecie, ile czasu zajęłoby Wam przeczytanie warunków korzystania z serwisu takiego jak Facebook, Twitter, Tiktok czy usługa Microsoftu? I cóż z tego, że nikt ich nie czyta 
  1. W zeszłym tygodniu pokazywałem wam wykresy stóp procentowych z banków centralnych. No to jeszcze jeden wykresik do kompletu. Coś tu dziwnie wygląda.

Dowyjaśnienie wykresiku: Oś pionowa to wartość wyrażona w milionach dolarów. Oś pozioma to lata. Na szaro zaznaczone są kryzysy finansowe, a ta kreseczka to informacja o tym, ile pieniędzy trzymane jest przez banki w gotówce powyżej rezerw jakich oczekuje od nich FED. I jak na to nałożyć wysokość stóp (bliskich zeru) to coś tu mocno zgrzyta. Pamiętajmy, mało kto umie w pieniądz lepiej, niż banki.

  1. Jestem zafiksowany na edukacji (pisałem o tym w tygodniówce, pisałem o tym juz kilka ładnych lat temu). Martwi mnie to jak traktujemy nauczycieli i jakie to ma konsekwencje dla społeczeńśtwa, dla gospodarki. A teraz zobaczcie, jakie to ma konsekwencje dla dzieci:
  1. O co mi chodzi pytacie, jakie konsekwencje mam na myśli?

(…) zobaczyłam, że na lekcji uwaga W SZKOLE można się czuć dobrze i nie tak jakby się było tam z przymusu (…).

Pisze to mądra dziewczyna (wnoszę z całości wypowiedzi) i ona zobaczyła, że w szkole może czuć się dobrze. W miejscu, w którym przez 12 lat spędza kilka godzin dziennie, przez około 200 dni w roku? Jak totalnie różne mogłbyby być efekty edukacji, gdyby młodzi chcieli i widzieli sens chodzenia do szkoły, dlatego że to może być ciekawe, interesujące. Uczenie się, może być fajne. Interesujące. Otwierające. A uczennica zauważa, że może się na lekcji czuć dobrze. Where did we go so wrong.

  1. I żeby nie było, że ta młodzież taka cudowna: 
https://www.linkedin.com/posts/maciejkawecki_you-matter-kompilacja-20202021-activity-6659066150434942976-7m2s
  1. Michał Szafrański zakłada Klan Finansowych Ninja. O programie można przeczytać więcej tu: https://www.klanfinansowychninja.pl ; Moja pierwsza reakcja „ooo, na bogato”. Dokładnie taka była.

Dokładnie tak napisałem do Marty, z którą komentujemy sobie rzeczywistość. Uznałem, że propozycja rocznego kosztu rzędu 450 złotych (w przedsprzedaży) do nawet 800 złotych na takie miano zasługuje.

  1. A potem poszedłem poćwiczyć, pod prysznic i przespałem się. I muszę przyznać, że zacząłem weryfikować swoją opinię. no bo tak:
    1. Patrzę przez pryzmat zakupu za 450 złotych / rok. I myślę sobie – to (jednorazowo) duży wydatek. Ale równocześnie, wydaję powyżej tej kwoty na codzienne ćwiczenia, i jakoś za przesadnie drogie tego nie uważam.
      — dygresja—
      W tym miejscu musze złożyć na siebie donos, bo obiecywałem sobie, że wykupię to (Seven App) w końcu na rok i przynajmniej trochę tu oszczędzę. Do it Wit.
      — koniec dygresji—
      Rozważałem zakup Masterclass za blisko 800 złotych rocznie… i też się nie zdecydowałem, bo uznałem za drogie. Jestem patronem i płacę 15 złotych miesięcznie wspierając czysto rozrywkowego twórcę. A wiedza Michała jest cenna. Więc… nie, to nie jest drogo. Ale to nie oznacza, że to jest dla mnie.
    2. Poza tym, Wicie, porządkując swoje finanse uznałeś, że warto poświęcać też trochę pieniędzy na edukację. A wiesz też, że dużo się od Michała i jego wiedzy nauczyłeś.
    3. Bo tu druga rzecz, co to jest za produkt.. Mam trochę wrażenie, że tu jest jeden podstawowy byt, nazwijmy go „early access” opakowany w wiele „nice to have” rzeczy, ale raczej niewiele dodających do „twardej” wartości”. Plus, jest to forma zaufania wobec tego co Michał stworzy.
    4. Tylko cały czas pytanie, czy to jest dla mnie. Czy skorzystam z tego. A jeśli nie skorzystam, to czemu ma mnie boleć, za ile Michał to sprzedaje? I to pytanie – czy to jest dla mnie – jest kluczowe. Bo merytorycznie znając Michała, będzie dobrze.
    5. I jeszcze jedna rzecz – jeśli przez rok choć raz pojawi się jedna myśl / jedna oferta / jedno zdanie, które wpłynie na moją codzienność, wpłynie na moją efektywność, wpłynie na moje zarobki, to te 450 złotych może się bardzo szybko zwrócić.
    6. Tak więc mam czas do 12 maja na decyzję. Ale jak moje przemyślenia bedą się zmieniać w tym tempie, to mam wrażenie, przypuszczenie graniczące z pewnością, że wiem jak to się skończy.
  2. Kilka zdań o zaufaniu w dobie wirusa. Zaufanie podkopywane przez brak umiejętności (bo my Ci zaufaliśmy. Zaufaliśmy, że umiesz i potrafisz, a teraz widzimy, mamy obawę, że jednak nie umiesz za bardzo i to nasze zaufanie nadwyręża). To trochę jak kupienie sobie drogich butów, albo uszycie drogiego garnituru. Płacisz i ufasz, że oddałeś zadanie w ręcę specjalisty. Głupio się dowiedzieć, że kiedy chcesz zacząć korzystać z butów czy garnituru, one obcierają, podeszwa jest dziurawa, sznurówki się drą, a garnitur ma ciut przy krótki rękaw, trochę za bardzo pije pod pachami i w kroku. Nawet jeśli to nie jest niemożliwe do chodzenia, to jednak na każdym kroku przypomina o tym, że robota jest spieprzona.

    To teraz pytanie jakim zaufaniem (i jakie powinnismy mieć oczewiwanie) wobec partnera biznesowego, któremu oddajemy blisko polowe wszystkiego co zarobimy? Codziennie, co rok. Ponieważ „blisko połowę” brzmi dość abstrakcyjnie, skorzystam z pojęcia dnia wolności podatkowej. Mówiac blisko połowę Wszystkie pieniądze które zarobiłaś / zarobiłeś w 2019 roku do 8czerwca 2019 wydałeś na Państwo. Całkiem spora inwestycja. Całkiem spore, rokrocznie zobowiązanie.

    Więc… ja bym jednak chciał być zadowolony z tego, co kupuje za taki pieniądz, poświęciłbym trochę czasu na to, na co je wydaje.
  3. A jeśli ktoś mówi, żebym nie kozaczył (@Marcin), bo to ile wydajemy na państwo jest najwyraźniej niewystarczające, dopowiem, że kiedy ktoś oczekuje od nas inwestycji premium, najpierw fajnie by było, żeby pokazał jak umie mądrze zarządzać produktem podstawowym, a nie obiecywał, że dopiero jak rozbije bank to on nam wszystkim pokaże. Poza tym, zdaje się, że przez ostatnie lata, odkąd wstaliśmy z kolan i przestaliśmy być w ruinie, płynnie przeszliśmy do trybu krainy mlekiem i miodem płynącej.
    Wszyscy chcielibyśmy pracować w lovebrandach, a jednak (wbrew obietnicom szarlatanów) nie wszyscy mogą lovebrandem być.
  4. Zaufanie może być także podkopywane przez to, co się mówi, czego się nie mówi i jak się to mówi. Bartek Pucek pokazał, jak o zarażeniach informuje Islandia. Tylko że… nawet gdyby tak dane pokazywało nasze Ministerstwo i Minister Zdrowia, czy Premier czy Telewizja publiczna, to w obecnej sytuacji, nadal ciężko by mi było im zaufać. To co mówią, to jak mówią, to jak zmieniają zdanie w krótkim czasie bez słowa wyjaśnienia, to jak traktują pytających, to jak bezczelni są na każdym kroku sprawia, źe im nie ufam.
    I to jest problem, bo oni w którymś momencie będą chcieli żebym zaufał ich diagnozie „teraz już możesz wyjść”. Będą chcieli, żebym zaufał państwu. Nie tylko ze swoimi zarobionymi pieniędzmi, ale ze swoim zdrowiem i źyciem. Ze zdrowiem i życiem moich ludzi. Mam z tym problem.
  5. To nie jest tylko problem w PL, bo można odnieść wrażenie, że nikt nigdzie na świecie nie ogarnia tego, w jakiej skali epidemii żyjemy (plus nie umiemy tego ogarnąć, bo ludzie nie ogarniają wyobraźnia dużych liczb) ale mój problem polega na tym, że mieszkał w Polsce, Polsce,, tu tu tu tu tu. I telewizja Polska państwowa rządowa jak ją zwał, na każdym kroku mi mówi, że jest super i o co mi chodzi, mamy świetny rząd i super prezydenta, ci ludzie to Naprawdę wspaniali fachowcy. No jakoś im nie wierze.
  6. Ech, miałem już o tym nie pisać. Chciałem ten czas przeznaczyć na czytanie, ale czytając pojawiły się w mojej głowie skojarzenia, a od tych skojarzeń przylazłem składać punkty. I cztery (z tym pięć) pojawiły się za jednym zamachem.
  7. Kiedy pojawiły się pierwsze komentarze dotyczące CoVID-19, mówiliśmy (w tym ja) albo że „hola hola, grypa jest groźniejsza”, i zderzaliśmy się z drugą opinią „ej, ale to nie jest grypa!”. I wiecie co, chyba wszyscy mieliśmy racje. CoVID-19 nie jest grypą, ale grypa może być groźniejsza i nie, nie jesteśmy na nią lepiej przygotowani. Rzecz w tym, że z grypą jesteśmy oswojeni (bo co roku jest sezon na grypę), a po drugie na grypę mamy przecież szczepionki. Tylko że (i tu muszę znaleźć źródełko) ze skutecznością tych szczepionek może być różnie. Ważna uwaga – nie dołączam do grona antyszczepionkowców, nie próbuję twierdzić że szczepionki są złe, podnoszę tylko argumenty, zachęcające do sprawdzenia efektywności szczepionek na grypę, bo tu możemy się mocno zdziwić (ja się zdziwiłem, spodziewając się skuteczności porównywalnej do tego, jak radzi sobie np. szczepionka na ospę, czyniąc te chorobę niemal nieistniejącą).

A catastrophic influenza pandemic will unfold like a slow-motion tsunami, lasting six to eighteen months. In 1918, there were three distinct waves of disease over a two-year period, and that is what we could face again.

Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs

Our best estimate today is that only $35 to $40 million of public and industry support globally is being spent on researching game-changing influenza vaccines. This investment pales in comparison to the $1 billion spent annually on HIV vaccine. Imagine what we could do if research on a game-changing influenza vaccine was funded at a similar level to HIV and done in a coordinated and collaborative manner.

Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs
  1. I jeszcze ostatni cytat spinający wątek polityczny i wirusowy.

what gets counted is what gets acted upon. Therefore, I have always stressed disease surveillance: the science of finding and counting cases. This is critical. If we don’t know about a disease or outbreak, we can’t do anything about it.

Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs
  1. To były chyba ostatnie cytaty z tej książki, gdyż jest ona na szczęśliwym wykończeniu. Czasem strach ją czytać. A równocześnie, ciężko odłożyć i przestać.
  2. Zaznaczę jeszcze, że tak jak wspominałem na FB – obiecałem sobie nie patrzeć na statystyki i chociaż czasem musiałem się gryźć w plecy i nadgarstki, udało się. Popatrzę dopiero jutro, po opublikowaniu tego numeru.
  3. Ci z Was, którzy są zapisani na mailowe powiadomienia, powinni znowu dostawać dobrze maile. Mam nadzieję. Korzystam z mailerlite.com i z jednej strony korzystam z dobrze poukładanego UX serwisu, z drugiej dzięki dobremu działowi obsługi udało się (aczkolwiek to się okaże dopiero przy wysyłaniu tej tygodniówki) rozwiązać problem wpadania wiadomości do spamu. Gdybyście mieli jakieś uwagi względem maili, które otrzymujecie – dajcie proszę znać.
  4. To też jest miejsce w którym słówko należy się nazwa.pl; To firma, w której mam hosting i trzymam domeny i która jest droga i często trudna (jak choćby wymagając listownego potwierdzenia chęci otrzymania kodu transferującego domenę) i jednym z moich zadań na rok 2020 jest pożegnać się z tym usługodawcą, to muszę równocześnie przyznać, że narzędzia które oferuje do samodzielnego ustawienia rekordów DNS domeny oraz wsparcie przez czat jest wygodne. I ładnie szybko działa. Natomiast cały czas mam ochotę się z nimi pożegnać. Tylko alternatywy jakoś znaleźć nie mogę.
  5. Wszystko wskazuje na to, że to był ostatni numer tygodniówki przygotowany na darmowej wersji Notion, gdyż chwilę sprawdziłem i okazuje się, że zbliżam się do końca darmowego obszaru i… cholera, po ponad dwóch miesiącach korzystania z tego narzędzia, wiem, że weszło mi w nawyk, wciąż jeszcze wykorzystuję ledwie niewielką cząstkę jego możliwości, ale błyskawicznie stał się moim podstawowym edytorem tekstu wszelakiego. Będzie płacone… Tzn dopiero za chwilę, bo mam jeszcze niewykorzystane „kredyty” w wysokości niewiele ponad $20 co pozwala na 4-5 miesięcy korzystania z płatnej wersji bez sięgania do mojego portfela (a jeśli ktoś z Was skusi się skorzystać z narzędzia wykorzystując mój link afiliacyjny, to nawet i dłużej, ale i dla Was będzie to korzystne;-)). Piszę to wszystko żeby wam powiedzieć – zaprzyjaźniliśmy się z tym narzędziem.

Już o tym wspominałem, ale będę wspominał jeszcze mnie raz. Jeśli jeszcze nie wiesz komu przekazać swój 1% podatku, przekaż go proszę na pomoc Iwonie Englert-Woźniak .

Dane do PIT’a:
Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”
KRS: 0000186434
Cel szczegółowy: 23/E Iwona Englert-Woźniak

Nawet najdłuższe wpisy się kończą.
Kolejna tygodniówka już w najbliższy piątek
Aby jej nie przegapić - zostaw maila, bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »

Podyskutujmy

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Może skusisz się na wiadomości ode mnie?Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zostaw swój email i bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »