Nowe sukiennice – reklama dźwignią muzeum?

Troszkę poniewczasie, ale wszystko dlatego, że uganiałem się za Szałem Podkowińskiego, którego w żaden sposób nie szło znaleźć. Teraz, kiedy mam już komplet plakatów kampanii reklamowej Nowych Sukiennic mogę się pokusić o dwa słowa. Najpierw jednak zdjęcia: [nggallery id=24] O samej wystawie w Sukiennicach pisałem już wcześniej - muzeum, jak muzeum. Efektu "wow" brak. Zaś co do kampanii... Najpierw słówko eksperta, Marcin Helbin, były rzecznik Prezydenta, obecnie agencja...

Drugi dzień z D90, czyli krakowscy „men on wire”

Zaczyna się groźnie, ale tak to jest, jak człowiek weźmie do rąk zabawkę:D Zresztą, dziś w Krakowie taki dzień. Wyszło słońce, zrobiło się cieplej i ludzie zaczęli od razu różne dziwne rzeczy robić. Niektórzy nawet postanowili zakpić sobie z tego padołu i chcieli udowodnić, że mogą balansować nad ziemią, z drobną jedynie pomocą... Jednym przychodziło to z dużą radością, drugim przychodziło to z wielkim luzem... [nggallery id=23] Panowie... Wielki,...

Nikon D90*, czyli najbardziej rozchwytywany towar w Krakowie**

Wymyśliłem sobie, że kupię sobie aparat. Długo chodziłem, długo krążyłem, trochę poczytałem. Popytałem lepiej znających się w temacie kolegów, potem znowu wróciłem do czytania i uznałem, że mnie nie stać. Popracowałem, pokombinowałem i wróciłem do rozpoznania tematu. Krok pierwszy, selekcja wstępna. Wymyśliłem sobie, że przesiadając się z D60 będzie to Nikon D5000, D90. Koledzy przekonywali mnie, że co tam Nikon, w branży liczy się tylko Canon, a w...

Na dworzec RDA technika nie dojechała

Wydawało by się, że mamy XXI wiek, że żyjemy w środku Europy, w nowoczesnym mieście Krakowie, w zasadzie samym jego centrum. Wydawałoby się, że potrafimy już wiele. Wysyłamy rakiety w kosmos, mamy telefony komórkowe, mamy Internety i inne bzdety, a jednak... rozbijamy się o rzeczy podstawowe. Musiałem dzisiaj skorzystać z usług PKSu. Zerknąłem na stronę RDA, aby sprawdzić o której przyjeżdża autokar, który mnie interesuje. Zgodnie z tym,...

A w Krakowie zima…

To zakrawa na pewną schizofrenię... przedwczoraj chowałem się przed słońcem i skwarem, dziś robię co mogę by ustrzec się przed zimnem... Jakiś czas temu, chyba jeszcze w zeszłym roku udało nam się zorganizować zakończoną sukcesem wyprawę na kopiec Piłsudskiego, dziś postanowiliśmy zdobyć schowany w śniegu kopiec Kościuszki... Zresztą nie ważne jest to, jak wyglądał sam kopiec, nieco ważniejsze jest to, co z kopca było widać: Jak klikniesz w...

Obcy mi język polski…

Od jakiegoś czasu dopada mnie paskudne uczucie... Ubożejemy. Nie finansowo, o nie... w kategoriach budżetowych radzimy sobie naprawdę nieźle. Mamy coraz ładniejsze mieszkania, samochody, stroje... nawet książki są ładne i dostępne, nawet dentysta bywa już teraz nawet bezbolesny... Dostępne są kosmetyki i inne magiczne szpeja, które z każdej maszkary zrobią Panią lub pannę godną uwagi... dostępne są dezodoranty, które zabija tygodniowy smród każdego dżentelmana...  normalnie rozkwit... Więc czego...

Wysoka kultura

Po spacerze, czas na zakupy:) Takie życie;) Ale nie o zakupach będzie mowa, ponieważ w Galerii Krakowskiej postanowiono zorganizować koncert. Zapewne nie pierwszy i nie ostatni, nie mniej jednak trochę przykro mi się zrobiło,że jedynym miejscem styku ludzi i muzyki nieco innej od tej, której możemy na codzień posłuchać w radiu jest chwila, w której oddajemy się szałom zakupów... Był dyrygent: więc była też i wysoka kultura: Były też niewątpliwe...

Zimowa ekspedycja na kopiec Piłsudskiego

W Krakowie, ponieważ żyjemy w Małopolsce, mamy kilka kopców. Wszystkie one są po to, aby kogoś upamiętnić, aby komuś oddać cześć, ale również po to, aby móc patrzeć na innych z góry. Mała rzecz, a cieszy;) Kopce były, są i będą, dlaczego więc akurat teraz czas na Piłsudskiego? Otóż... Spadł śnieg. Niby nic, a wiele zmienia. Ponieważ takie zimowe dni jak miniony weekend w Krakowie zdarzają się rzadko, postanowiłem...

WOŚP grzecznie prosi – Dawać kasę!

Dawno dawno temu, przy jednym z pierwszych finałów WOŚP sam biegałem po Krakowie z puszką, zbierając datki od spacerowiczów. Ponieważ sam byłem za młody, zostałem "podczepiony" pod starszego kolegę z identyfikatorem. Mieć identyfikator - to było coś. Od tamtej pory, rok w rok wrzucam kilka złotych - w miarę możliwości - do puszki. Co prawda odnosiłem wrażenie, że ze świetnej zabawy i wspólnego celu, zrobił się show i...

Back to Top