Blog

  • Potrzebujemy plastra – Tygodniówka #24

    1. W zeszłym tygodniu zapowiedziałem, że piątek będzie dniem postu. I tak było. Chyba pierwszy raz w życiu z premedytacją zrobiłem, sobie głodówkę. Nie 24h, tylko – trochę niezamierzenie – wyszło bliżej 36 (kolacja skończona przed 19 w czwartek, i jedzenie dopiero w sobotę o 8.. czy 9tej.. nie pamiętam). Spodziewałem się wysiłkowości tego pomysłu. Spodziewałem się tego, że to będzie trudne, wymagające, doskwierające ale… troszkę się rozczarowałem. Jasne, od czasu do czasu patrzyłem na zegarek żeby sprawdzić ile to już, ale poza tym – bez wielkich problemów. Do tego stopnia, że zamierzam tu wprowadzić cykliczność. Co tygodniową. Czyli że znów, w piątek nic nie jem (jeszcze zostawiam sobie myśl, czy chce głódówki przed weekendem czy po weekendzie… )
    2. Przy czym to że wiem, że zrobię sobie kolejną głodówkę, nie oznacza, że Ciebie do tego zachęcam. Nie wiem czy to jest mądre. Nie wiem czy to jest efektywne, nie widzę jednoznaczniej korzyści po jednym dniu nic nie jedzenia. Przemawia do mnie argument – gdyby nasi przodkowie nie potrafili poradzić sobie bez nieustannego jedzenia, nie byłoby nas tu. Więc czemu to robię? Bo… mogę. Bo to jest mierzenie się z samodzielnie narzuconym dyskomfortem.
    3. Bardzo wierzymy w siłę woli. Bardzo wierzymy w to, że jak będziemy chcieć jak Michael Jordan, to wystarczy. Tylko że to tak nie działa. Ciekawy wątek na Twitterze: 

    Owszem, trzeba bardzo chcieć, ale najlepsi to „chcę” popierają cholernie dużą dawką działania. Które tylko czasem przynosi efekty. No, ale próbują.

    1. Z drugiej strony… kiedy chcesz, kiedy potrafisz, kiedy czujesz że to jest w Tobie, nic Cię nie zatrzyma. Nic.
    https://twitter.com/i/status/1272089579512901634
    1. Pokazując koncepcję planowania roku w oparciu Notion, nie pokazałem Ci jak ja wypełniłem pierwsze pole „manifestu”, czyli co jest moją istotą / kierunkiem dla roku 2020. To jest trochę pytanie o wartości, którymi się kieruję, i moja odpowiedź brzmi tak:
    1. Dlaczego teraz o tym mówię? Bo… chyba udało mi się połączyć kropki. Albo być częścią łańcuszka kropek. Dzięki temu, że Bartek Pucek pisze ciekawy newsletter, i umożliwił płatnym subskrybentom stworzyć przestrzeń komunikacji na Slacku, mogłem tam powiedzieć, że zdolny człowiek szuka pracy i… ten zdolny człowiek od wczoraj tę pracę ma. 

    Cholernie się cieszę, że mogłem przyłożyć tu trochę swojej sprawczości. I cieszę się z tego, że mogę sobie w ten sposób zweryfikować czy idę w kierunku obranym w manifeście, i czy podążanie w tym kierunku daje mi satysfakcję. Dwa razy tak 😉

    1. Czas na małe ogłoszenie duszpasterskie. Jeśli będę umiał Ci pomóc – chętnie pomogę. Przynajmniej spróbuję. Daj znać. Jeśli nie dasz mi znać, istnieje malutka szansa, że się domyślę, ale powiedzmy to sobie otwarcie, musisz dać mi szansę.
    2. Bardzo często jest tak, że wydaje nam się, że sami niewiele możemy. Że jesteśmy mało istotnym trybikiem i nie możemy wiele zdziałać, bo jesteśmy sami i mali. Ok. Jesteśmy czasem mali, i nie zawsze mamy rozwiązanie i nie zawsze możemy zagwarantować pomoc. Nie mniej jednak, pomoc zaczyna się od chcę pomóc, chcę spróbować. Chcę poświęcić trochę swojego czasu, co może przynieść fajne owoce. Mamy moc poprawiania świata. Korzystajmy z tego.
    3. Tak, to często są naprawdę małe gesty, które robią wielką różnicę. 
    https://twitter.com/MojoCrowe/status/1272670633105612801

    A ja chyba już kiedyś o tym pisałem… – ludzie, róbcie ludziom dobrze

    1. Jak wykorzystać maseczki do ochrony wizerunku? Oto cudownie proste rozwiązanie: 
    1. A czy Ty wiesz, jakiego koloru jest Słońce? 
    1. Zgodnie z obietnicą, staram się znajdować na LinkedIn treści, które poszerzają moją wiedzę / moje umiejętności. W ciekawy sposób miejsce na tej platformie wykorzystuje pan Michał Kowalczyk, dzieląc się swoją wiedzą z zakresu Excela, podpowiada mniej znane „tricki” i sposoby pracy z tym kombajnem. Np. takie:

    Sprawdziłem, działa.

    1. Na LinkedIn można też spotkać ludzi, którzy czytają te same książki, co ja. I na całe szczęście (choć co to za pocieszenie), okazuje się, że ich obserwacja względem Kahnemana jest taka sama jak moja. A nawet ciut bardziej:
    1. Skoro całość książki kończy ledwie 8% (nie wierzymy statystykom), to… sięgnijmy po kilka nowych cytatów 😉

    Correcting your intuitive predictions is a task for System 2. you should know that correcting your intuitions may complicate your life.

    Thinking, Fast and Slow by Daniel Kahneman

    The goal of venture capitalists is to call the extreme cases correctly, even at the cost of overestimating the prospects of many other ventures.

    Thinking, Fast and Slow by Daniel Kahneman

    Dlatego, czasem się udaje, ale częściej się chybia. I niektórzy tak właśnie chybiają… Jeśli mają szczęście, gdzieś na początku ich drogi pojawia się Alibaba, a w jej trakcie WeWork. Gdyby zdarzyło im się odwrotnie, nigdy byśmy o nich nie usłyszeli.

    it is natural for System 1 to generate overconfident judgments, because confidence, as we have seen, is determined by the coherence of the best story you can tell from the evidence at hand.
    Be warned: your intuitions will deliver predictions that are too extreme and you will be inclined to put far too much faith in them.

    Thinking, Fast and Slow by Daniel Kahneman

    You are always ready to interpret behavior as a manifestation of general propensities and personality traits – causes that you can readily match to effects.

    Thinking, Fast and Slow by Daniel Kahneman

    Our comforting conviction that the world makes sense rests on a secure foundation: our almost unlimited ability to ignore our ignorance.

    Thinking, Fast and Slow by Daniel Kahneman

    W kontekście tego, że ludzie „wiedzieli o zbliżającym sie kryzysie finansowym

    This is a misuse of an important concept. In everyday language, we apply the word know only when what was known is true and can be shown to be true.
    We can know something only if it is both true and knowable.What is perverse about the use of know in this context is not that some individuals get credit for prescience that they do not deserve.
    It is that the language implies that the world is more knowable than it is. It helps perpetuate a pernicious illusion.

    Thinking, Fast and Slow by Daniel Kahneman

    Choć tu aż się prosi o wyjątek do wyjątku, czyli warto pamiętać o Big Short. Niektórzy naprawdę wiedzieli.

    The core of the illusion is that we believe we understand the past, which implies that the future also should be knowable, but in fact we understand the past less than we believe we do.

    Thinking, Fast and Slow by Daniel Kahneman
    1. Na drugą nóżkę – Instagram. Choć to niby nic zaskakującego, ale teraz jest na to badanie😉 Co zrobić aby zrobić furorę na Instagramie? Organicznie (czyli bez promowania swoich postów)… Odsłonić więcej… Bo to chcą oglądać ludzie. Ale też myślę sobie… trzeba mieć jeszcze co odsłaniać.
    2. Nie wiem czy zauważyliście, ale Covid trochę pozmieniał nam świat. I to nie tylko w marcu, ale pewne rzeczy trwają. Na przykład to jak robimy zakupy. Przyspieszył to, ile rzeczy kupujemy online i to w dość spektakularny sposób. Z raportu Adobe dla USA może Cię zaciekawić:

    The key finding in the May analysis is that e- commerce shopping levels during COVID-19 (April to May) were higher than what retailers saw during the 2019 holiday season (November to December). Indeed, consumers spent over $153 billion online in the last two months ($70.2 billion in April and $82.5 billion in May), which is 7% higher than the $142.5 billion spent online during November and December 2019.

    Ale jeszcze ciekawsze jest to, że:

    Despite the fact that people generally spent more time at home in May, smartphone adoption continued to accelerate. In fact, the share of online sales driven by smartphones actually increased with the spike in e-commerce activity due to the pandemic.

    Więc to nie jest tak, że ludzie nie kupują na mobile, bo nie chcą. Ludzie chcą kupować na mobile, tylko nie dajemy im do tego narzędzi. Swoją drogą, kiedy Waszym zdaniem był rok mobile (na który długo, długo, długo czekaliśmy?). Moim zdaniem to było w 2016 roku. Cholernie dawno temu.

    1. Przechodzimy do trudniejszego tematu. Będzie o Polsce i polityce. Tak, w kontekście zbliżających się wyborów, ale troszeczkę szerzej. Zacznijmy od ciekawego wywiadu jaki został opublikowany w „Dzienniku Gazecie Prawnej„, to rozmowa z parą dokumentalistów, którzy pojeździli trochę po Polsce, i zobaczyli, jak bardzo wiele jest tych naszych światów.
    2. To także dla mnie okazja do tego, aby zachęcić Was do kupowania prasy, niekoniecznie codziennie, ale od czasu do czasu. Dlaczego? Ponieważ potrzebujemy dobrych dziennikarzy, potrzebujemy wartościowych, spokojnych materiałów o świecie. Potrzebujemy Raportów Dariusza Rosiaka i potrzebujemy mocnej 4rtej władzy. Nikt z nas nie ma czasu patrzeć władzy na ręce (każdej władzy), ani rozumieć świata. Potrzebujemy ludzi, którzy nam o tym opowiedzą, wyjaśnią. Dlatego przestańmy udawać, że to wszystko za darmo możemy przeczytać w Internecie, kupmy od czasu do czasu coś wydrukowanego na papierze, albo chociaż ewydanie. A potem, zaszalejmy i przeczytajmy. Może się czegoś dowiemy.
    3. Tysiące oblicz Polski. Małe ojczyzny, często bardzo małe. Które skwapliwie są rozgrywane do własnych celów i z własnych pobudek. Coraz brutalniej, coraz śmielej, z coraz większym wyrachowaniem.
    4. Prezydent, który podpisuje kartę, która ma chronić dzieci przed ideologią lgbt.. czymkolwiek ta ideologia jest. Potem seria „pan nie rozumie co ja powiedziałem mówiąc, że to nie ludzie, tylko ideologia”, wszystko podlane wypowiedziami kolejnymi złotoustymi i zapewne tylko po to, aby zrobić ferment, który ma służyć tylko po to, aby siać strach… O strachu pisała Marta, strach jest złym narzędziem do robienia polityki. Choć z drugiej strony, gramy zgodnie z zasadą „dziel i rządź”. No więc dzielą, i rządzą.
    5. I smutne jest to, że robią te podziały z uśmiechem na ustach. Z pewnością, że im wolno. Z pewnością, że są bezkarni. Młodzi, wykształceni ludzie. Z ideami. Wychowani w wolności i wierzący, że robią dobrze… Przeraża mnie ta wiara. Przeraża mnie ta myśl, że tak łatwo jest narzucać innym swój tok myślenia. Przeraża mnie przyznawanie sobie prawa do tego, aby piętnować innych, tylko dlatego, że nie zachowuje się tak, jak nam się podoba. Bo nam się to w głowie nie mieści, więc to jest jego wina. A co nas to obchodzi.
    6. Nie ma w tym przypadku: 
    1. Nie ma w tym przypadku
    1. Więc… ze świadomością, z premedytacją, z przekonaniem… Warto? Panie prezydencie, warto?
    https://www.facebook.com/MariuszSzczygielReporterOfficial/videos/1420955061573196/
    1. A potem idzie Pan Prezydent do telewizji, gdzie okazuje się, ze najważniejszymi pytaniami dla Polaków w dobie CoVID -19 jest to, czy dzieci powinny iść do komunii przygotowywane w szkołach. #GdzieJaŻyję
    2. I gdyby mało było sięgania po absurdalnie żenujące pytania, wyjęte wprost ze spotu kampanijnego obecnego prezydenta, to telewizja (finansowana z naszych pieniędzy) stosuje jeszcze tak obrzydliwe sztuczki: 
    https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=10157095985276813&id=681646812
    1. I nie, nie jest sposobem odwracanie oczu. Nie jest sposobem uznawanie, że to kurwizja, więc jej wolno. Nie wolno. Trzeba to świadomie dokumentować, punktować i zapamiętać, jak niszczone jest polskie społeczeństwo. Mam nadzieję, że nie bezkarnie. 
    2. Natomiast najsmutniejsze dla mnie jest to, że… konkurencja jest jeszcze gorsza i nie ma nic do zaproponowania. Tak, można (i trzeba) się śmiać z Sasina, kiedy mówi że „my przynajmniej mamy plany… plany na Centralny Port Lotniczy, Milion samochodów elektrycznych, sto tysięcy mieszkań, elektrownię atomową” ale kiedy przychodzi posłuchać rozmowy z liderem opozycji, to okazuje się, ze ów lider ma do powiedzenia… absolutne nic, null, zero. A do tego jeszcze cwaniakuje. Jedyny argument, który przedstawia, to że PiS cośtam. Czym to „PiS cośtam” różni się od „przez ostatnie 8 lat”. Moim zdaniem niczym.
    3. Dlatego potrzebujemy lepca, plastra, zszywacza. My, obywatele. Potrzebujemy popracować nad tym, aby coś było nasze, wspólne… Potrzebujemy znaleźć sposób na to, aby wyrwać się z tego przeklętego „my vs oni”. Potrzebujemy planu budowy, realnej budowy. Potrzebujemy rzeczywistości, a nie propagandy. Potrzebujemy patrzeć do przodu, bo do zrobienia jest mnóstwo, a nie ciągłych rozliczeń rodem z podstawówki. Potrzebujemy…
    4. Premier Nowej Zelandii. Tak, wiem, w krainie hobbitów wszystko jest łatwiejsze.
    1. W tym tygodniu dokonała się sprzedaż Tesco. Jeszcze musi to potwierdzić UOKiK, ale najprawdopodobniej Netto przejmie Tesco Polska. Czemu o tym wspominam? Bo to także kawał mojej zawodowej historii. 6 lat… Dobre 6 lat. Jak dziś pamiętam rozmowę z Arkiem, który mnie zatrudniał i jego obawę, że mu gdzieś „ucieknę” po roku. Tym zabawniejszą z perspektywy czasu, że sam po roku był już gdzie indziej. Tamta praca to byli genialni ludzie, z którymi miałem przyjemność pracować i od których miałem przyjemność się uczyć, z którymi wciąż utrzymuję, lub chce utrzymywać kontakt… przecież nie zacznę ich wymieniać, bo zrobi się z tego spora książka telefoniczna…
    2. Dobra… ostatni raz… szybki przegląd fajnych filmików, które wtedy zrealizowaliśmy:

    A ponieważ internet nie zapomina, można nawet zobaczyć jak wykorzystywaliśmy w 2011 roku treści zaciągane z Facebooka do piosenki… 

    Dla mnie Tesco to była także praca i rozwój Smacznej strony z genialnym zespołem Czarta, współpraca z Natalią Hatalską przy Future of Foods, czy szalona akcja „Kibicuj z Tesco”

    https://vimeo.com/124283915

    (a tu cała prezka Mariusza o tej akcji) oj działo się.

    1. I jeszcze podrzucę dwa teksty blisko z Tesco związane – Jak żyć w tym Social Media oraz Czas na egzamin w szkole latania.
    2. Na koniec przyznam Ci się do grania w grę. Prościutką. Dziwną. Wkurzającą. Wciągającą. Nieracjonalnie zabierającą czas. Sprowadzającą się, tak de facto, do szybkiego wybierania prawo – lewo. No ale kurcze, fajna jest;)

    Tu link na iOS, tu link na Androida. #Przprszm. Wybacz.

    To chyba jest ten moment, w którym prawdziwie wytrwałych (a wciąż ciekawych) mogę zachęcić do przeglądnięcia wcześniejszych wydań tygodniówki😉

  • O niemożliwościach tygodniówka #23

    Szybki przegląd tego, co mnie zaciekawiło, zachwyciło i zwróciło moją uwagę w mijającym tygodniu

    1. Potrzebujemy tygodniówki bez polityki, więc miejmy to szybko za sobą. Jarosław Gowin, moja polityczna.. no nie tyle porażka, ile moje polityczne rozczarowanie. Minister sprawiedliwości, który nie wie, jak działa cisza wyborcza. W tym tygodniu były wicepremier w wywiadzie u Piaseckiego w TVN24 wspomniał – tłumacząc obecne podejście koalicji do epidemii – że wszyscy pamiętamy słynny tekst brytyjskiego wirusologa „młot i taniec” i że oto wchodzimy w etap tańca.
    2. Mam takie dziwne wrażenie, że pan Jarosław mówi o tym artykule z medium. Bardzo dobrze napisanym artykule, przez Tomasa Pueyo. Który jest Francuzem, mieszkającym w USA, i ma MBA z psychologii zachowań, a dobrze pisze, bo jest autorem Science Fiction i wydał książkę o Gwiezdnych Wojnach. I owszem, jego artykuły są bardzo ciekawe (sam je przytaczałem). Zauważyłem też, że epidemiolodzy mają wobec niego trochę wątpliwości i prawdę powiedziawszy wolałbym żeby nasz rząd swoją politykę wobec CoVID-19 układał wedle wiedzy fachowców, a nie najlepszych nawet i najbardziej poczytnych artykułów jego mać.
    3. Mogło się okazać, że trafiliście na paywalla. Okazuje się też, że jest na to sposób. Podobnie jak na oglądanie youtube’a bez reklam. Zdradza go Zaufana Trzecia Strona: 
    1. W temacie CoVID-19 mam do Was tylko jedną prośbę – trzymajcie dystans, myjcie ręce, noście maseczki. Dlaczego? Hmm… Nie słuchajcie w tej kwestii mnie, słuchajcie w tej kwestii kogoś, kto doskonale kuma prawdopodobieństwo: 
    1. Prościej? Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że spośród 140 osób mających styczność z nosicielem CoVID-19 nie zarazi się nikt? A jedyne, co tych ludzi chroniło, to była maseczka. NOSIĆ. Jeśli nie dla siebie, to dla innych.
    2. Jak już jesteśmy przy Nassimie Nicholasie Talebie i matematyce, to pokażę Wam jeszcze to:

    Nie jest sztuką komplikować rzeczy proste. Sztuką jest upraszczać rzeczy skomplikowane.

    1. Ostatnio czasem zerkam na Instagram (zwykle wtedy, kiedy wrzucam kolejne popełnione oko), i jest to miejsce w którym zaskakuje mnie to, że zwracają moją uwagę reklamy. Ładnie zrobione reklamy. Choćby taka:

    A wiecie, ja nie mam w zwyczaju robić zrzutów ekranu reklamie…

    1. I tak sobie myślę, dlaczego nikt mi tego nigdy nie przedstawił w ten sposób? Znam wzory na te wielomiany, ale… kurcze.. kiedy ktoś to przedstawia Ci to tak bezczelnie na twarz, to zaczyna być może i piękne… (tak, lubię matematykę, zawsze lubiłem 😉
    2. Rafał Agnieszczak (jedna z osób, których opinie sobie cenie) z okazji zgromadzenia 10 tysięcy fanów na swoim FB przygotował PDF z zebranymi najlepszymi swoimi tekstami opublikowanymi na fb. A ja skorzystam z okazji i dorzucę jeszcze bardzo ciekawy wywiad jaki swego czasu Włodek Markowicz z Rafałem przeprowadził (uwaga długie, uwaga wciągające)
    1. Bardzo ciekawy wątek na Twitterze, przypominający, że żyjemy w dobie informacji. A to oznacza, że jak nigdy wcześniej możemy zobaczyć, że opinia =/= fakty, że ludzie się mylą, że cholernie łatwo „fachowcom” zignorować „innowacje” i że nie warto brać sobie do serca wszystkich mądrych opinii. 
    1. Z cyklu „ludzie to mają hobby”, które potrafi sprawić, że zbieramy szczękę z podłogi. Myślałem że takie rzeczy to tylko Kwinto potrafił: 
    https://twitter.com/xxByte/status/1269619371409903616?s=20
    1. Czy wiecie, że most Golden Gate zaczął… gwizdać? Wszystko dlatego, że wprowadzono usprawnienia w konstrukcji, która miała sobie lepiej radzić z wiatrem. No i teraz sobie radzi, tylko że… wiatr sobie na to gwiżdże…
    2. To mi przypomniało, że mosty za bardzo się z wiatrami nie lubią. Wszystko rzecz jasna przez możliwość wprawiania mostów w rezonans przez wiatr, co może się źle skończyć. Naprawdę źle skończyć. 
    1. W stanach trwa coś, czego do końca nie ogarniamy. Protesty, które mają dużo większe tło, niż nam się wydaje. Problemy, które wynikają z nieprzepracowania historii i krzywd które zadane dziesiątki, jeśli nie setki lat temu, teraz prowadzą do poważnych problemów społecznych. Bardzo ciekawa audycja, a w zasadzie cykl audycji w Raporcie o stanie świata (część 1, 2, 3) Dariusza Rosiaka. Kurczę, jestem dumny z tego, że jestem patronem tej inicjatywy i że mogę się przyczyniać do trwania tej audycji.
    2. Dorzucę jeszcze ciekawą, choć z założenia niekomfortową rozmowę poświęconą temu, co może zrobić biały człowiek wobec tego problemu – po pierwsze, zauważyć i zmierzyć się ze swoimi uprzedzeniami. 
    https://www.instagram.com/tv/CBO8I11AXc_/

    Co, jak wiemy jest niełatwe, bo jak pokazuje Kahneman, nasze uprzedzenia trzymają się mocno.

    1. Skoro wywołałem Kahnemana, to muszę się przyznać, że znowu tydzień bez cytatów… Bo jednak czytam (podczytuję Sodomę, sięgnąłem także po „Profesor, Bankier i król samobójców” czyli rzecz o pokerze… książka z którą mam mały zgryz i wcale nie mam pewności czy ją doczytam, ale ciekawie jest poznać historie zawodowców, którzy zaczęli grać o naprawdę duże pieniądze z… troszkę kapryśnym Teksańczykiem”.
    2. Może dobrze by było, żebym jednak czytał ciut systematyczniej. Nie brał się za trzy książki na raz, tylko skończył co zaczynam. Nie umiem siąść do książki na raz (podziwiam osoby, które tak książki połykają), ale strasznie jestem rozwleczony. Nie lubię;/
    3. Oprócz książek czytanych dla siebie, czytam jeszcze Jaśkowi. 20 minut dziennie. Codziennie. No prawie codziennie, bo czasem czyta Sylwia. W nasze (moje) ręce wpadły ostatnio książki Lucy i Stephena Hawkinga o przygodach kilkunastoletniego chłopca (i jego przyjaciółki) w Kosmosie i… nie spodziewałem się, że z książki czytanej „na dobranoc” będę się dowiadywał rzeczy, które poszerzą moją wiedzę o wszechświecie (bo o tym, że książki [i filmy] dla dzieci, pozytywnie mnie zaskoczą, wiedziałem od czasów Królika i misi oraz „W Głowie się nie mieści”). Tym razem dowiaduję się o:

    Wszechświat nieustannie się rozszerza, rozdymając się jak balonik. Oznacza to, że gwiazdy i galaktyki oddalają się od Ziemi. Ich podróżujące w naszym kierunku światło rozciąga się — im większą pokona odległość, tym bardziej się „rozwleka”. To rozciąganie sprawia, że światło widzialne przesuwa się ku czerwieni. Określa się to też mianem „poczerwienienia”. Im dłużej światło będzie podróżować, tym bardziej będzie się przesuwać ku czerwieni, aż w końcu nie będzie już widoczne. Stanie się najpierw promieniowaniem podczerwonym, a potem mikrofalowym (takim samym, jakiego używa się na Ziemi w kuchenkach mikrofalowych). Właśnie coś takiego zdarzyło się z niezwykle silnym światłem wytworzonym na skutek Wielkiego Wybuchu — po 13 miliardach lat podróży pozostałość tego promieniowania jest dziś wykrywana jako mikrofale docierające do nas ze wszystkich zakątków kosmosu. Zostało ono szumnie nazwane Mikrofalowym Promieniowaniem Tła lub promieniowaniem reliktowym.

    Znajdziemy też jakże oczywisty argument po co nam loty w kosmos:

    Cóż, to trochę tak jak z Europą przed rokiem 1492. W tamtych czasach ludzie również uważali, że wysłanie Krzysztofa Kolumba na poszukiwanie wiatru w polu jest ogromną stratą pieniędzy. Kiedy jednak odkrył on Amerykę, wiele się zmieniło. Pomyślcie tylko — gdyby Kolumb tego nie zrobił, nie mielibyśmy Big Maca! I oczywiście wielu innych rzeczy.

    Więc to troszkę jak z domniemaną odpowiedzią Mallory’ego pytanego po co wdrapywać się na Mount Everest – „Bo tam jest”.
    W każdym razie – czytanie dziecku poszerza horyzonty nie tylko dziecka.

    1. Politykę dobrze się poznaje i łatwiej ją zrozumieć z perspektywy czasu. Dlatego tak chętnie polecam czytanie książek Romana Krasowskiego – bo nie będąc uwikłanym w bieżący spór i teatr, można lepiej zrozumieć i pobudki i działanie i słabości wielu aktorów. Czemu o tym wspominam? Bo niedługo będzie miał premierę materiał o Hillary Clinton. O jej starcie w wyborach i co się stało, że się z.. nie udało. O jej małżeństwie i o całej otoczce. To może być ciekawe. Nie całkiem obawiam się bezstronne, ale i tak może być warte obejrzenia.
    2. A że niektóre rzeczy z perspektywy czasu mogą wyglądać zupełnie inaczej… i odsłaniać zupełnie inne oblicze ludzi dowiecie się, czytając trochę więcej o tym zdjęciu: 
    https://www.facebook.com/427683817438500/photos/pcb.1416476735225865/1416470991893106/?type=3&theater
    1. Jeszcze w temacie historii z którą nie jest łatwo sobie radzić, w niedawnym RoSŚ Dariusz Rosiak rozmawiał o tym, jak wygląda świat w Rwandzie po ludobójstwie. I wiecie co mnie zaskoczyło? Że to miejsce, w którym w szkołach nie ma lekcji historii (bo historia o uczenie o nie zawsze rozwiązanych rachunkach krzywd), ale za to są lekcje o języku nienawiści i co z nim zrobić. Nie wiem czemu u nas nie można by zrobić takich lekcji. Serio, musimy się nauczyć sklejać naszą rzeczywistość, a nie tylko udawać, że „przez ostatnich 8 lat”… Co nie było prawdą wtedy, nie jest prawdą teraz, a krzywdę robi nam nieustannie. Dla równowagi i symetrii zaznaczę tylko, że przez owe „ostatnie 8 lat” wcale nie było cudownie a rządzący nie byli tacy super. Natomiast chciałbym myśleć o tym, co zrobić, żeby to co przed nami było dobre, zamiast skupiać się na tym, co zostało spaprane dotychczas… Inna rzecz, że wytykać i krytykować i składać puste obietnice łatwo. Zbudować coś, co przetrwa próbę czasu… ciut gorzej.
    2. Czas mi się zmierzyć z moim gmailem. Bo mam tam wielki chaos, a lubię mieć inbox zero. Tylko taki ogarnięty inbox zero a nie „Zaznacz wszystkie” + „zaznacz jako przeczytane”. To zdecydowanie karmi mój FOMO (Fear of missing out). Z którym zdaje się i tak trzeba się pogodzić, bo wszystkiej wódki nie wypijesz. Ale musze zrobić porządki w newsletterach, bo te które zdecydowanie chcę przeczytać są przysypywane tymi które być może warto i także tymi które głupio mi odpuścić. I z tego robi się bałagan. Więc szukam rozwiązań ogarniecia własnej skrzynki pocztowej. Jeśli jakieś macie – bardzo chętnie poznam.
    3. Spróbowałem zrobić
      1. porządek w tym, co oznaczone gwiazdką
      2. wyłączyć (rzekomo) inteligentne automaty Google.
      3. Rzeczy z newsletterów wpadają do kategorii „zrób selekcję”. W ramach selekcji rzeczy ciekawe oznaczamy gwiazdką (do przeczytania).Ale.. to nie jest dobry pomysł. Tzn jest lepiej niż było, ale nie jest dobrze. Przesadnio, niepotrzebnie komplikuje. Trzeba to zrobić prościej i mądrzej. Więc.. jestem otwarty na propozycje.
    4. Podrzucę wam jeszcze ciekawy artykuł jakim podzieliła sie jego autorka na Puckowym Slacku o tym, jak ona sobie radzi z dobraniem źródeł wiedzy o świecie i… w skrócie poleca przejście na listy Twittera i pogodzenie z FOMO.
    5. Kiedy zaczynał się rok 2020 pomyślałem sobie, że chcę się pobawić w eksperymenty. W czasowe płacenie tylko gotówką, w czytanie więcej książek. Nie spodziewałem się jednak, że kolejne miesiące będą jednym wielkim eksperymentem. Kurz powoli opada, więc wracam do swojego własnego kombinowania. I mam w głowie próbę postu. Czy raczej głódówki. Regularnej, bo raz w tygodniu. Chcę spróbować raz w tygodniu jeść nic. Dzisiaj zaczynam.
    6. I tak, cytując klasyka (Premier Kaczyński do pielęgniarek, rok 2007) niezjedzenie kolacji to jeszcze nie głodówka. Słusznie zauważone panie premierze. Ale dziś jest ten dzień kiedy spróbuję. Czy mam wobec tego planu jakieś wielkie nadzieje? Nie… to raczej ciekawość. Są artykuły, które zachwalają (trochę w nie nie wierzę). Bardziej podoba mi się to, że to szalony pomysł. Ze to jak z jedzeniem tylko ziemniaków, albo z zimnymi prysznicami. Brzmi na tak absurdalny pomysł, że aż chcę spróbować. Poza tym, jeden dzień, 24 godziny to przecież nic takiego. Teoretycznie zacząłem wczoraj o 19, węc już jestem po 13 godzinach, jeszcze 11ście przede mną… chyba że uznam, że postuję do soboty rano… zobaczymy 😉 Za tydzień zapewne się podzielę wrażeniami. Na ten moment zostawiam was z ciekawą rozmową na ten temat: 
    1. Bo można by zrobić mądrzej. Można by zejść z węglodowanów, tylko że to jest dla mnie za mądre i zbyt rygorystyczne. Trzeba liczyć co się je i ile się je. Trzeba wiedzieć co za co i czym uzupełnić braki. To zdecydowanie nie na moja głowę. Na moją głowę są proste zasady – nie jesz dziś. Cóż.. time will tell what time will tell.
    2. Testuję nowy sposób zbierania ciekawych linków – oczwiście że w Notion. Bo… wygodną rzeczą jest udostępniania linków bezpośrednio z przeglądarki i zapisywanie ich w specjalnym notesie… czy raczej karcie, a może podstronie (to jedno mnie przerasta – odpowiednia nomenklatura struktury w Notion). W każdym razie, dodałem sobie – dla porządku – numer tygodnia, aby lepiej wiedzieć do której tygodniówki dana ciekawostka ma trafić, oraz checkboxa aby łatwo zaznaczyć, z którym z materiałów już pracowałem. Hmm.. na ten moment sprawdza się to lepiej niż wszystkie bookmarki w przeglądarce czy czytelnie (zawsze chaos i cmentarzysko nieprzeczytanych rzeczy) czy pocket. Zobaczymy czy przetrwam z tym rok.
    1. Cytat, który traktuję jako ilustrację do wpisu, pojawił się przy okazji blokowania aplikacji przez Cold Turkey. Okazuję się, że blokowanie się przydaje;)
    1. Tak, ja też zauważam, że tytuły tygodniówki mają się czasem nijak do jej treści. #przprszm. Wy natomiast zauważyliście, że mam nowe profilowe na FB (które z jakiegoś przedziwnego powodu zebrało dużo reakcji…) . Ale zmiany ojbjęły nie tylko na FB, bo zrobiłem też aktualizację na LI i na TT… Jeszcze tylko Insta się broni.

    To chyba jest ten moment, w którym prawdziwie wytrwałych (a wciąż ciekawych) mogę zachęcić do przeglądnięcia wcześniejszych wydań tygodniówki😉

  • Taniec polityki na gorących rozgrzanych głowach

    1. Jest czyms przewrotnym, że o naszym świecie możliwie rzetelnie informuja nas satyrycy – John Oliver, Jim Jefferies, także Seth Myers czy Stephen Colbert. To oni otwierają nam (przynajmniej próbują) oczy, oni punktują absurdy, oni zadają pytania.
    2. Z drugiej strony, czy to tak rzadkie? W końcu na dworze króla, zawsze na najwięcej mógł sobie pozwolić błazen…
    1. Pstryczek w nos moim zachwytom. Opowiadam wam tu raz za razem jakie to fajne narzędzia do pracy sobie znalazłem, a potem trafiam na takie słowa… Mądre słowa, nawet bardzo…

    Więc… na swoje usprawiedliwienie – nadal jestem zachwycony Notion (jesteśmy już razem prawie pół roku), i dobrze mi z Focus ToDo (do tego stopnia, że zapłaciłem za trzy miesiące korzystania z aplikacji).

    1. Dziś będzie dużo o polityce, choć prawie ani słowa o polskiej polityce. Bo nasza polityka to jakaś piaskownica, gdzie chłopcy i dziewczynki ogkładają się grabkami. Poważnie źle się dzieje w Ameryce… Trochę bardziej, niż zwykle, trochę bardziej niż dotychczas.
    1. I zanim jeszcze sytuacja na dobre się rozkręciła, pomyślałem że to coraz niebezpieczniej przypomina wszystko, o czym przestrzegał Timthy Snyder w „o Tyrani. XX lekcji z XX wieku”. I koszmarnie smutne jest, że ta książka zyskuje na aktualności.
    2. Na całe szczęście
    1. Kiedy już się wydawało, że robi się odrobinę normalniej, cały na biało wjechał Trump, chcący zrobić sobie zdjęcie przed kościołem i wydał rozkaz pogonienia demonstrantów z przed Białego Domu. Pycha i głupota.
    2. Co więcej, w Stanach zaczynają stosować rozwiązania rodem z putinowskiej Rosji, czy kaczyńskiej Polski.

    Wszak takie mundury można kupić w każdym sklepie na rogu.

    1. Przy okazji, Trump zachowuje się tak, jakby chciał iść na wojnę z Social Mediami (bo jeden z jego twitów został oznaczony przez TT jako niewłaściwy (a kiedy ktoś cytował 1:1 twitty Trumpa, całe jego konto zostało zablokowane). Twitterowi, jak upiera się Scott Galloway, bardzo nie podrodze z cenzurowaniem Trumpa (bo dzięki Trumpowi TT jest na fali wznoszącej), a mimo to nawet oni mają dość i okazują to.
    2. Dla odmiany, wcale nie idealny Trudeau, który z jednej strony pewnie miał okazję do tego, aby wbić szpilkę Ameryce, a zrobił to:
    1. Tak czy inaczej Ameryka wrze (podpalana skutecznie także przez radykalizujące się media) i nienajmądrzejszego prezydenta, który niedługo zostanie rozliczony. I to też okazja do tego, żeby podglądnąć jak w ich świecie wyglądają spoty wybocze:
    https://twitter.com/chrislongview/status/1268252261534388225
    1. Jedna rzecz, której raz po raz uczy nas rok 2020, jest kruchość świata, który znamy. Cała nasza rzeczywistość potrafi być zachwiana, czy wręcz całkowicie przestawiona, bo nie potrafimy opanować konsekwencji jakie niosą ze sobą mokre targi, a z drugiej strony Stany płoną, podpalone przez fałszywą 20stkę (nomen omen to najczęściej fałszowany banknot w USA). Oczywiście że to tylko iskra, rzeczywistość trzeszczała już wcześniej.
    2. Ameryka protestuje, Ameryka manifestuje. Część manifestuje przeciw brutalności policji, część przeciwko restrykcjom kwarantanny, część przeciwko 5g, a część idzie na rozruby. Niestety, masowe protesty kończą się lekceważeniem social distancingu, a covid w USA nadal zbiera ogromne żniwo. Zdaje się, że prędko lepiej nie będzie.
    3. W tym samym czasie po wspinacznce w górę, dolar zalicza całkiem ładny zjazd
    Kurs dolara w ostatnich 12 miesiącach
    1. Czy ktoś to ogarnia? Dla nas to jest z wielu powodów całkowicie niezrozumiałe Z pomocą przychodzi, troszkę niespodziewanie, Radosław Sikorski:
    https://www.facebook.com/radeksikorski/posts/2947495531995620

    dlaczego niespodziewanie? Ponieważ… mam wrażenie, że w Polsce mało kto chce tłumaczyć. Raczej wszyscy szukają kolejnego soundbite’u, który wybrzmieje. Przekazy dnia jego mać. Ale dlatego właśnie jestem wdzięczny, kiedy ktoś wychodzi poza to naparzanie się maczugami i stara sie spokojnie rozjaśnić co z czego wynika. Robi to Radek Sikorski, robi to Paweł Kowal. Czy robi to ktoś jeszcze? jeśli tak – dajcie proszę znać w komentarzu. Zwłaszcza, jeśli robi to ktoś z drugiej strony mojej opcji politycznej.

    1. Myślę też sobie, że mamy ogromne problemy z generalizowaniem. Niby pomaga nam to w ogarnianiu codzienności, ale wiąże się z tym też dużo problemów. Bo czym różni się „wszyscy czarni to przestępcy” od „wszyscy policjanci są brutalni” albo „wszyscy księża są pazerni”. To tylko grzeje konflikty i utrudnia jakiekolwiek wzajemne zrozumienie. A świat wrze.
    2. Kończąc ten wątek, myślę sobie, że jeśli cokolwiek z tego co napisałem powyżej było dla Ciebie nowością lub zaskoczeniem, to… kiepsko. Bo ja cholernie mało wiem i rozumiem ze świata. Nie jestem dobrym źródłem wiedzy, potrzebujesz lepszych. Warto słuchać mądrych ludzi, którzy go nam przybliżają. Polecam dwa podcasty – Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka, oraz Dział Zagraniczny (Dziękuję Katarzyno), czytajcie Outride.rs.
    3. Rok 2020 jest wyjątkowy. A jego wytrawnym podsumowaniem jest niezamówiona przez Netflixa reklama.

    To kreacja przygotowana przez agencję / szkołę reklamy Ad Brothers. Taka bardzo w punkt. Oddaje dokładnie to, co czujemy. Chyba na tym właśnie polega geniusz w reklamie – w ujęciu i przedstawieniu jakiegoś fragmenciku rzeczywistości, który sprawia że robimy „no tak… no właśnie tak”. To się chyba nawet fachowo nazywa insight.

    1. Tylko że to poszukiwanie insightów, nie jest dla wszystkich i nie jest łatwe, ani często nie jest przyjemne. Bo zgadzam się z Karoliną, która napisała

    (…) postuluję nową jakość w marketingu – marketing bez haseł. Już wystarczająco dużo zostało powiedziane. To jest koncept, który jest dla mnie bardzo atrakcyjny. Hasła to jakiś smutny spadek po czasach, których już nie ma. Gdzie się nie obejrzę to widzę w reklamach te bystre spostrzeżenia, te cwane błyskotliwości i myślę sobie, że ile można. (…) Idźmy już gdzieś indziej z tym cyrkiem.

    Karolina

    I myślę sobie… reklama (szeroko rozumiana) o której (przypuszczam) mówi Karolina, to zła reklama, którą jesteśmy zalewani. Tej reklamy powinno być jak najmniej, powinna być blokowana, bo akurat tę reklamę można zablokować (pisałem o tym tu). Nie jest też tak, że w Polsce mamy wyłącznie złe reklamy – (pisałem o tym, że to nie prawda) – ale złej reklamy mamy całe mnóstwo (jak wszyscy). Bo jest tania, prosta, powtarzalna. Bo każdemu się wydaje, że może to robić. Nie, nie może. Aby robić dobrą reklamę, trzeba być otwartym na świat. A otwarcie na świat boli. Emocje, wrażliwosć – bolą. Bo nigdy nie wiesz, czym oberwiesz, kiedy się otworzysz. Otwarty musisz być cały czas, bo czasem, najlepsze copy dostaniesz od bezdomnego, który poprosi Cię o szluga. A czasem, przykro mi kierowniku, to niestety nie będzie jego dzień.

    1. Niestety, my marketerzy w masie reklamę rozumiemy tak:
    https://twitter.com/tomfishburne/status/1267164792050991104

    Na odtrutkę, w sposób cudowny o reklamie można poczytać w książce „Under the radar” (a przy okazji rzadki przypadek, kiedy papierowa książka jest droższa od wersji elektronicznej…)

    1. Właśnie, książki. W tym tygodniu skończyłem „Króla Darknetu” i.. wbrew powszecnym zachwytom, nie polecam. Ani historia nie jest szczególnie porywająca, ani książka nie jest szczególnie dobrze napisana. Pokazuje natomiast, że czasem to, czy stajesz się dobrym czy złym człowiekiem zależy wyłącznie od przypadku, często od szczęścia. Szczęście ważniejsze od talentu, od umiejętności. Samo z siebie nie wystarczy, trzeba je jeszcze podlewać determinacją, która nie cechuje każdego, ale bez niego – ani rusz. I wcale nie musisz być genialnym programistą aby możliwie długo umykać policji i rozmaitym służbom.. równocześnie, kiedy śledczy poświęcą na Ciebie odpowiednio dużą ilość dupogodzin, znajdą błędy, które popełniłeś. Bo każdy z nas popełnia błędy, czasem tylko troszeczkę lepiej je chowamy. Przy czym często wystarczy poruszyć jedno ździebełko, aby runęła cała misterna, pozornie idealna konstrukcja, odsłaniając w ten sposób wszystko, co miało być niewidoczne dla świata. Taka jest właśnie magiczna moc dupogodzin. Bo czasem trzeba czytać wszystko trzy razy.
    2. Czytając „Króla Darknetu” złapałem się na tym, że jakaś część mojej duszy łka, kiedy czytam książkę, która wiele w mój świat nie wnosi. No niestety, nie ma co tracić czasu na czytanie książek, które nie rozwijają. Tym sposobem grzecznie wróciłem do Kahnemana i mam dla Was kolejną porcję cytatów;-)

    The lesson students are meant to take away is that some potent feature of the situation, such as the diffusion of responsibility, induces normal and decent people such as them to behave in a surprisingly unhelpful way. Changing one’s mind about human nature is hard work, and changing one’s mind for the worse about oneself is even harder.

    Thinking fast and slow – Daniel Kahneman

    In the words of Nisbett and Borgida, students “quietly exempt themselves” (and their friends and acquaintances) from the conclusions of experiments that surprise them.

    Thinking fast and slow – Daniel Kahneman

    Nisbett and Borgida found that when they presented their students with a surprising statistical fact, the students managed to learn nothing at all. But when the students were surprised by individual cases—two nice people who had not helped—they immediately made the generalization and inferred that helping is more difficult than they had thought.

    Thinking fast and slow – Daniel Kahneman

    Może właśnie dlatego uwielbiam zadawać tyle pytań 😉

    The test of learning psychology is whether your understanding of situations you encounter has changed, not whether you have learned a new fact.

    Thinking fast and slow – Daniel Kahneman

    You are more likely to learn something by finding surprises in your own behavior than by hearing surprising facts about people in general.

    Thinking fast and slow – Daniel Kahneman

    our mind is strongly biased toward causal explanations and does not deal well with “mere statistics.” When our attention is called to an event, associative memory will look for its cause—more precisely, activation will automatically spread to any cause that is already stored in memory. Causal explanations will be evoked when regression is detected, but they will be wrong because the truth is that regression to the mean has an explanation but does not have a cause.

    Thinking fast and slow – Daniel Kahneman

    People are asked for a prediction but they substitute an evaluation of the evidence, without noticing that the question they answer is not the one they were asked. This process is guaranteed to generate predictions that are systematically biased; they completely ignore regression to the mean.

    Thinking fast and slow – Daniel Kahneman

    Intuitive predictions need to be corrected because they are not regressive and therefore are biased.

    Thinking fast and slow – Daniel Kahneman
    1. Stawiając kropeczkę przy tym punkcie stawiam tez sobie pytanie – a może tygodniówka powinna być krótsza? Może powinna mieć tylko 10 punktów? Może wtedy by była lepsza, bo wybierałbym te lepsze kąski.. Dokonywałbym lepszej selekcji.. Muszę się z tym przespać. Jeśli masz dla mnie podpowiedź – daj znać. Chętnie posłucham (choć istnieje ryzyko, że i tak zrobię dalej po swojemu)
    2. Na zakończenie przypomnę tylko – to jaki jest świat, bardzo zależy od nas. Mamy moc czynienia go lepszym, łatwiejszym, bardziej znośnym. Nasz świat poprawiają małe rzeczy, takie jak ta:
    https://twitter.com/bewarechameleon/status/1267877538497466369?s=20
    1. Chyba wspominałem, że słuchałem kolejnego materiału o zarządzaniu własnymi pieniędzmi, w którym między innymi jest opisana metoda kopertowa (czyli podział budżetu na określone obszary z góry, na początku miesiąca – tak, to bardzo pomaga). Metodę znałem, ale zwróciłem uwagę na ten konkretnie fragment:

    Czyli – przeznaczaj pieniądze na cele charytatywne. Bo pomagasz innym (co jest dużą wartością), bo w Twojej głowie pojawia się też myśl „stać mnie na to”. Więc… niezależnie od tego ile zarabiasz – stać Cię na to. Ja widzę nawet taką zmianę, że nie mogę się doczekać kolejnego miesiąca, aby znów móc część pieniędzy w ten sposób zaadresować. To jest fajne. Mamy wielką moc czynienia tego świata lepszym. Nie ociągajmy się z tym.

    1. Inny wniosek po przypomnieniu sobie tego materiału „Eksperta z Bentleya” – nie potrzebuję zmieniać słuchawek. Te które mam, są bardzo dobre i nie mam potrzeby kupować nowych. Absolutnie nie mam takiej potrzeby.
    2. Czy regularność popłaca? Może kojarzycie, że Joe Rogan podpisał umowę ze Spotify na wyłączność za okrągłe 100 mln dolarów (rzekomo). Well.. jego zabawa z podcastami zaczęła się tak:
    1. Jeszcze jeden wątek. Jeśli pracujecie zdalnie, raczej na pewno słyszeliście o Zoomie. Taka firma, która przy okazji wzrostu zapotrzebowania na telepracę wystrzeliła w kosmos. Przy tej okazji spotkałem się z takim zwrotem:

    „Companies that become verbs generally do well.” Tak bardzo w punkt.

    1. W zeszłym tygodniu Paweł zwrócił uwagę na to, że można było odnieść wrażenie, że spieszyłem się z tygodniówką.. Nie lubie zostawiać tego wrażenia, nie taki jest zamysł. Jedyne co mam na swoje usprawiedliwienie to to, że pisanie jej na nieswoim sprzęcie (który poraz kolejny trafił na wymianę ekrany / baterii / klawiatury) potrafi być w najbardziej zaskakujących miejscach wysiłkowe (jak choćby to, że za każdym razem kiedy próbuję napisać „ą”, wordpress z uporem godnym lepszej sprawy postawnawia wyjść z trybu edycji i zaznaczyć cały tekst… wrrrr… Nie sądziłem, że tyle razy stawiam „ą”.
    2. Jak się stawia „ą” kiedy alt + a daje zaznaczenie całego tekstu? Shift + tylda a potem „a”. Et voila 😉
    3. Żebym nie wiem z iloma punktami siadał do pisania, kończę z 30.

    To chyba jest ten moment, w którym prawdziwie wytrwałych (a wciąż ciekawych) mogę zachęcić do przeglądnięcia wcześniejszych wydań tygodniówki😉

  • Nierówna walka z rozproszeniem uwagi [Tygodniówka #21]

    1. Dzień zaczynamy od szklanki wody, do śniadania pijemy herbatę, kawę najwcześniej o 10. a przy okazji kombinuję z własnym mlekiem owsianym. I może być tak, że zacznę znowu flirtować z czarną kawą bez innych dodatków.
    2. Dlaczego kawa dopiero o 10? Jakieś dwa tygodnie temu o tym gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie, przeczytałem i postanowiłem spróbować i… tak już zostało. Swoją drogą, to podobno mądre, biologiczno chemicznie uzasadnione (tu źródełko: https://zapier.com/blog/delay-coffee-10am-every-morning/ ) ale ja widzę inną korzyść. Ponieważ kawa automatyznie jest przełożona na późniejszą godzinę, to zaczynam dzień od dwóch szklanek wody i jednej herbaty, a na kawę czas przychodzi koło 11:30… Lubię tę wersję.
    3. Dla większości z nas siedzenie w domu jest uciążliwe, ale poza tym nie niesie ze sobą większych problemów. Ale są niestety tacy, dla których tak intensywne przebywanie w domu wiąże się z zagrożeniem, tu informacja w jaki sposób mogą poprosić o pomoc.
    Women’s Funding Network – “Signal for Help,”
    1. Od razu mi się przypomniała ta reklama:

    która, zdaje się jest wzorowana na bardzo prawdziwym telefonie:

    1. Elwira zwróciła mi uwagę na ciekawą rzecz związaną z emotkami na FB

    Trudno się z nią nie zgodzić…

    1. Jestem wyczulony na wszelkiego rodzaju podpowiedzi, jak sobie usprawnić codzienność. Nie wszystkie wdrażam, ale czasem zerkam w to, co ludzie proponują. Tym razem trafiłem na zamysł tego, jak weryfikować swój kończący się tydzień i weryfikować plan na kolejny. . Część rzeczy już mam wymyślonych w moim planowaniu, ale to co mi się spodobało najbardziej, to „poświęć chwilę na uporządkowanie swojego pulpitu i katalogu „pobrane

      Olśniło mnie, bo akurat tego nigdy nie robiłem. Tzn o ile już nauczyłem się pilnować mieć czysty i pusty pulpit, o tyle „pobrane” zbyt często wołają o pomstę do nieba (wspominałem, że jestem chomikiem i hasło „to się kiedyś przyda” jest we mnie silniejsze od „znalazłem raz, znajdę kolejny”). Ale ta opcja „zrób raz w tygodniu porządek”, ma zdaje się sens. To jak odnoszenie jednej rzeczy na miejsce za każdym razem kiedy przechodzisz z jednego do drugiego pokoju czy kuchni. Małe rzeczy, to są zawsze małe rzeczy.
    2. Ponieważ przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, to po raz drugi męczę się nieco przechodząc między systemami operacyjnymi, a może nawet nieco bardziej pomiędzy ukladem klawiatury jaki jest w macu vs windows. To niby nic, to jakieś absolutne drobiazgi, bo przecież qwerty jest tu i tu, więc to są tylko niektóre klawisze funkcyjne… i wielkość touchpada (z jakiegoś przedziwnego powodu, to co na macu jest wygodne (mam właśnie na myśli korzystanie z touchpada – od kilku lat przestałem korzystać z myszki), na dellu jest koszmarem 🙁 Jak jeszcze dorzucę przyzwyczajenie do pewnych aplikacji, skrótów ustawień to… praca na Windowsie jest ciut bardziej wysiłkowa.

      Więc póki mogę, wszystko co mogę zrobić na macu, robię na macu (choć prywatnym), po komputer służbowy sięgając tylko wtedy, gdy to koniecznie.
    3. Aaaaale to ma jedną niespodziewaną konsekwencję. Komputer służbowy, na którym jestem zalogowany tylko tam gdzie muszę (a na fb/ tt / linkedin zalogowany być nie muszę), dużo lepiej sprzyja pracy. Tak dobrze działa ograniczanie rozpraszaczy przez chowanie ich poza swój własny zasięg. Gdyby tylko korzystanie z tego sprzętu nie było tak niepotrzebnie wysiłkowe, to brak pewnych pokus byłby wart starań. Mimo wszystko wysiłek przy rzeczach prostych zniechęca do bliższego się zaprzyjaźniania.
    4. No ale w takim razie, trzeba mi na macu poograniczać rozpraszacze. Bez liku jest aplikacji do łatwiejszego koncentrowania się, ale po pierwsze, nie ma / nie znalazłem rozwiązań idealnych Ale u mnie na ten moment wygrywa wspierające technikę Pomodoro „Focus to-do” w połączeniu z blokerem rozpraszaczy „Cold Turkey„. Dlaczego? Bo niestety nie znalazłem wygodnego narzędzia, które by robiło obie te rzeczy tak fajnie, i tak wygodnie. I chętnie bym to spiął… na pewno się da.. jakiś shortcut zrobić… Ale to co mnie urzekło w focus to-do to jest biały szum kawiarni. Mój mózg dostaje informację – jest szum, siadasz do zadania. Znakomite to. A indyk… doskonale blokuje to, co ma zablokować. Troszkę mniej wymówek.
    5. Nowa (?) reklama najka:
    https://www.facebook.com/frederico.roberto/videos/10219355582213945

    I nawet jeśli wszytko to znamy, to jednak ciary są dokładnie tam, gdzie być powinny.

    1. W tym tygodniu okazało sie, ze może jednak dorosłem do słuchania Hugh Laurie. I to nie tylko w wydaniu komediowym

    (Swoją drogą, jak dziś pamiętam jak duże wrażenie zrobił na mnie (pewnie dlatego zapamiętałem) „śpiewany” odcinek dr. House’a:

    Choć muszę przyznać, w mojej pamięci było to ciut technicznie lepsze 😉

    1. To jakiego Laurie słucham? ten album robi mi całkiem dobrze na uszy
    1. Chyba ostatnie poszukiwanie dlaczego to co jem ma się średnio do wagi. Tu to jest łądnie wyjaśnione – że miesza się waga własna, z kalorycznością i metabolizmem. Szczegóły; Proponowane rozwiązanie – ważyć się codziennie przez 7 dni w tygodniu i wyciągać średnią…
    2. W Australi pobito rekord szybkości Internetu… Jak szybki może być Internet? Tak szybki, jak pobranie 44.2 terabitów na sekundę. Czyli jakiś milion razy szybszy niż szerokopasmówka… (jaki dysk jest w stanie taką ilość danych przyjąć…) pomyśleć, ze naprawdę doskonale pamietam czas wczytywania się stron dzięki połączeniu modemowemu na łączu TPSA i wczytywanie stron wap po GPRS na nokiim6310i (i miało znaczenie, choć nikt nie wiedział co znaczy).
    3. Bo cóż… dla mnie Internet zawsze już będzie brzmiał tak:
    1. PWC udostępniło aplikację (tu App Store, tu Google Play) do sprawdzenia i poszerzania swojej wiedzy z zakresu tego co cyfrowe. Do końca lipca można z niej korzystać za darmo, przy rejestracji podając kod LRNALL (ale to żaden tajny kod, jest jak wół na ekranie rejestrowania się). Więcej o aplikacji możesz przeczytać tu.
    2. Mój wynik i… zobaczymy jak się to będzie dalej rozwijać i czego się z nimi nauczę.
    1. Jeśli się skusicie, dajcie znać jakie Wy macie wyniki.. w komentarzu na maila… no dajcie znać 😉
    2. i tylko trochę drażni (?) mnie to, że dostaje dużo punktów za nastawienie. Takie trochę, na zachętę.
    3. Zacząłem zabawę z origami (wykraczającą nieco, poza składanie samolocików) i… naumiałem się robić rzeczy, jakie dotychczas widziałem tylko w serialach. I wiecie co… łatwiejsze, niż się wydaje.
    Moje składaki
    1. Rozmowa Szyca z Sekielskim (tym drugim z braci) o chorobie alkoholowej. Tytuł koszmarnie clickbaitowy, ale… jest coś ciekawego w słuchaniu rozmowy dwóch facetów, którzy zmierzyli się z poważnym problemem alkoholowym. Nawet jeśli zdaję sobie sprawę jak kruchy może być ten stan „suchości” i jak przebrzydle przebiegła to choroba.
    1. W tym temacie także bardzo warto przeczytać książkę Małgorzaty Halber najgorszy człowiek na świecie. Może kiedyś się rozpiszę, dlaczego to dla mnie ważny temat.
    2. Pizza… zgodnie z obietnicą, robie wedle nowych pomysłów, bardzo ciekaw jak to wyjdzie, ale równocześnie nie zdawałem sobie sprawy, że duża część zabawy bedzie związana tym, jak z kulki ciasta zrobić spód pizzy… tu podpowiedź jak to robić…
    1. Swoją drogą, od Alexa nauczyłem się robić cacio e pepe więc… zobaczymy jak pójdzie z pizzą 2.0;)
    2. Spodziewałem się, że łatwo nie będzie, ale… pierwsze śliwki robaczywki, a pizze kwadratowe. Teraz moja pizza wygląda tak:
    1. A tu można zobaczyć jak pizza w moim wykonaniu wyglądała kilka lat temu.
    2. Znowu nie ma cytatów z Kahnemana, gdyż znowu jest ten czas, kiedy mniej czytam. Zbierz się w sobie, wkurz się na siebie. Ogarnij i czytaj.
    3. Co tam sobie sprawdzam – untools.co – zbiór narzędzi, do… hmm.. lepszego myślenia… brzmi cokolwiek interesująco, a to modele, których zadaniem jest wspieranie podejmowanie decyzji… będę się przyglądał https://untools.co/about/
    4. Mogło wam umknąć, że Facebook zamierza wprowadzać powiadomienia bezpieczeństwa w messengerze, wobec wiadomości mogących być spamem, scamem lub zagrożeniem dla małoletnich. I zamierza to zrobić pomimo szyfrowania rozmów end to end… na podstawie metadanych. Trochę tego nie ogarniam i trochę nie rozumiem, jak mogą to zrobić, nie mając wiedzy o treści rozmów. Musimy być cholernie przewidywalni. Źródełko: https://www.wired.com/story/facebook-messenger-safety-alerts-encryption/
    5. Czy próbowaliście zobaczyć w czwartek jak wysyłamy człowieków w kosmos? Mniej więcej milion ludzi śledził transmisję NASA na youtube patrząc, na dwóch panów siedzących w przyciasnej kabinie. A potem okazało się, że chmury na start nie pozwoliły. I nie było żadnego „dajesz śmiało, zmieścisz się”, tylko krótkie „dzisiaj nie lecicie”. Może się okazać, że polecą w sobotę. Siedzących panów będziemy mogli zobaczyć tu:
    1. Na koniec podrzucam Wam bardzo ciekawą rozmowę o… śnie. O tym jak jest ważny, ile go potrzebujemy, i że delirka to… właśnie efekt zaburzenia fazy rem snu zablokowanej przez alkohol i odwetu mózgu na pijącym. Bardzo ciekawe, bardzo polecam.
    1. Swoją drogą, zdaje się, że powinienem trochę o swoim spaniu po myśleć. Nie, nie łudzę się, że nagle zacznę sny zapamiętywać (choć może i na to są jakieś sposoby), ale skoro krótsze spanie obniża poziom testosteronu, a ja lubię swój testeron…
    2. I z jednej strony rozumiem dlaczego Spotify uznało, że trzeba mieć Rogana na wyłączność, z drugiej… jak to nie będę mógł go posłuchać tam gdzie chcę…
    3. Jak na gościa, który mówi że ogranicza rozpraszacze i nie ogląda za dużo youtuba, podrzucam dziś szczególnie dużo youtuba… no ale… nie umiem sobie odmówić, zwłaszcza że z nowymi treściami na swój kanał wjechał SciFun i… cholera to jest i Sci i Fun i nierzadko wow. Mnie dużo przyjemności zrobiło oglądanie tego materiału:
    1. Do tego stopnia, że zobaczyłem czego jeszcze się na jego kanale spodziewać , a potem te ciekawe zabawki, i te zabawki, i te
    2. Przecież ten gość brzmi i mówi dokładnie tak, jak jego brat… tylko trochę jakby materiały ma ciut bardziej merytoryczne.

    To chyba jest ten moment, w którym prawdziwie wytrwałych (a wciąż ciekawych) mogę zachęcić do przeglądnięcia wcześniejszych wydań tygodniówki😉

    Jeśli uznasz że warto – dziel się tygodniówką ze światem śmiało. Będę Ci zobowiązany.

  • Tydzień rozmaitości, a w wśród nich mój kierunek [Tygodniówka #20]

    1. Dzisiejszą tygodniówkę zaczniemy nietypowo, bo od zagadki. I prośba o nie kombinowanie, bez podglądania i ściągania. Wedle Twojej pamięci – jakie jest hasło reklamowe / claim Alior Banku?
    2. Internet daje zdecydowanie niesamowite możliwości. Na ten przykład, pozwala dowiedzieć się, jakie książki czyta i poleca jeden z najbogatszych ludzi świata. I to bezpośrednio od niego. Tu znajdziesz najnowsze zestawienie książek polecanych przez Billa Gatesa;
    3. A tu, jeśli jeszcze Ci mało, cała reszta książek, które dotychczas zarekomendował i zrecenzował Bill
    4. W temacie książek, czuję się absolutnie przygnieciony moją wirtualną półką. Nie nadążam z czytaniem wszystkiego, co chcę, co powinienem i co dobrze by było przeczytać. Nie dość, że robią mi się zaległości, to ponieważ słucham i zerkam w rekomendacje jakie znajdują się w społeczności „u Pucka„, to dokupuję kolejne pozycje, które aż się proszą, by je przeczytać. Tylko w tym tygodniu wpadły „Thinking in bets” oraz „When coffee and kale compete„. Kahneman patrzy na mnie groźnie spode łba.
    5. Chyba mam jakieś skrzywienie, nie lubię brzydkich linków. Tzn nie lubię linków, które zawierają wszystkie możliwe utm’y, refy i inne paskudztwa, zrozumiałe dla systemów analitycznych, ale dla naszego oka wyglądają jak jakiś gibberish. No nie lubię. Więc usuwam.
    6. #WstydliwychWyznań ciąg dalszy. Te wymienione w punkcie 4, to nie były wszystkie moje książkowe zakupy w tym tygodniu. Pod wpływem filmu braci Sekielskich zaopatrzyłem się w Sodomę (która teraz jest w promocji, a kiedy ją kupowałem nie była #nielubię), oraz reportaż o „Królu Darknetu„. Kiedy niemal równocześnie wpada mocna rekomendacja jednego tytułu z dwóch czy trzech miejsc, to nie umiem się powstrzymać.
    7. Wicie, żebyś Ty czytał ile kupujesz…
    8. Skoro juz kupiłem, to zerknąłem sobie w tegoż Króla Darknetu i tam jest wzmianka o eksperymentach jakie Ross Ulbricht przeprowadzał na sobie:

    Jego styl życia to również część prywatnego eksperymentu, który miał pokazać, do jakiego ekstremum jest się w stanie posuwać bez zaspokajania pragnień i potrzeb. Ostatnio na przykład postanowił przez miesiąc nie kąpać się w cieplej wodzie, aby sprawdzić własną wytrzymałość. („Po jakimś czasie człowiek przywyka do zimnego” – chwalił się”

    Król Darknetu

    kurcze… robię to – czyli biorę zimne prysznice – od ponad dwóch lat… Ale to chyba nie oznacza, że czarny ze mnie charakter… i nie, do zimnego się człowiek nie przyzwyczaja.

    1. Są takie momenty, kiedy widząc co robią ludzie myślę sobie – wow. Kiedy potrafią połączyć swoje unikalne umiejętności, z pasją i chęcią pomocy innym. Co tym razem zrobiło na mnie takie wrażenie? Jednym zdaniem:

    (…) jednoosobowo, za pomocą Wirtualnej Rzeczywistości, spełniam marzenia dziecięcych wojowników chorych na raka oraz leżących w hospicjach (…).

    Piotrek z fundacji Virtual Dream

    Stary, no wow. Możesz pomóc Piotrowi robić tę dobrą robotę, szczegóły na patronite.pl/VirtualDream

    1. Ostatnimi czasy jakby troszkę więcej w mojej przestrzeni jest wszechświata. Pokazywałem w tygodniówce piękne zdjęcia kosmosu, a teraz newsik, bo jak się okazuje, nasza (?) czarna dziura rozbłysła, i nikt nie wie dlaczego… 
    2. Natomiast jeśli zupełnie przypadkiem jesteś rodzicem dziecka w wieku między 5 a 9 lat (te widełki wydają mi się dość rozsądne) to polecam Ci funkcjonujące na Facebooku wydarzenia pt. „Wyślij dzieci w kosmos”. To prowadzone przez Astrohunters seanse podróżnicze po kosmosie; Co prawda nie jest to produkcja realizowana z rozmachem Apollo 13 czy Marsjanina, ale i tak wciąga (nie tylko najmłodszych). Wartością dodaną są sesje Q&A po każdej wycieczce.
    3. Nieprawomyślne wychowywanie. Przynajmniej pozornie. Bo wszędzie uczymy, że bliźnich trzeba kochać i szanować. No trzeba, przynajmniej tak długo, jak nie wchodzą w naszą przestrzeń. Wtedy dobrze by umieli się bronić.  
    https://www.facebook.com/blogojciec/photos/a.269664093189367/1661745137314582/
    1. Wszędzie dookoła bardzo dużo technologi, którą przestajemy rozumieć i połączeń miedzy rzeczami, których nawet nie próbujemy ogarnąć. Inteligentne głośniki, żarówki, lodówki, budziki, drukarki i telewizory. Wszystko ze sobą gada, wymienia się informacjami, czasem zawiesza cały system. Czerpiemy z tego często pełnymi garściami. A jak z dobrodziejstw technologii korzysta spec od zabezpieczeń? Tu do poczytania jest jego spowiedź
    2. Jedną z konsekwencji dołączenia do grona aktywnych czytelników Bartka Pucka (oprócz wspomnianego już reaktywowanego imposter syndrome) jest zmierzenie się z aktywnością jego czytelników, którzy dzielą się dużo i często rzeczami, które mnie interesują. Co prawda teraz by się przydał jeszcze ktoś, kto wybierze z tego rzeczy te najbardziej wartościowe, bo narasta we mnie kolejny strach, czyli FOMO (Fear Off Missing Out). No nic, nie mogę spać, bo musze trzymać kredens.
    3. Jednen z wątków, który mi nie umknął, to spostrzeżenia człowieka, który założył Shopify. Cały wątek znajdziecie tu (nie ja pierwszy cytuję i namiętnie udostępniam to, co czytam) natomiast do dalszego stosowania wybrałem sobie dwie myśli.
    4. Zapisywanie powodu podejmowania decyzji: 

    to troszkę jak z tworzeniem dokumentacji dla projektu. Nikt nie lubi tego robić, ale już parę razy się przekonałem, jak wiele taka pisana na bieżąco dokumentacja może ułatwić. Czasem, kiedy próbuję rozczytać swój kod, a już nie daj Boże coś w nim zmienić, to dochodzę do wniosku że łatwiej przepisać, niż naprawić. Podobnie bywa z decyzjami, nie zawsze po czasie można szybko odtworzyć pełen tok myślenia i zrozumieć co w danym momencie poeta (czytaj ja) miał na myśli. Spróbujmy zatem stworzyć swój log decyzji…. Notion to the rescue.

    1. A, właśnie, Notion. Do celów prywatnych od kilku dni jest całkiem za darmo. No… I cały mój misterny plan dorobienia się majątku na affiliacji (ale nie więcej niż 200$) tego programu wziął w łeb. To znaczy… okazał się niepotrzebny. Ale też nie będę miał jak wydać tych pieniędzy. Czyli.. pero, pero, bilans musi wyjść na zero.
    2. Równocześnie, skoro jest za darmo, to teraz już nie ma wymówek abyś skorzystała / skorzystał z mojego pomysłu / szablonu planowania tygodnia i roku, jakie na Notion przygotowałem.
    1. Chyba najbardziej jestem dumny z manifestu. Z tego prostego zabiegu, który może zachęcać mnie i innych do wyznaczania zgrubnego kierunku (to nie jest to samo co cel) swojej egzystencji. Bez kierunku to jednak nawet zaliczając kolejne kropki na mapie (życia), jesteśmy ciut headless chickens. A kiedy uczymy się obierać nawet najbardziej mglisty kierunek, to uczymy się także jak go trzymać (i weryfikować), oraz uczymy się go dookreślać, a w razie potrzeby zmieniać.
    2. A jak wygląda mój kierunek? Wymyślłem sobie taki:

    Zdecydowanie nie umiem w „jednym zdaniem”.

    1. Wracając do przerwanego wątku. Druga z wynotowanych myśli pana od Shopify
    1. Bardzo się zgadzam, ale też mam tu problem. Bardzo wierzę w feedback. Staram się dawać dobry i rozwijający… i zawsze w cztery oczy, bo wtedy mogę sobie pozwolić na bycie troszkę bardziej bezpośrednim. I staram się o feedback prosić, a otrzymaną opinię chłonąć, tylko że moja głowa permanentnie ćpa „co jest do poprawy”. To co pozytywne traktuje jak sreberko, które ma osłodzić gorzką pigułkę lub czekoladę, która też potrafi gorycz zostawić. Więc… ćpam tę gorycz do przesady.
    2. 20 maja był dzień pszczół. Z tej okazji Maja (ale nie pszczółka) przygotowała ciekawy zestaw informacji o pszczołach w kontekście pracowym:

    w oczy rzuciła mi się zwłaszcza jedna:

    Jedna pszczoła przez całe życie jest w stanie wyprodukować 1 i 1/2 łyżeczki miodu.

    Czyli słodząc herbatę czasu, wykorzystujemy dorobek całego pszczelego życia. Taka dziwna perspektywa.

    1. Jeśli ciekawią Cię pszczoły (a przy okazji jesteś rodzicem dziecka w wieku 5-9 lat), to zachęcam Cię do oglądania pszczelich warsztatów, organizowanych przez Pasiekę Smakulskich na Facebooku. Trochę wiedzy z zakresu przyrody i historii pszczół w nietuzinkowym wydaniu.
    2. Prawie całą tygodniówkę udało mi się przetrwać bez polityki, ale jednak nie całkiem umiem. Tym bardziej, że słyszałem w RMFie rozmowę z Piotrem Glińskim. Padło tam stwierdzenie, że „jak każda władza, PiS wykorzystuje media publiczne”. I nie chodzi mi o to, co pan minister mówi wprost, ale o to jego przekonanie, że rząd staje się właścicielem tego, co państwowe, tego co publiczne.
      Rząd – być może jest zarządcą, ale własność jest publiczna. Jest tak samo tych, którzy popierają rząd, jak i tych, którzy mają od rządu zdanie odmienne. Nie tworzycie państwa tylko dla siebie. Nie modelujecie rzeczywistości tylko dla swoich. Nie macie prawa. Nie macie aktu własności. Macie jedynie tymczasową dzierżawę. Towar wypożyczony. Bez zastawu, niestety, ale potem może przyjść czas wyrównywania szkód i doprowadzania do ładu.
    3. To równocześnie jest też okazja do tego, aby się odnieść do porannych rozmów Roberta Mazurka, które polecam. Bo to jeden z nielicznych dziennikarzy, który pozwala sobie i ma okazję do bycia wymagającym wobec każdego swojego rozmówcy, niezależnie od tego z jakiego środowiska się wywodzi. I rozumie, że ludzie właśnie dlatego go słuchają, że ma swoje zdanie, że bywa dociekliwy, że bywa sarkastyczny, ale cały czas też trzyma poziom w dyskusji. W wolnej chwili polecam posłuchanie co ma do powiedzenia Mazurek w rozmowie na Kanale Sportowym.
    4. To, na co Mazurek mi pozwala, to na wyjście trochę poza moją bańkę, gdzie wszyscy wiemy co myślimy. Pozwala na posłuchanie polityków rządzącej opcji, bez skrzywienia agorowego. To trochę moja próba otworzenia się na ich argumenty. Niestety, cały czas, z uporem maniaka, traktują mnie, i każdego innego słuchacza, jak osobę o znacznie niższej od nich inteligencji. To mi nadal troszkę przeszkadza.
    5. Tym sposobem moje poranki to słuchanie porannej audycji w TokFM (wtorek (bo Wróbel), środa (bo Kraśko), niech będzie czwartek (bo Lewicka), ewentualnie poniedziałek (bo Wielowieyska) – w piątek trzódki w TokFM nie słuchamy), potem poranna rozmowa Mazurka, ewentualnie Piasecki w TVN24 i tam, gdzie akurat można posłuchać Pawła Kowala, choć chciałbym żeby pan poseł przeszedł od stawiania diagnoz – to rola komentatora, do podejmowania i angażowania do działania.
    6. A w kwestii inteligencji widzów… skoro w tydzień po premierze „Zabawy w chowanego” nagle w tvp pojawia się dokument Latkowskiego, po którym rozemocjonowany reżyser rzuca oskarżenia wobec kilku bardziej rozpoznawalnych ludzi w Polsce, to nikt przecież nie będzie widział w tym prób odwrócenia uwagi od problemu pedofilii w Kościele, cenzury w Trójce, czy wątpliwych maseczkach i majątku ministra Szumowskiego…
    7. Pizza. Ta robiona w domu. Ta z przepisu, który piłuję, od paru lat. Ale teraz będzie wprowadzana korekta. Tylko ostrożnie i cierpliwie, żeby pizzy nie było za dużo, co bym nie wyszedł na łasucha. W każdym razie, elementy do poprawy czerpiemy stąd:

    To co chcę poprawić?

    • Mniej drożdży do ciasta i dać im popracować
    • przygotować ciasto wcześniej, i dać mu odpocząć co najmniej 24h
    • inaczej je formować – spróbujemy zrobić to bez wałka
    • nie bać się górnej grzałki… do tej pory raczej starałem się zjeżdżać pizzą niżej, a tu się okazuje że trzeba jej konkretnie przygrzać „od góry”. hmm… no spróbujemy. Dam znać co wyjdzie.
    1. Naaaa ostatniej prostej dopisuję jeszcze ten punkt, aaaaby dać Ci konkretną, dodatkową wartość;-) Jeśli lubisz gry strategiczne, to teraz, zupełnie legalnie, możesz pobrać Civilizację VI i to od twórców. Co prawda udostępniają wyłącznie na Windowsa… aaale, myślę sobie, klucz od nich, powinien pasować na Steamie… tak tylko mówię…
    2. Wojtek – mam nadzieję, że i tym razem kilka zakładek otworzyłeś;-)
    3. Odpowiedź na zagadkę nie brzmi: Wyższa kultura bankowości. W zasadzie już od 2017 roku brzmi Wyższa kultura, bank nowości. Całkiem serio. no zresztą zobaczcie sami:
    plansza zamykająca najnowszą reklamę telewizyjną Aliora

    Nie wiem jak Was, mnie to zaskoczyło. Tym, bardziej, że to wciąż bank, z usług, którego korzystam… a tu taki psikus. Równocześnie to pokazuje, że jak jedni marketerzy zrobią dobrze swoją robotę, to próbując to potem zmienić, można się urobić po pachy, a ludzie i tak będą wiedzieli lepiej.

    To chyba jest ten moment, w którym prawdziwie wytrwałych (a wciąż ciekawych) mogę zachęcić do przeglądnięcia wcześniejszych wydań tygodniówki😉

  • Słowa są tanie [Tygodniówka #19]

    1. Miałem czytać tylko Kahnemana (i czytam), ale czasem sięgam po inną pozycję i tam znajduję taką myśl

    Your audience, it turns out, has absolutely no reason to listen to you. Give them one.


    You’ve Got 8 Seconds: Communication Secrets for a Distracted World 
    Paul Hellman

    I myślę sobie – pozamiatane. Dwa zdania, 16 słów. W punkt.

    1. Kiedy pod koniec weekendu nie mam ani jednego słowa zapisanego na nową tygodniówkę, to zaczynam być nerwowy. Niespokojny. Bo to oznacza, że to może być bardzo krótka tygodniówka. Jeśli w ogóle będzie.
    2. Równocześnie… refleksja spisana wieczorem, 10 maja. Cholernie to smutne, kiedy ktoś okrada nas z wyborów, demokracji. Kiedy ktoś mówi – wydaliśmy dużo Waszych pieniędzy, ale to w zasadzie nie my, tylko ktoś inny, więc wszystko spoko i wszystko gra. Coraz mniej tu gra. Powinniśmy drzeć japę, że właśnie nie odbyły się wybory… ja wiem że epidemia, opozycja i pare innych inwektyw, ale tak zdroworozsądkowo. Miały być wybory? Miały. Ktoś je miał zorganizować? Miał. Wydał pieniądz? Wydał. Zorganizował? Nie. Jakieś konsekwencje poniósł… ktoś, coś?
    3. Miało być święto demokracji, ale jeden Grinch z drugim postanowili, że w tym roku świąt nie będzie. I nic. Skoro uznajemy, że to spoko, że wszystko gra, to nie dziwmy się potem, że nasza demokracja jakaś taka upośledzona jest. Dalej skupiajmy się na tym jaką ładną majówkę mamy.
    4. Chociaż nie, jednak rząd tłumaczy co się stało się. Czy raczej pokazuje palcem. Bo znowu „my wszystko przygotowaliśmy, tylko te okropne samorządy, ta niewspółpracująca opozycja”. Naprawdę, bardzo bezradny jest ten wszystko mogący rząd. A przy tym strasznie głupi jesteśmy, w tym naszym życiowo mądrym społeczeństwie.
    5. Niewiele lepsza jest największa (jeszcze) partia opozycyjna. Twierdząc że to zwycięstwo Małgorzaty Kidawy Błońskiej – ośmieszacie się. Ja wiem, że probujecie spinować na swoją korzyść, ale powtórzę – ośmieszacie się. Nie idźcie tą drogą, tylko zacznijcie ogarniać konkrety. Bo tak konkretnie, to macie za przeciwników memicznego prezydenta, kłamiącego premiera, gumowego exwicepremiera, bezczelnego prezesa, rozpieprzone sądy, nieudolną tarczę antykryzysową, nieefektywne działania covidowe, służbę zdrowia na skraju wydolności, ministra, który powinien wylecieć za coś, co wygląda jak przewał na maseczkach, szmacianą telewizję, a wy… tracicie w sondażach. To naprawdę nie świadczy o Was najlepiej. Świadczy natomiast o tym, że nie macie żadnej sensownej propozycji.
    6. W temacie majówki, rozluźniania się nastrojów, chodzenia do miasta, parków i lasów. Doskonale rozumiem potrzebę wyjścia, czuję ją bardzo sam. natomiast noszenie maski pod brodą, na czole, pod nosem – to tak nie działa. Wyobraź sobie chirurga, który operuje w ten sposób, z maską na czole. On / Ona nie nosi maski dlatego, że może się zarazić wdychając, tylko może zaszkodzić pacjentowi wydychając. Ja wiem, że chodzenie w masce nie jest wygodne, ale chodzenie z nią na czole, pod nosem, pod brodą nic nie daje. Skoro już jesteś taki / taka kozak, że pokazujesz „a ja sobie ponoszę właśnie tak” to przestań. Nie rób z siebie ani z nikogo innego idioty. Nie robisz tego (tak prostej rzeczy) dobrze. Nie rób tego wcale. Nie możesz się pogodzić z tą niewygodą? To nie udawaj.
    7. Maska nie musi być powodem wstydu, niewygody, żadną cholerną ujmą. Maska może być dowodem odpowiedzialności. Własnej, wobec otaczających nas ludzi. Mathew McConaughey ładnie to powiedział
    1. Odchodząc trochę od masek, przechodząc do innego oblicza naszych reakcji w kontekście CoVID

    Co gorsza, to nie jest pierwszy taki wpis, który widzę, ani pierwszy taki sygnał z którym się spotykam. I wiecie co? Rozumiem strach przed chorobą i lęk o zdrowie własne i najbliższych, ale atakowanie i ostracyzm i takie herezje wypisywane wobec pracowników służby zdrowia jest strasznie podłe, strasznie głupie, ale jest także, na całe szczęście doskonałym, przykładem naszych narodowych specjalności. Tolerancji, otwartości, współczucia i miłości do bliźniego. I zawsze podpisywania się pod swoimi tekstami. Jego mać.

    1. Wędrując po Instagramie (którego nadal do końca nie rozumiem), zobaczyłem reklamę pięknego cyfrowego kalendarza (za który i tak nie zapłacę). Zachwycił mnie, autentycznie. Choć jest pełen wad i jest jedynie nakładką na aplikacje do notowania, jest absolutnie piękny. No sami zobaczcie:
    1. Ale… nie zapłacę, bo mam wrażenie, że tu jest to tylko ładny obrazek, a poza tym, już sobie ogarnąłem swój sposób na planowanie tygodnia (a w konieczności także i roku). Nie pokażę Wam tego na tygodniówce, ale wkrótce będziecie mogli to zobaczyć na stronie Wita sposób na planowanie tygodnia (wersja od ideału daleka, wciąż udoskonalana)
    2. Aaaale.. jeszcze będziemy kupować na instagramie. Dużo bardziej niż na facebooku czy Youtube. Bezpośrednio. Widzę, chcę, klikam, mam. No prawie, czasem będę musiał zaczekać. Ale kupując w Internecie zawsze muszę zaczekać. Czego nie lubię.
    3. Na początku roku pisałem o tym, że od dłuższego czasu spodziewam się, że urodzi się model, w którym będziemy płacić jakiejś jednostce za to, że będzie naszym filtrem w nawale informacji. Że nasze zaufanie wobec jego wiedzy, kompetencji, niezależności będzie tak duże, że będziemy chętni za to sięgnąć do portfela. Chciałem, to mam ;). I to od razu podwójnie, ponieważ w jedym tygodniu zdecydowałem się na przystąpienie do płatnej wersji newslettera od Bartka Pucka, ale również (co rozważąłem znacznie dłużej) – zdecydowałem się kupić dostęp do KlubuFinansowychNinja, nowego produktu Michała Szafrańskiego. Tak… tym sposobem kładę pieniądze tam, gdzie dotychczas kładłem wyłącznie deklaracje.
    4. Przy czym, to nie są decyzje pozbawione rozterek i wątpliwośći. Na pierwszy ogień Szaffi i KFN. Dostęp kupiłem, ale trochę nie wiedząc co kupuję. Tzn. przeczytałem to co Michał wymienił, ale… to nadal kot w worku. To także kupowanie Michała z czasów Finansowego Ninjy, gdyż na podstawie tego, po co sięgałem (a raczej po co nie sięgałem) u Michała przez ostatnie mniej więcej dwa lata, nie zdecydowałbym się na zakup. Przy czym – Finansowy jest książką, którą każdy powinien przeczytać. Jest książką, którą sprezentowałem już kilkakrotnie i pewnie jeszcze kilkakrotnie sprezentuję. A to oznacza, że nawet jeśli ostatnio mniej z Michałowej wiedzy korzystałem, uznałem, że warto zainwestować w zaufanie, które zdobył dotychczas.
    5. Równocześnie, zawsze samoświadomy Wit podkreśla, że moje wątpliwości nie są (i nie powinny być) problemem Michała. To że ja mam wątpliwości, to mój problem – nie jego. To ja muszę wyważyć, czy produkt, który on oferuje jest dla mnie, czy też nie. I głupio mieć pretensję do niego, że produkt, który stworzył ja widzę inaczej. Powtórzę, to mój problem, nie jego. Co więcej, jego produkt istnieje, mój nie. I jego produkt ma szanse się rozwijać, ewoluować, mój nawet nie otarł się o hipotezę zapotrzebowania na deskę kreślarską. I jest szansa (czego Michałowi życzę), żeby jego produkt udowodnił mi swoją wartość.
    6. Przy okazji, jakże miło podeprzeć swoją obserwację uwagami noblisty… Ponieważ o tym, decyzję o przystąpieniu do #KFN poprzedziła rozkmina i szukanie argumentów, to wcale nie jest zaskakującym, że nadal mam wątpliwości, gdyż…

    [People] are less confident in a choice when they are asked to produce more arguments to support it.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman
    1. W przypadku zakupu od Bartka Pucka pojawiły się niespodziewane okoliczności. Wszystko dlatego, że Bartek otworzył forum, na którym można się spotkać z innymi jego czytelnikami.. I im bardziej czytam, z kim się w tym wirtualnym pokoju znalazłem, tym mocniej czuję, że jestem tam totalnie nie na miejscu. Mam czasem w głowie myśl bycia człowiekiem w krótkich spodenkach zaproszonym, doproszonym do stołu przy którym siedzą duzi chłopcy, i jak na razie jeszcze się nie zorientowali, że ja tam nie pasuję,. Na wszelki wypadek będę (co nie jest do końca w moim stylu) siedział cicho. Głupio, aby potwierdzili moje przeczucia.
    2. W tym miejscu przypomnę filmik, który być może już pokazywałem, być może nawet w ramach tygodniówki, choć – wybaczcie – nie mam pojęcia czy tak było
    1. Tylko że o ile w przypadku tego człowieka to było wrażenie, w moim wypadku takie są fakty. I tak też mówi moja głowa. Witajcie na psychoterapii Wita, który czuje się tak, jakby wygrał bilet do fabryki Willego Wonki.
    2. Tak chyba smakuje wychodzenie ze strefy komfortu. W najgorszym razie pamiętajmy o tym, że bad decisions make good stories.
    3. Nie mam też pojęcia, jak znajdę czas na ogarnianie tego wszystkiego. Będzie potrzebna jakaś przepotężna selekcja i weryfikacja wszystkiego na co poświęcam czas.
    4. A już w sobotę, 16 maja o godzinie 10 premiera nowego filmu braci Sekielskich. Wnosząc po pierwszych recenzjach, to nie będzie łatwa rzecz. Zobaczcie zwiastun:
    1. W kwestii rozbrajania teorii spiskowych: 
    https://twitter.com/hotdogsladies/status/825601382845591552?s=20
    1. Korzystajcie z możliwości, kiedy się nadarzają, nie licząc na to, że zawsze będą kolejne. Czasem, o tym że to byla ostatnia szansa, żeby coś zrobić, coś zobaczyć, coś powiedzieć, dowiecie się poniewczasie. Jasne, bywa i tak, że kończy się na strachu, po którym rzeczy wracają na swoje, chciane tory, ale nigdy nie wiesz, czy nie skończysz wypatrując naiwnie jeszcze jednej, najmniejszej, najkrótszej chwili.
    2. Zanim przejdziemy do Kahnemana, sztuka odwracania uwagi w dwóch odsłonach. Krótka (abyście wiedzieli kto zacz Apollo Robbins i tak w zasadzie to ocb) 

    dłuższa, aby zaspokoić głód wiedzy:

    Swoją drogą, to miłe że dopytał czym są Bias i Heuristic. A jeszcze milej jest się przekonać, że nie tylko dla mnie te rzeczy nie są oczywiste i jednoznaczne.

    1. Moje notatki z kolejnego tygodnia z Kahnemanem

    Key finding of anchoring research is that anchors that are obviously random can be just as effective as potentially informative anchors.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    The availability heuristic, like other heuristics of judgment, substitutes one question for another: you wish to estimate the size of a category or the frequency of an event, but you report an impression of the ease with which
    instances come to mind.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    In a famous study, spouses were asked, “How large was your personal contribution to keeping the place tidy, in percentages?” They also answered similar questions about “taking out the garbage,” “initiating social engagements,” etc. Would the self-estimated contributions add up to 100%, or more, or less? As expected, the self-assessed contributions added up to more than 100%. The explanation is a simple availability bias: both spouses remember their own individual efforts and contributions much more clearly than those of the other.

    The mere observation that there is usually more than 100% credit to go around is sometimes sufficient to defuse the situation. In any event, it is a good thing for every individual to remember. You will occasionally do more than your share, but it is useful to know that you are likely to have that feeling even when each member of the team feels the same way.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    Among the basic features of System 1 is its ability to set expectations and to be surprised when these expectations are violated. The system also retrieves possible causes of a surprise, usually by finding a possible
    cause among recent surprises. Furthermore, System 2 can reset the expectations of System 1 on the fly, so that an event that would normally be surprising is now almost normal.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    Kunreuther also observed that protective actions, whether by individuals or governments, are usually designed to be adequate to the worst disaster actually experienced.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    The world in our heads is not a precise replica of reality; our expectations about the frequency of events are distorted by the prevalence and emotional intensity of the messages to which we are exposed.

    In many domains of life, Slovic said, people form opinions and make choices that directly express their feelings and their basic tendency to approach or avoid, often without knowing that they are doing so. The affect heuristic is an instance of substitution, in which the answer to an easy question (How do I feel about it?) serves as an answer to a much harder question (What do I think about it?).

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    When people were favorably disposed toward a technology, they rated it as offering large benefits and imposing little risk; when they disliked a technology, they could think only of its disadvantages, and few advantages came to mind.

    Estimates of risk and benefit corresponded even more closely when people rated risks and benefits under time pressure.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    The affect heuristic simplifies our lives by creating a world that is much tidier than reality. Good technologies have few costs in the imaginary world we inhabit, bad technologies have no benefits, and all decisions are easy.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    Risk” does not exist “out there,” independent of our minds and culture, waiting to be measured. Human beings have invented the concept of “risk” to help them understand and cope with the dangers and uncertainties of life. Although these dangers are real, there is no such thing as “real risk” or “objective risk.”

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    The combination of probability neglect with the social mechanisms of availability cascades inevitably leads to gross exaggeration of minor threats, sometimes with important consequences.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    It is entirely acceptable for judgments of similarity to be unaffected by base rates and also by the possibility that the description was inaccurate, but anyone who ignores base rates and the quality of evidence in probability assessments will certainly make mistakes.

    Judging probability by representativeness has important virtues: the intuitive impressions that it produces are often—indeed, usually—more accurate than chance guesses would be.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    Worthless information should not be treated differently from a complete lack of information, but WYSIATI (what you see is all there is) makes it very difficult to apply that principle. Unless you decide immediately to reject evidence (for example, by determining that you received it from a liar), your System 1 will automatically process the information available as if it were true.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    There are two ideas to keep in mind about Bayesian reasoning and how we tend to mess it up. The first is that base rates matter, even in the presence of evidence about the case at hand. This is often not intuitively obvious.
    The second is that intuitive impressions of the diagnosticity of evidence are often exaggerated.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    When I asked my large undergraduate class in some indignation, “Do you realize that you have violated an elementary logical rule?” someone in the back row shouted, “So what?” and a graduate student who made the same error explained herself by saying, “I thought you just asked for my opinion.”

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    To jest strasznie smutne. To nastawienie „so what”.

    The most coherent stories are not necessarily the most probable, but they are plausible, and the notions of coherence, plausibility, and probability are easily confused by the unwary.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman
    1. Popełniłem swego czasu tekst o tym, że nie warto czytać książek. Mam kolejny argument – im mniej książek czytasz, tym łatwiej Cię zaskoczyć jakąś niezwykłą ciekawostką, którą ktoś Ci może przedstawić jako „wow, odkrycie” bo… już ją wcześniej czytałeś. A jak przeczytasz ją później, to czujesz się.. trochę pstryknięty w nos.
    2. I wierz mi, zbyt wielu z nas (zwłaszcza w tych samych kręgach) czyta te same książki. Każdy kto Ci opowiada o tym, że zbyt dokładna personalizacja oferty zrobiła problemy w Targecie, czytał „Power of habit”, a kiedy ktoś Ci opowiada o podnoszeniu sprzedaży zup Campbella, zapewne czytał „Kahnemana”. Ja już też (a o eksperymencie czytałem już pare razy wcześniej oraz na paru prezentacjach też mnie już nią raczono).
    3. Swoją drogą, muszę przeorganiozwać (uporządkować) swoją podstronę z książkami. Podzieliłem się linką do niej we wspomnianej grupie „u Pucka” i teraz mi głupio, że tam mam nieporządek. Potrzeba posprzątania, na wypadek przyjścia gości.
    4. Na koniec punkt poświęcony najjaśniejszemu raperowi najjaśniejszej Rzeczypospolitej
    1. Pomijam już to, że przyjął wyzwanie, które, śmiem twierdzić, było sarkastyczne. Pomijam już, że dobrał tekst, który wszyscy rozumieją jako nawiązanie do Smoleńska, ale trzeba tłumaczyć, że to nawiązanie do Talmudu (tylko po co). Pomijam juz, że ten facet jest rzekomo prezydentem 38 milionowego Państwa, a zachowuje się, jakby brał udział w telewizyjnym szoł i musiał zrobić wszystko, aby uniknąć nominacji do opuszczenia domu wielkiego brata. Ja pragnę tylko przypomnieć Temu Memu ze świata PopPolityki, że wbrew temu, co się mu wydaje, jednak są rzeczy, za które jest odpowiedzialny i że wbrew temu co mu się wydaje, Prezydent RP wcale nie musi być długopisem, żyrandolem, marionetką i memem.
    2. Znakomitym, dużo lepszym od mojego, komentarzem do otaczającej nas polityki jest ten tekst:

      5 baniek. codziennie 5 baniek. Naszych 5 baniek.

    Jeśli jeszcze nie wiesz komu przekazać swój 1% podatku, przekaż go proszę na pomoc i wsparcie rehabilitacji Iwony Englert-Woźniak .

    Dane do PIT’a:
    Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”
    KRS: 0000186434
    Cel szczegółowy: 23/E Iwona Englert-Woźniak

  • Czas na mniej [Tygodniówka #18]

    1. W ubiegły piątek swoje 20 urodziny obchodził Gladiator. I wszystko spoko, ale chciałbym zrozumieć jak to możliwe, że Matrix (rocznik ’99) jest starszy od Gladiatora… o.O Pamięć płata figle.
    2. W moim domu pojawił się nowy byt – Stefan… Stefan jest nieduży, małomówny, ale dość obrotny. I Stefan tańczy rumbę. Czy raczej jest rumbą 980. Przyglądanie się Stefanowi w akcji, to trochę obserwowanie nowego gatunku. Poznawanie jego zwyczajów, jego możliwości. Pewnie za wcześnie jest na bardzo obiektywną ocenę zakupu irobota, ale choć nie jest to model topowy, nie ma wodotrysków (co człowieka nieco dziwi, kiedy się dobrze w specyfikację nie wczytał). Ale Stefan ułatwia życie. Przez 9 dni, które z nami spędził, odkurzał już łącznie przez 8 godzin i to widać w mieszkaniu (nawet bardziej widać przy opróżnianiu pojemnika). Przyjemniejszą stroną tych 8 godzin odkurzania jest to, że… w tym czasie można robić coś innego. Albo robić swoje, w czasie kiedy on odkurza, ale nie musieć wygospodarowywać ekstra czasu na taniec z rurką od odkurzacza. Tak… Stefan szybko stał się ulubieńcem domu.
    3. Trójka… przy całym obrzydlistwie, które z Trójka się dzieje w ostatnich latach są dwa momenty w roku, kiedy ta stacja jest głównym towarzyszem mojej codzienności – Top Wszechczasów oraz Polski Top Wszechczasów. Przyjemnie jest przekonać się w pierwszych dniach maja jak dużo jest dobrej polskiej muzyki.
    4. Byłem trochę rozczarowany, że na miejscu pierwszym nie było Brothers in Arms. Znowu. Wink wink;
    5. Miałem też wrażenie, że więcej kawałków, które robiły mi przyjemność było w drugiej 10, niż na samym szczycie… ale może to tylko odczucie, bo apetyt im bliżej było finału tym był większy, a finał był… bez fajerwerków.
    6. Ciekawe czy Trójka zauważyła, że ma więcej słuchaczy niż zwykle (i czy miała). A jeśli tak, to czy postanowiła to jakoś wykorzystać (nie zauważyłem). A można by przygotować komunikat zachęcający mnie, sporadycznego słuchacza do zostania z trójką po Topie, na zasadzie co ciekawego w Trójce w najbliższym czasie. Chyba że uznali trzeba ograniczyć komunikaty zniechęcające (czytaj polityczne) i to wystarczy. Well.. dla mnie nie wystarczyło. Do trójki wrócę zapewne najwcześniej na Top na początku kolejnego roku.
    7. Czuję przytłoczenie przestrzenią i rzeczami. Nie wiem czy to efekt spędzania całej masy czasu w mieszkaniu, czy taki czas w roku. Nie mniej jednak związku z pojawieniem się Stefana, wiele rzeczy, które czekały na wyniesienie / oddanie nareszcie dotarły do piwnicy (etap przejściowy, ale już się o nie nie potykamy). Stąd obserwacja – zalewają nas rzeczy, w strasznych ilościach (nawet jeśli nie kupujemy ich nałogowo). Cała ich masa jest niepotrzebna. I ubrań, i sprzętu i zabawek. Znowu korci mnie flirt z minimalizmem. Dobrze by było wymyślić sobie jakiś klucz wprowadzania kolejnych rzeczy w swój świat i żegnanie się z niektórymi rzeczami, które trzymam w szafie czy szufladzie „na wszelki wypadek”.
    8. Ten wszelki wypadek dotyczy bardzo przekrojowych rzeczy. Od ubrań, przez notesy do powerbanków. Na pierwszy ogień (aby kuć żelazo póki gorące) do wydania poszły koszule. Następne będą wspomniane powerbanki. Mam dziwne przeczucie, że nie poczuję ich braku.
    9. I właśnie wtedy wjeżdża cały na biało artykuł o (od)zyskiwaniu przed odejmowanie. Tak jak w przypadku finansów, aby mieć więcej można albo zwiększać zyski albo ciąć wydatki, podobnie jest z nawykami, działaniami i czasem. Ograniczając rzeczy, które szkodzą i niepotrzebnie zabierają nam czas i energię, odzyskujemy przestrzeń. Eliminując niezdrowe nawyki, zyskujemy tyle, ile moglibyśmy przez wdrożenie nowych. Pod rozwagę.
    10. Pozostając blisko ograniczeń i rozpraszaczy – musimy się nauczyć ograniczyć liczbę bodźców, nawet jeśli oznacza to chowanie pewnych rzeczy przed samym sobą. Zawężanie możliwości, aby zawęzić wybór, aby odzyskać kontrolę, aby odzyskać czas. Wraz z nową pracą pojawił się nowy sprzęt, a z nim i trudności (bo przestawienie dwóch klawiszy potrafi sprawić dużo galimatiasu), ale też, ponieważ to komputer służbowy i nowy, to nie mam na nim zalogowanego FB, TT ani Gmaila (jest tylko Notion, ale wiecie, w tej kwestii jestem skrzywiony). I… jakie to jest niesamowicie wygodne i jakże mniej kradnące czas. Nawet nie chodzi o bycie mniej czy bardziej efektywnym w pracy (o ile wiem, szefowa nie czyta), ale mimo wszystko mniej uwalnia. Tak samo jak to, że nie mam na telefonie FB i TT i YT ani nawet Safari okazuje się nie być żadnym problemem.
    11. Uwielbiam tego gościa. Totalnie mnie zachwyca. A oglądając go, mam w uszach słowa Wielkiego Szu, który mówił – całe życie uczyłem moje ręce niezdarności. 
    1. Nic a nic się nie znam na gwiazdach. Na astronomii. Przy dużym szczęściu mogę próbować szukać na niebie wielkiego wozu, ale małej niedźwiedzicy odnaleźć poprawnie nie umiem. Ale kiedy widzę takie zdjęcia, czuję zachwyt i respekt. 

    Także.. wow.

    1. Grzecznie czytam Kahnemana, choć cały czas jest to lektura, którą uważam za bardzo wymagającą. Boję się, że rozumiem za mało, i jeszcze mniej zapamiętuję z tego, co czytam. Ale na całe szczęście robie sobie notatki, które potem trafiają tu. Zbiór cytatów:

    Remember that System 2 is lazy and that mental effort is aversive. If possible, the recipients of your message want to stay away from anything that reminds them of effort, including a source with a complicated name.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    Tak… i dlatego właśnie Wicie piszesz notatki na blisko 30 punktów.

    The mere exposure effect does not depend on the conscious experience of familiarity. In fact, the effect does not depend on consciousness at all: it occurs even when the repeated words or pictures are shown so quickly that the observers never become aware of having seen them. They still end up liking the words or pictures that were presented more frequently. As should be clear by now, System 1 can respond to impressions of events of which System 2 is unaware. Indeed, the mere exposure effect is actually stronger for stimuli that the individual never consciously sees.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    people are prone to apply causal thinking inappropriately, to situations that require statistical reasoning. Statistical thinking derives conclusions about individual cases from properties of categories and ensembles. Unfortunately, System 1 does not have the capability for this mode of reasoning; System 2 can learn to think statistically, but few people receive the necessary training.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    System 1 does not keep track of alternatives that it rejects, or even of the fact that there were alternatives. Conscious doubt is not in the repertoire of System 1;

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    The moral is significant: when System 2 is otherwise engaged, we will believe almost anything. System 1 is gullible and biased to believe, System 2 is in charge of doubting and unbelieving, but System 2 is sometimes
    busy, and often lazy.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    It is one of the ways the representation of the world that System 1 generates is simpler and more coherent than the real thing.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    Sequence matters, however, because the halo effect increases the weight of first impressions, sometimes to the point that subsequent information is mostly wasted.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    It is the consistency of the information that matters for a good story, not its completeness.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    But studies of the brain’s response to winning and losing candidates show that we are biologically predisposed to reject candidates who lack the attributes we value—in this research, losers evoked stronger indications of
    (negative) emotional response.

    As expected, the effect of facial competence on voting is about three times larger for information-poor and TV-prone voters than for others who are better informed and watch less television

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    we will see that the combination of a mental shotgun with intensity matching explains why we have intuitive judgments about many things that we know little about.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    when called upon to judge probability, people actually judge something else and believe they have judged probability.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    Your emotional attitude to such things as irradiated food, red meat, nuclear power, tattoos, or motorcycles drives your beliefs about their benefits and their risks. If you dislike any of these things, you probably believe that its
    risks are high and its benefits negligible.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    System 1 is not prone to doubt. It suppresses ambiguity and spontaneously constructs stories that are as coherent as possible. Unless the message is immediately negated, the associations that it evokes will spread as if the message were true. System 2 is capable of doubt, because it can maintain incompatible possibilities at the same time. However, sustaining doubt is harder work than sliding into certainty.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    We do not expect to see regularity produced by a random process, and when we detect what appears to be a rule, we quickly reject the idea that the process is truly random. Random processes produce many sequences that convince people that the process is not random after all.

    The tendency to see patterns in randomness is overwhelming—certainly more impressive than a guy making a study.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    Tak, wiem, powyższe wygląda jakbym rozpoczął cykl „Wit czyta kseruje ludziom książki”, ale tyle tu tego przytaczam dlatego, że w tej książce jest gęsto od wiedzy. Gdybym to miał w papierze, była by cała w kolorowych maziakach, jak po zabawie 5 latka… To dam jeszcze tylko jeden, malutki…

    we pay more attention to the content of messages than to information about their reliability, and as a result end up with a view of the world around us that is simpler and more coherent than the data justify.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman
    1. Muszę ogarnąć newslettery. Zrobić selekcję, bo nie ogarniam, nie czytam wszystkich, zalegają i nawet jeśli nie zajmują wirtualnej przestrzeni, to zajmują moją głowę i wywołują wyrzut sumienia, że ich nie czytam. Totalnie bez sensu. Muszę sobie wymyślić jakieś zasady, włącznie z tym, że te zasady powinny obejmować także kiedy czytam. Pytania do przemyślenia – ile newsletterów czytam, kiedy. Kryterium: czy poleciłbym ten newsletter dalej?
    2. Więc jakie newslettery czytam i w ciemno polecam? Te, które czytam od deski do deski
      • Bartek Pucek – . Czytam, bo mam dzięki niemu mam wrażenie, że wiem więcej. Chyba najważniejszy newsletter mojego tygodnia. Smakołyk.
      • Benedict Evans – tuż, tuż, tuż obok Bartka. Totalnie przyjemna lektura.
      • Stacked Marketer – przegląd nowinek ze świata marketingu cyfrowego (choć nie tylko)

    Te, które przeglądam

    • Tim Ferris – tu robię szybki skan w poszukiwaniu ciekawostek, interesującego cytatu. I choć mam wrażenie, że Tim jest silny jakością swoich gości, to w mailach trafiają się perełki, jak choćby przytoczony wyżej artykuł o „zyskiwaniu przez odejmowanie”.
    • MyFitnessPal – sam jestem zaskoczony, ale ciekawe źródło informacji około zdrowotnych. Bardziej healthy niż fit. A swoją drogą, chyba jedynym sposobem dostania się na ich mailing listę jest pobrać aplikację / zarejestrować się. Ciekawe.
    • Marketing przy kawie – źródełko przekrojowej wiedzy o tym co tam w polskim marketingu słychać. Higieniczna prasóweczka.
    • Trendwatching.com – Polecone jakiś czas temu przez Ewelinę znakomite źródełko innowacyjnych pomysłów jakie rodzą się w różnych miejscach na świecie.

    Newslettery, z którym mam problem

    • No Mercy no Mallice Scota Gallowaya.. chyba się zachłysnąłem Scottem. Chłonąłem go dużo i z przyjemnością (jest bezczelnie wyrazisty) ale… na ten moment mam przesyt. Niestety. I tym sposobem podcasty poszły trochę w odstawkę (ale to też dlatego, że jakby mniej mam przestrzeni, aby ich słuchać), a newslettery karnie spoglądają na mnie swoim nieprzeczytaniem… No nie mogę się przemóc. I równocześnie wiem, że wrócę.
    • Outriders – znakomite, tylko dla mnie za mądre. Zbyt dużo wysiłku wymagają ode mnie, by się weń wczytać. Ale polecam, bo to dziennikarstwo wysokich lotów.
    • Prysznic – trochę nie wiem co z panem zrobić. Trochę bardziej przemykam wzrokiem, a trochę nie wiem czy jestem gotowy do rezygnacji.

    Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze treści z RSSów, ale to jest.. dużo bardziej przeglądanie codziennej gazety, przeskakiwanie po nagłówkach i wyłapywanie ciekawostek. Dużo łatwiej mi odrzucić tytuł, który pojawia mi się w feedly, od maili, które wpadają mi na skrzynkę.

    1. A ile newsletterów Ty subskrybujesz? Ile z nich czytasz? Czy jest jakiś, który polecasz? Muszę poszukać, bo na pewno są badania o tym, ile newsletterów średnio wpada do naszej skrzynki i jaką liczbę z nich „ogarniamy”, a powyżej jakiego poziomu jest ich za dużo, aby to było efektywne. Tu znaczenie ma też pewnie częstotliwość wysyłek i tak na moje wyczucie raz w tygodniu to zdecydowanie optymalne rozwiązanie.
    2. Nie wiem czy kiedykolwiek nim był, ale teraz czuję to dość świadomie – FB nie jest dla mnie żadnym źródłem informacji, nie szukam ich tam. Wspomniałem, że rzadziej tam bywam i tak, brakuje mi trochę treści Agnieszczaka, ale… Jako źródło informacji, a może także i wiedzy TT (Twitter nie TikTok) > FB. Nie czerpię informacji z Insta, ani nawet za bardzo z youtube… choć to ostatnie źródło pełne jest wartościowej wiedzy, ale chyba nie ma tam (nie znalazłem) ciekawego źródła informacji bieżących (innych niż przekopiowanie treści telewizyjnej). Ale może nie szukałem dość dobrze.
    3. Swoją drogą, czy ktoś wie dlaczego, albo może mi powiedzieć dlaczego? Dlaczego nie czerpiemy informacji o świecie z youtube’a. Czerpiemy wiedzę techniczną (zamiast magazynów), czerpiemy wiedzę o grach (zamiast magazynów), o muzyce (zamiast radia), o satyrze (zamiast telewizji), o filmach (zamiast chodzić do kina), o modzie, zdrowiu urodzie i kulinarce. A newsy? Czy youtube może być źródłem wiedzy newsowej. A może jest, tylko ja nie umiem z niego korzystać.
    4. Miało być mniej a dodałem kolejny.. tym razem od Gates’a. Tego Gates’a. Tym bardziej, że bardzo ciekawie pisze o szczepionce. Dlaczego nawet jeśli będziemy potrzebowali 18 miesięcy żeby się pojawiła na rynku, to i tak będzie to ścieżka iście ekspresowa… I w sumie to miłe, że gość który już nic nie musi, upiera się, żeby naprawiać świat.
    5. Ale skoro już jesteśmy w wątku czytania newsletterów, i biorąc pod uwagę że właśnie czytasz punkt otwierający trzecią dziesiątkę, czy… możesz mi powiedzieć – dlaczego czytasz? Czy to wynika z sympatii do mnie, poczucia jakiejś przewrotnego zobowiązania – skoro napisał, to przeczytam? Czytając tylko ten dzisiejszy numer tygodniówki (którą zaczynam numerować, dla porządku głównie) poświęciłeś na to dobrych kilka, kilkanaście minut. Proszę poświęć jeszcze kilkanaście sekund i daj mi znać – czemu. A jeśli bez powodu – to też daj mi znać 😉
    6. Chwila, chwilunia, chwileczka. Dopiero teraz mnie tchnęło… skoro to jest #18 tygodniówka, to znaczy że mamy 19.ty tydzień roku. Jak, gdzie, kiedy?
    7. Wracając do wątku mojego newslettera, może być tak, że ja mam skrzywienie wobec oczekiwania użyteczności. Łapię się na tym, że szukam rzeczy (książek, artykułów, newsletterów) które dają mi… wartość (lub jej ulotne złudzenie). I prawdę powiedziawszy, mam często obawę, czy rzeczy, które ja piszę, spełniają to kryterium. Ale z drugiej strony, może nie wszytko musi być, jak pociągi ze „Tomka i przyjaciół” – użyteczne. I to też jest ok.
    8. Ostatnie pytanie i prośba zarazem. Czy czytając tę, lub poprzednie tygodniówki przyszło Ci do głowy żeby się tym z kimś podzielić? Bo wiesz, poświęcasz na czytanie tego tekstu wcale nie mało czasu, więc widzisz w tym sens. Tego czasu nikt Ci nie odda (#przprszm). Więc… zgodnie dewizą „sharing is caring” jeśli widzisz sens – śmiało, dziel się dalej.
    9. Nie wiem czy pamiętacie, szukałem odpowiedzi na to, w jaki sposób to co jem wpływa na wagę (jak pokarm i zawarte w nim kalorie przekładają się wagę) tu artykuł o tym, jak i dlaczego waga codziennie sobie pływa.
    10. No i stało się.. wjechała płatna wersja Notion. Także „i’m putting my money where my mouth is”.
    11. Maltreting popełnił tekst o słabości… a może raczej nieudolności polskiej władzy z koronawirusem w tle. Maltreting nie jest tu ekspertem (ani od polityki, ani od epidemii) ale jest zdroworozsądkowy. Czasami bezwzględnie logiczny i – co ważne – ma wykresy. Wykresy zawsze podnoszą wiarygodność przekazu. Warto przecztać.
    12. Uczymy się i zachwycamy się także na instagramie 
    https://www.instagram.com/p/B_0gGHnn4bm/
    1. I tak już na zakończenie. Powiedzcie mi, jak robi się sekundnik, który zjada sekundy?

    Tyle ode mnie na dziś. Do przeczytania – mam nadzieję – za tydzień 😉 Będzie mi niezmiernie miło jeśli uznasz, że warto podzielić się tygodniówką dalej. Możesz to nawet potraktować jako formę poklepania mnie po ramieniu. A ja lubię być klepany po ramieniu 😉

    Jeśli jeszcze nie wiesz komu przekazać swój 1% podatku, przekaż go proszę na pomoc Iwonie Englert-Woźniak .

    Dane do PIT’a:
    Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”
    KRS: 0000186434
    Cel szczegółowy: 23/E Iwona Englert-Woźniak

  • Tygodniówka nieco osobista, z elementami polityki, zachwytu i smutku

    1. Zdolni ludzie robią ładne rzeczy, Po prostu
    https://www.facebook.com/GPDAgency/posts/3168102273200314
    1. Paweł trafił ze Słuchowiskiem na spotify. Trochę mu pomogłem ogarnąć kwestie techniczne związane z udostępnianiem nagrań w sieci, ale dzięki temu Wy możecie posłuchać co też się wydarzyło prawdopodobnie w samym środku Europy:
    1. Swoją drogą to niesamowite ile treści tworzymy na co dzień i jak niska jest jej względna wartość w czasie. Niezależnie od tego, jak bardzo jakościowa i wartościowa jest. Jak rzadko cokolwiek zatrzymuje naszą uwagę więcej niż raz. Kiedy się uda – na chwilę nas zachwyca lub brzydzi i za chwileczkę znika, zalany całą masą reszty, słów, obrazków, belkotu. Tym bardziej dziękuję, że czytasz. Jak widzisz, dziękuje Ci dość wcześnie, na wypadek gdybyś straciła / straciła ochotę na dalszą część lektury w jej trakcie 🙂
    2. W tym tygodniu skończyłem „Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs”.. trafia na listę książek przeczytanych. Mocna rzecz, która kończy się takim cytatem:

    And if, in the future, we are unprepared for a pandemic of a deadly strain of influenza, or antibiotics that no longer prevent common infections from causing serious or fatal illness, we certainly won’t be able to say we weren’t warned. Because we’ve had the warning and we have the solutions; we just need to act on them. What can the average citizen do? Practically speaking, these are big, global problems that require big, global responses by powerful leaders and policy makers. But the average citizen can demand action.

    Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs
    1. Cały czas możemy wynieść z tego naukę. Wyciągnąć wnioski. Zauważyć, gdzie popełniliśmy błąd. Możemy uznać, że skoro i tak będziemy musieli stawiać wiele rzeczy na nowo, możemy budować je mądrze.
    2. Tak… to przewrotne, że na całym świecie do władzy doszli ludzie, którzy nie ponoszą… których społeczeństwa nie pociągają odpowiedzialności za sprawowanie swoich urzędów i że wszyscy przyjmujemy to za normę. To absolutnie nie jest normalne. Ale to jest następstwo naszych działań.
    3. Jakiś czas temu brałem udział w dyskusji na Twitterze, gdzie ta rzekomo bardziej oświecona część społeczeństwa komentując jakiś element sporu politycznego uznała, że to już ten moment, kiedy wszystkich głosujących na drugą opcję trzeba lać po pyskach żeby się nauczyli, ponieważ są odpowiedzialni. Przy tym argumencie trochę straciłem siłę do dalszej dyskusji… Ale ciągle mi to w głowie siedzi.
    4. Więc.. kiedy damy sobie prawo do dawania innym po pysku za ich poglądy polityczne, spodziewajmy się tego, że dajemy także innym prawo do dawania po pysku nam. A pociągając do odpowiedzialności za wybór przy urnie zdejmujemy odpowiedzialność z tych, którzy później decyzje związane z naszą rzeczywistością podejmują. Odpowiedzialność pojedynczego obywatela przy urnie raz na cztery lata nie przekłada się na odpowiedzialność za czyny człowieka, na którego oddał swój jeden (z kilkunastu tysięcy oddanych danego kandydata) głos.
    5. Kiedyś myślałem, że głosować trzeba, bo inaczej oddaje się pole bitwy walkowerem. Że ułatwia się wygrać gorszej opcji, z mniejszym wysiłkiem. Ale mądrzy ludzie mówią, że w wyborach bierze górę prawo wielkich liczb i pojedynczy wyborca może panu majstrowi właśnie to, właśnie tam. I mam zgrzyt, bo nie umiem zakwestionować logiki mądrzejszych ode mnie. Jedyne co mi pozostaje, to trzymać się tej wersji „delikatnego zwiększania trudności wygranej tym drugim”, bo na każdy mój głos, muszą mieć dwa swoje. No dobra, w masie to się rozkłada tak, że muszą mieć jeden głos na jeden głos i jeden głos ekstra przeważy.
    6. Równocześnie jestem bezradny o coraz bardziej wściekły gdy widzę jak dokonuje się demontaż porządku, który znam i nie mam pojęcia ile potrwają mroczne czasy i kiedy z nich wyjdziemy. Bo wyjdziemy… choćby miało to trwać dziesiątki lat… i wtedy wychodzić będą nasze dzieci. No bo jakoś nie mogę uwierzyć, że tym razem nad ciśnieniem zapanuje ostatnia nadzieja siwych, z gatunku tych, co się nie cieszą, lecz głosują.
    7. Wróćmy do tematów bezpieczniejszych – biorąc pod uwagę liczbę cytatów przytoczonych dla danej książki, rozważam uzupełnienie sposobu, w jaki zestawiam swoją listę lektur, tak aby cytaty z danej książki pozbierać w jedno miejsce (notkę danej książki). Tym sposobem będzie łatwiej mi (ale może nie tylko mi) do tych cytatów wracać. Tak uzupełnione zostały już właśnie „Deadliest…„, ale także „Good strategy, Bad strategy„;
    8. A ja, obiecując solenną poprawę (i tym razem dokończenie lektury) wracam do „Thinking fast and slow”. Będą cytaty, chociaż w przypadku tej książki, mam wrażenie, wiele cytatów będzie wymagało dodatkowego wprowadzenia i wyjaśnienia czego dotyczą. Druga myśl – ta książka wymaga skupienia. Jest mocno gęsta w treść, a to wymaga skupienia. Kilka cytatów:

    People who are cognitively busy are also more likely to make selfish choices, use sexist language, and make superficial judgments in social situations. Memorizing and repeating digits loosens the hold of System 2 on behavior, but of course cognitive load is not the only cause of weakened self-control. A few drinks have the same effect, as does a sleepless night. The self-control of morning people is impaired at night; the reverse is true of night people. Too much concern about how well one is doing in a task sometimes disrupts performance by loading short-term memory with pointless anxious thoughts. The conclusion is straightforward: self-control requires attention and effort. Another way of saying this is that controlling thoughts and behaviors is one of the tasks that System 2 performs.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    The most surprising discovery made by Baumeister’s group shows, as he puts it, that the idea of mental energy is more than a mere metaphor. The nervous system consumes more glucose than most other parts of the body, and effortful mental activity appears to be especially expensive in the currency of glucose. When you are actively involved in difficult cognitive reasoning or engaged in a task that requires self-control, your blood glucose level drops. The effect is analogous to a runner who draws down glucose stored in her muscles during a sprint. The bold implication of this idea is that the effects of ego depletion could be undone by ingesting glucose, and Baumeister and his colleagues have confirmed this hypothesis in several experiments.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    Many people are overconfident, prone to place too much faith in their intuitions. They apparently find cognitive effort at least mildly unpleasant and avoid it as much as possible.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    A plausible answer comes to mind immediately. Overriding it requires hard work—the insistent idea that “it’s true, it’s true!” makes it difficult to check the logic, and most people do not take the trouble to think through the problem. This experiment has discouraging implications for reasoning in everyday life. It suggests that when people believe a conclusion is true, they are also very likely to believe arguments that appear to support it, even when these arguments are unsound. If System 1 is involved, the conclusion comes first and the arguments follow.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    The notion that we have limited access to the workings of our minds is difficult to accept because, naturally, it is alien to our experience, but it is true: you know far less about yourself than you feel you do.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    “The world makes much less sense than you think. The coherence comes mostly from the way your mind works.”

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    When you are in a state of cognitive ease, you are probably in a good mood, like what you see, believe what you hear, trust your intuitions, and feel that the current situation is comfortably familiar. You are also likely to be relatively casual and superficial in your thinking.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    In short, you experience greater cognitive ease in perceiving a word you have seen earlier, and it is this sense of ease that gives you the impression of familiarity.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman

    Anything that makes it easier for the associative machine to run smoothly will also bias beliefs. A reliable way to make people believe in falsehoods is frequent repetition, because familiarity is not easily distinguished from truth.

    ThinkingFast and Slow – Daniel Kahneman
    1. Wiemy, że świat zmienia się ze względu na CoVID’19. Zmienił się kiedy konieczna była samoizolacja, ale też nowe przychodzi razem z odmrażaniem. Pojawiają się aplikacje, które mają nam pomóc się w tym odnaleźć (choć równocześnie są trochę przerażające), ale to nie jest tylko pomysł lokalny. Giganci komórkowych systemów operacyjnych kminią, jak wykorzystać noszone przez nas urządzenia do zbierania danych o CoVID bez naruszania naszej prywatności. Ale na nowo będziemy się odnajdywać także na lotniskach… Linie lotnicze zamierzają „wyłapywać” pasażerów zdradzających pierwsze objawy choroby… I to w rzeczywistości, w której nas (tu, lokalnie) nie stać (finansowo czy organizacyjnie) na ogarnięcie niezbędnej liczby testów.
    2. Z kolei Marta napisała ciekawy tekst o tym, dlaczego z tym przenoszeniem wszystkiego do Internetu nie będzie tak hop siup. I to nie tylko dlatego, że wiele rzeczy robimy na supełek. Zachęcam do przeczytania czy można cały świat przenieść do Internetu?
    3. Nadchodzi dla mnie czas porządkowania celów w Notion*. Szukałem tips & tricks, a wpadła mi w ręce podpowiedź, jak z jego pomocą mogę podejść do zagadnienia planowania, zarówno na poziomie całego roku jak i poszczególnego tygodnia. W skrócie chodzi o połączenie zadania jednostkowego z celem ogólnym, razem z niemal automatyczną weryfikacją jego istoty i zasadności, jakkolwiek dziwnie to brzmi. I kiedy to się dobrze zepnie, to teoria o której czytałem w jak poradzić sobie z prokrastynacją:
      1. określ 5 najważniejszych zadań, a potem do nich dobieraj działania,
      2. nie rób nic, co nie wpisuje się w te 5.Zaczyna to mieć niemal namacalny sens. To był moment olśnienia i krzywdy równocześnie. Czuję w tym moc..

    Źródełko inspiracji: https://medium.com/@tomlittler/the-most-effective-weekly-planner-using-notion-be688b5c0d15 a * link stosuję niezmiennie afiliacyjny.

    1. W związku z powyższym trochę się porobiło a ja się narobiłem, ale jeszcze nie wszystko skończone, więc choć bardzo chcę, nie mogę Ci tego jeszcze pokazać. Przemodelowałem sposób szablon planowania tygodnia, przemodelowałem sposób patrzenia na plany, przemodelowałem sposób myślenia o planie na ten rok i okazało się, że totalnie, absolutnie nie mam pomysłu na plan na ten rok (co by się zgadzało o tyle, że nie miałem dotychczas pomysłu na żadne z ubiegłych lat…). Ale teraz czuję rzeczoną moc i jaram się. Do tego stopnia, że zamierzam podzielić się tym, jak chcę Notion do tego wykorzystać (będzie notka), oraz druga rzecz, zamierzam do tego planowania przysiąść. Nie narzędziowo, a treściowo. Lepiej późno niż wcale, ale to troszkę wynika z tego, ze dobrze zaplanowany tydzień powinien spinać się z dobrze zaplanowanym kwartałem, którego jest częścią, a to z kolei powinno być zgodne z wizją całego roku. A bez wizji całego roku to się nie skleja…
    2. Z tym planowaniem to nie chce tracić czasu i czekać na koniec roku, tylko spróbować zrobić pierwsze przymiarki jak najszybciej, przede wszystkim dlatego że… kompletnie nie wiem jak się za to (treściowo) zabrać i może się okazać że pierwsze próby będą.. nie znajduje lepszego słowa – miałkie. Tylko że coś mi się zdaje, że tego etapu nie przeskoczę i muszę przez miałkość przejść, czyli stworzyć pierwszy zły plan, aby potem robić coraz lepsze.
    3. Nie ma lepszego momentu na dobry cytat z amerykańskiego prezydenta

    „In preparing for battle I have always found that plans are useless, but planning is indispensable.”

    Dwight D. Eisenhower

    Bo wiecie, oni mieli kiedyś mądrych prezydentów. Z naciskiem na kiedyś.

    1. Jedyny kłopot który mam, to że kiedy próbuję to opisać, to okazuje się, że robie trzy rzeczy na raz. Próbuję zebrać równocześnie jak do tego doszło, czy przeszkadza mi całkowicie nietrafiony timing, świadomość tego, że jestem tu początkujący i wreszcie pozbierać narzędzia żeby wszystko było razem. No tak dość przewrotnie 😉 Potrzebuję czasu, żeby to uporządkować.
    2. Przy czym, to czego się nauczyłem próbując stworzyć swój schemat planowania, pomaga mi lepiej wykorzystać notion (w bardziej uporządkowany sposób) do tematów zawodowych. Z eksperymentowania czerpiemy korzyści;)
    3. Pamiętajcie, że gdybyście chcieli skorzystać z dobrego nauczyciela / konwersatora języga angielskiego, to mam kontakt do świetnego człowieka. Dajcie znać, to się nim z Wami podzielę;)
    4. Musze przestać sprawdzać jakie książki są w ofercie Kindle, bo nie tylko wydaję (zapewne niepotrzebnie) pieniądze, ale też zapełniam swoją wirtualną półkę i nie wiem kiedy zacznę ją „rozładowywać” odhaczając na liście „przeczytane” pozycje. Tym razem padło na You’ve Got 8 Seconds: Communication Secrets for a Distracted World Ale na razie, patrz punkt 12.
    5. No dobra.. trochę oszukiwałem i podglądnąłem co w tej książce siedzi. Generalnie – Pisz i komunikuj krócej. Zwięźlej. Unikaj niepotrzebnych słów i punktów. Właśnie dlatego ta myśl pojawia się w punkcie 22., nieostatnim.
    6. Wspominałem o tym, że za namową Mateusza spróbowałem Spotify. Próbowałem od lutego, początki były przyjemne, ale… powodem dla którego chciałem skorzystać z tego serwisu miała być łatwość poznawania nowych brzmień i… nie umiałem z tego skorzystać. To zapewne pochodna mojego gustu, i pewna trudność w korzystaniu z akurat tej aplikacji. Skoro wiec zgrzyta, a słuchanie muzyki ma być przyjemnością, grzecznie wracam do Apple Music.
    7. Swoją drogą, tu się mogę odnieść do Kahnemana, czyli – łatwość użycia prowadzi do wrażenia znajomości. Kiedy jest łatwo, kiedy jest przyjemnie, chętniej nam się z czegoś korzysta. Tylko jeszcze nie mamy do końca mechanizmów (wewnętrznych) łatwego rezygnowania z czegoś, za co płacimy. Na przykład… jak często zdarza Ci odinstalować aplikację z telefonu, za którą zapłaciłaś / zapłaciłeś? Czy może siedzi sobie grzecznie spychana gdzieś na dalsze ekrany?
    8. Cały czas jest pewnym wysiłkiem dla mnie nie patrzenie w statystyki. Wciąż jeszcze się pilnuję. Popatrzę, jak opublikuję tę notkę. I wyślę maila. Bo na maile patrze. I jestem na tym etapie (nie zapowiada się, abym z niego wyszedł) w którym jara mnie każdy „zapis”. Więc tu się czasem gapię 😉
    9. Rząd wprowadza podatek od Netflixa. Następnym krokiem będzie przekazanie tych pieniędzy na telewizję publiczną / rządową*, na którą – w przeciwieństwie do Netflixa – nikt nie chce płacić. Swoją drogą, mistrzowie finansów i geniusze ekonomii, powiedzcie mi proszę, skąd ten (nie)biedny Netflix miałby wam zapłacić pieniądz. I czy moglibyście łaskawie przestać zapuszczać żurawia do mojej kieszeni wydając lekką ręką wszystkie zgromadzone środki?
    10. A nie, wydawać będziemy na PISF (Polski Instytut sztuki filmowej). I musimy to zabrać od Netflixa, bo nasze 10 miliardów (nie, nie 2 miliardy. 10 miliardów przez pięć lat) już przekazujemy na TVP. Swoją drogą, ile tego ma być? 15 milionów złotych. I to wszystko jest tak bardzo istotne, że trzeba te przepisy wpychać w ramach działań rzekomo antykryzysowych. Ci ludzie naprawdę nie mają się czym zajmować.
    11. Szukając logiki w działaniach rządu trafiam w punkt, którego nie rozumiem. Z jednej strony dążymy do rozsądnego rozluźniania ograniczeń (rozumiem), choć nasze wykresiki nie są tak optymistyczne jak to ma miejsce dla innych krajów Europy (Czechy). Zaczęliśmy od ograniczenia gromadzenia dzieci w żłobkach i przedszkolach, bo przechodzą one chorobę bezobjawowo i mogą być przez to nieświadomymi nosicielami. Równocześnie, rekomendujemy zachowanie dystansu społecznego, noszenie maseczek i zdalną pracę jeśli to możliwe, wpuszczając do jednej przestrzeni dzieci, które nie będą świadome istoty trzymania się na dystans, różnie dbają o higienę i są doskonałym kotłem w którym mogą się mieszać zarazki wszelakie. Nie bez powodu kiedy furorę robił Batmanek Natanek (to było dawno temu, możecie nie pamiętać), Agnieszka albo Dawid mówili, że ludzie udostępniają ten film tak, że sieje się jak grypa w przedszkolu. Także… brawo panie premierze. Brawo panie ministrze.

    via GIPHY

    1. Skoro dzielnie dotarłaś / dotarłeś do tego miejsca wpisu, małe wyjaśnienie dotyczące ilustracji tytułowej.

    Co my tu mamy… Kontekst;-) Bo najprawdopodobniej widzisz tu A B C i 121314. A wiesz, że można to przeczytać A13C i 12B14? Kontekst ma znaczenie, rybka jest przypadkiem, a ja widzę że choć to wymagające, będę dalej czytał Kahnemana (z którego ten przykład wyciągnąłem).

    Tyle ode mnie na dziś. Do przeczytania – mam nadzieję – za tydzień 😉

    [wd_hustle id=”3″ type=”embedded”/]

    Jeśli jeszcze nie wiesz komu przekazać swój 1% podatku, przekaż go proszę na pomoc Iwonie Englert-Woźniak .

    Dane do PIT’a:
    Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”
    KRS: 0000186434
    Cel szczegółowy: 23/E Iwona Englert-Woźniak

  • Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs

    Zbiór cytatów i myśli które pojawiły się przy lekturze Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs:

    zaczęlo się od podcastu u Joe Rogana, o którym pisałem i linkowałem w spóźniona tygodniówka na dziwny czas

    Na razie cała na biało wjechała książka o Epidemiach autorstwa Michaela Osterholma, którego można posłuchać w przeciekawym wywiadzie u Joe Rogana.


    A potem wróciłem pojawił się w tygodniówka w terminie akurat do porannej kawy

    Słówko o epidemii i o tym jak bardzo spadła na nas ona niespodziewanie. Że nikt tego nie mógł przewidzieć. Że to czarny łabędź. Czytam książkę, która opisuje przerażająco dokładnie stan obecny, próbuje wyjaśnić co z czym jest skorelowane, co z czego wynika, co ile wymaga czasu (np. wytworzenie szczepionki), pokazuje też ile to będzie kosztować. Taka mądra ksiażka. Kilka cytatów:

    Since the fall of the Soviet Union, the world has changed. The nonprofit Fund for Peace’s Fragile States Index was much higher in 2016 than a similar study would have showed in 1975, and it is more difficult now than it was forty years ago to get the international community to work together to achieve a common goal. Today, there are more than forty countries with no more than a marginal ability to govern.

    Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs by Michael T. Osterholm, Mark Olshaker

    Today, we live in a just-in-time-delivery economy where virtually nothing is warehoused for future sales, let alone stockpiled for a crisis situation. Not even the parts and components necessary to manufacture these critical supplies are warehoused or stockpiled. When a rolling global pandemic takes its toll on the working population of a city in Asia, for example, the products and supplies that come from that city—and perhaps nowhere else—that we need to respond to a rapidly growing pandemic will not be available. No amount of money can buy something that doesn’t exist.

    Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs by Michael T. Osterholm, Mark Olshaker

    Pandemic can shut down regional, national, or even international commerce, which in turn can lead to economic chaos, which in turn can lead to destruction of confidence in unstable governments. If a government’s authority is shaky to begin with, the stress of a pandemic can lead to a failed state, which in turn can lead to anarchism and terrorism. At the same time, while the pandemic is occurring, other endemic and noninfectious diseases are still affecting the population, the combination of which can eventually tax or even break the existing healthcare delivery system.

    Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs by Michael T. Osterholm, Mark Olshaker

    Every time there is a new, serious viral outbreak, such as Ebola in 2012 and Zika in 2016, there is a public outcry, a demand to know why a vaccine wasn’t available to combat this latest threat. Next a public health official predicts a vaccine will be available in x number of months. These predictions almost always turn out to be wrong. And even if they’re right, there are problems in getting the vaccine production scaled up to meet the size and location of the threat, or the virus has receded to where it came from and there is no longer a demand for prevention or treatment.

    Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs by Michael T. Osterholm, Mark Olshaker

    As vaccine development progresses, there are various internal tests, and then animal testing. Then there are three phases of human trials. Phase I tests safety. Phase II tests various dosage levels for safety and effectiveness. Phase III tests the actual effectiveness of the drug or vaccine on a large enough cohort of human subjects to allow for variations in response, factoring in considerations such as how the vaccine affects children, teens, persons over sixty-five, persons with an immunocompromising condition, pregnant women, and so on. Today a pharmaceutical company can expect that getting a new vaccine licensed will take more than a decade of work and a billion dollars of investment.

    Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs by Michael T. Osterholm, Mark Olshaker

    The irony is that there’s really no reward for being the one who anticipates the challenge.

    Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs by Michael T. Osterholm, Mark Olshaker

    I wiecie co, najsmutniejsze w tej ksiażce jest to, ze ona została napisana w 2017 roku. Badum tsss.

    Pamiętam o tym, że ocenianie jakości proroctwa z perspektywy efektów, jest okraszone znacznym błędem (gdyż widzimy wyraźnie to proroctwo, które się spełniło, a nie wszystkie inne, które też zostały przygotowane przez bardzo mądrych ludzi). O tym efekcie pisał już Gladwell. Ale to, jak bardzo lekceważymy znane zagrożenia, to zdecydowanie przerażająca wizja.


    Ale to nie koniec, bo kilka cytatów znajdziecie we wpisie mafia, rocznica, niewygodna tolerancja:

    Cały czas mamy wrażenie, że obecna epidemia jest czymś historycznie wyjątkowym. Że to niby czarny łabędź. Zjawisko, którego nie sposób przewidzieć, bo historia go nie zna. Hmm… Tylko że nie trzeba sięgać daleko (w czasie) aby zobaczyć bardzo podobne wydarzenia – rozprzestrzenianie się SARS czy MERS w odpowiednio 2003 roku i 2012. I wiecie co jest najgorsze? Nie to, że nie potrafiliśmy go przewidzieć, najsmutniejsze jest to, że nie potrafiliśmy wyciągnąć wniosków i się przygotować. Jedyne co różni SARS i MERS od Covid-19 jest to, że w przeciwieństwie do poprzedników, ten wirus jest tu. Kilka smutnych cytatów dotyczących SARS. Smutnych, bo cholernie znajomo brzmiących.

    “The only tools we had to control SARS were ones we’ve had for hundreds of years.”

    Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs by Michael T. Osterholm, Mark Olshaker

    And it’s not just the emerging world that isn’t prepared. As Klain noted, “There is not a city in the U.S. with more than three isolation beds, other than New York. New York has eight.”

    Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs by Michael T. Osterholm, Mark Olshaker

    What eventually stopped the spread was not high-tech medicine, since there wasn’t any specific treatment for SARS. Instead it was implementing impeccable infection control, including isolating patients and making healthcare workers wear protective gear, and then intensive follow-up of both healthcare workers and community contacts, with immediate isolation if they showed any early symptoms of SARS. By mid-May, it looked like the outbreak had tapered off, and Ontario lifted its state of emergency. Within days of the proclamation, the hospitals started filling up again with infected patients. Containment efforts went back into a full-court press, and it took another five weeks before SARS was truly under control in Toronto.

    Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs by Michael T. Osterholm, Mark Olshaker

    That’s the challenge of proactive public health practice. If you prevent something from happening because of your actions, you’ll always be second-guessed as to whether the action was necessary.

    Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs by Michael T. Osterholm, Mark Olshaker

    Zbliżając się do końca, przytoczone cytaty znajdziecie w Tango zaufania, (nie)fajna nauka i Man-ah

    Kiedy pojawiły się pierwsze komentarze dotyczące CoVID-19, mówiliśmy (w tym ja) albo że „hola hola, grypa jest groźniejsza”, i zderzaliśmy się z drugą opinią „ej, ale to nie jest grypa!”. I wiecie co, chyba wszyscy mieliśmy racje. CoVID-19 nie jest grypą, ale grypa może być groźniejsza i nie, nie jesteśmy na nią lepiej przygotowani. Rzecz w tym, że z grypą jesteśmy oswojeni (bo co roku jest sezon na grypę), a po drugie na grypę mamy przecież szczepionki. Tylko że (i tu muszę znaleźć źródełko) ze skutecznością tych szczepionek może być różnie. Ważna uwaga – nie dołączam do grona antyszczepionkowców, nie próbuję twierdzić że szczepionki są złe, podnoszę tylko argumenty, zachęcające do sprawdzenia efektywności szczepionek na grypę, bo tu możemy się mocno zdziwić (ja się zdziwiłem, spodziewając się skuteczności porównywalnej do tego, jak radzi sobie np. szczepionka na ospę, czyniąc te chorobę niemal nieistniejącą).

    A catastrophic influenza pandemic will unfold like a slow-motion tsunami, lasting six to eighteen months. In 1918, there were three distinct waves of disease over a two-year period, and that is what we could face again.

    Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs by Michael T. Osterholm, Mark Olshaker

    Our best estimate today is that only $35 to $40 million of public and industry support globally is being spent on researching game-changing influenza vaccines. This investment pales in comparison to the $1 billion spent annually on HIV vaccine. Imagine what we could do if research on a game-changing influenza vaccine was funded at a similar level to HIV and done in a coordinated and collaborative manner.

    Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs by Michael T. Osterholm, Mark Olshaker

    what gets counted is what gets acted upon. Therefore, I have always stressed disease surveillance: the science of finding and counting cases. This is critical. If we don’t know about a disease or outbreak, we can’t do anything about it.

    Deadliest Enemy: Our War Against Killer Germs by Michael T. Osterholm, Mark Olshaker

    [wd_hustle id=”5″ type=”embedded”/]

  • Good strategy, Bad strategy

    Zbiór cytatów i moich notatek jakie pojawiły się przy lekturze tej książki:

    W tym tygodniu skończyłem czytać Good strategy Bad strategy Richarda Rumelta. Już o tej książce pisałem. Jeszcze będę o niej pisał. Świetna pozycja, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Powinienem był ją przeczytać wcześniej. Jakieś dwa lata wcześniej. Byłbym lepszym strategiem. Albo spokojniejszym strategiem.
    Od czasu do czasu polecam książki, polecam takie, które powinni przeczytać wszyscy, i tę książkę też powinni przeczytać wszyscy wanna be stratedzy.
  • Co też sobie w tej książce zaznaczyłem? Choćby to:
  • Treating strategy like a problem in deduction assumes that anything worth knowing is already known – that only computation is required. A good strategy is, in the end, a hypothesis about what will work. Not a wild theory, but an educated judgment.

    Good Strategy Bad Strategy: The Difference and Why It Matters – Richard Rummelt

    If you fail to identify and analyze the obstacles, you don’t have a strategy. Instead, you have either a stretch goal, a budget, or a list of things you wish would happen.

    Good Strategy Bad Strategy: The Difference and Why It Matters – Richard Rummelt

    Importantly, opportunities, challenges, and changes don’t come along in nice annual packages.

    Good Strategy Bad Strategy: The Difference and Why It Matters – Richard Rummelt

    The need for true strategy work is episodic, not necessarily annual.

    Good Strategy Bad Strategy: The Difference and Why It Matters – Richard Rummelt

    “Without action, the world would still be an idea.”

    Good Strategy Bad Strategy: The Difference and Why It Matters – Richard Rummelt

    [wd_hustle id=”5″ type=”embedded”/]