Tydzień w pigułce czyli 3. Podsumowanie

Trzeci tydzień to zgodnie z zapowiedzią tydzień pisania bez kalendarza. Efekt? Jest mi Lżej, łatwiej, spokojniej. Pisanie (i planowanie pisania) wywołuje mniej stresu, mniej irytacji. Jest mi wygodniej. Wniosek? Trzeba to utrzymać – kalendarz zostaje w odstawce.

A co poza tym? Wstaje wciąż zgodnie z pomysłem (6 na 7 ostatnich dni), wyjątkiem była sobota, ale to wynikało z ciężkiej nocy rodzicielskiej. Wpisy powstają regularnie, pomysły wciąż wracają, zacząłem namawiać ludzi żeby spróbowali pobawić się tak jak ja z porannym wstawaniem i żeby zaczęli pytać samych siebie o swoje chcę.

Plan na pobudki w najbliższym tygodniu: 15 minut oddychania w ciszy (wspierane czymś na kształt medytacji), 5 minut uświadamiania sobie zachcianek, 5-10 minut rozruchu, 2-3 minuty na to, aby poszukać rzeczy pozytywnych z poprzedniego dnia i co pozytywnego może wydarzyć się dziś, a jeśli rzeczywistość pozwoli także kilka minut czytania (jednak).

Continue readingTydzień w pigułce czyli 3. Podsumowanie

Niespodziewane efekty codziennego blogowania

Niespodziewane efekty codziennego blogowania

 
 
00:00 / 5:02
 
1X
 

To już dwa tygodnie z haczykiem naparzam w klawiatury komputera, telefonu, tabletu zbierając myśli, składając je w słowa, wnioski i obietnice. Co to przyniosło? Trochę życia w blog udało się tchnąć, kilka komentarzy doszło, statystyki drgnęły. Tak, miałem w nie nie patrzeć i się tego postanowienia trzymam, ale tez na niecodziennym ruch największy od… Ho ho i jeszcze trochę (najlepszy miesiąc od conajmniej 3 lat). Mam nadzieje, że tendencja się utrzyma także w kwietniu, nawet gdy patrzył nie będę;) Choć wiem, że aby to się mogło wydarzyć, dobrze by było utrzymać rytm pisania i no chyba jednak pokombinować z jakąś formą promocji. 

Ale nie wszystko co obserwuję jest zgodne z moimi przewidywaniami. Zaskakuje mnie nieco to, że tematy wciąż do mnie przychodzą, i że wciąż znajduję czas i drzemie we mnie determinacja i dyscyplina. Ciekawe także jest to, że tematy przychodzą bez bólu i wysiłku (ale może to też takie tematy:) ). Co zupełnie nieplanowane to to, że kolejne wpisy – przynajmniej w mojej głowie – kleją się zagadnieniami. Przypadek? Przypuszczam, że wątpię.  Raczej do głosu i pióra dochodzą kwestie, które są dla mnie ważne, w głowie siedzą i widać wokół tych samych punkcików krążą.
Continue readingNiespodziewane efekty codziennego blogowania

Czego nie mówią liczby i jak bardzo odwracają uwagę?

Jeśli powiem, że lubię liczby paru czytelników, którzy mnie znają uśmiechnie by się znacząco pod nosem. Uznają uwagę za niedopowiedzenie, a ja ich reakcję uznaję za komplement. Dziwny to komplement, choć dla mnie bardzo cenny.

Lubię liczby, bo pozwalają zilustrować świat, który próbuję zrozumieć i to w sposób, który powinien być dość łatwy do przekazania dalej. Liczby nie kłamią. Ale równocześnie, liczby są bardzo niedoskonałe i dość dyskretne* (w bardzo matematycznym rozumieniu tego słowa). Liczby upraszczają świat… choć nie kłamią, to nie mówią wszystkiego i nie można im całkiem zaufać.

Chyba nie jestem jedynym, który w liczby wierzy. Wszędzie wokół świat w liczbach przedstawiamy. W słupkach, w tabelkach, w kółeczkach. Opieramy się o liczby i bardzo się do nich przywiązujemy. Przy czym chyba zapominamy, że liczby nas ograniczają. Continue readingCzego nie mówią liczby i jak bardzo odwracają uwagę?

Gdy przestanie wiać wiatr zmian

Gdy przestanie wiać wiatr zmian

 
 
00:00 / 5:42
 
1X
 

Boje się. Boje się tego, że za dzień, dwa, tydzień zabraknie mi determinacji. Boje się tego, że w którymś momencie wszystkie mądre myśli, które mi się w głowie składają okażą się tylko pobożnymi życzeniami. Zbyt słabymi, aby przetrwać próbę czasu.

Boje się tego, że się gdzieś potknę, zabraknie mi regularności i z byle powodu wszystkie pozbierane doświadczenia wezmą w łeb. Okaże się, ze jednak nie umiem, nie potrafię, więc na co mi ten angielski, to wstawanie, to pisanie, to wszystko.

Boje się tego, że to tylko słomiany zapał. Że się wypali, nie da wiele ciepła, ale też nie będzie początkiem konkretnego, kontrolowanego ognia, który wytwarza energię przez dłuższy czas. Boje się, bo nie wiem co będzie, kiedy przyjdzie konkretny kryzys.

Boje się tego, że to tylko ten marzec, który obfituje w rozmaite momenty zmian – wszędzie dookoła czuć wiatr zmian. Pozytywnych w dużej mierze. Ktoś zmienia pracę, ktoś zaczyna ćwiczenia, ktoś inny uczy się nowego języka. Ja zacząłem wstawać, pisać, naprawdę staram się więcej uśmiechać. Ale co jeśli kwiecień nie będzie miał tej mocy? Dam radę?

Continue readingGdy przestanie wiać wiatr zmian

Jak to możliwe, że wstajesz wcześniej i możesz więcej?

Jak to możliwe, że wstajesz wcześniej i możesz więcej?

 
 
00:00 / 6:25
 
1X
 

Jak już pisałem, od jakiegoś czasu wstaję wcześniej. Z własnej woli, dla samego siebie. Co gorsza, to mi się podoba i choć wraz z przestawieniem zegarków o godzinę do przodu, wstaję teraz przed świtem, robię to bez marudzenia. Czy widzę jakieś korzyści z porannego wstawania? Czy coś się w moim życiu zmieniło? Radykalnie nie. Ale.. jednak jest inaczej. 

„Post hoc ergo propter hoc” – taki tytuł nosi drugi odcinek bardzo dobrego serialu „West Wing”*. Zapamiętałem ten tytuł, bo to moim zdaniem wyjątkowy zwrot. „Po tym, a zatem z powodu tego”. Nie tylko dobrze brzmi, ale też podkreśla błąd logiczny. Nie wszystkie następujące po sobie, są ze sobą związane, a jednak my często następstwo i korelację traktujemy jako jedno. A jak jest w tym przypadku, czy jest jakieś uzależnienie wczesnego wstawania i większych możliwości wstającego? Continue readingJak to możliwe, że wstajesz wcześniej i możesz więcej?

Ludzie, z którymi chce się pracować

Mam takie przeczucie, że dziś będzie gruby wpis. Jeden z tych bliskich „trudności pisania o sobie”. Ale też chyba warto się z nim zmierzyć, zwłaszcza mając na uwadze pointę, która świta mi w głowie. Wszystko zaczęło się tak… 

Jedna z myśli, która poprzedziła uknucie „chcę robić rzeczy, które chcę robić” brzmiała – z jakimi ludźmi chcę pracować. Pomijam dokładne okoliczności, ale to była sytuacja kiedy poczułem – tracę czas. Widzę zdolnych ludzi, którzy starają się robić rzeczy dobre i w zasadzie im to wychodzi, ale widzę też, że robią rzeczy, które już znam, już je próbowałem i mam apetyt na więcej. Nie mam nic do tych, z którymi w tamtej sytuacji byłem, ale chciałbym mieć sposobność do pracy z ludźmi, z którymi i od których mogę się uczyć.  Continue readingLudzie, z którymi chce się pracować

Tydzień w pigułce, odsłona druga

Tydzień w pigułce, odsłona druga

6 z 7 pobudek w tym tygodniu to pobudki przed 6tą rano. Co więcej, to pobudki bliżej 5:40, przed budzikiem i to zaskakująco łatwe. To pobudki, na które czekam. Muszę trochę lepiej ogarnąć zasypianie, ale bez szaleństw. Nie wiedziałem, co zrobić z niedzielną pobudką, pewną wymówką była zmiana czasu i to że sobota sprzyja późniejszemu siedzeniu w noc.. Może też chodzi o to, aby dzień święty święcić… Continue readingTydzień w pigułce, odsłona druga

Kto mi broni robić to, co chcę?

Przedziwna refleksja. Od kogo dziś zależy, czy zbliżam się do tego, żeby czerpać satysfakcję z codzienności? Czyją zgodę, czyje poparcie muszę uzyskać, aby obrać właściwy kierunek, podjąć właściwe działania? Kto może mi najbardziej pomóc w tym, aby to co chcę się dokonało? Na czyje „możesz, śmiało” czekam? I… po co?

„Jak dorośniesz bądź przebojowy i asertywny, ale teraz bądź grzecznym chłopcem i zjedz szpinak” – taki obrazek związany z wychowywaniem dzieci widziałem w sieci. I ten obrazek dobrze oddaje różnicę miedzy tym, czego uczymy, czego chcielibyśmy nauczyć. Czego innego potrzebuje człowiek, czego innego potrzebuje od niego świat, czego innego potrzebują rodzice. Zresztą nie tylko rodzice. Także szefowie, partnerzy i całe szeroko pojęte otoczenie. Continue readingKto mi broni robić to, co chcę?

Czas, niedługo najcenniejsza waluta

Na tym najlepszym ze światów wszystko kosztuje, za wszystko trzeba płacić. Nawet w Internecie płacimy, choć rzekomo w Internecie wszystko jest za darmo. To czym płacimy, ewoluuje. Kiedyś płaciliśmy rzeczami materialnymi – łatwo i niełatwo dostępnymi. Płaciliśmy swoimi umiejętnościami, płaciliśmy też przywilejami i władzą która bywa słodsza niż majątek (rzekomo). Potrafimy płacić też w naturze i to w niejeden sposób. W drodze rozwoju wymyśliliśmy sobie środki płatnicze i ufamy w moc papierków. Jakimś cudem wierzymy, że papierek z jednym obrazkiem może być więcej warty niż papierek z innym obrazkiem. Co ciekawe, wartość papierka z obrazkiem może gwałtownie zyskać lub stracić, choć on sam przez cały czas grzecznie leży sobie u nas w portfelu. 

XXI wiek obfituje w nowe, nieznane naszym przodkom waluty. Są bitcoiny i ich pochodne, czyli waluty całkiem wirtualne. Są waluty giełdowe których nikt nie ogarnia i bawią się nimi nieliczni, ale ich zabawa niesie dla nas bardzo realne ryzyko (zapraszam do zapoznania się z Big Short – wyjątkowym filmem i książką). Mamy też nowe, nie wyrażalne żadną określoną wartością waluty stosowane w Internecie, a te ostatnie będą chyba zyskiwać, bo w dobie post prawdy wszyscy musimy nauczyć się znajdować wiarygodne źródła informacji. Continue readingCzas, niedługo najcenniejsza waluta

Sposobem, nie na siłę

No i nadszedł. Wydawało mi się, że dzień kryzysu był wczoraj, kiedy zabranie się za pisanie było trudne. Ale wyzwanie pojawiło się dziś. Trochę strach myśleć o tym, co będzie jutro. Wyzwanie i to w momencie, kiedy przychylni mi ludzie zauważyli, że pojawiła się regularność. Karma.

Na wyzwanie nie złożyła się jakaś jedna wielka przeszkoda. Raczej kilka drobiazgów, które w kumulacji i natężeniu uczyniły codzienne pisanie, czyli sprawę relatywnie prostą, pewnym kłopotem. Szybki przegląd tego, co dziś „zgrzytało”. Continue readingSposobem, nie na siłę