Gdy przestanie wiać wiatr zmian

Gdy przestanie wiać wiatr zmian

 
 
00:00 / 5:42
 
1X
 

Boje się. Boje się tego, że za dzień, dwa, tydzień zabraknie mi determinacji. Boje się tego, że w którymś momencie wszystkie mądre myśli, które mi się w głowie składają okażą się tylko pobożnymi życzeniami. Zbyt słabymi, aby przetrwać próbę czasu.

Boje się tego, że się gdzieś potknę, zabraknie mi regularności i z byle powodu wszystkie pozbierane doświadczenia wezmą w łeb. Okaże się, ze jednak nie umiem, nie potrafię, więc na co mi ten angielski, to wstawanie, to pisanie, to wszystko.

Boje się tego, że to tylko słomiany zapał. Że się wypali, nie da wiele ciepła, ale też nie będzie początkiem konkretnego, kontrolowanego ognia, który wytwarza energię przez dłuższy czas. Boje się, bo nie wiem co będzie, kiedy przyjdzie konkretny kryzys.

Boje się tego, że to tylko ten marzec, który obfituje w rozmaite momenty zmian – wszędzie dookoła czuć wiatr zmian. Pozytywnych w dużej mierze. Ktoś zmienia pracę, ktoś zaczyna ćwiczenia, ktoś inny uczy się nowego języka. Ja zacząłem wstawać, pisać, naprawdę staram się więcej uśmiechać. Ale co jeśli kwiecień nie będzie miał tej mocy? Dam radę?

Czytaj dalej »

Jak to możliwe, że wstajesz wcześniej i możesz więcej?

Jak to możliwe, że wstajesz wcześniej i możesz więcej?

 
 
00:00 / 6:25
 
1X
 

Jak już pisałem, od jakiegoś czasu wstaję wcześniej. Z własnej woli, dla samego siebie. Co gorsza, to mi się podoba i choć wraz z przestawieniem zegarków o godzinę do przodu, wstaję teraz przed świtem, robię to bez marudzenia. Czy widzę jakieś korzyści z porannego wstawania? Czy coś się w moim życiu zmieniło? Radykalnie nie. Ale.. jednak jest inaczej. 

„Post hoc ergo propter hoc” – taki tytuł nosi drugi odcinek bardzo dobrego serialu „West Wing”*. Zapamiętałem ten tytuł, bo to moim zdaniem wyjątkowy zwrot. „Po tym, a zatem z powodu tego”. Nie tylko dobrze brzmi, ale też podkreśla błąd logiczny. Nie wszystkie następujące po sobie, są ze sobą związane, a jednak my często następstwo i korelację traktujemy jako jedno. A jak jest w tym przypadku, czy jest jakieś uzależnienie wczesnego wstawania i większych możliwości wstającego? Czytaj dalej »

Ludzie, z którymi chce się pracować

Mam takie przeczucie, że dziś będzie gruby wpis. Jeden z tych bliskich „trudności pisania o sobie”. Ale też chyba warto się z nim zmierzyć, zwłaszcza mając na uwadze pointę, która świta mi w głowie. Wszystko zaczęło się tak… 

Jedna z myśli, która poprzedziła uknucie „chcę robić rzeczy, które chcę robić” brzmiała – z jakimi ludźmi chcę pracować. Pomijam dokładne okoliczności, ale to była sytuacja kiedy poczułem – tracę czas. Widzę zdolnych ludzi, którzy starają się robić rzeczy dobre i w zasadzie im to wychodzi, ale widzę też, że robią rzeczy, które już znam, już je próbowałem i mam apetyt na więcej. Nie mam nic do tych, z którymi w tamtej sytuacji byłem, ale chciałbym mieć sposobność do pracy z ludźmi, z którymi i od których mogę się uczyć.  Czytaj dalej »

Tydzień w pigułce, odsłona druga

Tydzień w pigułce, odsłona druga

6 z 7 pobudek w tym tygodniu to pobudki przed 6tą rano. Co więcej, to pobudki bliżej 5:40, przed budzikiem i to zaskakująco łatwe. To pobudki, na które czekam. Muszę trochę lepiej ogarnąć zasypianie, ale bez szaleństw. Nie wiedziałem, co zrobić z niedzielną pobudką, pewną wymówką była zmiana czasu i to że sobota sprzyja późniejszemu siedzeniu w noc.. Może też chodzi o to, aby dzień święty święcić… Czytaj dalej »

Kto mi broni robić to, co chcę?

Przedziwna refleksja. Od kogo dziś zależy, czy zbliżam się do tego, żeby czerpać satysfakcję z codzienności? Czyją zgodę, czyje poparcie muszę uzyskać, aby obrać właściwy kierunek, podjąć właściwe działania? Kto może mi najbardziej pomóc w tym, aby to co chcę się dokonało? Na czyje „możesz, śmiało” czekam? I… po co?

„Jak dorośniesz bądź przebojowy i asertywny, ale teraz bądź grzecznym chłopcem i zjedz szpinak” – taki obrazek związany z wychowywaniem dzieci widziałem w sieci. I ten obrazek dobrze oddaje różnicę miedzy tym, czego uczymy, czego chcielibyśmy nauczyć. Czego innego potrzebuje człowiek, czego innego potrzebuje od niego świat, czego innego potrzebują rodzice. Zresztą nie tylko rodzice. Także szefowie, partnerzy i całe szeroko pojęte otoczenie. Czytaj dalej »

Czas, niedługo najcenniejsza waluta

Na tym najlepszym ze światów wszystko kosztuje, za wszystko trzeba płacić. Nawet w Internecie płacimy, choć rzekomo w Internecie wszystko jest za darmo. To czym płacimy, ewoluuje. Kiedyś płaciliśmy rzeczami materialnymi – łatwo i niełatwo dostępnymi. Płaciliśmy swoimi umiejętnościami, płaciliśmy też przywilejami i władzą która bywa słodsza niż majątek (rzekomo). Potrafimy płacić też w naturze i to w niejeden sposób. W drodze rozwoju wymyśliliśmy sobie środki płatnicze i ufamy w moc papierków. Jakimś cudem wierzymy, że papierek z jednym obrazkiem może być więcej warty niż papierek z innym obrazkiem. Co ciekawe, wartość papierka z obrazkiem może gwałtownie zyskać lub stracić, choć on sam przez cały czas grzecznie leży sobie u nas w portfelu. 

XXI wiek obfituje w nowe, nieznane naszym przodkom waluty. Są bitcoiny i ich pochodne, czyli waluty całkiem wirtualne. Są waluty giełdowe których nikt nie ogarnia i bawią się nimi nieliczni, ale ich zabawa niesie dla nas bardzo realne ryzyko (zapraszam do zapoznania się z Big Short – wyjątkowym filmem i książką). Mamy też nowe, nie wyrażalne żadną określoną wartością waluty stosowane w Internecie, a te ostatnie będą chyba zyskiwać, bo w dobie post prawdy wszyscy musimy nauczyć się znajdować wiarygodne źródła informacji. Czytaj dalej »

Sposobem, nie na siłę

No i nadszedł. Wydawało mi się, że dzień kryzysu był wczoraj, kiedy zabranie się za pisanie było trudne. Ale wyzwanie pojawiło się dziś. Trochę strach myśleć o tym, co będzie jutro. Wyzwanie i to w momencie, kiedy przychylni mi ludzie zauważyli, że pojawiła się regularność. Karma.

Na wyzwanie nie złożyła się jakaś jedna wielka przeszkoda. Raczej kilka drobiazgów, które w kumulacji i natężeniu uczyniły codzienne pisanie, czyli sprawę relatywnie prostą, pewnym kłopotem. Szybki przegląd tego, co dziś „zgrzytało”. Czytaj dalej »

Impas decyzyjny i co z nim zrobię?

Wpis w skrócie: Rozważam następującą myśl: co jest większym problemem – zła decyzja i jej konsekwencje, czy ilość czasu (swojego i cudzego) i energii (swojej i cudzej), które się marnują gdy decyzji lub działania brak? I jakie znam sposoby na to, by ułatwić sobie podejmowanie decyzji i zrzucanie tematów z głowy.

Jestem też ciekaw, jakie mechanizmy Ty stosujesz w tym kontekście i chciałbym Cię poprosić o podzielenie się nimi w komentarzu;)

Brak podejmowania decyzji lub działania to zjawisko, które ma bardzo fachowe i trudne do zapamiętania określenie – prokrastynacja. 

Prokrastynacja lub zwlekanie (z łac. procrastinatio – odroczenie, zwłoka) – tendencja, utożsamiana z odwlekaniem, opóźnianiem lub przekładaniem czegoś na później, ujawniająca się w różnych dziedzinach życia.

Tylko że nazywanie pewnych rzeczy, to także oswajanie się z nimi, uznawanie ze są Ok. Odwlekanie działania to jeden z moich demonów i to zdecydowanie nie jest moim zdaniem Ok. [pstryk] Skoro już go znam i go nazwałem, to chciałbym się z nim zmierzyć, nawet jeśli już parę razy próbowałem i dotychczas postępy były… dyskretne. Równocześnie – jak nie będę próbował, to nic z tego nie wyjdzie. Czytaj dalej »

O co chodzi z wczesnym wstawaniem

Musze dziś trochę pooszukiwać, czyli prawie wizualizować. Aby ten post mógł się pojawić jutro o 6. rano, musze go napisać dziś wieczorem. Czyli piszę niby codziennie, ale z nakładką. Może się też zdarzyć tak, że jutro napiszę dwa posty… Albo że będę miał jutro czas na to, aby przygotować sobie czas na pojutrze (czyli „Co masz zrobić dziś, zrób jutro będziesz miał dwa dni wolnego” tylko trochę na opak;-) ); Pewnie gdybym to robił z głową i z planem, to miałbym czas nawet na naukę interpunkcji. Hmm… Interpunkcja… to nie może być trudne.

Od mniej więcej trzech tygodni wstaję bez wyraźnego zewnętrznego powodu w okolicach 6. Co ciekawe, choć zawsze lubiłem siedzieć przy komputerze długo w noc i nadrabiać potem sen w godzinach rannych, to nowe wstawanie nie boli. Nawet więcej, chyba się polubiliśmy. Oczywiście, przestawia trochę zwyczaje, raczej uniemożliwia zarywanie nocki, ale… dogadujemy się;) Czytaj dalej »

Czy trudno mi pisać o sobie?

Trudno jak cholera. Cały czas w głowie pojawiają się hamulce. Bo przecież sieć nie jest od tego, żeby się tak uzewnętrzniać (wbrew temu co wszyscy robią). Zwłaszcza że nie jestem nastolatką / nastolatkiem, która zapisuje swoje rozterki w pamiętniczku, tylko facetem w czwartej dekadzie swojego życia. Czwartej. O.o

Z drugiej strony, trochę tego potrzebuje. Bo to mi układa myśli, bo to mnie motywuje do obserwowania siebie i codzienności, bo przy okazji sprawdzam swoją determinację i trochę życia (choć zaiste pokręconego) staram się w swojego bloga tchnąć.  Czytaj dalej »