Nie zapominajmy

Wpis zupełnie obok moich codziennych rozważań i bojów z codziennością. Wpis obok komunikacji, zabawnych potyczek, rozważań. Wpis inspirowany wizytą w muzeum, która zapadnie w mojej pamięci na długo. Wizycie, która wycisza, która chwyta za gardło, która każe się bać. Wizyta, która każdemu polecam.

Muzeum od zawsze pamiętam jako… nudę. Szkolne wycieczki, aby zobaczyć całkowicie nieciekawy zbiór rzeczy, których nie rozumiem, których nikt nie potrafi dobrze sprzedać, które wiąże się ze snuciem po muzealnych korytarzach, a jedyną rozrywką jest jazda w muzealnych papciach po parkiecie. Na całe szczęście, od kilku lat muzea przechodzą przedefiniowanie. Continue readingNie zapominajmy

Ruch pozorny

Zdarza się Wam czasem tak, że siedzicie w pociągu, przy oknie, gotowi do odjazdu. Uwagę czymś macie zajętą, kątem oka widzicie ruch za oknem spodziewacie się, że właśnie ruszyła maszyna po szynach ospale i nagle się okazuje, że owszem ruszyła maszyna, ale nie Wasza, tylko odjazd pociągu z innego peronu dał Wam poczucie ruchu. Wy siedzicie nadal w tym samym miejscu.

Zwodnicze uczucie. Zresztą ma miejsce nie tylko w przypadku pociągów;) Do tego, aby zrozumieć swój błąd, potrzeba punktu odniesienia. Trzeba zrozumieć w jakim układzie człowiek się znajduje. Gdzie gwiazdy, a gdzie ich odbicie. Moim punktem odniesienia stały się dwie rozmowy, oddzielone od siebie od niespełna 12 godzin. Dwie zupełnie różne osoby, dwa zupełnie różne światy, dwa wcale nie odległe od siebie pytania, wcale niełatwe wnioski. Continue readingRuch pozorny

Wielka siła małych rzeczy

Gdyby każdy Polak przekazał codziennie jedną złotówkę na jakiś dobry cel, to w kwartał mamy do dyspozycji… a po roku… Gdyby każdy z nas wymienił żarówki na energooszczędne to całościowo oszczędzilibyśmy…. a gdybyśmy wszyscy przesiedli się na rowery go nagle okazałoby się, że nie potrzebujemy inwestycji drogowych. A gdybyśmy wszyscy odkręcali zakrętki od butelek przed wrzuceniem ich do śmieci, to nagle potrzebowalibyśmy mniej siły żeby śmieci zgniatać…

Zawsze drażniły mnie tak zestawione motywacje do działania. Zbyt często stoją one w kontrze do następującej myśli – no dobra, może i ja się skuszę i zadziałam, ale nie ma opcji żeby wszyscy to zrobili, więc cały mój wysiłek psu na budę. To także pytanie do każdych powszechnych wyborów, na ile jeden głos, mój głos będzie ważył w całej masie. Co prawda ja mam wrażenie że niegłosowanie to ułatwianie wygranej zwycięzcy, ale np. prof Robert Gwiazdowski za każdym razem podkreśla, że chodzenie do wyborów nic nie zmienia. A ten profesor raczej mądry jest;)

Równocześnie, może zamiast martwić się wszystkim dookoła, trzeba się jednak zabrać za siebie i skupić na sobie i na zmianach, które w sobie mogę wprowadzać. Nie wszystko na raz.
Continue readingWielka siła małych rzeczy

Mleć czy być

Zaczynamy nowy tydzień, a wraz z nim przede mną 6 nowych postów do napisania. Każdy post to pusty ekran, który dopiero zasypię literkami. Za każdym razem mały i duży stresik. Jak tym razem wyjdzie? Na ile uda mi się przekazać myśl. Co będzie, jeśli się zatnę w połowie myśli. Nic się nie stanie, zobowiązanie zaciągnąłem tylko u siebie, nikt mnie nie rozlicza. Równocześnie boję się wyłomu w regule. Odstępstwa. Nadkruszonego postanowienia. Wyjątku, który zacznie podważać przyjęte zasady. Tym bardziej dobrze się pilnować.

Są takie chwile w życiu żółwia, kiedy czuje, że powinien podjąć decyzję. Zapewne jest tak, że ciężar tej decyzji widzi tylko żółw. Otaczający świat pędzi pochłonięty swoimi ważnymi sprawami, a żółw się zatrzymał i duma. Słucha siebie i czuje, że go coś od wewnątrz zżera. Może sam niepotrzebnie kombinuje. Może to wszystko jest bardzo proste, tylko nie wszystko widać z perspektywy żółwia. Żółw, jak to żółw z każdej bajki, nie lubi pośpiechu, źle się czuje będąc raptusem. Żółw duma.

Continue readingMleć czy być

Tydzień w pigułce, odcinek piąty choć tydzień szósty

Wracam do koncepcji podsumowania tego, co się w ostatnim tygodniu wydarzyło. Wracam, ponieważ w zeszłym tygodniu (święta) podsumowania zabrakło (bo święta). Dobrze, że były święta, bo mam wymówkę;-)

Projekt pt. „zmiana” trwa i zdobywa nowe przyczółki i oblicza. Wpisów w kategorii „dziennik” jest już blisko 40. Podcastów nagrałem już ponad 20… dwadzieścia. Niecodzienny otworzył się na Facebooka, itunes, tunein, znalazłem też opcję dla Androida. 

Dobry tydzień za mną i wydarzyło się to głównie dzięki Wam. Dziękuję. Continue readingTydzień w pigułce, odcinek piąty choć tydzień szósty

Porozmawiajmy o emailu

Email ważna rzecz. Dość osobista, nawet jeśli masz ich kilka (a najprawdopodobniej masz ich kilka). Ten oficjalny, ten zawodowy, ten prywatny, ten spamerski. I jeszcze ten o którym nikt nie wie. I jeszcze jeden o którym to już naprawdę nikt nie wie. co ja mówię, taki mail to mam tylko ja. Masz też kilka skrzynek, o których zapomniałeś. Albo bardzo chcesz zapomnieć;) I pewnie masz też kilka skrzynek, o których nawet nie wiesz.

Email wiele rzeczy ułatwia, ale trafia na niego tak wiele spamu i syfu, że ciężko się czasem w tym odnaleźć. Mail czasem kradnie uwagę, może doprowadzić do kradzieży Twoich pieniędzy lub innych majętności. Trudno sobie wyobrazić naszą rzeczywistość bez maili. Jak byśmy wtedy pracowali? Pewnie efektywniej…

Dlaczego chcę rozmawiać o mailu? Bo chcę Ci wytłumaczyć, dlaczego Twój mail jest dla mnie ważny. Chcę Ci też wytłumaczyć, dlaczego miałbyś / miałabyś chcieć dać mi namiar na siebie 😉
Continue readingPorozmawiajmy o emailu

Czas to pieniądz, nie rozmieniaj się na drobne

Czas kończyć tę trylogię;-) Część pierwsza o walucie, część druga o złodziejaszkach. Część trzecia będzie najważniejsza. Dotyczy tego, co sam mogę i powinienem zmieniać w swoim podejściu do tego, w co się angażuję i jak panuję nad swoim czasem. O czym pamiętać może każde z nas i co każdemu z nas może ułatwiać codzienność.

Mamy dużo na głowie. Dużo planów, zadań, pomysłów. Często chcielibyśmy zrobić wszystko, najlepiej wszystko na raz. Ale… to nie może się udać. Próbujemy upchnąć jak najwięcej, próbujemy skondensować ile się da, łapiemy wszystkie sroczki za ogon. Nie chodzi nawet o to, że wypełniamy dzień pod korek, ale… tu nie rozchodzi się tym razem o rozplanowanie dnia, ale o zasadę ciut szerszą.

W rzeczach małych, chodzi o to, żebyśmy się nie pozwalali okradać z drobniaków. Bo tak jak z pozornie małych rzeczy można zrobić 1000 złotych w rok, tak z rzeczy krótkich, kilkunasto sekundnowych, robią się rzeczy minutowe. Tak powstają nie tyle zbędne, co złe nawyki, a czas przecieka nam przez palce. Tylko nawet jeśli zdołamy załatać dziury, pytanie brzmi co z tym „uratowanym” czasem zrobimy?
Continue readingCzas to pieniądz, nie rozmieniaj się na drobne

Ludzie, róbcie ludziom dobrze

Dziś miałem napisać coś zupełnie innego. W ogóle, tematów, które w głowie siedzą ostatnio dość dużo się nagromadziło i muszę powoli je zacząć zrzucać, ale… no dziś nie mogę. Dziś muszę inaczej.

To był dobry dzień. Od samego początku, aż do szczęśliwego końca. Tak, trochę mu w tym pomogłem – o czym zaraz dwa słowa, ale… dużo dobrej energii dostałem dziś od innych (samemu też starałem się przekazywać dalej). I całkiem bezczelnie proszę o więcej i do więcej Was zachęcam.

Continue readingLudzie, róbcie ludziom dobrze

Co jest najważniejsze w planowaniu 

Święta, święta i po świętach, ale ja nie o świętowaniu. Raczej o tym, jak świętowanie (i inne okoliczności) wpłynęły na moje blogowe plany i jak się z tym czuję… Zerknijmy na ostatnich kilka dni…

Wielki piątek: dzień jest na tyle spokojny, że mogę pokusić się o Krótki poradnik jak się budzić. Uważam go za całkiem niezły, wiem, że będę przygotowywał jego wersję głosową.

Wielka sobota: sobotę od jakiegoś czasu traktuję jako dzień odstępstwa, pozwalam sobie zaplanować dłuższe spanie – z premedytacją. Ale wieczorem wymyśliłem, żeby niedzielny poranek umotywować (zgodnie z własnym poradnikiem) nagraniem. Poza tym, sobota nie była taka całkiem bezowocna, popełniłem wpis: Ale zgodzi się pan ze mną

Wielka niedziela: trudniejsza pobudka, bo poprzedzona późniejszym położeniem się spać. Poranek bogaty w rzeczy do zrobienia, ograniczony czasowo bo jesteśmy poumawiani. Mam dwie możliwości:

Zagryźć zęby i zrobić wszystko, co sobie zaplanowałem. Najlepiej na raz i równocześnie 

Dać sobie kilka sekund i zrozumieć co z perspektywy dzisiejszego poranka jest ważne i urealnić to, co zrobić się uda.

Continue readingCo jest najważniejsze w planowaniu 

Ale zgodzi się pan ze mną

Leniwy korporacyjny dzień pracy. Niedawno wybiła jedenasta. Siedzimy przy biureczkach, ktoś pewnie uciekł do kuchni na zasłużoną kawę. Dzwoni telefon, ktoś się niewyraźnie przedstawia, mówi także dość szybko z jakiej firmy dzwoni i zaczyna sprzedawać. Zwykle sprzedaje coś, czego absolutnie nie potrzebuję.  Wtedy zwykle proszę o powtórzenie imienia rozmówcy, firmy, a następnie chcę aby w swoim systemie czy kajeciku zaznaczył, że nie życzę sobie więcej telefonów. Po tej prośbie zwykle życzę miłego dnia i temat zwykle jest zamknięty.

Tym razem rozmówca postanowił spróbować raz jeszcze i użył znienawidzonego przeze mnie zwrotu „ale zgodzi się Pan ze mną”. Na to jedno zdanie, a raczej jego początek mam alergię. Bo to nie jest przypadkowy zwrot. To wyćwiczona i wypracowana strategia aby podnieść efektywność tych „cold call”. 

Continue readingAle zgodzi się pan ze mną