[11-2] Dwaj przyjaciele z ekranu…

Palikot odjeżdża. Możemy mu już pomachać białą chusteczką na drogę, a potem otrzeć łzy i wrócić do rzeczywistości własnej, siermiężnej, codziennej. Janusz pali kota i łapie się brzytwy. Łapie się blagiera, który kiedyś wiedział, co mówi, a teraz już tylko mówi – gada i ględzi i coraz mniej w tym sensu i smaku i uroku.

Palikot ogłasza wielki polityczny transfer i robi konferencję pod biurem PO – dlaczego właśnie tam? Ano po to, aby skusić media ciekawym kąskiem – ktoś się z PO wyłamał. I co? I figa – pokazuje się Pepe Tymochowicz, który mówi – „to ja jestem ten wielki transfer, to dla mnie tu przyszliście” – słabe, oj słabe.. a jeszcze po chwili dodaje – „Nie prawdą jest, że Janusz Palikot coś tam coś tam”. Piotrze Tymochowiczu.. nie idźcie tą drogą, nauczcie się polskiego, najlepiej od Leppera i przestańcie robić borutę… …czytaj dalej»

[10-2] Potknięcie na pierwszych metrach…

Kto by pomyślał – tzn. ten kto mnie zna, pewnie się tego spodziewał – że tak szybko zdarzy mi się terminowa wpadka. No cóż, trzeba posypać głowę popiołem, „na klatę” przyjąć ten słuszny prztyczek, spróbować się wytłumaczyć i – o ile to możliwe – jechać dalej z koksem..

W sobotę dopadła mnie pustka. Może to była kwestia piątkowego zmęczenia, albo nadchodzącej niedzielnej euforii, tak czy inaczej tematu do pisania nie było. Ciśnienie złe, pogoda zła, nastrój – cudowno-paskudny. Ciekawe połączenie… Piątek był fajny, bo w świetnym towarzystwie, niezłym filmie i niczego w piątek nie brakowało. A paskudnym dlatego, że piątek mimo wszystko trochę zmęczył. Tak czy inaczej, w sobotę nie miałem nic do napisania. A ponieważ czasem lepiej milczeć niż bzdurzyć, to sobotę przemilczałem ( w tym miejscu złośliwcy spytają, czemu nie milczę cały czas, skoro do powiedzenia mam nie wiele… cóż, tą uwagę przemilczę z kolei ja…). …czytaj dalej»

Paskuda Ruda w Krakowie:)

Małe przebranżowienie:) Tu będzie więcej zapewne zdjęć (choć zapewne rzadziej, choć mam nadzieję, że nie zbyt rzadko) a jeśli ktoś coś chce poczytać, to zapraszam na http://moje365.pl <– taki tam roczny projekt blogowy.. A co do zdjęć, to jak się okazuje, w Krakowie mamy ciekawy klub Rudych, co zimy się nie boją.. sami popatrzcie… [nggallery …

[2] Obejrzane – Animal Kingdom – niech Was ręka Boska broni…

Wersja szort – ciężkie, senne, kino gangsterskie moralnego niepokoju… Wersja long – Bo wiesz, życie jest jak busz.. są duże silne zwierzęta i małe, nie tak silne zwierzęta. Silne zwierzęta radzą sobie same, małe zwierzęta muszą szukać wsparcia. Czasem silne zwierzęta chronią te słabsze zwierzęta. Więc ja Was przestrzegam – nie idźcie tą drogą, nie …

[7] Czy Plus to Wieprz?

Mogłoby się wydawać, że w 2011. roku tym, którzy chcą robić interesy powinno zależeć na kliencie. „Dbać o klienta” to coś więcej niż słodkie pierdzenie przykryte uśmiechem. Dbać o klienta, to traktować go jak partnera i chcieć, żeby i on był uśmiechnięty, po tym jak umowa została zawarta. Dbać o klienta oznacza, że nie próbujemy go z uśmiechem na ustach opluwać.

Kilka lat temu na rynku telekomu było miodnie. Wielka Trójka (Plus, Orange, Era) i tyle. Potem pojawili się mniejsi bracia, wreszcie pojawił się Play i cała masa operatorów wirtualnych. Do tej całej gromadki dołącza także Solorz, który chyba trochę namiesza. I co z tego? Ano to, że będzie trudniej zagarnąć swój kawałek tortu. Tym bardziej, że klientowi coraz łatwiej zmienić partnera telekomunikacyjnego. Już nie traci numeru, nie musi na przeniesienie czekać, nie musi za to płacić, nie musi wypełniać stosów dokumentów. …czytaj dalej»

[6] Nikomu niepotrzebne święto

Obywatele, Obywatelki, bracia rodacy, siostry rodaczki…

Witajcie w dobie dobrobytu, w dobie światłości Europy, w czasie rozwoju pełną parą i pełną gębą. W czasie, gdy nie ma zmartwień, problemów i widma kryzysu. Witajcie w świecie, w którym każdy z nas ciężko zapracował na chwilę odpoczynku. Minutkę? Kwadransik? Godzinkę? A co tam! Jedziemy z całym dniem! Dla każdego. Pa wsiem, pa równo… …czytaj dalej »

[5] Z braku laku – Niesiołowski

Wiedziałem, że taki dzień przyjdzie. Taki moment, kiedy siądę przed klawiaturą zmuszony przez własne sumienie i złożoną sobie obietnicę aby napisać wpis na dziś, ale pisać nie będę miał o czym. Taki mało refleksyjny dzień nadszedł dziś – przerażająco szybko.

Na kłopoty są jednak rozwiązania, tak jak na boleści są maści. Moim kołem ratunkowym jest Stefan Niesiołowski, gwiazda polskiego parlamentu, facet oczytany, znający języki, do tego władający polską mową tak, że nic tylko słychać. A potem się czerwienić, czerwienić, czerwienić…

…czytaj dalej»

[4] Internet – dżungla czy współczesna stajnia Augiasza?

Dzisiejszy wpis, to będzie stąpanie po cienkim lodzie… Kto wie, może trzeba będzie się z pewnych słów wycofać, coś odszczekać, coś wypluć, a jeszcze coś zamazać…

Co jest najistotniejsze we współczesnej sieci? No jak to co.. najistotniejsze jest to, kto ma większego. To znaczy większą. To znaczy, kto ma więcej. A najważniejsze jest, kto ma więcej odsłon, odwiedzin, komentarzy i transfer. Mając więcej użytkowników stajesz się wyraźniejszy dla reklamodawców (działa to mniej więcej tak, łykanie Rutinoscorbinu Każdy użytkownik traci swoją twarz, gust i sens, za to staje się bardzo wymierną kwotą. W zależności od tego jaki jest, tyle kosztuje – więcej warta jest kobieta w okolicy 30stki, niż facet w okolicy 30. W ogóle kobieta to idealny target, bo kobieta więcej kupuje – a na pewno kupuje szybciej i mniej się nad zakupem zastanawia (nie, to nie jest seksizm ani szowinizm, tak to działa – wersja dla Was piękne panie – to Wy podejmujecie najważniejsze konsumenckie decyzje…). Continue reading[4] Internet – dżungla czy współczesna stajnia Augiasza?