[25-?] Z internetu, czyli… za darmo?

Pytanie na dziś – czy jesteśmy gotowi płacić za treści publikowane w Internecie? Odpowiedź na dziś – a po co?

W chwili obecnej koncepcja jest prosta – korzystamy z internetu, jako z darmowego źródła informacji i nie tylko informacji. Wychodzimy z założenia, że jeżeli informacja jest ciekawa, to powinna zostać ona obejrzana przez tak dużą liczbę internautów, że wydawca lub twórca informacji, zarobi na reklamach, które obejrzymy na jego stronie przy czytaniu jego informacji. Taka jest teoria, tyle tylko, że ten model się powoli przestaje sprawdzać. Jak już pisałem, wydawane są coraz większe pieniądze, na coraz większe kampanie, które mają coraz mniejszą skuteczność i jakoś nikt jeszcze nie spytał, co się, do jasnej ciasnej, dzieje.

…czytaj dalek»

[4] Internet – dżungla czy współczesna stajnia Augiasza?

Dzisiejszy wpis, to będzie stąpanie po cienkim lodzie… Kto wie, może trzeba będzie się z pewnych słów wycofać, coś odszczekać, coś wypluć, a jeszcze coś zamazać…

Co jest najistotniejsze we współczesnej sieci? No jak to co.. najistotniejsze jest to, kto ma większego. To znaczy większą. To znaczy, kto ma więcej. A najważniejsze jest, kto ma więcej odsłon, odwiedzin, komentarzy i transfer. Mając więcej użytkowników stajesz się wyraźniejszy dla reklamodawców (działa to mniej więcej tak, łykanie Rutinoscorbinu Każdy użytkownik traci swoją twarz, gust i sens, za to staje się bardzo wymierną kwotą. W zależności od tego jaki jest, tyle kosztuje – więcej warta jest kobieta w okolicy 30stki, niż facet w okolicy 30. W ogóle kobieta to idealny target, bo kobieta więcej kupuje – a na pewno kupuje szybciej i mniej się nad zakupem zastanawia (nie, to nie jest seksizm ani szowinizm, tak to działa – wersja dla Was piękne panie – to Wy podejmujecie najważniejsze konsumenckie decyzje…). Continue reading[4] Internet – dżungla czy współczesna stajnia Augiasza?

Internet od Netia – tyle mi zostało…

Dziś wpis quasi ogłoszeniowy, ale za to w 100 procentach pokazujący, jak dziwne konsekwencje mają błahe decyzje. W sierpniu, jak już pisałem, poddałem się zachciance własnej i zamówiłem Internet od Pana Twarzy Netii. Jak też już pisałem,  wynikły z tego rzeczy śmieszne, straszne i męczące. Tyle tylko, że aby się o tym wszystkim przekonać, (jak już pisałem... ) potrzebny był modem, którego nie dostałem z zamówieniem, więc zakupiłem...

Internet – tu nie wystarczy być

Powolutku, choć naprawdę wielkimi krokami, zbliżają się do nas wybory. Zawsze jakieś wybory się zbliżają, tym razem zbliżają sie wybory polityczne. Nigdy nie jest za wcześnie na wybory parlamentarne - przecież wystarczy rozwiązać parlament. Gorzej z wyborami prezydenckimi, tu trzeba czekać całą kadencję. Tak czy inaczej, powolutku dają o sobie znać przyszłoroczne wybory. Zaczyna się robić bagienko, zaczynają się kręcić aferki, jest czym zająć media. Tak... Kampania już...

Internet od Netia – Internetu nie ma, ale kasa ma być

No.. to się doczekałem na tą fakturę, co to miała być u mnie ho ho ho ile temu (ale wiecie, e-maile wolno chodzą). Nadana została 18 sierpnia, do mnie trafia 22giego.. powtórzę, trafia do mnie e-mailem. Jak Netia ma takie łącza, to ja się nie dziwię, że oni mi nie mogą zapewnić zamówionego transferu... W każdym razie.. We wstępniaku do faktury czytam: Miło nam powitać Państwa w gronie...

Internet od Netia – mam wolność wyboru, więc rezygnuje

Dziś kończy się krótki etap w moim życiu związany z Netią. To było drugie podejście. Pierwsze było dawno temu, kiedy jeszcze byli telefoniczne linie dostępowe a modemy z gracją piszczały oznajmiając - oto nawiązujemy połączenie. Teraz modemy milczą, czasem świecą radośnie diodkami, czasem się też łączą. Moja przygoda z Netią zaczęła się na początku sierpnia, kiedy zgłosiłem chęć poznania ich oferty. Pierwsze trudne pytanie - co mogą mi...

Internet od Netia – w zasadzie, to mi się już nie chce

Kiedy zaczynałem pisać tą historyjkę, miałem nadzieję, że to będzie króciutki pościk z happyendem. Anegdotka, która się opowiada znajomym przy jednym większym albo jednym głębszym. Nigdy nie sądziłem, że będę sobie spisywał taką nie całkiem ciekawą historę pewnej instalacji... No ale cóż... [youtube=http://www.youtube.com/watch?v=dmyL9GUG1Jo] W poniedziałek był technik z firmy A, wysłany przez Netię, który zorientował się, że nic nie może zrobić, więc zgłosił problem firmie B, podwykonawcy Netii,...

Internet od Netia był, ale już go nie ma.

To znaczy wciąż jestem na umowie. Od czasu ostatniego wpisu - a to było ledwie 3 godziny temu - Internet zdążył zniknąć. W takim razie czekam do jutra do wieczora, a potem, sorry gregorry, chyba jednak skorzystam z Wolności Wyboru, gryząc swój własny podkulony ogon, powiem, że ta zabawa to nie dla mnie. NIE INTERESUJE MNIE WIĘCEJ SPRAWDZANIE CZY INTERNET NA PEWNO BĘDZIE, BO KTOŚ MA TAKĄ OCHOTĘ....

Internet od Netia – zdziwienie, spychologia i proszę czekać

Jak już pisałem... - w tym miejscu nie mogę się powstrzymać od szczerego do bólu uśmiechu kota z Cheshire* - od ostatniej rozmowy z infolinią miałem grzecznie czekać na technika. Czekałem grzecznie, nawet miałem chytry plan codziennie pisać, że się nie pojawił, ale cała koncepcja wzięła w łeb, bo technik pojawił się pierwszego dnia roboczego. Bardzo miłe zaskoczenie. Zaskoczenie spotęgowane także tym, że był to chyba portugalski student...

Internet od Netia – niby jest, a jakoby go nie było…

Wiem, to staje się już nudne, nużące, do obrzydzenia nieciekawe. Co więcej, sam z wytchnieniem czekam na koniec tej bajeczki, wciąż mając nadzieję na happy end. Kto wie, może się uda.. Ostatnio zdawałem relację z tego, co się dzieje z diodami. Co ciekawe, o to samo pytał technik, który (jednak!) oddzwonił do mnie. Poczułem się prawie doceniony. Mało tego, po tym jak poinformował mnie, że musi się zalogować...

Back to Top