Jesień przyszła…
Jakiś czas temu było sobie lato, potem pojawiła się zima, wreszcie jednak - nieco spóźniona, ale jednak wyczekiwana, pojawiła się w Krakowie jesień... Korony drzew ktoś pozłocił i tym skarbem postanowił podzielić się z nami, pozłacając też ulice i chodniki... Najpierw zobaczyłem nieplanowanego autostopowicza: Potem czekała mnie przeprawa w iście złocistych okolicznościach... a na samo zakończenie złota korona rozbłysła nad najsłynniejszym krakowskim kopcem: Nie ma to tamto, jesień...