„Takie polskie…” – czyli jakie?
Ostatnio poruszam się niecnie wykorzystując krakowską komunikacją miejską. W znacznej mierze wynika to z wygody. Nie muszę się zastanawiać nad parkowaniem, nie muszę się zastanawiać nad korkami, nie złoszczą ani nie irytują mnie inni użytkownicy dróg. Punktualność też jest odpowiednia, więc powodów do narzekań nie mam żadnych. Z wyjątkiem higieny osobistej niektórych współpasażerów, no ale cóż... są jak widać tacy, dla których mydło jest wrogiem, a woda śmiertelnym...