Żywot klienta współczesnego, czyli jak kupowałem telewizor

Istnieje niebezpieczeństwo, że notkę piszę zbyt wcześnie. Że to jeszcze nie koniec historii. Że przede mną jeszcze kilka niezapowiedzianych zwrotów. Że trzeba będzie zmienić pointę, albo dopisać akapit albo dwa… nie mniej jednak, zaryzykuję. Więc tak… Zacznę od opisania planu sytuacyjnego. Od dłuższego czasu nie mam w domu ani telewizora ani telewizji. Za ekrany do oglądania filmów, seriali czy zmagań sportowych służył tablet i laptop, ale największa nawet...

Marsjanin – przeczytaj koniecznie

Dziś króciutko i na temat, bo wolę książki czytać, niż o książkach pisać. Zresztą nie zamierzam pisać streszczenia;-) Andy Weir - Marsjanin, czyli zmagania astronauty (choć w zasadzie kosmicznego pirata) o przetrwanie na czerwonej planecie, kiedy zostaje pozostawiony (przez czysty przypadek, co sam wielokrotnie powtarza i przypomina) na tejże planecie sam. I co najważniejsze, nie traci przy tym głowy (ta się przydaje) i poczucia humoru. I NASA prawie...

Pendolino – wiele hałasu i… nic

Wersja krótka. Byłem, jechałem i… tyle. Zero emocji, zero ekscytacji, może trochę poczucia obciachu. Jakiego obciachu? A to już w wersji dłuższej. Wersja dłuższa zaczyna się od tego, że wcale nie chciałem o tym pisać. Ale skoro piszą wszyscy, to co, gorszy będę? Nie będę. Tym bardziej że byłem, jechałem, widziałem nawet się trochę wody napiłem. Tym razem będzie nietypowo, bo wersja długa będzie relatywnie krótka i prawie...

Dlaczego piszę bloga, skoro go (prawie) nikt nie czyta?

Musiałem dodać to prawie, żeby nie było przesadniego dramatyzmu. Ktoś czasem czyta. Co prawda prawie nikt nie komentuje, ale widać nie można mieć wszystkiego:-) natomiast wg liczb czytają nieliczni (nazwijmy Was na potrzeby waszego i mojego ego - elita) i czytającym wyjaśnię, czemu piszę.

Continue readingDlaczego piszę bloga, skoro go (prawie) nikt nie czyta?

Kolejne przyczyny tego, że nikt nie czyta mojego bloga

W uzupełnieniu notki "czemu nikt nie czyta mojego bloga" bez przesadnych wstępów, szukając powodów tego, że wciąż jeszcze nie zostałem bardzo poczytnym blogerem (choć nigdy nie było to celem mojego pisania, ani nie boli mnie to tak bardzo, jak może wynikać z obu notek;-) Więc… pierwsze dziewięć powodów już spisałem. Do głowy przychodzą mi kolejne: Po dziesiąte, bo nie wykorzystuję wszelkich możliwych narzędzi do promocji XXI wiek jest...

Dlaczego darmowa komunikacja miejska to zły pomysł

Czas najwyższy zmienić tytuł bloga z „niecodzienny” na „maruder”, „malkontent” lub „za wszelką cenę krytykant”, bo ciągle mam do czegoś ale i nic mnie nie zachwyca. A nie prawda, zachwyca mnie wiele, tylko rzadziej o tym piszę. A nie napiszę że mnie coś zachwyca, kiedy nie zachwyca. No bo jak…

Skąd mi się ta komunikacja miejska wzięła? Otóż drodzy państwo przed nami wybory samorządowe, więc w ramach kampanii co i rusz pojawiają się różne wyjątkowo dobre pomysły. Ostatnio na fali w różnych miastach, także w tych dużych, wydaje się być „darmowa komunikacja miejska”. Płacisz podatki - jeździsz za darmo. Taki deal. Tylko że... Continue readingDlaczego darmowa komunikacja miejska to zły pomysł

Facebooka (raczej kiepski) pomysł na budowanie relacji

Wkrótce mi się oberwie, że się uwziąłem. Wciąż ten Facebook i ten Facebook i ciągle tylko Facebook. No dobra, mogę pisać o Facebooku, albo nie pisać wcale. A jak piszę, to przynajmniej trochę mi lżej, więc piszę dalej. Taka autokuracja. Magazyn Brief we wrześniu wydał dodatek poświęcony Facebookowi, a w nim oprócz wielu fantazyjnych liczb i cyferek pokazujący siłę i potęgę Fejsbunia, jest także wywiad z Diego Olivą,...

Miasto moje pełne twarzy pięknych… jak z obrazka

W Krakowie obrodziło nowymi twarzami. Ziorają na mnie zza każdego rogu, wychylają się zza co drugiego słupa, okupują każdą wolną ścianę i wysypują się wraz z kolejnymi ulotkami. Każda z tych twarzy szczerze się do mnie szczerzy, choć jesteśmy sobie obcy, ale też i trochę znajomi. Te nazwiska gdzieś już chyba widziałem… jak przez mgłę pamiętam… to było… tak. Cztery lata temu przy urnie wyborczej te same nazwiska...

Kto nam psuje social media?

Ponieważ „social media” może być wiele, wyjaśnię, o które mi chodzi. O te, które towarzyszą nam od chwili, gdy (prawie) wszyscy oszaleli na punkcie niebieskiej literki F. Śmiem twierdzić - taka robocza teoria na moje potrzeby - że „F” był jedynie katalizatorem pewnych zmian, które i tak by się zapewne wydarzyły, wszak działy się swoim tempem. Blogosfera żyła i rozwijała się prężnie, ze znajomymi „gadaliśmy” przez gg, a...

It’s not all about the money

To był tydzień Igora Ostachowicza. Narobił w polskiej polityce więcej szumu, niż były premier, nowa premier, miłościwie nam panujący prezydent czy zniknięty jakoś ostatnio ze środków masowego przekazu prezes. Pan Igor zdążył stracić pracę, zdobyć pracę i stracić ją ponownie, zanim zdążył podjąć obowiązki członka, co oznacza że odprawa (też słowo tygodnia) też mu się żadna nie należy. O tym, że moim zdaniem to sprytnie przygotowana zagrywka już...

Back to Top