Nie bardzo wiedziałem co zrobić z sobotą. Z jednej strony, obiecałem sobie – spróbuj pisać codziennie. Codziennie, a nie codziennie od poniedziałku do piątku. Z drugiej strony, weekend to czas odpoczynku.. Dobrze by było wziąć zatem oddech i przestać grzebać w swojej głowie. Tym bardziej, gdy boję tego, żeby za szybko wszystkiego co mam w głowie w słowa nie ubrać, bo potem będę siedział smutno patrząc w dal rozpaczając trochę nad własną pustką.
Codziennie… Codziennie.. Codziennie… Spróbuj.
A czy ktoś to będzie czytał?
Dla kogo dziś piszę?
Dobre pytanie. Dziś piszę dla siebie. Piszę, bo to jest moja potrzeba. Tak, chcę sprawdzić czy to pisanie jest funta kłaków warte, ale, obiecałem sobie, że nie chcę być niewolnikiem statystyk. Najpierw określam kierunek, potem próbuję w jego kierunku iść, dopiero jak dam sobie szansę przekonać się czy to mi odpowiada, sprawdzę czy to przynosi efekty, ewentualnie jakie przynosi efekty.
Chyba czas najwyższy potraktować czytelników jak dorosłych ludzi. Albo uznają że mam coś do powiedzenia i przeczytają nawet treść codzienną, albo uznają że nie mam nic do powiedzenia i wtedy częstotliwość nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Piszę dla siebie i należy zakończyć poszukiwanie wymówek.
Muszę pisać dla siebie, w końcu robię to, bo tego chcę. Ja tego potrzebuję. (więcej…)