6 - tyle minut czytania

Od ponad dekady żyjemy w XXI wieku. Ta dekada upływa pod znakiem informacji. Nie pamiętamy (a coraz większa część z nas nie zna) świata bez Internetu, bez wszechobecnych telefonów komórkowych, bez wszechwiedzy dostępnej na wyciągnięcie ręki. Wszyscy wiemy, jak z niej korzystać. Już nie potrzebujemy gromadzić wiedzy, nie potrzebujemy zapamiętywać faktów czy reguł, nie potrzebujemy uczyć się tabliczki mnożenia. Być może już niedługo nie będziemy potrzebowali się nawet uczyć języka, bo albo usługa tłumaczeń „over the air” będzie – jak Internet – szybka, wygodna i wszechdostępna. Zapewne wkrótce ktoś sprytny znajdzie sposób na to, aby zacząć się komunikować na poziomie myśli, a nie słów i wtedy też będzie (przynajmniej pozornie) prościej.

Czy XXI wiek oprócz przynoszenia tak wielu ułatwień i udogodnień, przyniósł nam jakieś nowe wyzwania?

Blisko cztery lata temu pisałem o tym, ze Internet stał się współczesną stajnią Augiasza. Mamy tu przeładowany teatr rozmaitości, targ na którym znajdziesz wszystko. I o ile wtedy skupiałem się na tym, że dobrze by było ten targ uporządkować, o tyle tym razem mam wrażenie, że trochę problematyczne jest to „wszystko”. Bo wszystko, niestety nie oznacza wszystkiego co dobre. A raczej oznacza jedynie „wszystko co dobre”, w tym zbiorze znajdziemy też wszystko co głupie, śmieszne, straszne ale też wszystko co błędne. Błędne przypadkiem, lub błędne celowo.

Umiemy wyciągać wnioski?

Przy okazji, okazuje się chyba, że ta notka jest rozwinięciem myśli z wpisu pt. „kilka luźnych spostrzeżeń”. Wtedy zastanawiałem się czy przypadkiem w naszej rzeczywistości nie jest łatwiej (niż wcześniej) manipulować historią – w końcu wszystko jest w Internecie, a to co jest w Internecie łatwiej zmienić – nie trzeba żadnych ksiąg palić ani przepisywać, ot wystarczy by ktoś we właściwym miejscu kliknął „edit” a potem „save” lub „publish”. Zatem potencjalnie łatwiej jest zmienić to, co wiemy o tym, co było. A czy można wpłynąć na to co wiemy, o tym jak jest?

W dobie Internetu każdy może tworzyć, pisać, publikować. Co więcej, każdy to robi. Nawet jeśli proporcje się nie zmieniły – 90% czyta, 9% komentuje, 1% tworzy, to wraz ze wzrostem dostępności, liczba twórców i wytwarzanego materiału rośnie lawinowo. Tym bardziej, że teraz tworzy się prościej, bo tworzy się przecież rzeczy proste, szybkie, wygodne. Łatwe w konsumpcji. Jakiś obrazek, jakiś cytat, jakaś grafika. Tylko żeby nie było za dużo czytania, bo to męczy, a my się męczyć nie lubimy. Jest tylko jeden szkopuł…

Nie mamy w zwyczaju, ani nie mamy jeszcze umiejętności skutecznego weryfikowania treści znalezionych online. Nie mamy na to czasu (albo nie chcemy na to czasu poświęcać) w związku z tym przyjmujemy, że to co widzimy, jest prawdą i już. Albo co gorsza – przyjmujemy treść, zapominając autora / źródło, wiec potem ciężko nam do tego wrócić, ale jeśli tylko jest to coś ciekawego / przekonującego, skłonni jesteśmy puścić to dalej w obieg, co tylko utrudnia jakąkolwiek dalszą weryfikację.

Piramidalna niewiarygodność

Widzieliście piramidę najtrudniejszych języków świata? To ten obrazek.
ranking-of-difficult-languages
A znacie jego źródło?
Zdaje się, że tu, przy czym o ile się orientuję, autorem tegoż jest Polak, który – sądząc po tematyce bloga, szczyci się stosowaniem bardzo efektywnej metody nauki języka (tak przynajmniej wynika z pobieżnego zapoznania się z serwisem). Rzecz w tym, że nigdzie przy piramidce nie znajdziemy informacji, że to tabelka ustawiona przed jednostkę. Jest piramidka, są cyferki, są w języku obcym. Seems legit, right? Not quite. Tu możecie znaleźć polemikę:

Iluzja autentyczności

Czasem wprowadza się w błąd, aby zachęcić do korzystania z jakiegoś produktu (lub kategorii produktów). Słyszeliście o tym, że jak się ustawi kilka komórek, a miedzy nimi da kilka ziarenek kukurydzy, i jak jeszcze telefony zaczną do siebie dzwonić, to z kukurydzy zrobi się popcorn? Ja słyszałem. Wojciech Cejrowski (o czym pisze w Wyspie na Prerii) też słyszał. Ba, nawet filmik widział. O ten filmik:

(ten film to nawet 10 milionów ludzi widziało). Ciekawe jak wielu z nich wie, że to reklama producenta słuchawek Bluetooth

Zdarza się najlepszym…

Co ciekawe, ci, którzy powinni być mistrzami manipulacji, też dają się zmanipulować. Januszowi Korwin-Mikke (albo osobie która prowadzi jego profil na FB) tak bardzo spodobał się cytat z Orbana, że postanowił się nim podzielić, wszakże szkoda by było, aby taki fajny cytat się zmarnował. Szkoda tylko że…

CT3WEnkWsAEwWxE.jpg-large

Czasem trudno jest dotrzeć do źródła. Kiedy Andrzej Duda ułaskawił Mariusza Kamińskiego (i trzech jego kolegów) wszyscy komentowali jego decyzję. Tylko… czy ktoś może mi powiedzieć, jak ta decyzja brzmi? Nie chodzi mi o jej uzasadnienie – jej prezydent nie musi udostępniać, ale treść decyzji. O czym zadecydował Prezydent? O ułaskawieniu? O umorzeniu? Treści decyzji nie ma na stronie prezydenta – jest tylko informacja o tym, że Prezydent decyzję podjął (co ciekawe, nie wiem czy wiecie, Prezydent 16 listopada ułaskawił Mariusza Kamińskiego i trzech jego kolegów, ale także trzy inne osoby. Jakie? W sumie też chciałbym wiedzieć).

Tu poszlaka o tym, co treść decyzji zawiera, ale… to wciąż nie jest decyzja, która była szeroko dyskutowana. Wychodzi mi zatem, że publicznie i szeroko najłatwiej komentuje się decyzje, których się nie zna.

Pogoń na zatracenie

Żyjemy szybko, bardzo szybko. Żyjemy „już” i chcemy wszystko „już”. Chcemy wiedzieć „teraz”, wiedzieć „wszystko” albo „wszystko co musimy wiedzieć” albo „wystarczająco dużo, żeby móc się na dany temat wypowiedzieć”. Nie musimy wiedzieć dobrze. Co gorsza, nie musimy znać prawdy. Kilka dni po zamachu w Paryżu, odwołany został mecz w Hannoverze. Niemal natychmiast pojawiły się głosy, ba – cytaty komendanta hanowerskiej policji, o tym że udaremniono zamach bombowy na stadionie. Był to kolejny znak końca cywilizacji, jaką znamy. A kilka godzin później okazało się, że ani bomby, ani cytaty nie były prawdziwe. Ale znowu – o tym już mało kto będzie pamiętał.

Wydaje mi się, że umiejętność oceny informacji, które do nas docierają będzie wkrótce kluczowym elementem oceny naszej rzeczywistości. Weryfikujmy i bądźmy sceptyczni, wobec wszelkiej maści newsów, cytatów, doniesień. Bierzmy pod uwagę, że może to być świadoma lub nie, ale jednak dezinformacja. A ciężko wyciągać wnioski, o podejmowaniu decyzji nie wspominając, kiedy do czynienia mamy z błędnymi przesłankami.

Spodobał Ci się ten tekst? Zostaw swój adres email, a poinformuje Cię o każdym nowym wpisie na blogu