Kategoria: O książkach, filmach, serialach

Czytam książki, oglądam filmy, chłonę seriale. Wychodzę z założenia, że nie ma sensu tracić czasu na złą rozrywkę – złe filmy, złe książki, złe seriale (chyba że chodzi o The Following, to tak zły serial, że nie mogę się od niego oderwać).

Aby więc inni czasu nie tracili, staram się podzielić swoją opinią i rekomendować to, co sam uważam za dobre. Albo zwrócić uwagę jak coś jest naprawdę bardzo złe. Bardzo, bardzo złe. Wtedy ostrzegam. Chyba że chodzi o The Following, wtedy jest to tak złe, że nawet go polecam*).

*Taka moja prywatna zemsta.

  • [2] Przeczytane – Profil mordercy

    Nawet w naszych dość konkretnie pokręconych czasach, gdzie książki pisze się na metry, nie zależnie od tego czy autor ma coś do powiedzenia czy nie,trafiają się powieści ciekawe i warte naszego czasu. Ostatnio jest moda na kryminały, zwłaszcza te rodem ze Skandynawii. Niektóre są lepsze (Millenium), niektóre nie tak dobre, choć wciąż przyjemne w lekturze. Jak ktoś lubi kryminały i chciałby poznać bardziej… ziemski żywot detektywów, powinien zerknąć na Thorwalda – np. „Stulecie detektywów” – dzięki tej pozycji dowie się, jak to się wszystko zaczęło. Ja natomiast miałem przyjemność zapoznania się z Profilem Mordercy autorstwa Paula Brittona.

    To nie jest lekka książka, ani łatwa, ani radosna. Co gorsza, opisane w niej sytuacje nie są fikcją, to swoisty dziennik psychologa, który pomagał i wciąż pomaga brytyjskiej policji rozwiązać niektóre mroczne zbrodnie. W miarę czytania rośnie podziw dla umiejętności i wiedzy tego człowieka, a także rośnie obrzydzenie i przerażenie wobec naszej, ułomnej ludzkiej natury. Britton nie musi kolorować, nie musi upiększać, ani wyolbrzymiać. Nie musi także zostawiać niedopowiedzeń. Opisuje wprost, choć bez przesadnego turpizmu, chleb powszedni profilera – człowieka, który na podstawie miejsca zbrodni i informacji o ofierze próbuje opisać, kto może być sprawcą. Warto przeczytać, choć trzeba mieć pełną świadomość, że akurat ta pozycja nie podniesie nas na duchu.

    Co ciekawe, mamy także polską alternatywę. Jest „Zbrodnia niedoskonała” napisana przez Katarzynę Bondę na podstawie rozmów z Bogdanem Lachem, który pomaga ustalić profil mordercy na naszej ziemi ojczystej. Obie książki mają zupełnie inna konwencję, „Zbrodnia…” to zbiór niezwiązanych ze sobą, choć odpowiednio skatalogowanych epizodów, wraz z komentarzem profilera, a także zagadkami dla czytelnika… Jeśli ktoś ciekaw – zapraszam.

  • Dlaczego zachwycające nie zachwyca?

    Po pierwsze, coraz intensywniej doznaję tego, że doba ma jedynie 24h i nie sposób tego faktu w żaden sposób nagiąć. Te 24 godziny trwają każda po 60 minut i to też jest fakt obiektywny. I żebym nie wiem jak się starał, inaczej nie będzie, co oznacza, że istnieje tylko określona liczba czynności, którą w każdą z tych 24 godzin można wsadzić. Co oznacza, że na więcej niż owa czasowa pojemność pozwala, miejsca nie ma, co oznacza, że blog jest zaniedbany… Inna sprawa, zamiast jojczeć mógłbym się sam ze sobią wziąć za bary i ustawić kolejność i wszystko tak, aby ciut jeszcze wcisnąć.. ale jest jak jest, a raczej czasem po prostu nie ma nic…

    Po drugie.. to zapewne wstydliwe wyznanie, dopiero niedawno zetknąłem się z Ferdydurke. To znaczy oczywiście w szkole, w liceum, na lekcjach języka polskiego Ferdydurke omawiane było, ja nawet w tym udział brałem, nawet pracę jakąś na ten temat pisałem, co nie znaczy, że samo Ferdydurke czytałem… Błąd okazało się, a raczej okazuje się teraz, że wtedy błędem było nie czytać, bo warte to czytania. Albo przynajmniej wysłuchania. Ja wysłuchałem, a Piotr Fronczewski czytał. Im lepiej on czytał, tym lepiej ja słuchałem i tym bardziej żałowałem, że dopiero teraz wiem, o czym pisał Gombrowicz, a co teraz ja słuchałem co Fronczewski czytał…

    …czytaj więcej»

  • [1] Czytam: Podróżnik WC*

    Oprócz notek głównych postaram się wrzucać (prze)czytane książki, oglądane filmy, znalezione filmiki i wszystko inne, co w głównym nurcie się nie zmieści. Nie obiecam, że znajdą się tu 52 książki, 52 filmy i 52 inne różności. To jest miejsce, w którym po prostu dzielę się tym, czym uważam, że dzielić się warto. Ot i tyle;)

    Na pierwszy ogień wstawiam tu starą nową książkę Cejrowskiego – Podróżnik WC. Nie proponuję, aby zaczynać czytanie WC od tej książki. Znacznie lepiej czyta się „Gringo wśród…” lub „Rio Anaconda”. O tym, że te nowsze książki są lepsze, niż Podróżnik informuje sam autor. Ma rację. Podróżnik to jedynie wybór krótkich tekstów, luźno ze sobą związanych. I – co ciekawe – Cejrowski dużo ciekawiej pisze o podróżach, niż o swoich poglądach.. a parę z nich (poglądów znaczy) potrafi wzburzyć człowiekowi krew. No ale cóż.. jego trzeba brać z całym dobrodziejstwem inwentarza. Czytać i być wyrozumiałym, lub nie czytać i.. tracić na tym nieczytaniu.

    O Wojciechu Cejrowskim, o jego książkach, poglądach i „jego świecie” przeczytacie na jego stronie internetowej – cejrowski.com

    *wydanie II poprawione

    PS. Dla tych, którzy już czytali. Ciekaw jestem tych 44 słów, o których wspomina na stronie 141… tych „muy fuerte, fuertissima”.. tych, które rozpoczynają się od „Vete cabron! No me sale de los cojones verte mas por aqui…” Mam dziwne przeczucie, że to wiązanka na miarę Koterskiego… Koterskiego seniora rzecz jasna.