Blog

  • Zaiste zaje.iste… Reklama T-Mobile…

    Są takie produkcje, takie filmiki i takie virale, ze oglądającemu szczęka sie rozdziawia, potem wyskakuje z zawiasów i ląduje gdzieś na wysokości kostek. A potem sprawdza, czy da się opaść jeszcze niżej… Zresztą, co tam będę gadał po próżnicy, zobaczcie sami:

    A najpiękniejsze jest to, że w ich przypadku – w przypadku ekipy związanej z T-Mobile – nie ma miejsca na przypadek. Zobaczcie sobie co zrobili dla Oprah Winfrey:

    A wcześniej dali popis na Traffalgar Square…

    wow… WOW… Teraz odrobina fantazji, marzeń i takich tam. Ja chcę robić takie rzeczy;) I mam nadzieję, że kiedyś i to się uda;)

    I oczywiście, nie tylko TMobile robi cudne rzeczy. Męskiej części spodobać się może też to:

    Ps. Swoją drogą, już ostrzę sobie ząbki na to, co przygotują chłopaki (i dziewczyny) z TMobile kiedy przyjdzie im przebrandingować Erę… Będzie smacznie…

    PS2 – jak mi się nie uda robić takich rzeczy, chciałbym przyłożyć się do realizacji takich:

    Niesamowicie wyczesana reklama…

    Trzymcie kciuki;P

  • Rozpalone Rakowice – Święto Zmarłych w Krakowie

    Zamiast słów, kilka zdjęć, ku pamięci, ku przemyśleniom, ku zwolnieniu…

    [nggallery id=33]

  • Pizza – smacznie, prosto i w domu

    Lubię pizze. Dotychczas przepis był banalnie prosty. Mam ochotę, biorę telefon i zamawiam. Po jakichś 45 minutach dzwonek do drzwi ogłasza mi, że przepis znowu okazał się dobry. Ale ponieważ lubię sobie życie komplikować, postanowiłem nauczyć się robić pizzę samemu i… od tamtej pory nawet zapraszają, żebym przyjechał i ją zrobił u kogoś w domu.

    Żeby przygotować pizzę „po mojemu” potrzebujesz… 5 minut na przygotowanie ciasta, 30 minut do godziny żeby ciasto mogło wyrosnąć + około 7-12 minut na pieczenie.

    (więcej…)

  • ZUS, wszechświat i cała reszta…

    Do tej notki zbierałem się długo. Może za długo, może zaraz okaże się, że uczepiłem się rzeczy normalnej, powszechnej i oczywistej. Może. A może nie.

    Zawsze mi się wydawało, że system ubezpieczeń społecznych  jest pomyślany tak, że jak człowiek jest zatrudniony na umowę o pracę, to pracodawca zobowiązany jest przekazywać określoną część wynagrodzenia do ZUS. Rozumiałem przymus i zgadzałem się na ta – taki lajf. 7 procent z tego, co przekazywane jest do ZUS powinno trafić do tego OFE, który wybrałem w ciągu pierwszego półrocza od rozpoczęcia pracy na etacie. Też rozumiem. Jak zaczynałem pracę, to OFE się o mnie starały, jakbym ja się nie zorientował, to oni by mnie wylosowali. Sprawa póki co jest prosta, wydawało by się…

    Problemy zaczęły się dopiero wtedy, gdy ktoś z życzliwych zasugerował mi, abym sprawdził, jak się moje sprawy w ZUSie o OFE mają. Sprawdź powiedział. Na wszelki wypadek. Zacząłem sprawdzać i…

    Najłatwiej było zerknąć na konto w OFE, dzięki temu że podgląd dostępny jest w Internecie. Okazało się, że na 29 wpłat spodziewanych od kwietnia 2008, wpłat mam 15, z czego dwie dziwnie zdublowane, i praktycznie żadnego wpływu od trzech kwartałów (choć przez cały ten czas zatrudniony jestem na umowę o pracę…). Telefon do OFE z pytaniem co jest grane i tu odpowiedź – wiecie, rozumiecie, my mamy tylko to, co wpłacił ZUS i to pewnie u nich jest problem. A dlaczego mi nikt nie zwrócił uwagi, że jest jakiś problem? No cóż.. nie jesteśmy stroną, nie wolno nam, nie mamy możliwości, proszę pytać w ZUSie…

    Zgodnie z wskazówką, udałem się z tym pytaniem do Zakładu. Okazało się, że odpowiedź na proste pytanie – gdzie są moje pieniądze – wcale taka prosta nie jest. Po pierwsze, to nie pana sprawa, gdzie są pana pieniądze. Po drugie, to nie pana pieniądze. Po trzecie, nie jest pan dla nas stroną rozmowy. Po czwarte, nie możemy sprawdzić, jakie pieniądze zostały na pana konto wpłacone. A co możemy? Możemy sprawdzić, jakie deklaracje zostały złożone przez Pana pracodawcę, oraz możemy sprawdzić jakie pieniądze zostały przekazane do OFE. Deklaracje (każdy pracodawca w każdym miesiącu deklaruje jakie pieniądze przekazał pracownikowi – podstawa do obliczenia składki) sprawdzone – okazało się, że są różnych wysokości, że są miesiące z deklaracją zerową (to znaczy, że pracodawca niezgodnie z umową o prace nie wypłacił wynagrodzenia). Składki przekazane do OFE pokrywają się z tym, co mam na koncie w OFE ale nie pokrywają się w żadnym stopniu z tym, co mieć tam powinienem. I co teraz? Teraz może pan nas zapytać, dlaczego są takie, a nie inne wpłaty do OFE, bo może się okazać, że gdzieś na druczkach był błąd i dlatego fundusze nie są przelewane. Czyli błędy popełniamy w styczniu, marcu i maju, ale w lutym, kwietniu i czerwcu już dajemy radę… OK.

    1 września złożyłem prośbę o wyjaśnienie, skąd te nieregularności. Sprawa miała potrwać dwa tygodnie, więc już 12 października wysłano mi odpowiedź. Z jej treści przytoczę dwa fragmenty:

    Analiza pana konta osoby ubezpieczonej w ZUS wykazała, że brak składek za pana rachunku w OFE za miesiące 03/2009, 04/2009, 05/2009, 06/2009, 11/2009, 02/2010, 04/2010, 05/2010, 07/2010 spowodowany jest brakiem wpłat należnych składek na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych opisanych w/w miesiącami na koncie płatnika, natomiast brak części składki za 12/2009 spowodowany jest tym, iż wpłata należnych składek na FUS została opłacona w zaniżonej wysokości w stosunku do kwoty zapłaty wykazanej na deklaracji rozliczeniowej.

    (…)

    Jednocześnie informujemy, że w raportach rozliczeniowych za 11/2008, 10/2009, 01/2010, 03/2010, 06/2010, 08/2010 od w/w płatnika została wykazana „zerowa” podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne.

    Hmm.. z jednej strony, mam w ręce dokument świadczący o tym, że byłem zatrudniony na podstawie umowy o pracę od kwietnia 2008 do września 2010, a z drugiej widzę, że od marca 2009 do września 2010 (z drobną przerwą w lipcu, sierpniu i wrześniu 2009) w ZUSie nic się nie zgadzało. I co na to ZUS? Co na to OFE? Nic. Im najwyraźniej pieniądze nie są potrzebne.

    Nie wierzę w to, abym był przypadkiem odosobnionym. Oznacza to równocześnie, że jednostka, która utrzymuje się ze składek, nie sprawdza, czy owe składki są dostarczane. Nie weryfikuje, nie monituje – ich to nie wzrusza. Rozumiem, skąd zatem problem z dziurą w ZUS, tylko nie rozumiem, dlaczego skoro Zakład ma problem z zebraniem kasy, należy zabrać ją od tych, którzy (choć trochę) orientują się w środkach, którymi zarządzają.

    Nie rozumiem, dlaczego ZUS nie sprawdza zgodności deklaracji z wpłatami. Przecież to prosta operacja porównawcza dwóch wartości – Winien i Ma. Poślizg miesięczny = monit, poślizg dwumiesięczny = kara.

    Nie rozumiem, dlaczego wszyscy mają to w poważaniu. Nie rozumiem, dlaczego to pracownik (nie będący stroną w relacjach ZUS – pracodawca) musi wytykać Zakładowi zaległości ciągnące się od ponad półtora roku. Wychodzi na to, że wszędzie śmierdzi, ale wszyscy udajemy, że jest bosko, dopóki ktoś nie wytknie palcem jednego z wielu zgniłych jaj leżakujących pod dywanem. Podejrzewam, że nie jestem jedynym, który został w podobny sposób potraktowany. Oznacza to, że pracodawca urządza podobną „zabawę” innym pracownikom, a to oznacza, że utrudnia funkcjonowanie ZUS. Ograniczenie zagrożeń, to jedna z podstawowych polityk zarządzania ryzykiem. Im wcześniej ZUS będzie wyłapywał tego typu nieprawidłowości, tym mniej będzie podobnych spraw i tym mniejsze będą ich konsekwencje. Dla pracowników i dla samego funduszu. Może więc jednak warto zacząć działać, zamiast opowiadać, że niezbędne są REFORMY. Skuteczne działania można podjąć nawet w beznadziejnych warunkach.

    Wystarczy chcieć. I naprawdę nie trzeba czekać, aż jakiś gówniarz zacznie wytykać oczywiste błędy.

  • Ej! Łapy precz od moich pieniędzy! Fedak You!

    Polecam wywiad z panią minister ds. Pracy, która jest w Rządzie Najjaśniejszej Rzeczpospolitej z ramienia PSL. Wywiad można przeczytać na stronie tokfm. I co też pani minister mówi?

    OFE marnotrawią nasze pieniądze, dlatego że ustawodawca im na to pozwala – oburzała się w TOK FM minister pracy.

    Nie WASZE, tylko MOJE, jeśli już. ZUS utylizuje pieniądze. OFE wybrałem sam, mogę go zmienić jak mi się coś nie podoba.

    – Uważam, że w przypadku przekroczenia przez Polskę 55 proc.długu publicznego do PKB należałoby natychmiast wstrzymać przekazywanie pieniędzy do Otwartych Funduszy Emerytalnych – mówiła Jolanta Fedak

    Ja wiem, że najłatwiej się oszczędza z cudzych pieniędzy, ale może zanim zaczniecie sięgać głębiej do MOJEJ kieszeni, ruszycie szarymi komórkami i poszukacie oszczędności systemowych. Dziura nie łata się od wsypywania większej kasy, tylko od zaszywania. Mniejsze wydatki = mniejsza dziura.

    Na jaki temat pani minister nie ma nic do powiedzenia? Pani minister nie ma nic do powiedzenia na temat KRUS’u.

    Reforma ubezpieczeń społecznych  jest niezbędna, bo stan obecny prowadzi do coraz większej niestabilności finansowej. Tyle tylko, że rozwiązaniem nie jest pompowanie większych środków (już teraz cały dochód z vat jest ładowany w ZUS). Trzeba pilnować wpływów, pilnować wypływów i zmieniać system. Ten który jest, to prosta droga do urwiska. I jak tam dojedziemy, będzie prawdziwy krzyk…

  • Chilijska lekcja kryzysu PR’owego

    Kiedy 68 dni temu świat dowiedział się o katastrofie w kopalni w Chile, nic nie wskazywało na to, że ta historia może się zakończyć happy endem. Przy całej masie sprzyjających okoliczności okazało się, że górnicy żyją i mogą przetrwać tę tragedię. 17 dni zajęło nawiązanie z nimi kontaktu i od razu ruszono z akcją ratunkową. Dziś na powierzchnię specjalną kapsułą wywożeni są kolejni górnicy i świat wiwatuje. Co ważniejsze, świat z zapartym tchem, szeroko otwartymi ustami i niedowierzaniem w oczach obserwuje całą akcję. W taki oto sposób Chile przekuło katastrofalną wieść w globalny sukces. Brakuje chyba tylko sloganu – Chile, where miracles happen.

    Każdy, kto dziś włączy telewizor, sprawdzi co w świecie piszczy w internetowych mediach zobaczy to:

    Zobaczy sukces, radość, niesamowite wydarzenie, które choć podwaliny ma straszne, efekty ma bezcenne. A wszystko to, w kolorach Chile. Kapsuła – opisana i pomalowana, w każdym prawie ujęciu widać flagę Chile. Każdy dziennikarz będzie pisał o tym miejscu i każdy będzie pisał o doskonałej akcji ratunkowej, dzielnych mężczyznach, wiernych kobietach i prezydencie, który przywitał każdego „nowo narodzonego”. Jutro świat dowie się o tym z gazet, będą na ten temat powstawały reportaże, książki, zapewne także film. Za taką reklamę we wszystkich najważniejszych telewizjach płaci się grube pieniądze. Chile na tym zarabia. Wizerunkowo i finansowo. Dziś wszyscy jesteśmy Chilijczykami, jutro wszyscy będą chcieli jechać do Chile.

    I o to właśnie chodzi w budowaniu wizerunku – każdą, najgorszą, najbardziej beznadziejną sytuację można przekuć w sukces. I – jak widać – czasem zdarzają się cuda…

  • A to Polska właśnie…

    Powód wniósł o zabezpieczenie roszczenia o zapłatę kwoty (…) przez zajęcie ruchomości, wierzytelności z rachunku bankowego (…); Zgodnie za art 736 par 1 pkt 1k.p.c wniosek o udzielenie zabezpieczenia powinien zawierać wskazanie sposobu zabezpieczenia. Nie ulega wątpliwości, że wskazanie sposobu zabezpieczenia winno być na tyle szczegółowe, aby umożliwość wykonanie postanowienia zabezpieczającego. Wskazany przez powoda sposób zabezpieczenia nie spełnia tego wymogu – konieczne jest określenie przynajmniej nazwy banku, w którym prowadzony jest rachunek strony pozwanej, skonkretyzowanie wierzytelności i ruchomości, które mają zostać zajęte.

    Mając powyższe na uwadze, zarządzono zwrócenie wniosku o zabezpieczenie roszczenia.

    Tak sobie myślę, że jeszcze muszę zostać komornikiem, sędzią, adwokatem, prokuratorem i dopiero wtedy iść do sądu. Wskazałem już co, komu i dlaczego. Teraz mam jeszcze powiedzieć skąd i jak. I nie pytać za dużo, grzecznym być.

    Państwo Prawa.

    Z drugiej strony – okazuje się, że łatwiej nie płacić. I niech mi coś udowodnią.

  • Biało-Czerwona duma narodowa

    Podziwiam zaangażowanie, z jakim polscy piłkarze walczą w każdym meczu naszej rodzimej reprezentacji. Podziwiam kunszt piłkarski, jaki prezentują w wykonanym każdym zagraniu. Podoba mi się niezmiernie, jak potrafią grać pod presją, jak zaciekle starają się dominować na boisku, jak wiele ambicji zostawiają w każdym rozegranym spotkaniu.

    Każda zdobyta bramka sprawia, że wpadam w stany bliskie euforii. Każde zwycięstwo, do których już prawie zdążyłem się przyzwyczaić, jest doświadczeniem niemal ekstatycznym. Na każdy mecz naszej reprezentacji czekam, jak na piłkarskie święto bo wiem, że długo oczekiwany występ rodzimych wirtuozów futbolu dostarczy mi przyjemnej dla oka uczty, o której przez długie godziny będę mógł namiętnie dyskutować ze znajomymi, którzy choć przecież na tym sporcie się nie znają, będą mieli problemy ze znalezieniem wystarczającej liczby komplementów jakimi można obdzielić naszych dzielnych orłów.

    Uwielbiam słuchać dopingu naszych kibiców, którzy na każdej wysokości i szerokości geograficznej zawsze znajdą czas i miejsce na wychwalanie organizacyjnych umiejętności naszej centrali związkowej. Uwielbiam naszą centralę związkową, która chcąc szerzyć niepokonana polską myśl szkoleniową odwiedza kraje bliskie i dalekie z własną misją edukacyjną. Bo przecież nie zależy im na podróżach dla samej podróży…

    Podziwiam trenera, który nie traci sił, zapału, energii i wiary, że zdoła jeszcze udoskonalić grę tej niemal boskiej drużyny sięgając po piłkarzy z każdego poziomu rozgrywkowego, bacząc przede wszystkim na jego bajeczną piłkarską technikę i obycie na międzynarodowych arenach. Wierzę, że jako zaprawiony jubiler wydobędzie z fałdy piłkarskiego przemiału kilka prawdziwych diamentów, oszlifuje je i wystawi ku radości stadionowych trybun.

    A przede wszystkim uwielbiam polską reprezentację, przede wszystkim za to, że już dziś wiem, że nie warto tracić czasu na oglądanie ich usilnych prób grania w piłkę. Bo to troszkę jak oglądanie amatorskiego teatru – może i oni są zaangażowani, ale Oskarów z tego nie będzie.

  • Mam lekkie pióro

    Naprawdę. Słowo daję. Waży dosłownie kilkadziesiąt gram. Niestety, mam też wyjątkowo ciężką klawiaturę i nieszczęśliwie cięty jęzor.

    No to jak… Mam to lekkie pióro, czy nie?

  • Tą reklamę Play nakręcił w Krakowie

    Rozmowy i SMSy w PLAY bez ograniczeń! from blogplay.pl video – PLAYTV on Vimeo.

    A tu link do kilku zdjęć zrobionych gdy przyglądałem się jak ta kampania była realizowana… tyle dubli żeby 2 sekundy pokazać… well done;)