Internet od Netia – Internetu nie ma, ale kasa ma być

No.. to się doczekałem na tą fakturę, co to miała być u mnie ho ho ho ile temu (ale wiecie, e-maile wolno chodzą). Nadana została 18 sierpnia, do mnie trafia 22giego.. powtórzę, trafia do mnie e-mailem. Jak Netia ma takie łącza, to ja się nie dziwię, że oni mi nie mogą zapewnić zamówionego transferu… W …

Internet od Netia – mam wolność wyboru, więc rezygnuje

Dziś kończy się krótki etap w moim życiu związany z Netią. To było drugie podejście. Pierwsze było dawno temu, kiedy jeszcze byli telefoniczne linie dostępowe a modemy z gracją piszczały oznajmiając – oto nawiązujemy połączenie. Teraz modemy milczą, czasem świecą radośnie diodkami, czasem się też łączą. Moja przygoda z Netią zaczęła się na początku sierpnia, …

Internet od Netia – w zasadzie, to mi się już nie chce

Kiedy zaczynałem pisać tą historyjkę, miałem nadzieję, że to będzie króciutki pościk z happyendem. Anegdotka, która się opowiada znajomym przy jednym większym albo jednym głębszym. Nigdy nie sądziłem, że będę sobie spisywał taką nie całkiem ciekawą historę pewnej instalacji… No ale cóż… W poniedziałek był technik z firmy A, wysłany przez Netię, który zorientował się, …

Internet od Netia był, ale już go nie ma.

To znaczy wciąż jestem na umowie. Od czasu ostatniego wpisu – a to było ledwie 3 godziny temu – Internet zdążył zniknąć. W takim razie czekam do jutra do wieczora, a potem, sorry gregorry, chyba jednak skorzystam z Wolności Wyboru, gryząc swój własny podkulony ogon, powiem, że ta zabawa to nie dla mnie. NIE INTERESUJE …

Internet od Netia – jest (szybki), nie wiem tylko na jak długo.

Mam nadzieję, że to już przedostatnia notka w tym temacie. Ten Aslan z poprzedniego wpisu, to chyba jednak był Aslan od C.S.Lewisa, a na pewno szafa była od niego, bo wszyscy pamiętamy, że w szafie czas płynął szybciej, choć w świecie rzeczywistym minęło ledwie kilka minut.. Tak więc… Internet od Netia jest. Jest szybki. I …

Internet od Netia – zdziwienie, spychologia i proszę czekać

Jak już pisałem… – w tym miejscu nie mogę się powstrzymać od szczerego do bólu uśmiechu kota z Cheshire* – od ostatniej rozmowy z infolinią miałem grzecznie czekać na technika. Czekałem grzecznie, nawet miałem chytry plan codziennie pisać, że się nie pojawił, ale cała koncepcja wzięła w łeb, bo technik pojawił się pierwszego dnia roboczego. …

Niecodzienne obrazki z Krakowa

Każda okazja do zrobienia zdjęcia jest okazją do tego wystarczającą. Nie trzeba szukać wymówek, trzeba szukać sposobności. I mieć grubą skórę. Bo rzadko komu, to co się „ufoci”, będzie się bezkrytycznie podobać.. równie rzadko spotkać się można z konstruktywną krytyką (bo przecież krytykować nie ma czego.. 🙂 ) Dlatego też.. zaznaczając żem amator i uczniak… …

Z krótką wizytą…

… wpadli do mnie dwaj goście… Długonogi: I czarnopłaszczy… (tak, wiem, nie ma takiego słowa.. ale cóż.. pasuje mi tu…) Więcej i większe zdjęcia znajdziecie w galeriach I tak.. coraz bardziej dociera do mnie, że trzeba będzie zrobić jakiś porządek w tych galeriach.. nawet rodzi mi się w głowie pewien szalony pomysł…

Internet od Netia – niby jest, a jakoby go nie było…

Wiem, to staje się już nudne, nużące, do obrzydzenia nieciekawe. Co więcej, sam z wytchnieniem czekam na koniec tej bajeczki, wciąż mając nadzieję na happy end. Kto wie, może się uda.. Ostatnio zdawałem relację z tego, co się dzieje z diodami. Co ciekawe, o to samo pytał technik, który (jednak!) oddzwonił do mnie. Poczułem się …

Kiedy wina w kielichu braknie…

… a wszyscy wiemy, że czasem wszystko dzieje się właśnie na opak… Człowiekowi wzrok robi się bardziej mętny.. i wszystko widzi nie dokładnie już tak… jak powinien;) Wtedy kielich miast obiektem być westchnień, obiektem się staje nieustannej obserwacji… jakby człowiek chciał upić się pustką z niego ziejącą.. patrzy.. i patrzy.. i różne dostrzega w nim …