Kategoria: Dziennik

Nadchodzi taki moment w życiu żółwia, że zaczyna mu być niewygodnie. Potem mija trochę czasu, a niewygoda nie znika. Żółw niby próbuje, niby się gdzieś wychyla, ale strefa komfortu jest większą pułapką niżby się zdawało. Tym bardziej, że daje iluzję bezpieczeństwa, stałości, oparcia. Żółw lubi święty spokój. Czas mija, niewygoda zaczyna coraz bardziej doskwierać i drażnić. Żółw staje się nerwowy i z tą nerwowością mu źle.

Jestem w sytuacji, kiedy to co robiłem dotychczas, nie działało. Tzn nie przybliżało mnie do miejsca w którym chcę być (pewnie także dlatego, że wciąż nie wiem, gdzie chcę być). Zwiększało się tylko poczucie „jest mi źle”. A skoro nie można oczekiwać innych rezultatów robiąc cały czas to samo (Einstein), potrzebuję pokombinować inaczej. Wpisy w tej kategorii są zapisem tego eksperymentu.

  • Tydzień w pigułce czyli 3. Podsumowanie

    Trzeci tydzień to zgodnie z zapowiedzią tydzień pisania bez kalendarza. Efekt? Jest mi Lżej, łatwiej, spokojniej. Pisanie (i planowanie pisania) wywołuje mniej stresu, mniej irytacji. Jest mi wygodniej. Wniosek? Trzeba to utrzymać – kalendarz zostaje w odstawce.

    A co poza tym? Wstaje wciąż zgodnie z pomysłem (6 na 7 ostatnich dni), wyjątkiem była sobota, ale to wynikało z ciężkiej nocy rodzicielskiej. Wpisy powstają regularnie, pomysły wciąż wracają, zacząłem namawiać ludzi żeby spróbowali pobawić się tak jak ja z porannym wstawaniem i żeby zaczęli pytać samych siebie o swoje chcę.

    Plan na pobudki w najbliższym tygodniu: 15 minut oddychania w ciszy (wspierane czymś na kształt medytacji), 5 minut uświadamiania sobie zachcianek, 5-10 minut rozruchu, 2-3 minuty na to, aby poszukać rzeczy pozytywnych z poprzedniego dnia i co pozytywnego może wydarzyć się dziś, a jeśli rzeczywistość pozwoli także kilka minut czytania (jednak).

    (więcej…)

  • Dlaczego nie umiem kupić ekspresu do kawy?

    Przedziwna sytuacja. Od kilku miesięcy chodzi za mną potrzeba aby kupić do domu ekspres do kawy. Wszystko zaczęło się kiedy przestałem pić kawę rozpuszczalną, do codziennych łask wrócił ekspres kolbowy, a ja zacząłem szukać kawy ziarnistej, która mi posmakuje.

    Policzyłem sobie ile kosztuje kawa, zacząłem dowiadywać się czym jest robusta, czym arabica, doszło nawet do tego, że odpuściłem mleko i piję tylko małą czarną. Dla kogoś, kto zwykle pił napój mleczny z domieszką kawy, to dość radykalna zmiana. No i z tego eksperymentowania dowiedziałem się, że kawa ma smak i warto dobrej kawy szukać. Dowiedziałem się że nie lubię kawy kwaskowej i gorzkiej, ale nie przeszkadza mi wyrazistość smaku. (więcej…)

  • Niespodziewane efekty codziennego blogowania

    To już dwa tygodnie z haczykiem naparzam w klawiatury komputera, telefonu, tabletu zbierając myśli, składając je w słowa, wnioski i obietnice. Co to przyniosło? Trochę życia w blog udało się tchnąć, kilka komentarzy doszło, statystyki drgnęły. Tak, miałem w nie nie patrzeć i się tego postanowienia trzymam, ale tez na niecodziennym ruch największy od… Ho ho i jeszcze trochę (najlepszy miesiąc od conajmniej 3 lat). Mam nadzieje, że tendencja się utrzyma także w kwietniu, nawet gdy patrzył nie będę;) Choć wiem, że aby to się mogło wydarzyć, dobrze by było utrzymać rytm pisania i no chyba jednak pokombinować z jakąś formą promocji. 

    Ale nie wszystko co obserwuję jest zgodne z moimi przewidywaniami. Zaskakuje mnie nieco to, że tematy wciąż do mnie przychodzą, i że wciąż znajduję czas i drzemie we mnie determinacja i dyscyplina. Ciekawe także jest to, że tematy przychodzą bez bólu i wysiłku (ale może to też takie tematy:) ). Co zupełnie nieplanowane to to, że kolejne wpisy – przynajmniej w mojej głowie – kleją się zagadnieniami. Przypadek? Przypuszczam, że wątpię.  Raczej do głosu i pióra dochodzą kwestie, które są dla mnie ważne, w głowie siedzą i widać wokół tych samych punkcików krążą.
    (więcej…)

  • Czego nie mówią liczby i jak bardzo odwracają uwagę?

    Jeśli powiem, że lubię liczby paru czytelników, którzy mnie znają uśmiechnie by się znacząco pod nosem. Uznają uwagę za niedopowiedzenie, a ja ich reakcję uznaję za komplement. Dziwny to komplement, choć dla mnie bardzo cenny.

    Lubię liczby, bo pozwalają zilustrować świat, który próbuję zrozumieć i to w sposób, który powinien być dość łatwy do przekazania dalej. Liczby nie kłamią. Ale równocześnie, liczby są bardzo niedoskonałe i dość dyskretne* (w bardzo matematycznym rozumieniu tego słowa). Liczby upraszczają świat… choć nie kłamią, to nie mówią wszystkiego i nie można im całkiem zaufać.

    Chyba nie jestem jedynym, który w liczby wierzy. Wszędzie wokół świat w liczbach przedstawiamy. W słupkach, w tabelkach, w kółeczkach. Opieramy się o liczby i bardzo się do nich przywiązujemy. Przy czym chyba zapominamy, że liczby nas ograniczają. (więcej…)

  • Gdy przestanie wiać wiatr zmian

    Boje się. Boje się tego, że za dzień, dwa, tydzień zabraknie mi determinacji. Boje się tego, że w którymś momencie wszystkie mądre myśli, które mi się w głowie składają okażą się tylko pobożnymi życzeniami. Zbyt słabymi, aby przetrwać próbę czasu.

    Boje się tego, że się gdzieś potknę, zabraknie mi regularności i z byle powodu wszystkie pozbierane doświadczenia wezmą w łeb. Okaże się, ze jednak nie umiem, nie potrafię, więc na co mi ten angielski, to wstawanie, to pisanie, to wszystko.

    Boje się tego, że to tylko słomiany zapał. Że się wypali, nie da wiele ciepła, ale też nie będzie początkiem konkretnego, kontrolowanego ognia, który wytwarza energię przez dłuższy czas. Boje się, bo nie wiem co będzie, kiedy przyjdzie konkretny kryzys.

    Boje się tego, że to tylko ten marzec, który obfituje w rozmaite momenty zmian – wszędzie dookoła czuć wiatr zmian. Pozytywnych w dużej mierze. Ktoś zmienia pracę, ktoś zaczyna ćwiczenia, ktoś inny uczy się nowego języka. Ja zacząłem wstawać, pisać, naprawdę staram się więcej uśmiechać. Ale co jeśli kwiecień nie będzie miał tej mocy? Dam radę?

    (więcej…)

  • Jak to możliwe, że wstajesz wcześniej i możesz więcej?

    Jak już pisałem, od jakiegoś czasu wstaję wcześniej. Z własnej woli, dla samego siebie. Co gorsza, to mi się podoba i choć wraz z przestawieniem zegarków o godzinę do przodu, wstaję teraz przed świtem, robię to bez marudzenia. Czy widzę jakieś korzyści z porannego wstawania? Czy coś się w moim życiu zmieniło? Radykalnie nie. Ale.. jednak jest inaczej. 

    „Post hoc ergo propter hoc” – taki tytuł nosi drugi odcinek bardzo dobrego serialu „West Wing”*. Zapamiętałem ten tytuł, bo to moim zdaniem wyjątkowy zwrot. „Po tym, a zatem z powodu tego”. Nie tylko dobrze brzmi, ale też podkreśla błąd logiczny. Nie wszystkie następujące po sobie, są ze sobą związane, a jednak my często następstwo i korelację traktujemy jako jedno. A jak jest w tym przypadku, czy jest jakieś uzależnienie wczesnego wstawania i większych możliwości wstającego? (więcej…)

  • Ludzie, z którymi chce się pracować

    Mam takie przeczucie, że dziś będzie gruby wpis. Jeden z tych bliskich „trudności pisania o sobie”. Ale też chyba warto się z nim zmierzyć, zwłaszcza mając na uwadze pointę, która świta mi w głowie. Wszystko zaczęło się tak… 

    Jedna z myśli, która poprzedziła uknucie „chcę robić rzeczy, które chcę robić” brzmiała – z jakimi ludźmi chcę pracować. Pomijam dokładne okoliczności, ale to była sytuacja kiedy poczułem – tracę czas. Widzę zdolnych ludzi, którzy starają się robić rzeczy dobre i w zasadzie im to wychodzi, ale widzę też, że robią rzeczy, które już znam, już je próbowałem i mam apetyt na więcej. Nie mam nic do tych, z którymi w tamtej sytuacji byłem, ale chciałbym mieć sposobność do pracy z ludźmi, z którymi i od których mogę się uczyć.  (więcej…)

  • Tydzień w pigułce, odsłona druga

    Tydzień w pigułce, odsłona druga

    6 z 7 pobudek w tym tygodniu to pobudki przed 6tą rano. Co więcej, to pobudki bliżej 5:40, przed budzikiem i to zaskakująco łatwe. To pobudki, na które czekam. Muszę trochę lepiej ogarnąć zasypianie, ale bez szaleństw. Nie wiedziałem, co zrobić z niedzielną pobudką, pewną wymówką była zmiana czasu i to że sobota sprzyja późniejszemu siedzeniu w noc.. Może też chodzi o to, aby dzień święty święcić… (więcej…)

  • Kto mi broni robić to, co chcę?

    Przedziwna refleksja. Od kogo dziś zależy, czy zbliżam się do tego, żeby czerpać satysfakcję z codzienności? Czyją zgodę, czyje poparcie muszę uzyskać, aby obrać właściwy kierunek, podjąć właściwe działania? Kto może mi najbardziej pomóc w tym, aby to co chcę się dokonało? Na czyje „możesz, śmiało” czekam? I… po co?

    „Jak dorośniesz bądź przebojowy i asertywny, ale teraz bądź grzecznym chłopcem i zjedz szpinak” – taki obrazek związany z wychowywaniem dzieci widziałem w sieci. I ten obrazek dobrze oddaje różnicę miedzy tym, czego uczymy, czego chcielibyśmy nauczyć. Czego innego potrzebuje człowiek, czego innego potrzebuje od niego świat, czego innego potrzebują rodzice. Zresztą nie tylko rodzice. Także szefowie, partnerzy i całe szeroko pojęte otoczenie. (więcej…)

  • Czas, niedługo najcenniejsza waluta

    Na tym najlepszym ze światów wszystko kosztuje, za wszystko trzeba płacić. Nawet w Internecie płacimy, choć rzekomo w Internecie wszystko jest za darmo. To czym płacimy, ewoluuje. Kiedyś płaciliśmy rzeczami materialnymi – łatwo i niełatwo dostępnymi. Płaciliśmy swoimi umiejętnościami, płaciliśmy też przywilejami i władzą która bywa słodsza niż majątek (rzekomo). Potrafimy płacić też w naturze i to w niejeden sposób. W drodze rozwoju wymyśliliśmy sobie środki płatnicze i ufamy w moc papierków. Jakimś cudem wierzymy, że papierek z jednym obrazkiem może być więcej warty niż papierek z innym obrazkiem. Co ciekawe, wartość papierka z obrazkiem może gwałtownie zyskać lub stracić, choć on sam przez cały czas grzecznie leży sobie u nas w portfelu. 

    XXI wiek obfituje w nowe, nieznane naszym przodkom waluty. Są bitcoiny i ich pochodne, czyli waluty całkiem wirtualne. Są waluty giełdowe których nikt nie ogarnia i bawią się nimi nieliczni, ale ich zabawa niesie dla nas bardzo realne ryzyko (zapraszam do zapoznania się z Big Short – wyjątkowym filmem i książką). Mamy też nowe, nie wyrażalne żadną określoną wartością waluty stosowane w Internecie, a te ostatnie będą chyba zyskiwać, bo w dobie post prawdy wszyscy musimy nauczyć się znajdować wiarygodne źródła informacji. (więcej…)