Tag: jak pisać bloga

  • Dlaczego piszę bloga, skoro go (prawie) nikt nie czyta?

    Musiałem dodać to prawie, żeby nie było przesadniego dramatyzmu. Ktoś czasem czyta. Co prawda prawie nikt nie komentuje, ale widać nie można mieć wszystkiego:-) natomiast wg liczb czytają nieliczni (nazwijmy Was na potrzeby waszego i mojego ego – elita) i czytającym wyjaśnię, czemu piszę.

    (więcej…)

  • Kolejne przyczyny tego, że nikt nie czyta mojego bloga

    W uzupełnieniu notki „czemu nikt nie czyta mojego bloga” bez przesadnych wstępów, szukając powodów tego, że wciąż jeszcze nie zostałem bardzo poczytnym blogerem (choć nigdy nie było to celem mojego pisania, ani nie boli mnie to tak bardzo, jak może wynikać z obu notek;-)

    Więc… pierwsze dziewięć powodów już spisałem. Do głowy przychodzą mi kolejne:

    Po dziesiąte, bo nie wykorzystuję wszelkich możliwych narzędzi do promocji
    XXI wiek jest dziwny (to się nazywa cudowna diagnoza). Jest dziwny, bo wszyscy mogą pisać. Wszyscy mają dostęp do prawie wszystkiego, tworzenie treści jeszcze nigdy nie było tak proste. Jeszcze nigdy nie istniały narzędzia, które pozwalałyby niemal każdemu stać się osobą, którą słuchają, za którą podążają inni. Jeszcze 10 lat temu niezbędne byłoby namaszczenie telewizji. 30 lat temu niezastąpione byłoby radio. 40 – pewnie kronika filmowa. Ale też nawet 10 lat temu wszystko toczyło się wolniej i budowanie swojej „pozycji” trwało dłużej (ale też i miało dłuższy efekt) + trzeba było naprawdę coś umieć / coś potrafić / coś osiągnąć aby być „kimś”. No dobra, przeważnie trzeba było. Dziś? Dziś każdy może, nie umiejąc wiele, walczyć o swój kawałek tortu uwagi społeczeństwa. Każdy może pytać, krytykować, eksponować się. Dziś każdy może wyznaczać trendy dobrego smaku, trendy dobrego ubioru, dowolne trendy. Kluczem wiec nie jest to, czy masz coś co powiedzenia, ani ile warte jest to co masz do powiedzenia (znowu, uogólniam), ale to czy Cię czytają czy nie wynika wprost z tego, czy Cię znajdują, czy nie. I można pomagać w tym, aby Cię znaleźli. Można być aktywnym, dzielić się linkami, chwalić się tekstami, zajmować się rozmaitego rodzaju promocją. Można dbać o optymalizację, można postawić mocno na seo. Są też praktyki mniej „czyste” i „właściwe”, i tych stosować nie należy, choć na kró†ką metę pewnie byłyby skuteczne. Ja działań promocyjnych w zasadzie nie prowadzę – czasem wrzucę linka tu (tt) lub tam (fb) ale wszak poważnymi aktywnościami nazwać tego nie można. Może to błąd.

    Po jedenaste, bo (prawie) nikt mnie nie zna
    W punkcie wyżej udowadniałem, że każdy może. No więc każdy może, ale nie przed każdym ta sama droga. W dalszym ciągu media tradycyjne i odpowiednie budżety są trudne do zrekompensowania samymi działaniami online. NIelicznym (i bardzo zdeterminowanym) się to może powieść, ale nic tak dobrze nie działa, jak znane nazwisko. Znane z telewizji działa najlepiej – po prostu odpowiednia grupa ludzi miała szansę o Tobie usłyszeć, z tego jakaś część będzie Tobą zainteresowana, z tego jakaś część będzie zainteresowana na tyle, aby poszukać Cię w sieci, znaleźć, poczytać i np. wejść w interakcję. Więc, jak już zostanę znany i bogaty będzie mi łatwiej. Ale na całe (wasze) szczęście mi to nie grozi 😉

    Po dwunaste, bo za mało tu obrazków
    Obrazki łatwiej zrozumieć. Obrazki łatwiej ogarnąć. Żyjemy w czasach obrazków, więc obrazkami lubimy się dzielić. Prosta forma, jak swego czasu swoje żarty opisał Jimmy Carr – feed line, punch line, nothing to fuck about. A ja rysować nie potrafię, w memy bawić się też jakoś nie zamierzam (choć być może warto spróbować…) W każdym razie bez obrazków łatwo nie jest.

    Tyle na ten moment. Do czasu, aż znajdę kolejne powody tego, czemu nikt mnie nie czyta. Tej notki nie promuję. Ciekawe, czy ktoś ją znajdzie;) Jeśli ją znalazłeś, bądź tak łaskaw i zostaw komentarz;-) Nawet tak krótki jak „tu byłem Jasio”.

  • Dlaczego nikt nie czyta mojego bloga?

    Dziś wpis z wysokiego C. I jeszcze powinienem dodać, że to nie będzie notka pełna łez i żalów i szlochów tylko próba odpowiedzi na to trudne pytanie – co robię źle. Ale jako że tłumaczy się tylko winny, to chyba jednak muszę ze dwa słowa dodać. Nie mówię o sobie bloger ani nie bloguję dla poczytności. O tym dlaczego piszę choć niewielu mnie czyta, też będzie notka (taki mam przebiegły plan). Nie łudzę się, że czeka mnie świetlana promkowa przyszłość, ale ponieważ lubię, gdy moje ego jest łechtane, przyjemnie byłoby wiedzieć, że ktoś jednak poza nielicznymi krewnymi (którym współczuję z tego miejsca) jednak czasem ktoś tu wpadnie, poczyta, uśmiechnie się i popędzi dalej w swoją stronę. A jednak tego nie robią.

    Dlatego, postanowiłem spróbować się zmierzyć z tą trudną materią i odpowiedzieć sobie (skoro nikt inny nie czyta), czemu nikt inny nie czyta. Przystępując do ekspiacji (trudne słowo na pralkę) nieśmiało wymienię swoje okołoblogowe grzechy (te autentyczne i te domniemane). (więcej…)