3 - tyle minut czytania

Skoro pojawia się myśl za długa na twitta, a zbyt krótka na wpis pojawia się pytanie, co z nią zrobić. Zapomnieć? Przeedytować, żeby zmieściła się w 140 znakach? Zakolejkować na lepsze czasy, które nie nadchodzą? Kiedy tych myśli w ciągu dnia zbierze się kilka jest łatwiej, można dla każdej zaplanować akapit, a potem to już jakoś będzie. Dziś atakowały myśli wychowawczo-religijne, a dalej to już tylko moje spostrzeżenia.

Siła tradycji

Po pierwsze, ponieważ dziś kończy się rok szkolny, przypomniałem sobie, że w mojej szkole uroczystości zaczynały się od mszy, choć szkoła była świecka.. Nie pamiętam dlaczego spotykaliśmy się u oo Misjonarzy, czy o coś w modlitwie prosiliśmy, czy za coś dziękowaliśmy, czy były to jedynie minuty spędzane na nużącym i okropnie dłużącym się szmeromilczeniu w kościele.. Pewnie taka tradycja.. Z perspektywy czasu mam wrażenie, że pusta i nic nie wnosząca.. Ale też pamiętam, że karnie się na do niej dostosowywaliśmy..

Drugie – Patryk Vega potrafi zaskoczyć. W obejrzanych wczoraj mocno teledyskowych „Służbach specjalnych” [filmie, nie serialu], które w prawie dwie godziny z wdziękiem i humorem rozprawiają się z prawie wszystkimi głośnymi zbrodniami świata biznesu i polityki polskiej historii ostatnich 10 lat, wrzuca kilka tak pięknych, mięsistych a przy tym niezwykle prostych spostrzeżeń wobec wiary i religii… I robi to naprawdę ze smakiem i.. robi to wiarygodnie.. I chyba to właśnie najmocniej zapamiętam z filmu.. Poza fajnymi dialogami, dobrze zarysowanymi postaciami, w głowie siedzi wciąż pytanie Grabowskiego „i kto to wszystko pokolorował?

Siła upraszczania

Trzecie – pozostając w temacie prostoty i wiary.. Uwaga, bo czas na prawdziwie błyskotliwe spostrzeżenie trzydziestolatka (z haczykiem) – dlaczego Pismo Święte twierdzi, że na początku było słowo, potem Bóg stworzył świat, mężczyznę i kobietę z jego żebra, a potem już poszło.. A gdzie dinozaury, meteor, wielkie zlodowacenie i ewolucja? Hmm…

Chwilunia na przewrotne pytanie blogującego. Czy gdybyś próbował dziś wytłumaczyć swojej babci na czym polega Twoja codzienna praca, też mówiłbyś jej o tym, czym są deryweraty, albo jak stosować semafory w c++ lub też tłumaczył wszystkie zawiłości Twojej specjalizacji (która, powiedzmy to otwarcie, nijak się ma w poziomie skomplikowania do stworzenia człowieka, świata czy wielkiego wybuchu i to tak, żeby to było wiarygodne).

Podpowiem Ci, upraszczałbyś. Do bólu, dbając o to, aby babcia nie zgubiła się w drugim zdaniu. To teraz pomyśl, że masz to wszystko (swoją pracę, lub jeśli Ci łatwiej – stworzenie świata) wytłumaczyć gawiedzi, która nigdy nie grała w Angry Birds. Nawet Atari im się nie śniło. Nawet nie dostawali zegarka na komunię, oni nawet czasu nie znali. Z tej perspektywy, myk z żebrem wydaje się całkiem niegłupim pomysłem.

Łatwość manipulacji

Czwarte – o wszystkim co wiemy, dowiadujemy się w zasadzie z Internetu. A wszystko co w Internecie łatwo zmienić, wystarczy wiedzieć gdzie klikać.. Tak dużo łatwiej (w razie potrzeby) fałszować historię. Pytanie, jak daleko potrafimy zweryfikować historię.. Najdalej o sto czy sto dwanaście lat, tyle mają najstarsi ludzie (i weryfikować moźna, o ile cokolwiek pamiętają). A wcześniej… Wszystko inne wiemy z przekazu, zapisu i archeologii… Przekaz i zapis można przekłamać, a archeologia.. To wszak raczej domysły.. Historię też chyba znamy na wiarę…

Piąte – jak się okazuje, da się spisać notkę na bloga wracając tramwajem do domu…

Podyskutujmy

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back to Top
Otrzymuj nowe posty na maila ;)Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zostaw swój email i bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »