Jakiś czas temu było sobie lato, potem pojawiła się zima, wreszcie jednak – nieco spóźniona, ale jednak wyczekiwana, pojawiła się w Krakowie jesień… Korony drzew ktoś pozłocił i tym skarbem postanowił podzielić się z nami, pozłacając też ulice i chodniki…
Najpierw zobaczyłem nieplanowanego autostopowicza:

Potem czekała mnie przeprawa w iście złocistych okolicznościach…

a na samo zakończenie złota korona rozbłysła nad najsłynniejszym krakowskim kopcem:

Nie ma to tamto, jesień przyszła, czy nam się to podoba, czy nie.. Ile u nas zostanie.. czas pokaże, ale na pewno zdążymy posłuchać tej piosenki jeszcze nie raz…
ps. Właśnie się dowiedziałem że zmarł Maciej Rybiński.. fuuuuuck… 🙁
Dodaj komentarz