Tag: ekstraklasa

  • (nie)Pewne typy na 26. kolejkę Ekstraklasy

    Wtorek
    Mecz o życie w Bytomiu. A raczej mecz o życie dla jednych i o względny spokój dla drugich. Dla Cracovii najlepszy i najważniejszy moment na przełamanie względem meczów wyjazdowych ale… Cóż… Cracovia na wyjazdach nie wygrywa – to fakt. A Polonia… wygrała z Jagiellonią, wygrała z Ruchem – to dobre przesłanki. Czy wystarczające? Moim zdaniem tak, więc mój typ to: 1

    Polonia Warszawa czy Jagiellonia, dobre pytanie, nawet bardzo dobre. Polonia z jednej strony musi coś udowodnić po dwóch porażkach, dla Jagielloni też te punkty są bezcenne jeśli częściej chcą myśleć o szansach na mistrzostwo niż na wicemistrzostwo. Tylko że.. Po pierwsze, Jacek Zieliński to nie Theo Boss, ani Jose Bakero, więc trzech porażek z rzędu raczej nie przewidujemy. Po drugie, Jaga w tej rundzie cholernie nieprzekonująca jest, więc raczej stawiam na Polonię. Mój typ: 1

    Górnik czy Legia… Niezły klasyk, można by rzecz. Przy Roosvelta zapewne będzie ciekawy mecz, ale Adam Nawalka i spółka powinni pałać rządzą rewanżu za jesienna, nieco frajerską (lub jak kto woli pechową i niesprawiedliwą) przegraną w Warszawie. Legia z kolei jest rozpędzona, wygrywa mecz za meczem, tzn już trzy. Ale czy to drużyna, którą stać na cztery kolejne zwycięstwa? Ale tak serio, serio? Nie, raczej nie. Mój typ: 1

    Zagłebie czy Śląsk. Zagłębie sobie radzi, ale lubi wynik 2:2. Śląsk nie przegrywa, ale o komplet punktów ostatnio też dość trudno. To raczej mecz w którym nikt nikomu krzywdy zrobic chciał nie będzie, więc będzie remis. Mój typ: X

    Środa
    Arka i Ruch… Dla Ruchu, wszystko co dobre w tym sezonie już się wydarzyło. Spokojny środek tabeli, męcząca podróż do Gdyni, a w Gdyni piłkarze, którzy z nożem na gardle walczą o ligowy byt. Ponieważ w Polsce większość spotkać wygrywają nie ci, którzy więcej potrafią, a ci którym sie bardziej chce, więc pomimo trudności, więcej szans widzimy po stronie gospodarzy. Dlaczego? Bo im się musi chcieć, tym bardziej, że trzeba nie tylko uciec Pasom, ale także dogonić bytomską Polonię. Mój typ: 1

    Widzew czy GKS – po tym co w ostatniej kolejce zrobiły oba zespoły, a przede wszystkim po tym co ostatnio robi GKS można całkiem spokojnie przyjąć, że trzy punkty zostaną w Łodzi. Bo argumentów świadczących na rzecz GKSu nie widzimy. Mój typ: 1

    Wisła czy Lech… fiu fiu… Ponieważ Jagiellonia i Legia grają dzień wcześniej, Wisła przystępuje do meczu w niejakim komforcie, wiedząc co zrobili najpoważniejsi rywale i mając trzeciego aspiranta (bardziej z tradycji niż obecnosezonowej pozycji ligowej). Tylko że Wisła jest.. niesamowicie chimeryczna. Nie jest ligowym średniakiem (jak chciałaby ją widzieć Gazeta) ale też nie można powiedzieć, żeby zdecydowanie naszej lidze przewodziła. Z kolei Lech jest nieobliczalny. Z przekory postawilibyśmy na wygraną gości, ale z drugiej strony Lech nie ma wielkich armat… więc może remis? W przypadku remisu znaczenie będzie miało także to, jaki doping piłkarze otrzymają z trybun. Poza tym, finisz niedługo, więc Holender chciałby się pewnie z dobrej strony pokazać przed włascicielem… Typuję zatem 1 ale… bez przekonania.

    Korona czy Lechia? Korona, wydawało się, ma przed sobą lepsze czasy. Lechia, wydawało się, ma przed sobą lepsze czasy. Obie ekipy jedno co ostatnio zbierają, to zbierają po łbie. Więc w tym meczu (bez historii, bez histerii) widzę remis. Tak, żeby nikogo nie skrzywdzić.

    Pary 26. kolejki:

    Wtorek
    16:15 Polonia Bytom – Cracovia Krakow
    18:30 Polonia Warsaw – Jagiellonia Bialystok
    20:45 Gornik Zabrze – Legia Warsaw
    20:45 Zaglebie Lubin – Slask Wroclaw

    Środa
    16:15 Arka Gdynia – Ruch Chorzow
    18:30 Widzew Lodz – Belchatow
    20:00 Wisla Krakow – Lech Poznan
    20:45 Korona Kielce – Lechia Gdansk

  • (Nie)Pewne typy na XXIV kolejke Ekstraklasy

    Piątek

    Mocne uderzenie na dobry początek. Wielka Legia z Wielkim Widzewem.. no dobra, tak było jeszcze parę lat temu, dzisiaj to brzmi cokolwiek karykaturalnie. Podobno na Legii wstydem jest teraz nie wygrać, więc cóż.. Witamy w Piekle (Skorży), witamy w raju (Michniewicza), bo Widzewowi bardziej się będzie chcieć, a Legia przecież w tym sezonie chce powalczyć o Puchar Polski… Punkty przez Wojskowych zostaną stracone.. Pytanie tylko, czy uda im się uratować jeden… Zresztą, gdyby się nie udało, kibice mogliby nie wytrzymać. Typ: X

    Z kolei na otarcie warszawskich łez w Lubinie punkty straci Mistrz Polski. Dlaczego? Bo Zagłębie gra i pod okiem Jana Urbana radzi sobie co raz lepiej, czego o Lechu Poznań (niezależnie od tego, jak wiele razy Bask będzie wyciągał statystyki) powiedzieć nie można. No i jeszcze ten Puchar Polski… Dlatego właśnie Lech od Miedziowych wyjedzie zdecydowanie niepyszny. Typ: 1

    Sobota
    GKS czy Korona… trudniejszych pytań nie było? I dlaczego nie można powiedzieć „ani, ani”? Chociaż chyba należało by.. Inna bajka, że Korona sobie nie radzi ani na wyjazdach ani u siebie, a punkty zdobywa raczej z przypadku ostatnio… Zatem… Zatem GKS. Choć bez wielkiego przekonania. Typ: 1

    Zaraz potem Wisła podejmie nieobliczalnego Górnika. Tylko że Górnik Wiśle krzywdy nie zrobi, a Wisła nie będzie chciała zepsuć weekendu majowego, perspektywą trwogi o samodzielne lidze liderowanie. Poza tym, na swoim stadionie Wisła raczej nie pozwala się ostatnio zdominować. Typ: 1

    Polonia Bytom czy Jagiellonia? Skłaniamy się ku Jagielloni, chociaż gdyby Polonistom przyszło do głowy powetować sobie stratę Pucharu Weszło… A przede wszystkim 14. pozycja wydaje się być niezmiernie motywująca do walki… Dlatego nieśmiało zaproponuję remisik… Nikogo nie satysfakcjonujący, ale jednak remisik. Typ: X

    Z kolei Czarne Koszule odrodzone dzięki Jackowi Zielińskiemu zmierzą się ze Śląskiem i Orestem Lenczykiem, który zaskakuje nie tylko ripostami na konferencjach prasowych, ale także nadwyraz skuteczną taktyką w bojach z faworytami. Każda seria kiedyś się kończy, np. seria trenera Zielińskiego. I dlatego właśnie Śląsk z Warszawy wywiezie punkt. Bo wiecie, nie byłoby normalne, gdyby Polonia, której jeszcze niedawno groziło widmo dolnych rejonów tabeli, przytuliła się znacząco do podium. Tego nawet spłaszczona tabela nie tłumaczy;) Typ: X

    Niedziela
    Ruch podejmuje Pasy i tym razej Cichą w milczeniu opuszczać będą raczej Krakusy, bo chłodny oddech I ligi owieje ich karki… A Ruch? Czterech punktów brakuje mu do podium, dwóch do miejsca 14. To też niezła motywacja;) I dlatego właśnie Typ: 1

    Derby Trójmiasta… o wielkiej stawce, dla jednych utrzymanie, dla drugich puchary. Ale ponieważ puchary to zaszczyty i wizje i marzenia, a spadek to przede wszystkim strach, a strach ma wielkie oczy i pęta nogi, więc raczej łatwo o punkty nie będzie. Arce do zdobycia punktów zabraknie być może tylko jednej bramki, ale niezmienia to nic w jej sytuacji… Typ: 2

    Plan kolejki:

    Piątek
    20:00 Legia Warszawa – Widzew Łódź
    20:30 Zagłębie Lubin – Lech Poznań

    Sobota
    14:45 Belchatow – Korona Kielce
    16:15 Wisla Krakow – Gornik Zabrze
    17:00 Polonia Bytom – Jagiellonia Bialystok
    19:15 Polonia Warsaw – Slask Wroclaw

    Niedziela
    15:15 Ruch Chorzow – Cracovia Krakow
    17:30 Arka Gdynia – Lechia Gdansk

  • Jak się (nie) nauczyć typować – Ekstraklasa XXII kolejka

    Piątek

    Górnik jest w tym sezonie tak nieobliczalny, że zdolny jest do wszystkiego. A ponieważ ostatnio była i porażka i remis, więc czas na zwycięstwo. Tym bardziej, że Lechia chyba wciąż nie wierzy w to, co spotkało ją w Krakowie, a jej bramkarz… well.. Franciszek Smuda nie mógł się mylić… prawda? Zatem 1.

    Wisła czy Bełchatów.. Raczej Wisła. Chociażby dlatego, że wreszcie zaczyna kolejkę i ma do dyspozycji – albo uciec na kolejne trzy punkty, i niech się reszta martwi, albo pozwolić sobie na stratę przewagi, tym samym zostawić ślady krwi na które tylko czekają „łowczy” (choć ci „łowczy” mocno na wyrost). Z kolei Bełchatów.. jak by to ująć… z niewiadomych przyczyn w tabeli wyjazdowej mają 13. miejsce.. Zatem 1.

    Sobota

    W meczu o Puchar Weszło… sytuacja jest gorsza, niż przy wróżeniu z fusów. Chłopakom Zielińskiego łatwo się było spiąć w pierwszym meczu, potem był Lech, ale na Bytom? Kto by się przejmował takim zespołem? No więc Bytom… ale gospodarze to też nie „iniemamocni”. Więc taki remisik.. jak to w pucharach, bo wiadomo, puchary rządzą się innymi prawami. Spodziewamy się X.

    Lech czy Legia… ehehehe… Z palcem w… zupie można przewidzieć, że tu nic nie jest do przewidzenia. Z jednej strony okazja dla piłkarzy Lecha, aby zrzucić jarzmo Bakero, który na pewno znowu coś zamiesza. Z drugiej strony, okazja dla Skorży, aby kontynuować swoją świetna pasję bez zwycięstwa. Trochę z przekory, trochę bez sensu, ale Legia. Na przekór i na pohybel 2

    Widzew czy Ruch… Czesuaw czy Waldemar. Ruchowi szło tak dobrze, aż przeszło. Widzew będzie chciał pokazać, że więcej takich okazji jak w meczu ze Śląskiem nie zmarnuje. Ponieważ Ruchowi gra się lepiej pod presją, przegra, aby potem wygrać móc. Raczej 1,

    Zagłębie czy Jagiellonia – tu sprawa jest prosta. Jan Urban ma w sobie więcej spokoju niż Michał Probierz (swoją drogą, jak ktoś ma okazję, niech obejrzy na ipla ostatni magazyn cafe futbol). Poza tym Zagłębie gra, a Jagiellonia… Jagiellonia się nie może zdecydować;) Będzie 1.

    Niedziela

    Mecz prawdy dla Pasów. Jak wygrają, poczują luz i okaże się, że zrobili niemożliwe. Jak przegrają, wyjdzie na to, że cały misterny plan poszedł w pis-doo… Z kolei dla Arki ostatnia szansa na to, aby zrobić krok w stronę utrzymania. W meczach o wszystko stać może się wszystko, ale Cracovia na wyjazdach zdobyła trzy punkty… Cuda się będą dziać, ale postawiona pod ścianą Arka nie ma alternatywy – musi wygrać. Dlatego 1.

    Śląsk vs Korona – znowu sprawa dość prosta. Śląsk jest pewny, że ma magiczny amulet, a Korona wierzy, że wszystko wraca do normy. Dlatego będzie remis.

    Plan kolejki:

    20:00 Gornik Zabrze ? – ? Lechia Gdansk typ: 1
    20:00 Wisla Krakow ? – ? Belchatow typ: 1

    14:45 Polonia Bytom ? – ? Polonia Warsaw typ: X
    15:45 Lech Poznan ? – ? Legia Warsaw typ: 2
    17:00 Widzew Lodz ? – ? Ruch Chorzow typ: 1
    19:15 Zaglebie Lubin ? – ? Jagiellonia Bialystok typ: 1

    14:45 Arka Gdynia ? – ? Cracovia Krakow typ:1
    17:15 Slask Wroclaw ? – ? Korona Kielce typ:X

    Za typy odpowiedzialności nie biorę;) Przy tych wynikach, za każdą postawioną złotówkę można zgarnąć 1325 – nie zachęcam, ale jak ktoś się zdecyduje i wygra, niech się (w drobnym stopniu) podzieli wygraną 😛

  • (nie)Pewne typy na 14. kolejkę Ekstraklasy…

    Koncepcja jakiś czas temu zaniechana, niemal porzucona, ale jednak jeszcze żywa. Ponieważ jednak Ekstraklasa to byt nieprzewidywalny, a próba wytypowania w niej wyników to zabawa tylko dla straceńców, pozwalam sobie na przedstawienie tego, co w mojej szklanej kuli wypatrzyłem. Wraz z nieudolnym – rzecz jasna – uzasadnieniem…

    PIĄTEK

    20:00 Legia – Arka; Mój typ: 1
    Arka na wyjazdach nie zdobywa bramek, nie zdobywa punktów, a Legia nie będzie przecież obrywać od każdego. Co prawda oberwała od Wisły, ale to raczej na własne życzenie.  Tu nie ma wiele miejsca na kombinowanie, Arka niestety (dla Gdynian) w stolicy polegnie. Ale oni i tak są chyba nastawieni na zdobywanie punktów w domu.

    20:00 Górnik – Korona; Mój typ: 1
    Górnik to drużyna nieprzewidywalna. Potrafi wygrać z Wisła i przegrać wysoko ze Śląskiem. Bywa wiceliderem, a potem zbiera łomot w Gdańsku. Potrafi wygrywać do 88. minuty a potem dostać złoty strzał między oczy. Korona? Chyba jednak troszkę niespodziewanie jest tak wysoko. Nie zdziwiłbym się, gdyby była w pierwszej szóstce, ale 2.gie miejsce… Nieco na wyrost. W Zabrzu będzie się działo, ale Górnicy nie lubią tracić punktów seriami i dlatego stawiam na nich.

    SOBOTA

    14:45 Śląsk – Ruch; Mój typ: 1

    Śląsk odbił się od dna, Orest znowu robi magię. I ta magia trwać będzie zwłaszcza w bojach z chimerycznym Ruchem.  Tym bardziej, że Ruch na wyjazdach generalnie (cztery z siedmiu) przegrywa. I tak też będzie tym razem.

    16:00 Lechia – Widzew; Mój typ: 1
    No taaak… Chociaż nie;P Znowu raczej prosto. Chyba mimo wszystko nie cenię przesadnie Czesuawa (już wolę, gdy Czesuaw Śpiewa) i dlatego bliżej mi do stawiania na Kafarskiego. Co prawda, Widzew ma argumenta w postaci chociażby Robaka, ale Lechia ma niezły sezon, niezłą drużynę i już jest okrzepłym ligowcem, który ma aspiracje, a nie ma ochoty na tracenie punktów z beniaminkami. Górnik wyjechał z piątką, Widzew tego raczej nie przebije, ale na zwycięstwo bym raczej nie liczył. No chyba że Czesuaw zastosuje jakiś magiczny diament w środku pola…

    17:00 Lech – Polonia B.; Mój typ: X
    Ale jak to? Przecież Lech się odbija, odradza i walczy! Aha… A Polonia gromadzi punkty. Z drugiej strony, Lech u siebie nie obrywa… Ale najprawdopodobniej Polonię zlekceważy. Poza tym, jak już przejedziemy Bytomian (mogą myśleć Poznaniacy) będziemy mogli na poważnie myśleć o poważnych bojach z poważnymi drużynami… A Polonia gromadzi punkty. I jeden punkt może uciułać.

    19:15 Jagiellonia – Cracovia; Mój typ: 1
    Już? Pośmialiśmy się? Pożartowaliśmy? Dostrzegliśmy wielką formę Pasów? Genialny bramkarz, cudowna obrona, niepowtarzalny środek pola i diabelnie skuteczny atak. No… To sprawę załatwi Frankowski z Grosickim. I tyle.

    NIEDZIELA

    14:45 Wisła – Zagłębie; Mój typ: 1
    Wisła to (podobnie jak Legia i Lech w tym sezonie) bardzo dziwna drużyna. Ale buduje sobie serię. Wygrali z Cracovią, wygrali z Legią więc przecież nie po to, by się położyć na Zagłębiu… I tak, każda seria się kiedyś kończy, ale niekoniecznie Wiśle i niekoniecznie w niedzielę. Zagłębie z wyjazdów dotychczas przywiozło 4 punkty. Na piąty, ani tym bardziej 7dmy się nie zanosi. Poza tym, kto wie, może Brożek wciąż jest w aurze powołania?

    17:15 GKS Bełchatów – Polonia W; Mój typ: X
    Typuję remis, choć od razu zaznaczam, że to wynik dla tych którzy nie potrafią, z tymi co nie umią. Tych którzy nie chcą, z tymi, którym nie wychodzi. Tych co nie mają szczęścia, z tymi co mają pecha. Z tymi co zmienili pół składu z tymi, co mają Wojciechowskiego. Proste, c’nie?

    Gdyby zaryzykować i postawić na powyższy zestaw wyników 1 złotówkę w kombinacji, to wygrać można 340 złotych. Ale znacznie bezpieczniej kupić za tę złotówkę precla i go zjeść. Bo lepszy precel w garści, niż kupon u buka…

  • Pierwszy sprawdzian Henryka Kasperczaka

    Trener, który 15 marca objął Wisłę Kraków był dla kibiców i obserwatorów najpierw wielkim zaskoczeniem, a potem wielką niewiadomą. Zaskoczył wszystkich, w końcu nikt się nie spodziewał, że Henry, który z Wisłą rozchodził się w wielkich bólach, wróci na Reymonta i obejmie I drużynę. Ale też nie jest to ten sam trener, który w 2002 ogrywał Parmę i Schalke, ani trener który w 2004 roku opuszczał Białą Gwiazdę pozostawiając ją w zimie z wielopunktową przewagą nad rywalami. Obecny Henryk Kasperczak to wielka niewiadoma, przygnieciona przede wszystkim wynikiem osiągniętym rok temu z zabrzańskim Górnikiem.

    Jaki więc jest nowy Kasperczak? Najbliższy mecz będzie pierwszą szansą na znalezienie odpowiedzi. To pierwszy poważny mecz Wisły z nowym starym trenerem. Wszystkie ważne starcia tego sezonu Wisła przegrywała – i Levadia, i Lech, i Cracovia, i Legia i znowu Lech. Podobnie było w poprzednim, gdzie większość kluczowych spotkań kończyło się goryczą – przedwczesne pożegnanie z europejskimi pucharami, porażki z Legią (superpuchar), z Legią w lidze, z Lechem w pucharze i w lidze. Czy tym razem będzie inaczej? Czy może być inaczej?

    Może. Pod jednym warunkiem – że Wisła zagra inaczej, niż we wszystkich dotychczasowych kluczowych spotkaniach. Nie wyjdzie na mecz, z założeniem – jakoś to będzie, coś wymyślimy. Nie da się zaskoczyć przeciwnikowi. Wyjdzie i zawalczy o punkty, o zwycięstwo, o dominację. Nie musi bez opamiętania rzucić się na Kolejorza, ale musi w tym meczu narzucić swój styl gry. Musi dominować przez całe spotkanie, a nie przez pierwszy lub ostatni kwadrans. Musi pokazać, że liderem jest nie z przypadku i w konsekwencji głupich strat punktów przez rywali, ale z powodu umiejętności i klasy własnej. Aby zostać mistrzem, Wisła musi pokazać, że potrafi wygrywać również ważne mecze, a sobota jest do tego pierwszą i najlepszą okazją.

    Okazją również dla Henryka Kasperczaka, który potrzebuje tego zwycięstwa, aby zamknąć usta niedowiarkom i sceptykom. Kasperczaka, który musi pokazać, gdzie leży kluczowa różnica między jego Wisłą, a Wisłą Macieja Skorży. Kasperczak musi pokazać, że prowadzony przez niego zespół znów może być nieobliczalny, nieprzewidywalny i zwycięski. Że krakowski mikroklimat służy mu lepiej niż śląski, a wpadki z ostatnich lat były jedynie czasową obniżką formy, a nie trwałą tendencją spadkową.

    Łatwo nie będzie. Niezależnie od klasy rywala, Wisła boryka się z własnymi problemami. Z dziurą w obronie, z poszukującym formy Sobolewskim, z nieskutecznym Brożkiem (nie traktujmy tego, co pokazał w ostatnim meczu jako przełamanie, a raczej jako podstawę do luzu psychicznego, który na przełamanie może pozwolić). Z zagubionym Jirsakiem, nie pokazującym pełni swoich możliwości Łobodzińskim, z szalonym Małeckim. Tylko że… większość z wymienionych ma na swoim koncie co najmniej dwa tytuły mistrzowskie, większość to reprezentanci Polski… a to zobowiązuje. Po prostu zamiast szukać problemów, trener musi znaleźć rozwiązania. Od tego przecież jest. I zobaczymy, czy nieplanowana, blisko dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach została dobrze wykorzystana. Czy była czasem potrzebnym do lepszego poznania i poukładania drużyny. Jeśli właśnie było, Henry udowodni, że stary człowiek wciąż może. W przeciwnym razie, niewygodnych pytań może być z każdym dniem więcej.

    I wreszcie ostatnim zmartwieniem Białej Gwiazdy jest to, że jedyne czego potrzebuje Lech aby w sobotę być trudnym rywalem, to grać swoje…

  • Koszmar z ulicy Reymonta

    Gdyby parę lat temu zapytać kibica Wisły, czy wyobraża sobie jesień, w której jego ukochany klub nie rozgrywa meczu na swoim stadionie, w okienku transferowym nie sprowadza żadnego wartościowego piłkarza, z pucharów europejskich odpada zanim zakończą się rundy eliminacyjne, a do reprezentacji powoływanych jest jeden, góra dwóch piłkarzy z pod Wawelu, wyśmiałby nas. Gdyby dodać to tego wiosnę, którą Wisła zaczyna bez formy, bez bramek za to w goryczy porażek, będących konsekwencją nieudolnej gry drużyny – zrobiłby wielkie zdziwione oczy. Dodajmy jeszcze pikanterii, obnażmy wszystkie bolączki krakowskiego klubu – zabierzmy sponsora, marketingowców (choć w przypadku Wisły dotychczas każdy o nich słyszał ale ich działania nikt nie mógł wykazać) i prezesa. W ich miejsce dodajmy chaos organizacyjny, zamknięte przed kibicami trybuny i plagę kontuzji, których nikt nie mógł przewidzieć ani im zapobiec. Kilka lat temu taki obraz byłby skwitowany politowaniem – takie rzeczy mogą sie dziać w Szczecinie, Łodzi, Piotrkowie, ale nie u nas. Dziś także w Krakowie ta wizja to rzeczywistość.

    Kibice Wisły nie wiedzą już chyba, czy oglądając swoją drużynę doznają cierpienia bezsilnego frustrata, który chciałby coś zmienić, a nic zrobić nie może. Z niesmakiem obserwują grę swoich nieco wyblakłych po zimie gwiazd, które bez żadnego pomysłu kopią szmaciankę gdzieś tam przed siebie, byle dalej, byle jak. Obsewrują bezradnego trenera, który nie może skłonić swoich podopiecznych do szturmowych ataków, kiedy tego wymaga sytuacja i kiedy jest jeszcze do tego czas. Oglądają drużynę, która traci bramki, jakie jeszcze kilka miesięcy temu nie miałyby prawa się przydarzyć. Kibice rywali nie czują też satysfakcji z porażek wciaż jeszcze obecnego Mistrza Polski, bo jakaż frajda z „bić mistrza”, kiedy ów mistrz się słania na nogach a wyprowadzane przez niego ciosy sprawiają wrażenie nieudolnego polowania na muchy i taką też drzemie w nich siła.

    Tak słaba Wisła to nie tylko problem Cupiała, Skorży i spółki. To także problem całej ligi, która traci drużynę nie tak dawno jeszcze eksportową. Drużynę, która była magnesem przyciągającym kibiców na stadiony i przed telewizory. Drużynę, która sprawiała, że innym chciało się chcieć. Rywala, którego trzeba się było bać, rywala, który wymagał od przeciwników więcej, niż cała reszta ligowych szaraków. Ekstraklasa nie będzie silna, gdy w każdym sezonie będziemy mieli tylko jedną drużynę która potrafi grać w piłkę. Bycie najlepszym w Polsce to za mało, by czuć satysfakcję. Jak pokazuje przykład Wisły, nawet wieloletnia dominacja w naszej lidze nie gwarantuje ani rozwoju, ani stabilizacji, ani przyzwoitych występów w Europie.

    W Bełchatowie Wisła zagrała słabo. W Krakowie, nawet jeszcze słabiej. Co gorsza, Wisła nie wierzyła w zwycięstwo. Zanim straciła bramkę, gnębiła i – co ważne – ośmieszała rywala akcjami przeprowadzanymi lewą stroną. Raz po raz tworzyła zagrożenie, które mogło i powinno zakończyć się golem. Po stracie bramki tak bardzo chciała szybko przenieść grę w pole karne, że do znudzenia próbowała dalekich wrzutek, a te były wodą na młyn defensywy Arki. Im dalej w las, tym było gorzej. Do wyrównania a nawet wygrania meczu było kilkadziesiąt minut. I co? I nic. Zamiast grać w piłkę, Wisła nie robiła nic. Nie było pomysłu, nie było dokładności, a co za tym idzie, nie było okazji do zdobycia bramki. Nie było niczego. Dość powiedzieć, że najskładniejszą bodaj akcją II połowy była kontra wyprowadzona przez piłkarzy Dariusza Pasieki na 10 minut przed końcem meczu…

    Nie chce mi się wierzyć, że złożona z dobrych lub bardzo dobrych piłkarzy drużyna, która poprzednią rundę kończyła z pięciopunktową przewagą, prowadzona w okresie przygotowawczym przez doświadczony sztab szkoleniowy, z dnia na dzień straciła umiejętność gry w piłkę. „Na farcie” można wygrać mecz lub dwa, ale nie zdobyć dwa mistrzowskie tytuły z rzędu. Jak na razie, to nie rywale pokonali Białą Gwiazdę. To Wisła przegrała swoje mecze, ale to nie oznacza, że przegrała rundę. Wciąż jeszcze najważniejsze mecze przed nią. Zapas zgromadzony w jesieni okazał się poduszką bezpieczeństwa, kołem ratunkowym, z którego czasem trzeba skorzystać. Wisła doszła do ściany, na której może polec, lub od której może się odbić. To nie jest czas na panikę – to jest czas, na pokazanie charakteru. Teraz trzeba uspokoić oddech, wziąć się w garść, zagryźć zęby i zacząć grać swoje. Do znudzenia, do bólu. Trzeba się obudzić, aby ten koszmar nie powtarzał się więcej. Okazja do pobudki za tydzień.

    Tekst zostanie opublikowany na 11.pl

  • 18. kolejka Ekstraklasy to kolejka zwycięzców

    Długo czekaliśmy, długo ostrzyliśmy sobie ząbki i oto jest. Ekstraklasa wraca do gry, piłkarze wracają na boiska, kibice na trybuny, transmisje do dekoderów. Zapowiada się uczta dla fanów futbolu, tym smaczniejsza, że jak już nadmieniłem, oczekiwana. Przed pierwszą kolejką, każdy wierzy w wygraną, każdy jest pewien swoich trzech punktów. W końcu wszystko i tak zweryfikuje dopiero boisko, rywal mógł się jeszcze do rozgrywek nie przygotować, a nam wszystko się może udać. Do tegośmy się przecież przygotowywali.

    Odra musi wygrać. Nie po to ściągnęła 13 zawodników, nie po to obiecała wysokie premie aby dać plamę w pierwszym meczu 2010. roku. O nie, co to, to nie.

    Lechia musi wygrać. Przecież to będzie tylko potwierdzenie formy, którą Lechia pokazała na wiosnę. Zresztą Lechia w okresie przygotowawczym utarła nosa sparingpartnerom.. co prawda to może świadczyć też o klasie rywali, ale na Odrę musi wystarczyć. Po prostu musi.

    Cracovia musi wygrać. No przecież wracają do Krakowa, i co z tego że na Hutnik. Poza tym, dobry początek rundy sprawia, że łatwiej się gra. W jesieni trzeba było dużo czasu, żeby wydostać się ze strefy spadkowej, więc teraz trzeba sobie zapewnić kilka spokojnych dni. Poza tym, jak wiadomo Legia zwykle nie potrafi dobrze wejść w rundę…

    Legia musi wygrać. Po pierwsze aby zadać kłam tezie, że Wojskowi nie potrafią dobrze wejść w rundę. Po drugie dlatego, że mają pięć punktów straty do Wisły, i aby ten dystans zmniejszać, trzeba wygrywać. Co więcej, muszą pokazać, że nie tylko Chinyama może dla (L) bramki strzelać. A Mucha przecież tak łatwo goli nie puszcza.

    Korona musi wygrać. Ostatnio na inaugurację rozgromiła Polonię i wszyscy byli dumni. Wszyscy pamiętają to uczucie i chcą je sobie odświeżyć. Co więcej, będą chcieli pokazać, że ustabilizowali formę, z którą na jesieni było różnie. No i grają u siebie.

    Jagiellonia musi wygrać, bo w końcu wypadałoby wygrać na wyjeździe. Nowy rok, nowa runda – idealne warunki do rozpoczęcia nowych zasad. Poza tym, muszą wygrać, aby złapać pewien dystans nad miejscami zarezerwowanymi dla spadkowiczów. No i mają luz psychiczny po tym, jak wygrzebali się z – 10 punktów, które wisiały nad nimi od sierpnia do grudnia.

    GKS musi wygrać. Będą chcieli się odegrać za końcówkę sezonu 2007, gdzie Wisła odebrała im nadzieję na mistrzostwo. I nic tak nie cieszy, jak utrącenie korony faworyta. No i drużyna Ulatowskiego będzie chciała pokazać, że trochę gorsza końcóweczka poprzedniej rundy, to był tylko wypadek przy pracy i Bełchatowian stać na kolejną serię zwycięstw.

    Wisła musi wygrać. No nie ukrywajmy, po prostu musi. Chociażby dlatego, że rywalom (Legia, Lech, Ruch) łatwiej jest gonić – mają większą motywacja, niż Wiśle uciekać. Głupio sie potknąć w blokach, znacznie lepiej jest pokazać już na pierwszych metrach, że cała reszta stawki nie ma czego szukać w tym biegu. Ponadto, piłkarze mogą chcieć udowodnić, że wszystkie publikacje prasowe głoszące, że koniec Wisły jest blisko, są wyssane z palca. Inna sprawa, że każda porażka przybliży ów koniec nieubłagalnie.

    Polonia Bytom musi wygrać. 7me miejsce w lidze zobowiązuje. Poza tym, wszyscy patrzą na polonistów z przymrużeniem oka i przez palce, więc najwyższy czas zmusić tych wszystkich do tego, by przecierali oczy ze zdumienia.

    Śląsk Wrocław musi wygrać. Trener Tarasiewicz chyba przełknął już to, że nie został selekcjonerem i ma teraz całą rundę by dobitnie wykazać, że to był błąd. Poza tym, Śląskowi, tak jak Jagielloni, potrzebne są punkty zdobyte na wyjeździe. Na przełamanie, na dobry początek rewanżu. Na pochybel!

    Arka musi wygrać. W końcu z jakiegoś powodu zmieniali murawę, w końcu w zeszłej rundzie zaczęli już nawet całkiem fajnie grać, więc teraz trzeba pokazać, że efektywność idzie ramię w ramię z efektownością. Poza tym nic tak nie motywuje jak oddech grupy spadkowej.

    Ruch musi wygrać, bo inczej okaże się, że to co wygrali w jesieni to był tylko fart, łut szczęścia i przypadek. Co prawda Niedzielanowi może się już tak bardzo nie chcieć, chociaż może wciąż kusi go tytuł najlepszego strzelca. No i głupio by było już w pierwszym meczu stracić dystans do czołówki, a tym samym stracić perspektywę gry w pucharach. Nie. Trzeba zagryźć zęby i wygrać.

    Zagłębie musi wygrać, bo jak nie wygra, to się okaże, że wyniki zrobił tylko Smuda, a kto grał nie ma żadnego znaczenia. I nawet jeśli do dobry prognostyk dla reprezentacji, to szefostwu KGHM’u może to nie wystarczyć. Cała zima na miejscu spadkowym daje do myślenia. Zobaczymy, co wymyślił Bajor i Spółka.

    Piast musi wygrać, bo z kim mają wygrać, jeśli nie z drużyną, która okupuje 15. miejsce. Chyba tylko z drużyną, która zajmuje 16. miejsce. Poza tym, o Piaście mówi się mało, a jak głosi rosyjskie powiedzienie – ciszej jedziesz, dalej będziesz. To takie proste.

    Polonia Warszawa musi wygrać. Bo nowy trener, bo sparingi pokazały, że się da, bo nie można zaliczyć takiej wtopy jak w 1. kolejce. Bo Prezesowi marzy się marsz w górę tabeli, a bez zwycięstw tego sobie wyobrazić nie można. Bo jak Prezes jest zły, to nie płaci, a jak nie płaci, to nie jest zapłacone.

    Lech musi wygrać, bo Lech jest skazany na Mistrza. Co prawda na razie ma 8 punktów straty do Wisły i 5 do Legii, co oznacza że musi wygrać 3 mecze więcej niż rywale aby wdrapać się na ekstraklasowy tron. Podobno w Poznaniu wszystko jest już gotowe. Są podstawy, są plany, są perspektywy, jest rozwój. Brakuje tylko tytułu, a jak napisał J.R.R. Tolkien – każda wielka przygoda zaczyna się od pierwszego kroku.

    A na koniec drobna uwaga dla wszystkich grających. Aby wygrać mógł ktoś, ktoś przegrać musi. To tyczy się Olimpijczyków (sorry Adam, sorry Justyna), to tyczy się także piłkarzy. Co prawda można też zremisować, ale nie po to czekaliśmy blisko trzy miesiące, aby teraz zadowolić się remisami.

  • Jak się (nie) nauczyć typować – lekcja V

    Dzisiejszy wpis, jakże by inaczej, nosi wielce błyskotliwy podtytuł – ta ostatnia niedziela. Dlaczego taki? Z prostego powodu, po prostu wszystko co dobre kiedyś się kończy. Na szczęście, nie tylko to co dobre ma swój koniec, więc i runda jesienna ma się zakończyć właśnie w najbliższą niedzielę. Tak, tak… jeszcze trzy dni i nasi piłkarze pojadą na urlopy, a trenerzy będą mieli dwa miesiące czasu na to, by poprawić wszystkie bolączki. Będą mogli namieszać w składzie, przygotować nowe zagrania i… nowe wymówki. Po 10 tygodniach przerwy piłkarze nie mogą przecież być w rytmie meczowym, nie mogą być od razu w formie, nie mogą zachwycać.. a że runda wiosenna skończy się zanim się tak naprawdę zacznie… cóż… nie możemy brać przecież za wszystko odpowiedzialności… Wracając jednak do tego co tu i teraz…

    Piątek:
    17:45 Piast – Ruch… zaczynamy z wysokiego Ce… Ruch powinien być podrażniony tym, że przegrywa wszystkie ważne mecze. Ruch powinien być zdeterminowany by jakimś miłym akcentem zakończyć rok 2009, bo jeśli przegra, to zamiast wspomnienia świetnej rundy będą mieli nosy spuszczone na kwintę bo co można było zawalić – zawalili… Z kolei Piast… oni chyba chcą już tylko dotrwać do końca rundy. Nad horyzontem pojawiły się czarne chmury, które nie wróżą dobrze przyszłości klubu, a to nigdy nie sprzyja.. Mój typ – Ruch

    20:00  Wisła – Zagłębie heh.. Wisła jest jak na razie jedyną drużyną, która w jakimś stopniu jest przewidywalna. Przegra każdy mecz o stawkę, całą resztę wygra bez wielkich trudności. Zagłębie – cóż, panie Selekcjonerze, chyba już czas, na przypomnienie sobie goryczy porażki. Niestety.. Zagłębie mając w pamięci 0:4 z początki sezonu, będzie walczyć o remis. A gra na remis w tym przypadku nie jest bezpieczna. Wisła chce mieć spokojną zimę, dlatego też mój typ – Wisła

    Sobota
    14:45  Lechia – Cracovia – dobrze radząca sobie Lechia z naszym przyszłym reprezentantem w Lidze Mistrzów.. Tak sobie myślę, że jeśli Pasy mają być naszym następnym reprezentantem w LM, to naprawdę długo na ten awans poczekamy… Co najmniej kilka dekad.. do tego czasu mogą rozwiązać Champions League… Co do Lechii mam jedną wątpliwość. Tycią, maleńką, w zasadzie mało znaczącą – dwa tygodnie przerwy od ostatniego meczu. To jest dużo.. Ale z drugiej strony… może przystąpią zrelaksowani do będącej na fali Cracovii… tym bardziej, że każda fala – tak jak każda seria się kiedyś załamuje, o czym najlepiej wiedzą nad morzem. Panie Prezesie – Wisła będzie miała mniej do doganiania, bo z pomorza wracacie bez punktu – mój typ – Lechia

    16:15  Lech – Korona –  ojej…od jakiegoś czasu, Koroniarzom lepiej wychodzi zmiana szkoleniowca niż zmiana stylu gry. Z kolei Lech (ależ mi wyszła kolejarska gra słów… ) jedzie od przystanku do przystanku. We Wronkach gra im się lepiej, na wyjazdach nieco gorzej… U siebie raczej nie zwykli przegrywać, a jeśli chcą zachować szanse na walkę o tytuł w przyszłym roku, muszą wygrać. Wniosek – mój typ Lech

    17:00  Polonia B. – Odra… Jak by to ująć.. mam dylemat. Odra gra straszny piach.. Ostatnio chwycili dwie czerwone i pozostają czerwoną latarnią ligi. I choć gotowi są oddać pieniądze, a zarząd gotowy jest im tych pieniędzy nie płacić, wszystko wskazuje na to, że tak pozostanie. Polonia… U siebie zatrzymała Lecha, zatrzymali Jagę, na wyjeździe nie podłożyli się GKSowi.. trudny wybór.. Mimo wszystko, chyba jednak wytypuje Polonię B.

    19:15  Śląsk – Polonia W. – Chciałoby się powiedzieć, że nowy trener Polonii kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, ale on kroczy od remisu do zwycięstwa do remisu. Jeśli to sinusoida, to teraz czas na porażkę. Jeśli to jakiś ciąg, to raczej zwycięstwo… ale… Śląsk po tym co pokazał w meczu z Cracovią, powinien być zdeterminowany, aby pokazać coś więcej w meczu z Polonią i to coś więcej powinno być dobrym prognostykiem. Poza tym Bakero musi mieć temat do przemyśleń na długie zimowe wieczory i dlatego właśnie punkty zostaną we Wrocławiu… (pytanie czy zostanie tam też jakiś sędzia.. albo piłkarz.. albo inny jeszcze ktoś).

    Niedziela
    14:45  Jagiellonia – GKS, Jagiellonii w Białymstoku nie jest groźny nikt. Tym bardziej, że zima się zbliża i będzie cokolwiek chłodno, a oni mogą być do takich warunków lepiej przygotowani. Po drugie, GKS to taka maszynka co postanowiła kolekcjonować zwycięstwa i punkty i postanowiła nie tracić bramek, aż ktoś powiedział że teraz to on nie zapłaci, że zapłaci jak będzie miał, jakoś za tydzień, miesiąc, a tak właściwie to na koniec rundy. Bardzo sprytnie powiedział i zupełnie nie zaskakuje mnie reakcja piłkarzy. Jakby chciało się mniej.. albo tylko udawało się mniej. I dlatego właśnie, mój typ na ten mecz to… Remis. Nie może być tak, że wszystkie mecze wygrają gospodarze, nie?

    14:45  Legia – Arka… No i byłby zgryz, ale go nie ma;) Legia u siebie nie przegrywa, a ostatnio choć nie zachwyca punkty gromadzi. Poza tym, trener Urban zapewne chce się pożegnać z klasą z Łazienkowską (pragnę zaznaczyć, że nie precyzuję czy chodzi mi o pożegnanie z rokiem 2009 czy z posadą… ) i punkty mu się przydadzą. Z kolei Arka to wciąż nie jest drużyna, która może na Ł3 powalczyć o komplet, albo chociaż o jeden punkt… Mój typ: Legia

    Oczywiście, żadnej odpowiedzialności za wyżej wystawione typy, nie biorę;)

    aaa… byłbym zapomniał. Czas na jakiś muzyczny element całej zabawy… Miała być ta ostatnia niedziela.. ale że pojawiła się kwinta, niech będzie Kwinto…

  • 669 minut

    Czy ponad 7 godzin to dużo czy mało czasu? To zależy… Zgodnie z dowcipem, to ile trwa jedna minuta zależy od tego, po której stronie drzwi od toalety się znajdujesz… I pamiętajmy, tu jest mowa o jednej tylko minucie. Łukasz Sapela nie puścił gola od tytułowych 669 minut…

    Zresztą to nie pierwsza wielka seria Łukasza Sapeli. W 2006 roku zanotował passę 10 godzin bez wpuszczenia piłki do bramki GKSu, a teraz ten wynik śrubuje. Co jeszcze ciekawsze, akurat ten golkiper jest jedynym, który w XXI wieku łapie się do czołówki polskich bramkarzy rekordzistów. Trzy lata temu „wskoczył” na jedenaste miejsce w rankingu, w tym momencie załapał się już 5 lokat wyżej, a jeśli wytrwa kolejnych 360 sekund będzie w „Top 5”. Nigdzie nie widać też innego zawodnika, który w najbliższym czasie miałby go z tego miejsca zepchnąć.

    Swoją drogą, GKS Bełchatów to drużyna, która w chwili obecnej powinna być postrachem całej ligi. Właśnie GKS a nie Legia, Lech czy Wisła. To oni nie stracili punktów w ostatnich 7 meczach, a dzięki postawie Sapeli i całej defensywy, nie stracili nawet bramki. To właśnie GKS po słabym początku od 26 września maszeruje w górę tabeli bez najmniejszych oznak zadyszki.

    Złośliwi powiedzą, że Bełchatowianie dotychczas nie mieli trudnego rywala. Kolejno rabowali przecież z punktów Koronę, Śląska, Polonię Warszawa, Cracovię, Arkę i Lechię, więc dopiero w meczu z kimś z czołówki będą musili pokazać, co tak naprawdę reprezentują. Tylko że ta czołówka w chwili obecnej nie ma czym straszyć. Najbliższy rywal – Legia – będzie zmęczony środowym 120 minutowym pojedynkiem pucharowym. Chociaż nawet gdyby Warszawiacy byli świeżutcy jak właśnie upieczone bułeczki, to tak naprawdę Wojskowych nie trzeba się bać. Co więcej – bać się nie wolno, trzeba przełamać strach i nawiązać walkę. I wygrać, co w tym sezonie potrafiły już i Odra i Jagiellonia.

    GKSowi zdecydowanie służy cisza. W cieniu „wielkich” naszej ligi, robią swoje. Zarząd, który przetrwał nieprzyjemny start rozgrywek teraz zbiera znakomite plony i cieszy oczy grą swoich zawodników. Trenerowi Ulatowskiemu służy rozbrat z reprezentacją, wreszcie pracuje na swoje nazwisko, a nie jest tylko asystentem wielkiego Leo. No i ma w bramce Sapelę, co piłce się nie kłania.

    Tekst został także opublikowany na 11.pl

  • Liga bez emocji

    Wstęp. Chyba dopada mnie jesienna depresja. Jak inaczej mogę tłumaczyć fakt, że w dniu rozpoczęcia kolejki ligowej, zerkając na zestaw par, widząc kilka ciekawych piłkarsko rodzynków, odnoszę wrażenie, że będzie nudno? Niespodzianek nie będzie, wyjątkowych spotkań nie będzie, będzie za to szara ligowa rzeczywistość. Tylko pogoda sie nie chce dostosować…

    Piątek. Na dobry początek mamy derby Warszawy. Brzmi apetycznie, tylko co z tego, że brzmi… Polonia w tym sezonie to jedna z najsłabszych drużyn Ekstraklasy, która dwa razy więcej bramek traci, niż zdobywa. Z kolei Legia w 13 meczach zdobyła 19 bramek, czyli zazwyczaj wygrywa tylko jednym golem. To nie będzie wielki mecz, tym bardziej, że trener Bakero przede wszystkim nie będzie chciał przegrać w inauguracji, a nie podejrzewam, aby sprzedał Czarnym Koszulom patent na „Brasilianę w weekend”.

    Sobota. Lech gra z Ruchem. Gdyby to był Lech z zeszłego sezonu, byłoby co oglądać. Ale w obecnej sytuacji… Czysto teoretycznie zagra piąta i druga drużyna obecnego sezonu. Tylko że… Ruch już pokazał, że w starciach z mocniejszymi traci cały swój animusz, a Lech, cóż.. od dawna nie może znaleźć formy. Może to Wronki mu nie służą…

    Niedziela. Zaczęliśmy derbami i derbami skończymy. Wisła podejmie Cracovię. Ponieważ to derby Krakowa, mecz zostanie rozegrany w Sosnowcu. Wisłę i Cracovię dzieli dokładnie taka sama liczba miejsc w tabeli, co Legię z Polonią – dwanaście. Czy to coś znaczy? Absolutnie nie, przecież od zawsze wiadome jest, że derby to derby. Co prawda w zespołach rzadko kiedy grają zawodnicy związani z danym miastem, no ale skoro się coś mówi, to coś na rzeczy musi być. W Sosnowcu raczej nie spodziewam się fajerwerków, Wisła jest osłabiona i przetrzebiona kontuzjami. Cracovia… dość powiedzieć, że najmocniejszym punktem  w tej drużynie jest trener.

    Podsumowanie. W najbliższej kolejce, ważniejsze od wyników poszczególnych spotkań, będzie rywalizacja między trzema pierwszymi zespołami ligi. Wisła zapewne udowodni, że w spotkaniach ze słabszymi radzi sobie poprawnie, Ruch pokaże, że w starciu z mocnym rywalem nawet remis może cieszyć, a Legia… hmm… Legia albo głupio straci punkty, albo pokaże trenerowi Bakero, że Polacy nie gęsi i swój futbol znają.

    PS. Na zakończenie nie umiem się powstrzymać od zacytowania oświadczenia, jakie zostało przesłane przez nową panią rzecznik PZPN. W sprawie oskarżeń wysuniętych pod adresem Michała Listkiewicza, PZPN oświadcza:

    Obradujący  dziś Zarząd PZPN przyjął do wiadomości powyższą informację, wyrażając nadzieję, że organy wymiaru sprawiedliwości sprawnie i wnikliwie  przeprowadzą śledztwo, które zakończone zostanie podjęciem merytorycznej decyzji.

    Odnoszę wrażenie, że z panią rzecznik to my się nudzić nie będziemy.