2 - tyle minut czytania

W Krakowie, ponieważ żyjemy w Małopolsce, mamy kilka kopców. Wszystkie one są po to, aby kogoś upamiętnić, aby komuś oddać cześć, ale również po to, aby móc patrzeć na innych z góry. Mała rzecz, a cieszy;) Kopce były, są i będą, dlaczego więc akurat teraz czas na Piłsudskiego? Otóż… Spadł śnieg. Niby nic, a wiele zmienia. Ponieważ takie zimowe dni jak miniony weekend w Krakowie zdarzają się rzadko, postanowiłem spróbować zmierzyć się z zimą.

Dla wszystkich niedowiarków, śnieg z bliska. Naprawdę z bliska;)

Ponieważ na spacer nie szedłem sam, okazało się, że w koledze drzemie nadmiar energii. Uderzenie świeżego powietrza i nadmiaru bieli zaowocowało istnym szaleństwem. Biegał, skakał, fikał koziołki.. chyba nawet serenadę śpiewał…

(Tu na usta ciśnie mi się pierwsza – potem będzie więcej – krytyczna uwaga: obiektyw wymaga czyszczenia. Część z tych plamek zupełnie zbędna.. całkowicie niepotrzebna.. lufa dla fotografa za brak przygotowania.)

Wreszcie… nie ma chyba nic piękniejszego, jak zimowe słońce… zerknijcie:

Mam nadzieję, że choć części z Was, zrobiło się zimno. Choć ciut;) Najprzyjemniejsze w spacerze było chyba to, że pod nogami wciąż skrzypiał śnieg. Przy każdym kroku – skrzyp, skrzyp, skrzyp. Idąc po lesie – skrzyp, skrzyp, skrzyp, wchodząc na kopiec – skrzyp, skrzyp, skrzyp, wracając do domu – skrzyp, skrzyp, skrzyp.. Nawet buty w takim śniegu wyglądają inaczej:

W tym śniegu nawet im do twarzy… wyglądają zupełnie inaczej, niż w miejskiech solno-błotno-śniegopodobnej brei… Aż chce się chodzić.. a niektórym, chce się fikać koziołki.

A teraz czas na odrobinę ekspiacji i samokrytyki. Nie umiem. Co gorsza,  widzę, wiem i czuję, że coraz gorsze zdjęcia robię.. Coraz więcej złości we mnie, że nie potrafię znaleźć fajnego kadru, dobrego ujęcia, ładnych kolorów… Szukam, ale nie znajduję.. kombinuję jak koń pod górę (a może kopiec) i nic.. nie wychodzi. Złość narasta, gdy zdjęcia obrabiam.. Obrazek, który chciałem uchwycić, bo miał „coś” wychodzi… blado, kiepsko, paskudnie i nieciekawie. I nie dlatego, że taki właśnie jest, a dlatego, że nie zdołałem tego „czegoś” uchwycić… Frustrujące… zwłaszcza, że gdy patrzę, czuję… gdy pstrykam – całą duszę trafia szlag… Dobry aparat, dobra zima, dobre warunki tylko zdjęcia do duszy…

W sumie, mogłem to napisać na samym początku…

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.