2 - tyle minut czytania

A jak Cię złapią? Nie złapią, nie płać. A jak Cię chwycą za rękę? Nie płać, to przecież nie Twoja ręka. A jeśli uznają że jednak trzeba? Nie płać, sprzeciwiaj się, odwołuj, krzycz. Rzucaj błotem, rzucaj łaciną, wierzgaj, ale nigdy, przenigdy powiadam Ci – nie płać…

Jeśli będziecie szukać w Google hasła „Sądowy nakaz zapłaty” to znaczna część wpisów i pytań sprowadza się do: Dostałem nakaz zapłaty, co mam teraz zrobić, jak go uniknąć. I na wielu forach rozpoczynają się dyskusje co zrobić, jak zrobić i w jaki sposób tego płacenia uniknąć. No tak, trzeba biednemu pomóc, przecież ktoś kto z takim nakazem występuje, to złodziej, hochsztapler i oszust, więc jak on śmie pieniędzy żądać…

Od Nakazu można się rzecz jasna odwołać – w końcu wszystko musi być zgodne z prawem. Więc wpiszmy „Sprzeciw do  sądowego nakazu spłaty” w tą popularną wyszukiwarkę. Na drugiej pozycji mamy propozycję Infora (taki wydawca mało znanej kiedyś Gazety Prawnej, a teraz Dziennika Gazeta Prawna”. I pod tym linkiem jest porada GP, która brzmi:

Wnieść sprzeciw powinno się w każdej sytuacji, przede wszystkim wówczas, gdy wymagane świadczenie nie jest zasadne. Wniesienie sprzeciwu spowoduje bowiem odwleczenie w czasie zapłaty wymaganej sumy. W sytuacji bowiem, gdy sprawa jest kierowana na normalną rozprawę, nie trzeba płacić kwoty, na którą opiewa nakaz. Ewentualny obowiązek zapłaty zostanie sformułowany w wyroku sądu I instancji. Od niekorzystnego wyroku można jeszcze odwołać się w drodze apelacji.

W każdej sytuacji. Niezależnie od tego, czy masz komuś coś zapłacić czy nie – sprzeciwiaj się. Zrób to w terminie, zrób to zgodnie z wymogami formalnymi i NIE PŁAĆ. Niech się martwi ten, któremu pieniądze jesteś winien. Wszak liczy się tylko ta kasa, którą masz we własnej kieszeni. A on? Niech się gryzie i spada na drzewo. Nie, lepiej – niech się sądzi.

W ramach anegdotki, usłyszane od jakiegoś wielkiego polskiego biznesmana czy dyrektora:

Kiedy przychodzi do płacenia zobowiązań zgodnych z podpisanymi umowami, musisz się zastanowić, czy bardziej Ci się opłaca zapłacić w terminie, czy nie płacić wcale, biorąc na siebie ryzyko kary.

I za każdym razem, kiedy sobie te słowa przypominam, łapię się na tym, że chciałbym takich ludzi z rynku eliminować profilaktycznie. Ale nie da się, trzeba się obwarowywać paragrafami. Co za naród, co za nacja…

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.