4 - tyle minut czytania

Chyba potrzebny jest wstępniak. Nie podobało mi się dzisiejsze zachowanie trenera Macieja Skorży. Nie podobało mi się, bo szkoleniowiec Mistrzów Polski pozwolił na to, by jego zachowaniem kierowały przede wszystkim emocje. Zamiast być najspokojniejszym z przedstawicieli Wisły, zachowywał się jak młokos, zapominając, że jego gesty, słowa i wulgaryzmy są słyszane przez zawodników i najprawdopodobniej siał zamieszanie we własnych szeregach. Zupełnie niepotrzebnie.

Nie interesuje mnie, czy dzisiejszy mecz Wisła wygrała, przegrała czy zremisowała. Mecz trwa 90. minut i wygrywa go ten, kto zdobywa więcej bramek. Nie liczą się okazje, szanse i strzały celne. Nie liczy się nawet pozostawione wrażenie, ani ilość wykonanych rzutów rożnych. Na końcu liczy się to, co wpadło do siatki. Wiśle nie wpadło nic – nie strzelając bramek, nie wygrywa się meczów (takie rzeczy potrafi tylko reprezentacja Słowacji).

Więc o co mi chodzi? W dniu dzisiejszym, w trakcie meczu Lech Poznań – Wisła Kraków, sędzia Borski uznał, że zachowanie trenera Macieja Skorży mu uwłacza i postanowił go odesłać na trybuny. Nie zamierzam tłumaczyć Skorży, bo sam zrobi to najlepiej, a tłumaczyć jest się z czego, bo materiały z CanalPlus pokazują, że kilka niewybrednych epitetów z jego ust padło. Nie po raz pierwszy zapewne i nie po raz ostatni. Nie pierwszy to wkurzony trener, nie ostatni. Z resztą trener Jacek Zieliński w tym samym meczu również w słowach nie wybrzydzał, no ale on mecz zakończył na ławce trenerskiej…

Trener Borski powiedział, że Trener Skorża powinien znać przepisy. Odnosił się do sytuacji kiedy trener przed rozpoczęciem II połowy zwlekał z opuszczeniem strefy sędziego technicznego. „Jeżeli w ciągu dwóch minut nie opuściłby strefy, zawody zostałyby przerwane. Tak mówią przepisy, nie miałbym wyjścia” – dodał Borski.

Nie mam pojęcia, w którym momencie sędzia wyrzucił Skorżę z ławki trenerskiej. Podejrzewam, że pan sędzia oparł się o Artykuł 5, punkt 36 mówiący o tym, że gra może zostać wstrzymana, jeżeli zawodnik wykluczony z gry (czerwona kartka) odmówi opuszczenia pola gry i nie opuści go w ciągu 2 minut od wydania decyzji.

Nie wiem czy gra może zostać wstrzymana przed jej rozpoczęciem, nie wiem czy trener to także zawodnik, skoro trenerowi nie można przyznać czerwonej kartki, nie wiem, czy trener Skorża rzeczywiście planował pikietowanie w strefie technicznej, ale moim zdaniem sędzia Borski powinien mniej gdybać, zwłaszcza, jeśli zarzuca komuś nieznajomość przepisów.

Arbiter uznał również, że Małecki nie był faulowany w 35. minucie w polu karnym, ponieważ jego upadek był następstwem męskiej gry… Nie mam pojęcia czy arbiter widział powtórki – podejrzewam że tak, dziennikarze Cplus mają zwyczaj i możliwości techniczne pokazać kontrowersyjny fragment meczu osobie, z którą przeprowadzają wywiad. Jeśli nie widział, powinien mieć trochę więcej pokory do podejmowanych przez siebie decyzji. Jeśli widział, powinien umieć powiedzieć, że popełnił błąd. Przytoczę tylko kolejny fragment przepisów gry w piłkę nożną:

Artykuł 12. punkt 18: Atakowanie przeciwnika barkiem, którego celem nie jest zagranie piłki bądź wejście w jej posiadanie stanowi formę przeszkadzania przeciwnikowi w poruszaniu się i podlega karze rzutu wolnego pośredniego, który wykona zawodnik drużyny przeciwnej z miejsca przewinienia.

Artykuł 12. punkt 25: Przez grę brutalną rozumie się każdy rozmyślny i gwałtowny atak skierowany na zawodnika drużyny przeciwnej, którego celem nie jest piłka lecz wyłącznie działanie na szkodę przeciwnika w celu jego unieszkodliwienia. Zawodnik, który dopuszcza się takiego przewinienia musi być wykluczony z gry (czerwona kartka).

Męska gra to bardzo szerokie pojęcie. Po obejrzeniu całego meczu nie rozumiem, dlaczego właśnie w tym momencie sędzia uznał, że można taką grę dopuścić, a przez pozostałe 90minut gry odgwizdywał każde przewinienie przeszkadzając i zabijając ducha gry w zarodku.

Na zakończenie…
Oględnie mówiąc trener Skorża zarzucił nam, że w porozumieniu ze spółką Ekstraklasa wyreżyserowaliśmy mecz, delikatnie mówiąc, aby uczynić rozgrywki bardziej interesującymi. (…) – Słowo złodziejstwo jest jednoznacznie obraźliwe pod adresem sędziów i spółki Ekstraklasa. Nie będę komentował reszty słów trenera, zajmą się tym odpowiednie organy – powiedział Sędzia Borski.

Panie sędzio. Nie podyktowanie rzutu karnego w tej dość oczywistej sytuacji, przy bezbramkowym remisie jest złodziejstwem. Ukradł Pan Wiśle prowadzenie, a kto wie, czy nie ukradł jej pan punktów. Życzę miłego oglądania powtórek.

Nie jestem sędzią, piłkarzem, działaczem, ani tym bardziej nie jestem nieomylny. W artykule wykorzystałem przepisy gry w piłkę nożną zamieszczone na stronach PZPN.

1 thought on “Wrażliwy jak… sędzia piłkarski

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.