3 - tyle minut czytania

Ja to się chyba na tego Leo uwziąłem. Może po prostu potrzebuję sobie na niego „ponaskakiwać” ponieważ wtedy ktoś mnie dostrzeże, może nawet przyzna mi rację, może mu się spodobam, może… E… chyba nie. Ja się po prostu czepiam. Bo lubię.
W dzisiejszym (2009-07-03) Dzienniku opublikowany jest wywiad jakiego Beenhakker udzielił tej redakcji – co prawda nie mam pewności, czy przy okazji nie udzielił również wywiadu dla Faktu i Przeglądu Sportowego, ale to zupełnie inna para kaloszy. Ważne, co Beenhakker mówi, a mówi to:

Z nowych twarzy, przeciwko Grecji, obiecał pan powołać Ludovica Obraniaka. Dotrzyma pan słowa?
– Oczywiście, że tak. Kilka miesięcy temu zapowiedziałem, że gdy tylko Obraniak będzie miał polski paszport, dostanie powołanie, bym mógł go sprawdzić.

I czego się pan po nim spodziewa?
– Nie wiem, dlatego właśnie dostanie powołanie, żebym mógł zobaczyć, jak prezentuje się na treningu, jak sprawdzi się w meczu. Na razie wiem tyle, że to dobry piłkarz, który regularnie gra we francuskiej lidze. Teraz się okaże, czy będzie umiał wejść na poziom międzynarodowy, o którym mówiłem już chyba milion razy, że jest zupełnie inny, od tego ligowego.

Przepraszam, bo nie rozumiem. Czy przypadkiem powołanie do reprezentacji dostaje gość tylko dlatego, że trener chce go zobaczyć? Rozumiem, może lubi oglądać młodych zdolnych chłopców, ale nie wiem czy to jest wystarczający dobry powód do tego, żeby gościa którego – jak rozumiem – na oczy nie widział, powoływać do kadry. Tej samej kadry, która jest rzekomo spełnieniem marzeń wszystkich piłkarzy – tych amatorskich i tych profesjonalnych – w Polsce. Może ja też jestem fajny i też warto mnie sprawdzić?

Z drugiej strony, chyba nie powinno mnie to dziwić. Przecież Leo od zawsze próbował swoimi decyzjami zaskakiwać, rzadko kiedy kusząc się na ich wytłumaczenie.

Inny fragment rozmowy z Leo, tym razem wypowiedź dotycząca naszej reprezentacji i tego czy należy nią wstrząsnąć przy okazji wspomnianego już, towarzyskiego meczu z Grecją. Otóż nie ma takiej potrzeby ponieważ:

Ten zespół zagrał wiele bardzo dobrych meczów i wiem, że teraz, gdy przyjdzie czas na Grecję i dojdą piłkarze, których w RPA zabrakło, będą walczyć o zwycięstwo jak cholera.

Leo… wiele bardzo dobrych? No to spróbujmy wymienić. Na pewno ten Czechami, na pewno ten z Portugalią, i powiedzmy jeden z Belgią. Na szybko i z głowy trzy. Do tego można dorzucić jeszcze potyczkę z Serbami. Lista tych trochę słabszych? Z Euro – starcia z Austrią i Chorwacją. Wcześniej USA, potem Słowacja i Irlandia. Sorry Leo, ale z tezą o bardzo wielu dobrych meczach pozwolę się sobie nie zgodzić. Może jednak przyda się wstrząs?

Tyle w sprawie Leo. Bo jeszcze słówko o samym Dzienniku. W wydaniu papierowym, na pierwszej stronie Dziennik reklamuje wywiad jako: Selekcjoner sugeruje, że na zgrupowaniu w RPA działacze przeszkadzali mu w grze. A co czytamy w wywiadzie?

Wiele osób ma pretensje o styl gry reprezentacji w RPA:
– (…) To był okres wakacyjny, poza tym temu zgrupowaniu towarzyszyły różne okoliczności, nie do końca piłkarskie, o których niekoniecznie chcę mówić.

Ma pan na myśli wycieczkę działaczy PZPN ze swoimi towarzyszkami życia?
– Nie chcę o tym rozmawiać, nie namówi mnie pan na to.

Yyy… może czegoś nie zrozumiałem, ale ja tej sugestii jako żywo nie dostrzegam.

Tak czy inaczej, pracę Beenhakkera poznamy po owocach jakie zbierze reprezentacja. Jeśli awansują do Mistrzostw, ja będę musiał wszystkie swoje niecałkiem błyskotliwe uwagi odszczekać i przyznać rację wyznawcom Leo – co gotów jestem zrobić, choć przecież mną nikt sobie głowy zawracał nie będzie. Jeśli Leo nie awansuje.. cóż, nikt nie będzie się nim przejmował, bo zapewne z kadrą się pożegna, a mną.. cóż, wciąż nikt sobie głowy zawracał nie będzie. A Dziennik? Już niedługo znika z rynku.. więc może już nie warto się nim przejmować?

Cały wywiad z Leo można przeczytać w internetowym wydaniu Dziennika »

Materiał został także opublikowany na serwisie 11.pl

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.