13 - tyle minut czytania
  1. W sobotę miałem możliwość przejechania się trochę po Małopolsce drogami lokalnymi i zrodziło to dziwne pytania i obserwacje. Dotychczas nawet jeśli jeździłem w jakąś dłuższa trasę, to zwykle – dla wygody, bezpieczeństwa, przepustowości – decydowałem się na drogi krajowe, ekspresowe, autostrady. Tym razem przejechałem się zupełnie inaczej i…
  2. Spostrzeżenie i pytania niewyszukane dla typowego mieszczucha – jak ci ludzie – mieszkańcy mijanych miast, miasteczek, miejscowości i wsi – żyją? Z czego żyją? Ile zarabiają, ile potrzebują na życie. Jak wygląda ich dzień? Jak by wyglądało moje życie w takich okolicznościach? Ile musiałbym pracować? Czy stać mnie teraz na to, żeby tak żyć? Jakbym się w takiej codzienności odnalazł? Jak bardzo by była inna od tej, którą znam… Z czego bym zrezygnował? Co bym zyskał?
  3. Wydaje mi się, że teraz to wszystko jest niemożliwe. Ale nie mam pojęcia, co będzie moją potrzebą za 3, 5, 10 lat. Jeszcze kilka miesięcy temu takie pytania w ogóle mi się w głowie nie pojawiały, a teraz… teraz są na wyciągnięcie ręki.
  4. W ogóle ta praca, dziwna rzecz. Kilka lat temu rzeczą oczywistą było – pracuje się 8h dziennie, 5 dni w tygodniu, jakieś 230 dni w roku. Tak wyglądała praca moich rodziców (choć mama z racji dyżurów pracowała chyba więcej), tata przez kilkanaście lat pracował na swoim biznesie też miał raczej nienormowany czas pracy. Dla mnie pewnym punktem odniesienia w głowie był etat. Tylko że…powoli dochodzę do momentu, w którym zaczynam myśleć o wycenianiu swojego czasu i tego, na co ten czas poświęcam. W tej perspektywie dziwnie kusząca pojawia się myśl – czy aby na pewno chcę całego etatu? Ale wtedy będę zarabiał mniej… Ale może wcale nie muszę zarabiać więcej, może to nie do końca o to chodzi?

  5. Więc o co chodzi? Nadal nie mam pojęcia, ale naprawdę rozumiem to, że warto złapać ten balans miedzy tym co niezbędne, tym co potrzebne, a tym co chciane. Dla mnie (Ciebie) indywidualnie. Bo nie ma takiego rozwiązania, które będzie odpowiednie dla wszystkich. Pracujemy aby żyć, ale kiedy to mamy zapewnione, zaczynamy gromadzić. Gromadzenie rzeczy jest niepotrzebne (oddajemy nasz przepracowany czas za coś, czego niekoniecznie potrzebujemy). Możemy też gromadzić środki… Ale gromadzenie dla gromadzenia… no nie wiem. Gromadzenie dla zapewnienia sobie bezpieczeństwa – no tak bardzo tak, tylko ten poziom bezpieczeństwa może być absolutnie różny, w różnych okolicznościach i jeszcze do tego zmieniać się w czasie. Co trochę utrudnia (acz nie wyklucza) rozważania.

  6. Pierwszy przerywnik muzyczny:

(choć aż się prosi, żeby nucić tę piosenkę)

  1. Teraz mnie tchnęło, choć wcale się za bardzo nie ukrywa, że system może promować tych, którzy odkładają i tych którzy wydają. Cóż, od kilku dobrych lat system zdecydowanie wspiera tych drugich (i jeszcze zachęca do tego, żebyśmy kupowali za pieniądze, których nie mamy).
  2. Jest jeszcze druga rzecz, która mnie tchnęła jadąc szosą w zasadzie asfaltową. Poczułem, że jestem skażony trochę rzeczywistością, którą znam, w której aby móc w ogóle funkcjonować, trzeba mieć rozmach nieomal światowy. To moja nieszczęsna perspektywa, którą wykształciło Tesco, Lidl, Biedronka (i nie chodzi że robię tam zakupy, tylko że dla każdej z tych firm pracowałem, i zawsze ogromną przyjemność czułem ze świadomości skali i rozmachu działań tych firm). Tę perspektywę podlewam też interesując się rozmaitymi startupami, czy obserwując perypetie firm, o oddziaływaniu jeśli nie niemal globalnym, to takich, które „dotykają” tysięcy ludzi. W związku z powyższym, celowanie w cokolwiek poniżej tego rozmiaru kapelusza wydaje się absolutnie mikro. Absolutnie pozbawione biznesowego polotu, wdzięku i materii. Tylko że kiedy tę ocenę wypowiadam, to czuję że to jest zła, błędna i strasznie krótka perspektywa. Musiałem to nazwać, aby zobaczyć.

  3. Kiełkuje we mnie myśl i świadomość, że można robić rzeczy o mniejszym zasięgu i żyć z tym szczęśliwie. Można robić biznes którego nie trzeba skalować na cały świat i to jest ok. Można robić biznes, który nie jest korporacją i to też może być sposób na dobre życie. Nie wiem jak to zrobić, ale… „Tworzenie Amazon killera” nie musi być misją, ambicją, celem każdego. I to wcale nie jest nic złego. Tylko że inne pomysły niż „podbijanie wszechświata” albo „bycie lider-killerem” nie rozpalają wyobraźni mas, nie zdobywają uwagi mediów, nie przynoszą sławy, chwały, pieniędzy inwestorów
  4. Jakieś dwa lata temu leżąc na kuszetce w pociągu relacji Kraków -> Poznań słuchałem tego odcinka podcastu Michała Szafrańskiego i zacząłem rozumieć, że na 99% nie będę przedsiębiorcą i na 99% nie będę człowiekiem bardzo bogatym. Pamiętam, że to spostrzeżenie przyszło z pewnym smutkiem, z czymś ocierającym się o przyznanie się (przed sobą samym) do porażki. To nadal nie jest przyjemna myśl, ale jakoś mi z nią łatwiej.
  5. Jest jeszcze jedna rzecz związana z pracą. Kiedy nie masz zajęcia, któremu się poświęcasz, praca jest doskonałym motywatorem. Kiedy nie masz własnego celu, nadaje Ci go zatrudniający. Oczywiście, że są chwile, kiedy możesz chcieć takiego właśnie braku doświadczyć, aby nabrać oddechu albo perspektywy, ale długotrwały brak – może wpędzić w duże problemy. I zdecydowanie nie mam tu na myśli problemów finansowych. Więcej o tym przeczytasz w „Po Piśmie” Jacka Dukaja.
  6. Wszystko co piszę, piszę z perspektywy gościa, który może korzystać z tego, co zgromadzili przodkowie. Dzięki wielu szczęśliwym zbiegom okoliczności, udało się rodzinie zebrać majątek, który pozwala mi na przykład żyć bez kredytu na mieszkanie. To sprawia, że nie muszę pracować przez kolejnych 10-15 czy nawet 30 lat pracować, aby móc spłacać zobowiązanie zaciągnięte w banku. Ja nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie to może być obciążenie dla głowy i jak bardzo nie ma wtedy czasu na takie rozkminy jak moja.
  7. Równocześnie doświadczamy przecież zmian w modelu pracy, które całkiem niedawno były nie do pomyślenia. Od niemal roku oswajamy się z HomeOffice’m i rozwiązanie, które dla wielu miałobyć tak pożądanym, okazuje się mieć więcej cieni niż blasków. Coraz więcej i coraz głośniej mówi się o zmianach w ilości czasu, jaki będziemy spędzali w pracy. Może doświadczymy krótszego, bo np. 7h dnia pracy.. a może dotknie nas czterodniowy tydzień pracy. Cieżko mi to sobie wyobrazić, ale może równie trudno było sobie wyobrazić wolne od pracy weekendy i niedziele niehandlowe. A jednak są. Jestem też ciekaw, czy – na co zwraca uwagę twórca aplikacji mmhmm, czy naprawdę wrócimy do tego, aby oddawać 2h dziennie codziennie na dojazd do pracy. W szalonych czasach przyszło nam żyć.
  8. Mam takie wrażenie, że na wszelki wypadek nie powinienem w najbliższym czasie wybierać się w jakiekolwiek podróże.
  9. Całkiem przypadkiem trafiłem na dobre słówko komentarza do popełnionego dwa tygodnie temu rogu obfitości
  1. Jeszcze w kwestii utrzymania balansu, pozwól że skradnę Ci kilka minut materiałem, który przecież nie ma prawa Cię zainteresować. No bo co może być ciekawego w zabawie piórkiem i kilkoma kawałkami drewna… To co, Ty klikasz, i wracamy do rozmowy za 5 minut.

Aż się prosi zadać pytanie które spokojnie można przypisać Wojewódzkiemu – No wszystko to bardzo piękne, ale ciekawe co nam pani pokaże w następnym odcinku…

  1. Taka zabawa z piórkiem całkiem ładna jest. I taka wciągające. I nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałaś / nie widziałeś. Chyba że jednak lubisz gruzińskie masz talent i masz dobrą pamięć, to wtedy kilka lat temu mogłaś / mogłeś zobaczyć…

Ej, chwila moment, przecież właśnie to widziałem. No ale skoro lubimy piosenki które już kiedyś widzieliśmy, to czemu nie performance który już ktoś popełnił. Cóż… świat nawet w sztuce zjada własny ogon. \

Nie, nie jestem pasjonatem gruzińskich reality show. Ale śmiało i czasem z zaskakującymi wynikami korzystam z wyszukiwarki ;-)

  1. A co kiedy człowiek słyszy klasykę… metalu po raz pierwszy, to jakich reakcji możemy się spodziewać? Zwłaszcza jeśli ten słuchający jest wyczesanym perkusistą i postanawia odtworzyć perkusję po jednorazowym odsłuchaniu… Takie rzeczy można zobaczyć o proszę tu:

Co mi przypomina, że można by znowu obejrzeć Whiplash.

  1. W sieci można zobaczyć jak ten perkusista (Larnell Lewis) reaguje na to, jak inni grają jego muzykę. Albo zobaczyć, jak inni perkusiści komentują jak on gra jakiś kawałek po jednokrotnym odsłuchaniu. Aaaa.. jak reagują dzieci które słyszą po raz pierwszy Metallicę? Ooo tak:
  1. Tu się przyznam, że ja Metalliki zacząłem słuchać właśnie od Hardwired… no cóż, niektórzy dojrzewają naprawdę późno. A potem, jak pamiętacie, Metallica przyjechała do Polski (kiedy jeszcze można było koncertować) i zrobili to:

Pamiętajmy też, że w Pradze zagrali… Jozina..

  1. Różne newslettery czytam, ale… kiedy na mojej drodze pojawia się wpis dotyczący domen, mailingów, emotikonów i TikToka, nie umiem mu się oprzeć. Poznajcie historie człowieka, który postanowił kupić 300 kazachskich domen z emotikonów, stworzyć na nich usługę obsługi maili i wypromował ją m.in. na TikToku; Roku 2021, naprawdę dajesz radę.
  2. Czy można grać w grę komputerową, wziąć udział w konkursie w którym 1. nagrodą jest 1000$, przegrać z co najmniej czterema zawodnikami, a i tak zostać milionerem? Cóż… Można, jeśli brałaś/brałeś udział w turnieju w 2011 roku, a za miejsce 4-8 nagrodą było… 25 BTC. Także tak… nagroda w funkcji czasu.
  3. W temacie Bitcoina, wspominałem że (dzięki Arkowi) jestem właścicielem jakiejś bardzo niewielkiego ułamka tej waluty. I jak pisałem na początku roku, kiedy ta posiadana przeze mnie cząsteczka była warta około 900 złotych rozważałem jej sprzedaż, ale tego nie zrobiłem. No to dziś, ta sama cząsteczka jest warta ponad 1450 złotych. #toNieJestNormalne.
  4. Jeszcze o tym, co nie jest normalne… Kiedy okazuje się, że łódki tym szybciej pływają, im mniej są w wodzie, to ja tu czegoś nie rozumiem. Ale takie rzeczy dziać się będą właśnie w Americas Cup, gdzie łódki (to jeszcze łódki) pływać będą z prędkością blisko 100km/h.
  5. W tym tygodniu świętowaliśmy międzynarodowy dzień kobiet. I prawdę powiedziawszy – choć jestem pewien że mi się za to oberwie – smutne to czasy, kiedy nadal tego święta potrzebujemy. Nie mam problemu z tym, żeby nie sprawiać przyjemności kobietom, mam problem z tym, że potrzebujemy do tego pretekstu.. i że nie robimy tego bez okazji, na co dzień. I – co ważniejsze – sprawiamy wrażenie, jakbyśmy uważali, że świętowanie 8marca załatwia sprawę na pozostałe 364 dni w roku. I że goździkiem rozwiązujemy różne płace, różne traktowanie…
  6. W ramach różnych dziwnych eksperymentów, w tym żywieniowych, chodzi mi po głowie jeszcze jeden. Jeść mniej węglowodanów. I nie chodzi mi o to, żeby jeszcze chudnąć (więc to nie będzie nowa dieta) ale… żeby spróbować sobie wybrać jeden dzień kiedy będę ich jadł mniej. Takie głupie pomysły przychodzą mi do głowy po wpisie u Michała Śliwińskiego i zerknięcia w artykuł u Tima Ferrisa o Slow Carb Diet.

Dopiero potem uświadomiłem sobie, że w zasadzie poniedziałkowa głodówka to właśnie taki „dzień bez węglowodanów (między innymi)”. Jeszcze nie wiem co z tym zrobię.. Ale po głowie chodzi.

  1. Ilustracją dzisiejszego wpisu jest najnowszy domownik… A tu i on w całej swojej 8 tygodniowej krasie.
Proszę państwa, oto Fokus

Tak się chyba nazywa żebrolajkowanie…czy coś?

  1. Wspominałem o tym, że czytałem kilka książek o wychowaniu psa, że oglądałem filmiki o wychowywaniu szczeniaka, że staram się tu trochę swojej wiedzy zdobyć ale… kiedy przyszło co do czego, to absolutnie zgłupiałem i niemal wszystkiego zapomniałem. Tyle o przekładaniu teorii w praktykę.
  2. Pamiętaj proszę o tym, aby przekazać swój 1% podatku potrzebującym. Jeśli jeszcze nie wiesz komu, przekaż go proszę na pomoc Iwonie Englert-Woźniak .

Dane do PIT’a:

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”

KRS: 0000186434

Cel szczegółowy: 23/E Iwona Englert-Woźniak

I to już koniec na dziś. Do przeczytania za tydzień.

Podyskutujmy

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back to Top
Co Cię skłoni do otworzenia maila w niedzielę po 20?

Nową Tygodniówkę wysyłam raz w tygodniu - między piątkiem, a niedzielą. Ponad połowa zapisanych na nią czytelników, otwiera ją w ciągu pierwszych 12h od wysłania. Dołącz do nich

zostaw maila i otrzymuj nowe wydanie Tygodniówki prosto do swojej skrzynki.

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »