13 - tyle minut czytania
  1. Nie, nie przegapiłaś / przegapiłeś kilku ostatnich tygodniówek. Po prostu ich nie było. Siedziały w mojej głowie i im dłużej siedziały, tym trudniej było je wypuścić. Nie brakowało wieczorów, kiedy mógłbym je spisać. Brakowało determinacji do tego, żeby zacząć składać literki. A raczej dokończyć składać, bo część tygodniówki (nr 21) zaraz zobaczysz.
  2. Znowu pojawiło się widmo „porzucenia”, ale tym razem pomyślałem – hej, mam Ci kilka fajnych rzeczy do pokazania i naprawdę chcę Ci je pokazać i głupio mi będzie, jak zostaną w głowie. Więc tym razem tygodniówka będzie zapewne rwana, chaotyczna, ale… chcę wierzyć, że i tak warto się nią z Tobą podzielić. Mam wrażenie że to dobry wpis i nie chcę go stracić.
  3. Czy to odblokuje kolejne wydania? Nie mam pojęcia. Nie śmiem przypuszczać. Tym bardziej, że przede mną dość intensywny czas Euro. Tak, wiem że nie gram, ale jak wspominałem, przygotowałem Typera i wiem, że on będzie skutecznym czasopochłaniaczem (bo staram się go robić dobrze i na czas). Tym bardziej zapraszam Cię do dołączenia – Tu czeka na Ciebie Twoje własne Euro powołanie
  4. Bardzo, bardzo, bardzo chciałem Ci pokazać to:
https://twitter.com/opolukord/status/1400493639223189507

Tak powinno być w każdym barze. To takie proste. To takie ważne.

  1. To o czym miały być poprzednie tygodniówki? Miały być trochę o polityce. Polskiej. Nie o twardym Andrzeju, ale o tym, o co wydawało mi się, w polityce chodzi. Więc pisałem tak…

  1. Muszę się przyznać do nowo odkrytej naiwności. Bo wydawało mi się, że ludziom idącym do władzy zwykle o coś chodzi. Że mają jakąś wizję, jakiś plan, czegoś chcą. Mają w duszy jakiś wielki projekt, który chcieliby zrealizować aby spełnić – często cudzymi rękami – jakieś swoje marzenie. Niestety, nasz obecny rząd to chyba nie jest ten przypadek.
  2. Bo kiedy uznam, że im o nic nie chodzi, że nie mają żadnej wizji wielkie Polski, żadnego planu na to, żeby za 3, za 5, za 10 lat było w naszym kraju lepiej, że jedyne o co chodzi, to o to, aby przedłużyć sobie władzę, to zaczynam ich kumać.

    Przy takich założeniach potrzebna jest tylko sprawna kalkulacja – ile potrzebujemy, czego potrzebujemy aby zostać u władzy. Nie potrzebujemy wizji, potrzebujemy głosów. A skoro nie mamy nic lepszego do zaproponowania, to musimy te głosy kupić. Więc szukajmy tych grup, które kupić nam najtaniej i tym sposobem zajedziemy kasztanką na której doczłapiemy do kolejnej kadencji.
  3. Mam niejasne wrażenie, że przyjdzie za to zapłacić. Chciałem napisać „nam”, ale jak zawsze mam wrażenie, że płacić nie będziemy my, ile nasze dzieci. I to nie będzie tylko kwestia wydania określonej kwoty. To niestety będzie nieodczuwalne, bo będzie to zapłata niezrealizowaną szansą, zaległością rozwojową między nami, a konkurencją / zagranicą, szklanym sufitem, który trzeba będzie na nowo rozbijać. Jak zawsze będą jednostki, którym to nie zrobi różnicy, ale odnoszę wrażenie że coraz śmielej żyjemy sobie na krechę, mając doskonałe wytłumaczenie – skoro wszyscy się zadłużają, to czemu my mielibyśmy tego nie robić.

    Bo może moglibyśmy być mądrzejsi? Nie… to nie nasz przypadek.
  4. Patrząc na współczesną władzę (ale nie tylko tę nad Wisłą, ale zerkając bardzo szeroko), zastanawia mnie czasem, jak doszliśmy do miejsca cywilizacyjnego w którym jesteśmy. Bo teraz (zachodnim) światem rządzą korporacje i one z uporem pchają go w stronę zysków i wyzysków, a rządy trochę zajmują się głównie sobą i przedłużaniem swojego bytu. Nie mniej jednak, wcześniej te rządy musiałyby trochę bardziej z pomysłem i z wizją, niż te nasze, bo w przeciwnym wypadku bylibyśmy mocno w lesie.
  5. Niewiarygodnym wydaje mi się władza, która potrafi rozbudzić ambicje narodu. Która potrafi stawiać cele i zadania, które łączą społeczeństwo. Niewiarygodną wydaje się władza, która snuje plany poza najbliższe tygodnie czy miesiące. Władza, która mówi o czymś innym niż tylko „płać podatki” albo „pobieraj zasiłek”. Władza, która rzuca obywatelom wyzwanie w nieznane… a potem jeszcze potrafi dać temu szansę a wyzwanie udaje się spełnić.
  6. Od dwóch tygodni zamiast czytać, słucham podcastu. I to, żeby było zabawniej, podcastu z przed 2 lat, o wydarzeniach z przed lat 50…
13 minutes to the moon
  1. To jest w ogóle niesamowita rzecz. Postawić wyzwanie, które w danym momencie jest nieosiągalne dla nikogo na świecie. Nie wiedzieć jak się za to zabrać, nie wiedzieć czy to jest możliwe, nie mieć żadnego wujka googla którego można o to spytać, ale „dowieźć to” w terminie. Nie bez strat, ale i z wielką nauką na przyszłość, z wypracowaniem procedur, z tworzeniem zabezpieczeń dla zabezpieczeń. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej uważam że na tej podstawie powinny powstawać podręczniki zarządzania projektami. Od analizy (Rosjanie robią większe rakiety, potrzebujemy zadania którego nie można rozwiązać większą rakietą), do jasnego określenia celu (postawimy człowieka na księżycu i sprowadzimy go z powrotem, choć dotychczas nie udało nam się nawet na dobre zobaczyć drugiej strony księżyca), z przygotowaniem się na różne ewentualności (różne dziwne scenariusze tego co może pójść nie tak i jak możemy swój cel osiągnąć) i elastyczność oraz zaangażowanie ludzi w ten projekt.

W tym miejscu urwałem pisanie. A teraz dopisuję resztę.

  1. Niezwykłe też jest to, że to zadanie, ten cel postawił prezydent po półtora roku swojej prezydentury.

Niezwykłe też jest to, że niewiele ponad rok później ten prezydent został zastrzelony, a projekt i tak został zrealizowany.

  1. Najbardziej mnie i wkurza i przeraża, że gdyby ktoś przede mną postawił taki projekt, powiedziałbym „człowieku, to się nie uda”. Wit, człowiek który wszystko neguje. Mam tylko cień nadziei, że nawet w takiej sytuacji mógłbym pomyśleć „może i nie ma prawa się udać, ale ch! działamy”.
  2. Wiesz jaka była średnia wieku ludzi, którzy znajdowali się w centrum kontroli lotów podczas misji Apollo 11?

    Masz jakiekolwiek przypuszczenie?

    No więc ta średnia wynosiła 26 lat. Dwadzieścia sześć.

    I pomyśleć, że większość z nich od tamtej pory nie miała szansy zrobić w życiu nic bardziej spektakularnego. To może zrobić człowiekowi krzywdę.
  3. A czy wiesz może czy Armstrong i Aldrin spędzili na księżycu? 21 godzin 36 minut.
    Czy spali na księżycu? No oni akurat nie (i to będzie kolejne pytanie), ale oprócz nich po powierzchni księżyca spacerowało jeszcze 10 innych astronautów (ktoś pamięta ich imiona / nazwiska?).
    Najdłużej na księżycu została misja Apollo 17, spędzając tam blisko 75 godzin (zabrakło im 22 sekund do pełnej, 75 godziny). I tu przechodzimy do istoty sprawy – jak się śpi na księżycu?
  4. Biorąc pod uwagę to, że liczy się każdy kilogram i każdy centymetr kwadratowy przestrzeni, szukano najlżejszego i najmniej zajmującego miejsce rozwiązania. Tym sposobem zdecydowano się na… hamak. Na księżycu śpi się na hamaku. Czy można być bardziej wychillowanym?
  5. 12 osób stanęło na księżycu… Ciekawe, czy dożyjemy czasów, w których kolejka na księżyc będzie taka, jak kolejka na Everest:
  1. Jeśli masz chwilę, zerknij na

Film o tym, że ziemia w ostatnim roku złapała krótki oddech, ale boję się, że to bardzo krótki przerywnik… Zdaje się, że turystyka spodziewa się „poCovidowego” odbicia, jakiego jeszcze świat nie widział. W tym miejscu skorzystam z podpatrzonego niedawno cytatu:

Trochę przeraża mnie (dużo przerażeń w tym „numerze”) ile matrixowyoh wizji się sprawdza…

  1. Zaskakuje mnie to, jak dużo w tygodniówce pojawia się wątków kosmicznych. Można by odnieść wrażenie, że zgłębiam ten temat… no nie bardzo. Ale jak już się z nim zetknę, to jest cholernie interesujący. Więc się dzielę. Posłuchaj tego podcastu. Naprawdę wciąga.
  2. Więc zderzam sobie naszą władzę z tamtymi czasami i prawdę powiedziawszy, to nie kumam co tu się wydarzyło. Mało tego, mam wrażenie, że dotychczas żyliśmy sobie w błogim czasie i w zasadzie nie miało znaczenia, kto rządzi. Czy to ktoś mądry, czy głupi, czy ma plan, czy tylko chce dużo obiecywać. Jak się jednak popatrzy na otoczenie, to zaczynamy żyć w ciut mniej poukładanych i spokojnych czasach. I w tym miejscu trochę zaczyna przerażać mnie, że mamy władzę, która nagminnie kłamie i to kłamie nie tylko do swoich, ale i do sąsiadów. Mamy władzę, która ze wszystkimi się wadzi (z wyjątkiem Orbana, którego mało kto rozumie). Mamy władzę, która dąży do zwarć z trybunałami, sądami, dyplomacją i… prawdę powiedziawszy nie wiem jak długo jeszcze będą nam na to pozwalać i w imię czego. Czy przypadkiem Europie nie będzie łatwiej powiedzieć

Z tą Polską zawsze są kłopoty
Kaleka troszczy się i drży
Lecz uspokaja ich gospodarz
Pożółkły dłonią głaszcząc wąs
Mój kraj pomocną dłoń im poda
Potem, niech rządzą się, jak chcą

Jacek Kaczmarski, Jałta
  1. Ale chronić nas będzie wicepremier ds bezpieczeństwa… co prawda nie wie gdzie jest Rzeszów a gdzie Szczecin, ale za to jest strategiem że ho ho.
  2. W tym miejscu obiecane słówko do opozycji. Tylko jeden punkt, bo więcej szkoda na Was czasu. Jesteście frajeremi. Z francuskiego „frażer”. Rozgrywa Was dziadunio, a wy umiecie tylko powiedzieć tak proszę pana, dobrze proszę pana, przepraszam proszę pana. I gracie nieudolnie w jego grę. Jesteście frajerami.

    To nie jest tak, że PiS nie ma z kim przegrać. PiS nie przegra z wami, bo nic nie umiecie.

    Koalicjo Obywatelska, w sytuacji kiedy polityka zagraniczna leży, CoVID zabija ponad 70 tysięcy polaków, władza uwłaszcza się na państwowym, premier kłamie, naprawdę najważniejsze jest zbieranie podpisów pod likwidacją TVP Info? Powtórzę, jesteście frajerami. Jesteście jak Ziobro – absolutnym zerem.
  3. Czy to znaczy że PiS już teraz i na zawsze? No więc uważam, że nie. Tylko brakuje nam magika, który zmieni optykę. Który zmieni narrację. Który zmieni opowieść. Bo tego potrzeba, aby ruszyć ludzi. Wizji, opowieści, wytłumaczenia ludziom, co jest pięć. PiS jest żenujący, prymitywny, bezwartościowy. Kłamie i oszukuje. Trzeba zmienić poletko, trzeba zmienić scenerię, trzeba zmienić klimat. Czy potrafię to zrobić? Nie, ale to nie jest moje zadanie. Ja tym nie zarabiam na życie i nie mam przyjemności w modelowaniu innym życia.
  4. Bo to wszystko jest kwestia pewnej narracji. I tak długo, jak patrzymy tam, gdzie ktoś chcemy żebyśmy patrzyli, rzeczywistość wydaje się cokolwiek niezrozumiała. Ale to często prosta sztuczka, którą trzeba na spokojnie rozczytać
  1. Dość o polityce. Czas się pozachwycać. Aby nabrać perspektywy, rzućmy okiem w kosmos. Nie najbardziej odległy.
  1. A czy Polska może być zachwycająca? O mamo jak może…
  1. Być może wiesz, być może pamiętasz, w zeszłym roku włączyłem sobie głodówki przez cały dzień raz na tydzień. Z tego robiło się raczej 36 / 37h. To wcale nie jest bardzo wymagające, natomiast nie podobało mi się to, że moja waga jeździła sobie góra dół w ciągu tygodnia. W związku z tym, wprowadziłem zmianę. Zamiast 1 / tygodniu 36h, od maja próbuję 5 razy w tygodniu jeść w układzie 16 / 8, tzn 16 godzin nie jem, 8 godzin jem. Brzmi jak wyzwanie, ale z drugiej strony, to jest alternatywna wersja „nie jem po 17”. I już. Jeśli chcesz wiedzieć więcej o intermittent fasting, zerknij tu
  1. Chyba dwa lata temu popełniłem (wraz z Izą) prezentację o YouTube i o tym, że to nie jest serwis social mediowy, a baza wiedzy – dokładnie na tej samej zasadzie na jakiej Google nie jest serwisem społecznościowym. Jedną z tez którą wtedy postawiliśmy, było to, że YT jest miejscem na którym każdy znajdzie coś, co go interesuje, niezależnie od tego, czy to szachy, jajka kinder czy nauka gry na harmonijce ustnej. No to ja teraz znalazłem materiał o tym, czy można rozwiązać Sudoku, kiedy masz tylko 4 podane liczby (i dwa dodatkowe warunki). Kurczę, można.
  1. I to koniec tygodniówki. Potrzebowałem ją napisać. Potrzebowałem się odblokować. Mam nadzieję, że zobaczymy się w przyszłym tygodniu. Póki co jednak zapraszam do typera.

Podyskutujmy

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back to Top
Co Cię skłoni do otworzenia maila w niedzielę po 20?

Nową Tygodniówkę wysyłam raz w tygodniu - między piątkiem, a niedzielą. Ponad połowa zapisanych na nią czytelników, otwiera ją w ciągu pierwszych 12h od wysłania. Dołącz do nich

zostaw maila i otrzymuj nowe wydanie Tygodniówki prosto do swojej skrzynki.

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »