Dwa lata z Kindlem, czyli jak czytnik zmienia świat

Niemal dokładnie dwa lata temu, miesiąc po zakupie, nie tylko pytałem retorycznie czy Kindle jest lepszy od tabletu, ale wręcz udowadniałem, że tak jest. Czy po dwóch latach korzystania z czytnika coś się zmieniło? A może raczej co się zmieniło?

Czytnik nie sprawił, że zacząłem czytać książki (nie jestem aż takim gadżeciarzem, żeby gadżet zmieniał moje zachowanie…) ale zdecydowanie sprawił, że zacząłem książek czytać więcej i częściej. Nie sprawił na przykład, że zacząłem czytać w komunikacji miejskiej – zawsze czytałem, np trzy ceglaste tomy Millenium podczytywałem w tramwaju linii nr 2 w Krakowie. Ale czytnik daje dużo większą wygodę czytania w podróży. No i nikogo nie szturcham łokciem, ani nie dźgam książka przy próbie przewrócenia strony przy każdym ostrzejszym manewrze pana motorniczego. Continue readingDwa lata z Kindlem, czyli jak czytnik zmienia świat

O wyższości Kindle’a nad tabletem, czyli czas na absurdalną tezę (a potem próba jej obrony)

Ważne, abyśmy nie mieli wątpliwości. Tak, wiem, że oba urządzenia, choć z wyglądu pozornie podobne, służą do zupełnie różnych celów. Tak wiem, Kindle żyje w epoce monochroma, a tablety mamią nas feerią barw. Tak, wiem, że tablety są cacane, kochane i mogą wszystko, a Kindle w najlepszym razie może służyć do czytania książek. Ale też właśnie dlatego, że tablet jest multifunkcjonalny, a czytnik ebooków pozwala robić tę jedną (teoretycznie) tylko czynność – czytać, moim zdaniem jest lepszym urządzeniem. Bo tę jedną rzecz robi dobrze. Bardzo dobrze. Zaryzykowałbym nawet teorię, że robi to niemal doskonale. Continue readingO wyższości Kindle’a nad tabletem, czyli czas na absurdalną tezę (a potem próba jej obrony)