Bo w Krakowie hejnalistów mamy siedmiu…

I wcale nie są to jakieś Krasnoludki, a przede wszystkim, nie ma wśród nich królewny śnieżki. Krakowscy hejnaliści to strażacy, i tak jak oni pełnią służbę 24 / 48 czyli pracują 24 godziny a potem odpoczywają 48. Codziennie i co godzinę odgrywają znany wszystkim hymn. Mówią też, że potrafią więcej, ale nie zawsze wypada. Wypada …

Being Down Under – kilka zdjec z Airlie Beach i WhitSunday Islands

Na poczatek odrobina prywaty. Wydaje mi sie, ze podroz powrotna (1124 km w ~13h, ze srednia 90km/h w kraju ktory nie ma nic wspolnego z Niemcami) jest calkiem niezlym personal best. Tym bardziej, ze przyszlo mi jechac pod prad.. caly czas;) No i wreszcie zrozumialem o co chodzi Clarksonowi z tymi przyczepami campingowymi.. To troszke …

Being Down Under – australijskie znaki drogowe

Bo wiecie, cos byc musi do cholery za zakretem… Wszystkie znaki sfotografowalismy w drodze z Brisbane do Airlie Beach i z powrotem. Wszystkie znaki zrobilismy niezawodnym (choc jak sie okazuje, nie calkiem wodoodpornym (sic!) ) Nikonem D90. O znakach i podrozy na polnoc mozecie przeczytac wiecej w notce o podrozy na polnoc…

Being Down Under – Zwierzyniec w uniwersyteckim parku?

Prosba byla o wiecej miejskiego info… coz, nie bardzo mam poki co okazje poznawac te miejskie australijskie zwyczaje, chociaz moze i te uda mi sie poznac. Na razie chodze i podgladam zwierzatka… A – co ciekawe – nie trzeba wiele szukac, zeby zrobic zdjecie, ktore w Europie wymagaloby nielada wyczynow. Rzecz ktora w australi ma …

Being Down Under – nieco inne muzea

W dzisiejszej notce: Rzut oka na miasto. Bo takie widoki robia wrazenie… Jesli chodzi zas o aspekty kulturalne… Postanowilismy dowiedziec sie czegos wiecej o Australii i dlatego wlasnie wybralismy sie do muzeum. Trzy pietra poznawania roslinek, chrzaszczow, zolwiow, kangurow, samochodow, rowerow (ciekawy eksponat – rower strazacki dla czterech ratownikow (w podwojnym tandemie 2×2 [prawie 4×4 …

Being Down Under – Brisbane, miasto kontrastow

Nie pamietam dokladnie, czego spodziewalem sie jadac do Australii. Poza kangurami, koalami i takimi tam. Nie, nie podejrzewalem, ze czas zatrzymal sie w miejscu, ale tez nikt nie powiedzial mi, zeby spodziewac sie krajobrazow iscie amerykanskich. Tyle tylko, ze – przynajmniej w centrum – wiezowce mieszaja sie z architektura starsza… Od razu – tytulem wstepu …

Being Down Under – z wizyta w australijskim zoo

Gdyby komus przyszlodo glowy wybrac sie w okolice Brisbane, polecam wybranie sie do lezacego nieopodal (jedyne – jak na ten kontynent, to jedyne 100 kilometrow) Zoo. Kilkugodzinny spacer bedzie obfitowal w naprawde fantastyczne widoki, w czasie przechadzki mozna spotkac: [nggallery id=13] A krokodyl – ten ze zdjęcia potrafi bardzo groznie zaatakować… Nie wiem czy kogos …

Może skusisz się na wiadomości ode mnie?Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zostaw swój email i bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »