Teraz – najlepszy, jedyny czas

Od ostatniego wpisu na niecodziennym mija prawie miesiąc. Trochę strach sprawdzać kiedy był opublikowany ostatni podcast. I najsmutniejsze jest to, jedyną wyraźną przyczyną tego, że przestałem regularnie pisać jest to, że przyszło do mnie i zaprzyjaźniło się ze mną uczucie… zmęczenia pisaniem. Choć tak naprawdę w rozmowie z samym sobą nazywam tę emocję „rzyg na pisanie”. Taki odruch.

Z drugiej strony, niezmiernie mi tego pisania brakuje. Brakuje porządkowania myśli, brakuje satysfakcji z tego, że blog pęcznieje w treść, brakuje przyjemności z nagrywania nowych tekstów na podcast, bo… to też bardzo lubię. Tylko pomyślałem sobie, że nie chcę odgrzewać starych kawałków, a tych nowych jakoś przestało przybywać. Zaklęte koło.

Swoją drogą, zaraz obok „rzygu na pisanie” leży sobie „rzyg na słuchanie swojego głosu”. Mało kto chyba lubi słuchać samego siebie, a kiedy jesteś jednoosobowym bycikiem internetowym, to nie ma że boli, trzeba sie odsłuchać. No i kiedy się odsłuchujesz, oprócz tego dziwnego wrażenia słuchania swojego głosu, dochodzi jeszcze słuchanie wszystkich mankamentów, wszystkich „yyyyeeeee”, wszystkich manieryzmów… i są takie dni, kiedy to męczy bardziej. I ostatnio tych dni było więcej. Continue readingTeraz – najlepszy, jedyny czas

Czy może istnieć świat bez fifirifi

Wifi jest z nami od blisko 20 lat. Choć początki tej technologii datowane są na 1971 rok, to do naszej rzeczywistości, klienta końcowego, weszły w 1999 roku. Było to na tyle przełomowe, że Apple prezentując tę nowość w iBookach nakłoniło Phila Schillera do skoku z kilku metrów. Ludzie nie zrozumieli, co Jobs i spółka im pokazują. Internet bez kabla, możesz nawet wyskoczyć z okna i ciągle będziesz online.

Jobs tłumaczył to też z wykorzystaniem hula hoop;-)

Od tamtej pory WiFi towarzyszy nam na codzień. Jest w pracy, jest w domu, jest w restauracji, jest w hotelu, jest w autobusie, byłoby fajnie, gdyby był w pociągu. Jest naszą ucieczką od dodatkowych kosztów za transmisję danych kiedy podróżujemy. Stało się naszą codziennością. Do tego stopnia, że można znaleźć Wi-Fi jako dorysowywany, fundamentalny element piramidy potrzeb Masłowa.

Continue readingCzy może istnieć świat bez fifirifi

Wielka siła małych rzeczy

Gdyby każdy Polak przekazał codziennie jedną złotówkę na jakiś dobry cel, to w kwartał mamy do dyspozycji… a po roku… Gdyby każdy z nas wymienił żarówki na energooszczędne to całościowo oszczędzilibyśmy…. a gdybyśmy wszyscy przesiedli się na rowery go nagle okazałoby się, że nie potrzebujemy inwestycji drogowych. A gdybyśmy wszyscy odkręcali zakrętki od butelek przed wrzuceniem ich do śmieci, to nagle potrzebowalibyśmy mniej siły żeby śmieci zgniatać…

Zawsze drażniły mnie tak zestawione motywacje do działania. Zbyt często stoją one w kontrze do następującej myśli – no dobra, może i ja się skuszę i zadziałam, ale nie ma opcji żeby wszyscy to zrobili, więc cały mój wysiłek psu na budę. To także pytanie do każdych powszechnych wyborów, na ile jeden głos, mój głos będzie ważył w całej masie. Co prawda ja mam wrażenie że niegłosowanie to ułatwianie wygranej zwycięzcy, ale np. prof Robert Gwiazdowski za każdym razem podkreśla, że chodzenie do wyborów nic nie zmienia. A ten profesor raczej mądry jest;)

Równocześnie, może zamiast martwić się wszystkim dookoła, trzeba się jednak zabrać za siebie i skupić na sobie i na zmianach, które w sobie mogę wprowadzać. Nie wszystko na raz.
Continue readingWielka siła małych rzeczy

Ludzie, róbcie ludziom dobrze

Dziś miałem napisać coś zupełnie innego. W ogóle, tematów, które w głowie siedzą ostatnio dość dużo się nagromadziło i muszę powoli je zacząć zrzucać, ale… no dziś nie mogę. Dziś muszę inaczej.

To był dobry dzień. Od samego początku, aż do szczęśliwego końca. Tak, trochę mu w tym pomogłem – o czym zaraz dwa słowa, ale… dużo dobrej energii dostałem dziś od innych (samemu też starałem się przekazywać dalej). I całkiem bezczelnie proszę o więcej i do więcej Was zachęcam.

Continue readingLudzie, róbcie ludziom dobrze

Niezłe jaja – Niecodzienny.net w formie podcastu

Gdyby mi ktoś powiedział, że jak zacznę wcześniej wstawać, to będą mi przychodziły do głowy tak dziwne pomysły… w takich ilościach i częstotliwości… a na koniec okaże się jeszcze, że będę miał dość bezczelności żeby ich próbować, to… pewnie bym się grzecznie odwrócił na drugi boczek i karnie poszedłbym spać dalej;-)

No to się popisałem. Piszę bezpośrednio w panelu, ledwie zacząłem i kliknąłem „opublikuj” więc teraz (choć to mało prawdopodobne) ktoś może na żywo podglądać co piszę. Także muszę pisać, jak to mawiają, biegusiem. To się chyba nazywa pisanie bloga live, czy coś…

A tu się chowa podcast  Niecodzienny na itunes. Trochę nie ogarniam;-)

Continue readingNiezłe jaja – Niecodzienny.net w formie podcastu

Dlaczego w Polsce nie ma dobrych reklam?

Dlaczego w Polsce nie ma dobrych reklam?

 
 
00:00 / 7:09
 
1X
 

No to wcinam się miedzy wódkę i zakąskę. A do tego jeszcze pcham się, żeby obcięło mi palce przy stole gdzie siedzą dorośli. Pomyślałem sobie, żeby odnieść się do tekstów Wojtka Michalaka, Dlaczego w Polsce nie powstają dobre reklamy, i nawiązującego do niego tekstu Pawła Loedla, Napraw polską reklamę, proszę u którego znajdziecie jeszcze więcej cennych linków. Więc niniejszym to czynię, czyli wcinam się.

Dobra wiadomość jest taka, że panowie mnie nie czytają, ja się z linkami nie wypuszczam, więc wszyscy będą żyć długo, szczęśliwie i nieświadomie;-)

Zatem… dlaczego w Polsce nie ma dobrych reklam? A dlaczego miałyby być? Od kiedy polska myśl techniczna, artystyczna, kreacyjna jest zachwycająca? Zachwycająca w całej swej rozciągłości i masie? Kiedy ostatnio masowo produkowaliśmy genialne książki, fantastyczne seriale, wiekopomne filmy? Dlaczego w kraju, w którym książek się nie czyta, filmy się piraci a za pracę w agencjach płaci się raczej dyskretnie, miałyby powstawać świetne reklamy? Continue readingDlaczego w Polsce nie ma dobrych reklam?

O co chodzi z wczesnym wstawaniem

Musze dziś trochę pooszukiwać, czyli prawie wizualizować. Aby ten post mógł się pojawić jutro o 6. rano, musze go napisać dziś wieczorem. Czyli piszę niby codziennie, ale z nakładką. Może się też zdarzyć tak, że jutro napiszę dwa posty… Albo że będę miał jutro czas na to, aby przygotować sobie czas na pojutrze (czyli „Co masz zrobić dziś, zrób jutro będziesz miał dwa dni wolnego” tylko trochę na opak;-) ); Pewnie gdybym to robił z głową i z planem, to miałbym czas nawet na naukę interpunkcji. Hmm… Interpunkcja… to nie może być trudne.

Od mniej więcej trzech tygodni wstaję bez wyraźnego zewnętrznego powodu w okolicach 6. Co ciekawe, choć zawsze lubiłem siedzieć przy komputerze długo w noc i nadrabiać potem sen w godzinach rannych, to nowe wstawanie nie boli. Nawet więcej, chyba się polubiliśmy. Oczywiście, przestawia trochę zwyczaje, raczej uniemożliwia zarywanie nocki, ale… dogadujemy się;) Continue readingO co chodzi z wczesnym wstawaniem

Może skusisz się na wiadomości ode mnie?Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zostaw swój email i bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »