2 - tyle minut czytania

Na wstępie, założenie wstępne. Notka będzie dotyczyć wydarzeń, które nastąpiły kilka dni po zgłoszeniu przez panią Cugier-Kotkę pobicia. Nie chcę kwestionować prawdziwości zdarzenia, jakie ją spotkało, a agresja jej okazana – niezależnie od formy – nie powinna była mieć miejsca. I jeszcze drobiazg – ta pani już nie jest aktorką. Była nią w spocie PO, była nią w spocie PiS, ale występując na wiecu tych drugich, wystąpiła z roli. No chyba ze założymy, że wszyscy tam obecni to byli aktorzy, którzy wydukali napisane wcześniej role. Wtedy smutne jest tylko to, że za dużo jej płacą. Pani C-K oburza się za to, że ktoś obraża ją, za to, że wykonuje swój zawód. Otóż nie. To nie jest aktorka która zagrała dziwkę, to nie jest aktorka która zagrała zakonnicę. To jest aktorka, która dała się wykorzystać politycznie. Albo z wyrachowania, albo z głupoty. Jedno i drugie nie usprawiedliwia jej zachowania i zdziwienia, ani nie usprawiedliwia żadnych wyrazów agresji jakie ją spotkały. O samej pani pisałem wczoraj. Dziś – uwaga dotycząca tego, co dzieje się kilka dni po upublicznieniu sprawy.

Niesamowite. Wystarczy być aktorką spotu politycznego, a jeśli stanie Ci się krzywda i nie ruszysz własnych czterych liter na komendę, a jeśli już ruszysz, to będziesz zbyt zmęczona żeby złożyć zeznania, to policja przyjdzie do Ciebie do domu, by móc przy herbatce porozmawiać o tym, co Ci się stało. Jacy oni <wyraz powszechnie uznawany za wulgarny> wspaniali.

Mało tego, pani aktorka zapomniała kto ją pobił. Nie chce robić portretu pamięciowego – zmęczona. Być może w piątek będzie przeglądać podobizny potencjalnych sprawców. Może sobie coś przypomni. Najpierw była w szoku, teraz ma amnezję. Obawiam się, że niedługo się okaże, że jej się przywidziało. Co więcej, mam wrażenie, że robi wszystko, żeby tych ludzi nie złapać. Ktoś ją obraził, pobił, a ona nie ma najmniejszej ochoty dochodzić sprawiedliwości. No chyba, że można opluć rządzących przed kamerami. Dziwne to. Chciałbym, żeby ta jedna sprawa została wyjaśniona do końca. Albo z wyłapaniem sprawców, albo… no właśnie. Dowolne inne albo tak naprawdę oznacza koniec dla dowolnej kariery pani C-K. I aktorskiej i politycznej.

Szkoda mi jej rodziny. Nie zasłużyła sobie na taką jazdę.

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.