3 - tyle minut czytania

Ludzie! Tylu funfli co ich mam od dziś w Egipcie, to chyba nie miał jeszcze nikt… Wspomniany 40 letni boy hotelowy zaprasza mnie do Egiptu na robienie po pracy małych bambini, bo bambini są śliczne i w ogóle… Przy okazji zaznacza, że on mi zazdrości jednej żony, bo sam ma trzy..

Ledwie wychynąłem na ulicę, a już trzech sympatycznych gości oferuje mi shishę, herbatę, perfumy i pamiątki, wszystkie tańsze i lepsze od oryginału. Zapraszają mnie na wycieczki, za które w zasadzie nic nie zapłacę, bo wyglądam na porządnego człowieka, któremu dobrze z oczu patrzy. Aby zdobyć moje zaufanie opowiadają mi historię swojego życia i życia swoich kolegów, którzy zupełnie przypadkiem właśnie pół roku temu znaleźli w Polsce miłość swojego życia. A tak poza tym, to czy ja jestem z Warsaw czy trochę bardziej z Warszawy?

Nie ma ratunku

Kiedy uciekam jednemu, drugi już wyciąga do mnie rękę, mówiąc, że wszystko, co dotychczas widziałem, to była podpucha, że wszyscy chcą na mnie zarobić, a on właśnie dla mnie, człowieka uczciwego, ma ofertę, na której i ja mogę zarobić, pod warunkiem, rzecz jasna, że zarobek wydam w jego sklepie…

Jeszcze nie zdążyłem zbyć tamtego, a już następny ciągnie mnie za rękaw i puszczać go nie zamierza, bo choć on po polsku nie mówi za dobrze, ale za to jego kolega płynnie włada angielskim…

Inny sprzedawca, kłaniając się w pas, wita pytaniem czy jesteśmy ze Szwecji, bo moja żona wydatnie przypomina mu Chinkę i to Chinkę która potrzebuje szalu z kaszmiru, a na tym szalu, o tu, widzisz, jest wizerunek Tutenchamona (to jego dziadek), a tu na metce masz numer jego (dziadka) komórki, tylko wiesz, dziadek wiele nie mówi, bo umiera, ale zobacz tu masz album na zdjęcia, któremu ogień, woda, piach i sól nie szkodzą i od dziś po wsze czasy będzie wyglądał jak nowy…

Może dobrze, że dziadek się tak nie zakonserwował…

Niekończąca się przyjaźń

I tak metr po metrze trzeba się przeciskać wśród tłumu świeżo zdobytych i na wieki oddanych przyjaciół, którzy będą wiernie czekali aż ich odwiedzisz, aby mogli przed Tobą roztoczyć uroki Egiptu. A Ty marzysz tylko o tym, aby dotrzeć na plażę i wreszcie mieć święty spokój…

Chciałbyś, co? Ale jak tu odpoczniesz, skoro tylko dziś, tylko tu i tylko na Ciebie czeka wspaniały masaż od stóp do głów i z powrotem. I tylko teraz, tylko on ma dobra cena, której już nikt nigdy Ci nie zaproponuje. Masaż nie? A może strzelisz sobie tatuaż z henny… Albo włosy Ci zapleciemy w warkoczyk? A może przekąska najlepsza w okolicy? Albo wycieczka? Bo wiesz, dobrze zrobiłeś, że nie wierzyłeś tym na ulicy i broń boże nie zgadzaj się na propozycje rezydenta, bo u nich wszystkich przepłacisz, a ja mówię Ci to wszystko z troski o Ciebie, więc chodź ze mną i u mnie kup…

LITOŚCI!!! Myślałem, że nie ma nic gorszego niż tłumy upitych Polaków, ale okazuje się, że gorsi są rozpolakowani Egipcjanie z żyłką do interesu, którzy czekają aż połkniesz haczyk… Co działa? Ignorancja. Nie wiem, nie słyszę, nie rozumiem, a tak właściwie to ze mną można tylko na migi…

PS Przestaję się dziwić, że arabscy pucybuci zagadnięci przez „naszych” bezbłędnie pytają – „wićiśćić ci śpierdalać?”

Po dniu dzisiejszym wybieram to drugie…

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.