3 - tyle minut czytania

Trener, który 15 marca objął Wisłę Kraków był dla kibiców i obserwatorów najpierw wielkim zaskoczeniem, a potem wielką niewiadomą. Zaskoczył wszystkich, w końcu nikt się nie spodziewał, że Henry, który z Wisłą rozchodził się w wielkich bólach, wróci na Reymonta i obejmie I drużynę. Ale też nie jest to ten sam trener, który w 2002 ogrywał Parmę i Schalke, ani trener który w 2004 roku opuszczał Białą Gwiazdę pozostawiając ją w zimie z wielopunktową przewagą nad rywalami. Obecny Henryk Kasperczak to wielka niewiadoma, przygnieciona przede wszystkim wynikiem osiągniętym rok temu z zabrzańskim Górnikiem.

Jaki więc jest nowy Kasperczak? Najbliższy mecz będzie pierwszą szansą na znalezienie odpowiedzi. To pierwszy poważny mecz Wisły z nowym starym trenerem. Wszystkie ważne starcia tego sezonu Wisła przegrywała – i Levadia, i Lech, i Cracovia, i Legia i znowu Lech. Podobnie było w poprzednim, gdzie większość kluczowych spotkań kończyło się goryczą – przedwczesne pożegnanie z europejskimi pucharami, porażki z Legią (superpuchar), z Legią w lidze, z Lechem w pucharze i w lidze. Czy tym razem będzie inaczej? Czy może być inaczej?

Może. Pod jednym warunkiem – że Wisła zagra inaczej, niż we wszystkich dotychczasowych kluczowych spotkaniach. Nie wyjdzie na mecz, z założeniem – jakoś to będzie, coś wymyślimy. Nie da się zaskoczyć przeciwnikowi. Wyjdzie i zawalczy o punkty, o zwycięstwo, o dominację. Nie musi bez opamiętania rzucić się na Kolejorza, ale musi w tym meczu narzucić swój styl gry. Musi dominować przez całe spotkanie, a nie przez pierwszy lub ostatni kwadrans. Musi pokazać, że liderem jest nie z przypadku i w konsekwencji głupich strat punktów przez rywali, ale z powodu umiejętności i klasy własnej. Aby zostać mistrzem, Wisła musi pokazać, że potrafi wygrywać również ważne mecze, a sobota jest do tego pierwszą i najlepszą okazją.

Okazją również dla Henryka Kasperczaka, który potrzebuje tego zwycięstwa, aby zamknąć usta niedowiarkom i sceptykom. Kasperczaka, który musi pokazać, gdzie leży kluczowa różnica między jego Wisłą, a Wisłą Macieja Skorży. Kasperczak musi pokazać, że prowadzony przez niego zespół znów może być nieobliczalny, nieprzewidywalny i zwycięski. Że krakowski mikroklimat służy mu lepiej niż śląski, a wpadki z ostatnich lat były jedynie czasową obniżką formy, a nie trwałą tendencją spadkową.

Łatwo nie będzie. Niezależnie od klasy rywala, Wisła boryka się z własnymi problemami. Z dziurą w obronie, z poszukującym formy Sobolewskim, z nieskutecznym Brożkiem (nie traktujmy tego, co pokazał w ostatnim meczu jako przełamanie, a raczej jako podstawę do luzu psychicznego, który na przełamanie może pozwolić). Z zagubionym Jirsakiem, nie pokazującym pełni swoich możliwości Łobodzińskim, z szalonym Małeckim. Tylko że… większość z wymienionych ma na swoim koncie co najmniej dwa tytuły mistrzowskie, większość to reprezentanci Polski… a to zobowiązuje. Po prostu zamiast szukać problemów, trener musi znaleźć rozwiązania. Od tego przecież jest. I zobaczymy, czy nieplanowana, blisko dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach została dobrze wykorzystana. Czy była czasem potrzebnym do lepszego poznania i poukładania drużyny. Jeśli właśnie było, Henry udowodni, że stary człowiek wciąż może. W przeciwnym razie, niewygodnych pytań może być z każdym dniem więcej.

I wreszcie ostatnim zmartwieniem Białej Gwiazdy jest to, że jedyne czego potrzebuje Lech aby w sobotę być trudnym rywalem, to grać swoje…

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.