2 - tyle minut czytania

Wpis zupełnie obok moich codziennych rozważań i bojów z codziennością. Wpis obok komunikacji, zabawnych potyczek, rozważań. Wpis inspirowany wizytą w muzeum, która zapadnie w mojej pamięci na długo. Wizycie, która wycisza, która chwyta za gardło, która każe się bać. Wizyta, która każdemu polecam.

Muzeum od zawsze pamiętam jako… nudę. Szkolne wycieczki, aby zobaczyć całkowicie nieciekawy zbiór rzeczy, których nie rozumiem, których nikt nie potrafi dobrze sprzedać, które wiąże się ze snuciem po muzealnych korytarzach, a jedyną rozrywką jest jazda w muzealnych papciach po parkiecie. Na całe szczęście, od kilku lat muzea przechodzą przedefiniowanie.

Muzeum zdefiniowane na nowo

O muzeach już pisałem. O krakowskiej Fabryce Schindlera, o muzeum na drugim końcu świata. W Krakowie jest także muzeum w podziemiach Rynku Głównego przybliżające Kraków średniowieczny. Warszawa kusi Muzeum Powstania Warszawskiego a Gdańsk Muzeum II Wojny Światowej. I o tym ostatnim dziś chcę napisać.

W przypadku II wojny światowej wiele już zostało powiedziane, pokazane, napisane. Filmy, książki, seriale – wszystkie one wojnę nam przybliżają, trochę nas z nią oswajają. Trudno nas jakimś faktem / wydarzeniem zaskoczyć. Wiemy gdzie się zaczęła, wiemy kto był agresorem, znamy liczby. Wydaje nam się, że to rozumiemy.

Nowa forma muzeum dba nie tylko o dane i fakty, ale także o emocje. Przybliża nie tylko suche liczby czy daty, ale stara się przybliżyć kontekst, pokazać tło. Atakuje na wielu płaszczyznach – wystrojem, kolorem, dźwiękiem. Dba o to, aby zrobić na widzu wrażenie. Niespiesznie, cierpliwie. Skutecznie.

Muzeum wycisza. Z każdą kolejną salą zabiera nas głębiej w lata 1939 – 45 i wbija w tamte wydarzenia. Pokazuje ludzi, takich jak Ty i ja, którzy musieli zmierzyć się z niewyobrażalnością wojny. Z okrucieństwem. Z bezsilnością. Z pomysłowością zadawania bólu i cierpienia. Wszystko o czym czytałem, co widziałem, staje się namacalne.

To wszystko skłania, do zadawania sobie pytań. Czy pamiętamy? Co pamiętamy? Ile się nauczyliśmy. Czy ten horror może jeszcze wrócić? Jak się wtedy zachowamy. Na ile będziemy bronić i czego będziemy bronić? Bo wbrew pozorom, świat jaki znamy, nie jest światem danym raz na zawsze i wcale nie trzeba wiele, by i nasza rzeczywistość stała się piekłem na ziemi. Pomysłowość ludzka i okrucieństwo nie zna granic.

Uczmy się historii.

Historia lubi się powtarzać. Powinniśmy się jej uczyć i wyciągać z niej wnioski. Powinniśmy obserwować to co się wokół nas dzieje i odpowiednio wcześnie wyłapać zagrożenia, bo jeśli zmiany będą postępować w małych kroczkach, możemy ich nie zauważyć, nie powstrzymać, nie zapobiec. Możemy nagle znaleźć się w kotle gorących emocji i krzywd, a studzić tego się nie da.

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.