7 - tyle minut czytania

Zagrajmy w skojarzenia;-) Kiedy ktoś mówi, że szuka pracy, oznacza to że… No właśnie, co Twoim zdaniem robi?

Przypuszczam, że większość z nas kiedy już przysiada do szukania pracy i zabiera się za to _na_poważnie_, a nie mówi o pracy szukaniu sprowadzającym się do ruchów pozorowanych, robi to tak:

Odpicowuje swoje CV, przegląda dodatek „Praca” w lokalnej gazecie, szuka ogłoszeń w Internecie, przegląda oferty w agencjach rekrutacyjnych, odwiedza strony potencjalnych pracodawców, wysyła CV, ma serdecznie dość pisania listów motywacyjnych, czeka na odpowiedź od ogłoszeniodawców, a kiedy ta nie przychodzi zaczyna trochę wątpić, więc wraca do punktu odpicowywania swojego CV.

W skrócie – przygotowujemy swój zawodowy życiorys, aby pokazać go ludziom, którzy przez ogłoszenia szukają rąk i głów do pracy. Brzmi to całkiem rozsądnie, bardzo ok. Zapominamy tylko, że to ile ogłoszeń znajdziemy jest ograniczone do naszego czasu, naszej spostrzegawczości, naszych umiejętności. Co więcej, zapominamy o tym, że pracy jest więcej niż ta, o której my słyszymy i czytamy, bo… o niej nie wiemy. Skąd mielibyśmy wiedzieć?

Zapominamy o tym, że kluczowe może się okazać dotarcie do informacji o pracy, o której nie słyszeliśmy i nie mamy możliwości usłyszeć. Czyli musimy dotrzeć do ludzi, którzy słyszeli o pracy, o której nie wiemy (ale to wcale nie znaczy, że zależy nam tylko na tych, co zatrudniają). Chcąc znaleźć pracę, warto powiedzieć o tym światu, aby świat mógł pokazać, co tam ma dla nas dobrego.

Wpis w pigułce, dla tych co chcą wszystko wiedzieć od razu

Ponieważ nie masz czasu, wszak jesteś zajęta / zajęty szukaniem pracy, dla Ciebie jest wersja krótka, w dwóch punktach.

Po pierwsze, szukaj pracy poza ogłoszeniami, szukaj pracy przez ludzi. Do tego służy Linkedin i po to ci wszyscy ludzie tam są (o tym słówko później). Więc – powiedz ludziom na linkedin, że szukasz pracy. [Tak naprawdę powiedz to absolutnie wszystkim ludziom wszędzie gdzie jesteś, ale zacznij od linkedin]

Po drugie, zrób to mądrze. Nie idź na łatwiznę, nie rób tego byle jak. Zrób to tak, jak Joanna Wacławik-Domagała.

To jest najlepsza „wizytówka” z informacją „szukam, pomóż mi znaleźć” jaką przez ostatnie miesiące widziałem na linkedin. Większość wygląda tak:

Czyli wygląda mało, albo nie wygląda wcale. Widziałem też ogłoszenia przekombinowane. Co nie pomaga. Prostota i jasność przekazu wygrywa z nadmiarem kreatywności.

Rób to z głową. Zrób to jak Joanna Wacławik-Domagała.

Mądre wykorzystanie feed’u linkedin, czyli co dobrego zrobiła pani Joanna?

Mądrze potraktowała możliwości, które daje jej Linkedin. Wykorzystała do maksimum przestrzeń, jaką daje ten serwis na dotarcie do ludzi poza jej siecią kontaktów i w klarowny sposób sprzedaje o co jej chodzi i pokazuje, co potrafi.

Zrozum, zanim ktoś o Tobie usłyszy, zanim ktoś przeczyta Twoje CV, zanim ktoś zerknie na Twój profil, musi Cię zobaczyć. Żeby Cię zobaczył, musisz się „zareklamować”. Możesz to robić skromnie, możesz to robić wydając masę kasy na reklamę a możesz to zrobić mądrze i wykorzystać ludzi, którzy chcą Ci pomóc. Masz do wykorzystania „okienko”, które zobaczę na swoim streamie. Wpis pani Joanny zobaczyłem, ponieważ wykorzystała

1. Grafikę, która się wyróżnia i przyciąga wzrok
2. Krótką informację „kim jestem” i „czego szukam”
3. Prośbę „podaj dalej”

Prosto, konkretnie, czytelnie. Wiem o co chodzi – a to wcale nie jest na linkedin oczywiste. Śmiem twierdzić, że można to zrobić nawet lepiej, ale nadal jest to najlepszy sposób wykorzystania feed’u Linkedin’a jaki widziałem.

Słowem uzupełnienia – nie znam pani Joanny. Ale wierzę, że dzięki temu jak się „reklamuje” ma większe szanse znaleźć pracę. Ja nie mam możliwości jej zatrudnić, ale mam możliwość podać dalej informację o tym, że ktoś taki jak ona szuka pracy. I robię to.

Przygotuj się i pomóż innym pomóc Tobie

Chcesz żeby inni Ci pomogli? Szanuj ich. Szanuj ich czas. Szanuj ich uwagę. Ułatw im zrozumienie, o co Ci chodzi. Zastanów się, co potrzebują wiedzieć i powiedz im to. Wyraźnie zaznacz, o co Ci chodzi, co mają zrobić, żeby Ci pomóc. Nikt nie ma czasu domyślać się co poeta miał na myśli. Nikt nie chce wgryzać się we wszystkie zawiłości kolei Twojego losu.

Bądź konkretny. Pisz krótko (nie bądź jak ja).

Oczekujesz akcji – nazwij ją.

Chcesz znaleźć pracę? Poproś innych o pomoc, ale daj im do ręki argumenty. W krótkich słowach nakreśl swoje mocne strony, doprecyzuj czego szukasz i gdzie chciałbyś pracować. Zainteresuj. Na przekonanie kogoś do pomocy, na zainteresowania się Tobą i Twoim tematem masz kilka, kilkanaście sekund jego uwagi.

Brzmi znajomo? Powinno. Bo to do czego zachęcam to do przygotowania sobie „elevators pitch”, czyli prostej zasady – jeśli chcesz pozyskać inwestora do swojego biznesu, który swoje zainteresowanie potwierdzi wkładem budżetowym, musisz być gotowy do „sprzedaży” swojego projektu w czasie, jaki potrzeba aby windą przejechać z parteru na trzecie, czwarte piętro biurowca.

Podobnie działa to na linkedin (i na większości współczesnych serwisów). Masz krótkie okienko, aby sobą zainteresować. Pamiętaj, dzisiaj przede wszystkim sieć przeglądamy, nie czytamy. Czytamy dopiero, jak nas coś zaintryguje. Póki co więc, scrolluj dalej, wszyscy chcemy jechać do góry.

Przy czym pamiętaj – nie chodzi mi o to, abyś miała / miał tylko elevators pitch. Musisz być gotowy na przekazanie konkretów, kiedy ktoś o nie poprosi. Ale musisz też mieć „wizytówkę” która zachęca do tego, aby się z Tobą skontaktować, aby Cię zauważyć, aby Cię zapamiętać, aby Cię polecić, aby Cię zatrudnić.

Jak to ludzie chcą mi pomóc?

Tak chcą. I zrobią to bardziej dla siebie, niż dla Ciebie. Pomogą, bo tak działamy w społeczności (jako gatunek). Bo tak działają „słabe połączenia” międzyludzkie. Pomogą, bo ich to niewiele kosztuje. Pomogą, bo kiedyś sami potrzebowali pomocy i teraz chcą się zrewanżować. Pomogą, bo Cię lubią. Pomogą, bo lubią swoich znajomych, którzy mogą szukać kogoś takiego jak Ty. Pomogą Ci dlatego, że zrobisz to mądrze i wpadniesz im w oko. Pomogą, bo chcą czuć się dobrze. Wreszcie pomogą Ci dlatego, że po to tam są.

Na linkedin jesteśmy po to, aby wymieniać się doświadczeniami zawodowymi i pomagać sobie w tematach zawodowych. Nie po to, żeby oglądać kotki i dzieci znajomych. I przymykamy oko na koszmarny linkedin’owy UX.

Nie ja jeden tak sądzę. Tu przykład masowego komunikowania do czego służy Linkedin.

Skąd ja wszystko wiem?

Mniej więcej rok temu zabierałem się za poszukiwanie pracy. Byłem na ostatniej prostej żegnania się z korporacją żywicielką i choć miałem w głowie potrzebę „odpocząć” wiedziałem, że budżet przygotowany na miesiące bez zatrudnienia są ograniczone i kończyć się będą wcześniej niż bym chciał, więc trzeba możliwie szybko (i rozsądnie) znaleźć nowe źródło utrzymania.

Wiedziałem jak chcę te poszukiwania przeprowadzić, miałem odpicowane CV, miałem też za sobą lekturę książki „F*ck your resume”, podglądałem jak pracy szukał Kamil Polny, czyli
Tata w pracy. Siadałem także do tekstu, którego zadaniem było poproszenie bliskich i dalekich znajomych o pomoc w znalezieniu pracy.

Pracę znalazłem i… wszystko wskazuje też na to, że pracę znalazłem dzięki człowiekowi (kudos Marcin), którego na oczy nigdy nie widziałem, a który mnie polecił, za co jestem mu niezmiernie wdzięczny i mam nadzieję że nie nadwyrężyłem siły jego rekomendacji. Pamiętam, że zastanawiałem się nad moim „pitchem” i jak teraz na niego patrzę to… kurcze, nie zrobiłem tego dobrze.

Sposób pani Joanny jest dużo, dużo, dużo lepszy.

Niemniej jednak, od tamtej pory spłacam dług zaciągnięty w sieci ludzi mi znanych i nieznanych i staram się dzielić się cudzymi prośbami o pomoc w znalezieniu zatrudnienia. Dlatego zacząłem zwracać uwagę na to, w jaki sposób ludzie starają się swoje potrzeby komunikować. Dlatego dzielę się Tobą z tym, co moim zdaniem działa i może Ci pomóc wyróżnić się, dzięki czemu dotrzesz szerzej, dzięki czemu masz szansę poznać więcej ofert pracy. Czego Ci życzę.

Jeśli szukasz pracy, daj mi proszę znać jak Ci idzie i jak wygląda Twoja wizytówka. Jeśli tylko będę mógł, postaram się być dodatkowym ogniwem w Twoim łańcuchu poszukiwawczym.

Nie szukasz pracy? Świetnie. I tak mam do Ciebie prośbę;-) Jeśli znasz kogoś kto szuka, poleć mu ten tekst – niech skorzysta. Jemu / jej na zdrowie.

4 thoughts on “Jak lepiej wykorzystać Linkedin do szukania nowej pracy

  1. Wit, dzieki za tekst! Jak zwykle poszerzyles moja rzeczywistosc o kilka horyzontow!

    Telefon ma tylko 3% energii, jednakze tekst jest na tyle ciekawy, ze nawet przy maksymalnie wygaszonym ekranie wytezylem wzrok i pochlonalem w calosci! 🙂

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.