3 - tyle minut czytania

Wiem, to staje się już nudne, nużące, do obrzydzenia nieciekawe. Co więcej, sam z wytchnieniem czekam na koniec tej bajeczki, wciąż mając nadzieję na happy end. Kto wie, może się uda..

Ostatnio zdawałem relację z tego, co się dzieje z diodami. Co ciekawe, o to samo pytał technik, który (jednak!) oddzwonił do mnie. Poczułem się prawie doceniony. Mało tego, po tym jak poinformował mnie, że musi się zalogować do kilku programów i że to chwilę potrwa, więc on się będzie ze mną jeszcze kontaktował, oddzwonił po raz drugi. Dopiero wtedy się czułem dumny… normalnie prawie jak normalny klient.

W każdym razie, na podstawie naszej rozmowy, ustaliliśmy, że z jego punktu widzenia to wszystko jest cacy i że on zgłasza awarię dalej, bo może się zdarzyć, że to niezależne od nich – wychodzi na to, ze to moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Z mojej strony jest router. Nówka sztuka. Prosto od Cisco. I to – to jest najciekawsze – router, który czasem działa. To znaczy działa cały czas – jest dostępny (panel administracyjny) zdalnie (via wifi), gorzej jest z połączeniem DSL, które ma nawiązywać, bo to jakoś trudniej mu wychodzi. No więc moja wina, moja wina…

Technik obiecał, że zgłasi awarię i że się ze mną monterzy skontaktują, żeby opukać wszystko dookoła. Ok. Nie ma sprawy. Skoro błąd u mnie, znaczy się trzeba być pokornym. To ja grzecznie wracam na łącze starego providera, ale – tak z przekory – zerknąłem na router. I co? No diodka od Internetu pali się tak zachęcająco, jakby miała ochotę wypalić mi oczy. No grzech było nie skorzystać i… działa. Parametry przyzwoite – download 4.9k, upload 640… Wszystko śmiga – normalnie, bez zająknięcia, bez żadnego ale. I działa tak przez godzinę, drugą, trzecią.. aż musiałem wyjść z domu. A po powrocie…

Diodka ma mnie w du… szy. Parametry łącza znowu wróciły do stanu z przedpołudnia, czyli download (z którego nie mogę korzystać) 4.9, upload 240kbit/s… połączyć się z Internetem oczywiście nie mogę, więc znowu się przeprosiłem ze starym dostarczycielem. Może Internet od Netia lubi się ze mną bawić w chowanego…

Swoją drogą, nie bardzo wiem co mam zrobić. To znaczy wiem na co mam największą ochotę. Wyrzucić. Odstawić. Rozstać się z Panem Twarz Netia. Sorry, Kocie, nie idzie. Ale póki co, grzecznie czekam na monterów. Zobaczymy co oni wykombinują.

A tak przy okazji, ponieważ trafili do mnie jacyś biedni ludzie.. – dla wszystkich innych to straaaaaszna nuda.

Jeśli szukacie numeru do Biura Obsługi Netia z numerów komórkowych, to dzwońcie: 227111111

Jeśli chcecie zgłosić awarię techniczną – po wybraniu numeru klikacie 1 (jesteście klientem Netiia) 9 (chcecie rozmawiać z konsultantem) 1 (chcecie zgłosić awarię) i teraz w zależności od tego czego awaria – 1 – awaria telefonu, 2 – awaria internetu na łączach innego operatora (Telekompromitacja) lub 3 – awaria internetu na łączach Netia. I potem muzyczka. Jak macie szczęście, operator zgłosi się szybciej niż dużo później.

Jeśli chcecie skonfigurować router to:

Dla usługi świadczonej bezpośrednio na linii Netii:
VPI = 8
VCI = 35
Enkapsulacja – PPPoE LLC

Dla usługi świadczonej z wykorzystanie infrastruktury Telekomunikacji Polskiej S.A.
VPI = 0
VCI = 35
Enkapsulacja – PPPoA VC-MUX

Aha.. przy pierwszym połączeniu, podajemy użytkownika internet, hasło internet. Przy tych parametrach możemy się połączyć tylko z serwisem Netia.pl i aby aktywować internet trzeba wejść na stronę www.netia.pl/net24 i tam na podstawie numeru umowy (znajduje się na umowie) i numeru aktywacyjnego (znajduje się na umowie) możemy aktywować Internet. Albo zrobić wszystko, co było w naszej mocy.

2 thoughts on “Internet od Netia – niby jest, a jakoby go nie było…

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.