2 - tyle minut czytania

Jak się okazało senatorzy, czyli parlamentarzyści zasiadający w Izbie Zadumy, nie uznali za stosowne uchylić immunitetu swojemu koledze, Krzysztofowi Piesiewiczowi. Wydaje mi się, że musieli długo nad tą decyzją dumać.

Po co posłowi / senatorowi Immunitet? To takie rozwiązanie, które gwarantuje „wybrańcowi narodu” bezpieczeństwo i gwarancję nietykalności w chwili, kiedy pełni swoje obowiązki. To znaczy, jeśli poseł uzna, że trzeba przekroczyć prawo aby chronić demokrację, albo uzna, że jego obowiązkiem jest obrona wyborców, może zasłonić się Immunitetem i wszyscy mogą mu skoczyć. Równocześnie nikt nie może go ciągać po sądach, oskarżać pod byle pretekstem – wybraniec ma pozostać nietykalny.

Równocześnie, izba w której obradach wybraniec uczestniczy może znieść ten „listek figowy” w chwili, gdy uzna to za zasadne. Prokuratura przedstawia zarzuty i argumentuje dlaczego składa taki wniosek. Sejm lub Senat poddaje go pod głosowanie. W przypadku Piesiewicza senatorowie uznali, że nie należy go uchylać, gdyż

Inna decyzja oznaczałaby dla opini publicznej, że Senator Piesiewicz jest winny

cytat za Senatorem Mieczysławem Augystynem – równocześnie, jak rozumiem, jest to dowód na to, że Immunitet oznacza Niewinny… a – za Senatorem Zbigniewem Romaszewskim –

Cały wniosek opiera się na zeznaniach szantażystów

Zgoda – oczywiście nagranie wideo nie jest żadnym dowodem…

Pan Senator stoi przed zarzutem, że posiadał kokainę i proponował ją innym… W którym miejscu znajduje tu zastosowanie immunitet? Pojęcia nie mam.. no ale najważniejsi są koledzy.

Kawałek ze specjalną dedykacją dla pana Senatora:

Wydaje mi się, że znacznie lepszym pomysłem było by stawienie czoła zarzutom. Wciągnął kreskę – to trzeba za to ponieść konsekwencje, jeśli wrabiają go, to jest czysty jak łza i ma z tego samą korzyść. Takie chowanie się za urząd, nie przystoi… ale nie wymagajmy od naszych „wybrańców” zbyt wiele…

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.