5 - tyle minut czytania

W sieci zahuczało. W jakiej sieci zapytacie? Ano w naszej, rodzimej. Zahuczało (może na razie cichutko i nieśmiało, ale uwierzcie mi, że już niedługo trafi to na pierwszą stronę gazeta.pl – mogę się o to założyć) za sprawą pracy dyplomowej pani (panny?) Katarzyny Rusłaniec o wdzięcznym tytule „Galerianki”. Jest to etiuda o… tytułowych galeriankach właśnie. Kim one są? To małoletnie jeszcze dziewczątka, które w pogoni za dobrem doczesnym – takim jak telefon, puder czy kawałek kiecki – gotowe są sprzedać swoje wdzięki i ciało. No to już chyba wiecie, dlaczego huczy.

— Dygresja —
Czy ja się na filmach znam? Na reżyserce? Na tematach tabu? Na aktorstwie? Na sieci? Yyyy.. czy ja się znam na czymkolwiek? Ni cholery. To czego się czepiam i po cholerę wypowiadam się? Bo to czy się znam, nie jest ważne. Ja dzielił się będę swoimi luźnymi spostrzeżeniami. Podobać się nie muszą. Ja się podobać nie muszę. Jak się zacznę podobać, znaczy, że coś jest nie tak. (A jeśli chcecie poczytać ciekawe teksty o filmach, odsyłam na 8mm.blox.pl; jak to się przyjęło mówić, dziewczyny dają radę.
— End of Dygresja —

— Dygresjyjka —
Mogło się zdarzyć, że Ty, czytelniku nie widziałeś jeszcze „Galerianek”. W sieci dostępna jest wersja pierwsza, 30 minutowa. Reżyserka przygotowała wersję pełnometrażową.. tego się nieco boję, ale o tym za chwilę.. na razie trzy linki do trzech kolejnych części:
1) http://www.youtube.com/watch?v=WijE55-58tw

2) http://www.youtube.com/watch?v=bwm-Qn8UKHs
3) http://www.youtube.com/watch?v=pgfr5RT0ZbM

Zachęcam do obejrzenia. Po pierwsze w zasadzie warto – w jakimś stopniu film skłania do myślenia, a po drugie dlatego, żebyśmy wiedzieli o czym piszę.
— End of Dygresyjka —

Zatem do rzeczy…

Brawa dla autorki za podjęcie tematu. Choć pokazane w etiudzie zjawisko nie jest niczym nowym, trzeba wiele odwagi aby zdecydować się pokazać je na małym czy wielkim ekranie. Trzeba mieć pomysł i dość smaku żeby nie wyszedł film softporno ( chyba właśnie usłyszałem jęk zawodu części widzów i czytelników 🙂 ). Za to więc biję autorce brawo. Także za to, że spróbowała pokazać beznadziejną codzienność współczesności. I… w zasadzie tyle. Chociaż nie. Postawię jeszcze plusa za brak happy endu. Trudno, w dobie amerykańskiej poprawności, zdecydować się na mało baśniowe zakończenie. Minusów niestety dostrzegam nieco więcej…

O aktorach i ich grze nie wspominam, bo jak powiedział mój znajomy, przecież nie o to tu chodzi. Za to postawię cięższy zarzut – sztampowość. Pomysł na film – niezły, ale scenariusz i wątki.. strasznie wtórne…

Szydzenie z koleżanki bo ma stary telefon? Uszczypliwości siostry, puszczalskość matki, obojętność ojca i niedoceniona miłość.. bleh… Potrzeba akceptacji, presja otoczenia, brak perspektyw i potrzeba zaspokojenia „na skróty” własnych zachcianek – a wszystko to pokazane tak dosłownie i tak dosadnie, że aż niesmacznie. Może autorce chodziło o dobitność, ale to samo można było osiągnąć mniej „topornymi” metodami.

Dziewczynka puszcza się ze znajomym taty koleżanki i to doświadczenie – choć początkowo się tego brzydzi (takie odniosłem wrażenie) – jest tak wspaniałe, że zmienia cały jej światopogląd. Od teraz zamiast się uczyć biologii będzie poznawać fizjologię i kształcić własne umiejętnośći seksualne… WTF?? Następnym razem, to prośba do reżysera, proszę nieco głębiej (pogrzebać w temacie) i pokazać to nieco inaczej (niż wszyscy).

Jestem pewien, że zaraz podniosą się głosy z prawej i z lewej, że oto rośnie nowe pokolenie młodych zdolnych reżyserów, którzy nie boją się trudnych wyzwań i poważnych tematów. Zgoda. Tylko proszę, aby Ci reżyserzy nie brali się za chwytliwe tematy i obrabiali je po łebkach, tylko po to by zostać dostrzeżonym w społeczeństwie. Proszę o dobre kino, a nie kino jedynie bazujące na skandalicznym zjawisku. Proszę o reżyserów, którzy mają coś do powiedzenia i potrafią to powiedzieć.

Na koniec wreszcie uwaga, którą powinienem i postaram wcielić w życie. Jeśli tylko można, należy coś robić krótko i zwięźle. Kiedy ma się argument, wystarczy wytłuścić go w jednym zdaniu. Galerianki są także filmem pełnometrażowym.. to ja się grzecznie pytam po co, skoro w Etiudzie są zbędne momenty? Czy naprawdę ktoś miał pomysł na zapisanie aż tylu kilometrów taśmy?

A.. i jeszcze na zakończenie drobiażdżek. Dlaczego napisałem, że warto obejrzeć i do jakiego skłania myślenia? Warto się zastanowić, co zrobić, żeby takich historii było jak najmniej. Jak zadbać o to, by kurewstwo nie było sposobem na zabicie czasu, czy też fajną rozrywką. Co zrobić, żeby lepiej rozumieć ludzi i to co czują. Wreszcie, a jaki sposób przebić się przez barierę obojętności naszego, czasem najbliższego, otoczenia. Także naszą obojętność. Dlatego warto.

Aktualizacja: Cytowany wcześniej znajomy podrzucił mi linka do trailera:

I tak po jego obejrzeniu, to autorka NIE miała pomysłu na 90minut filmu. Obawiam się, że będziemy mieli do czynienia ze Skandalizującym gniotem, czyli skok na kasę, bo przecież społeczeństwo kocha skandale. Po obejrzeniu etiudy dopuszczałem wersję long.. a teraz? Ojej… miał być taki ładny debiucik, a wiele wskazuje na to, że będzie po prostu Złooooooo…


Aktualizacja 7.09 – poprawiony link do pierwszej części Galerianek

4 thoughts on “Galerianki, czyli moja z myślami bitwa

  1. Oglądałem jakiś czas temu Galerianki, ale te na youtubie, czyli pierwsze i filmik mi się podobał. Coś sobą reprezentował i był ciekawy. No i najważniejsze, że był odpowiednim głosem we właściwym czasie, gdyż materializm ostatnio kobietom bardzo namieszał w głowie i większość wybiera facetów nie za to kim są, ale ile mają kasy. Jednym słowem prostytucja szerzy się już od najmłodszych lat. Pełnometrażówki nie zamierzam oglądać, bo trailer mnie wystarczająco zniechęcił..

  2. Ja się powtórzę. Etiuda – nieco łopatologicznie, a może raczej młotkowo – zmusza do myślenia. Nie pozwala uciec, bo pokazuje stan rzeczy. Pełnometrażówka.. wydaje mi się, że będzie odgrzewaniem tematu – zrobione raczej na zasadzie – skoro temat jest mocny, to zróbmy to samo w wersji long i extended. Więcej bluzgów, więcej seksu, więcej dicho – jest szansa, że będzie z tego więcej kasy. Na pewno będzie o tym głośniej. Czy lepiej? Wątpie.

  3. Hej, trafiłem przez Awitu.

    Obejrzałem tę etiudę i nie mam tak bardzo negatywnego odbioru, jak Ty. Myślę, żo to co mu zarzucasz generalnie rozbija się o pewien realizm i oczywistą umowność. Bo… Tak. Uważam, że ten film jest realistyczny. Realistyzm ten opiera się na stereotypach,, ale nie sądzę, żeby do prowadziło aż do łopatologii… A w zasadzie tematy, które wymieniasz jako masakrycznie typowe chyba są wpisane w samą historię i dotykają WŁAŚNIE tego problemu społecznego. Nie rozumiem też zarzutów w stosunku do gry aktorów, którą – biorąc pod uwagę wiek aktorek – jest na bardzo wysokim poziomie.

    A co do wersji kinowej.. mhm… oczywiście może być tak, jak mówisz. Tutaj trudno się wypowiedzieć. ale nie oceniam samego zwiastuna tak negatywnie, powiedziałbym nawet, że rpzez te nawiązania do seriali nabiera jeszcze więcej pazura i cynizmu.
    W każdym razie – mimo tego, że z większością rzeczy się nie zgadzam – ciekawy wpis.
    Pozdr.

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.