3 - tyle minut czytania

Znowu jestem spóźniony. Wszyscy już to widzieli, wszyscy już o tym napisali, tylko ja się ślamazarze na samym koniuszku. Może dlatego, że dopiero wczoraj obejrzałem sobie „spowiedź” Dariusza Wdowczyka (teraz już można pełnym rodowodem pisać), który kajał, przepraszał, niemal obiecywał poprawę. No i prawie mu uwierzyłem.

Materiał jest do obejrzenia na stronie http://www.tomaszlisnazywo.pl/; Czy warto oglądać… nie jestem pewien. Tomasz Lis z wdziękiem rozgrzesza przed milionami gościa, który oszukał tysiące kibiców. Żadnych trudnych pytań, żadnego dociekania, nic. Trochę jak u Oprah Winfrey, albo jak Anna Maruszeczko w Wybacz Mi, po prostu Darek, Ujęła nas Twoja historia.

Dariusz Wu, w skrócie:
211 spotkań rozegranych w polskiej lidze, 119 w szkockiej, 82 w angielskiej – szybko licząc 400 oficjalnych spotkań ligowych. Do tego 53 krotny reprezentant Polski. Jako trener, w 2000 roku zdobywca tytułu Mistrza Polski, zwycięzca Pucharu Ligi i Superpucharu Polski.

Trzy lata później prowadzi III ligową Korone Kielece i walczy o awans. W pierwszym sezonie nie udało się – nie mogliśmy walczyć na poziomie sportowym – mówi teraz Trener Wdowczyk. W nowej rundzie przychodzi do niego nieznany nikomu, młodszy od niego o niemal 15 lat człowiek (Wdowczyk urodzony w 1962 roku w 2002 miał 40 lat) i obiecuje mu, że da mu awans. I on – człowiek z tytułami, z papierami, doświadczeniem, renomą i naprawdę dużą k(l)asą – traci korupcyjne dziewictwo i w to wchodzi.

Wchodzi, ale nie mówi o tym szefostwu. Wchodzi, ale nie przeszkadza mu to brać premii za ustawione przez siebie mecze. Wchodzi, ale nie czuje skrępowania, aby wziąć niebagatelną, bo wynoszącą 120tysięcy złotych premię za awans. Oczywiście w II lidze w awansie nikt mu już nie pomagał. Wszystko czyste, wszystko… jak łza…

Zapewne ta sama łza, która mu stała w oku u Lisa. Trener dostał w końcu wielką karę, ma oddać 100 tysięcy (z wypremiowanych 120) kary. Ma przez 3 lata nie brać udziału w profesjonalnym sporcie (co nie przeszkadza mu być konsultantem Korony (lol) Góra Kalwaria. I prosi o to, aby dać mu szansę na więcej.

Prośbę tą podlewa przeprosinami. Przeprasza kibiców, którzy w niego wierzyli i ufali mu. Przeprasza rodzinę, która wsparła go w trudnych chwilach. Więcej nie przeprasza. Nie przeprasza na przykład kibiców drużyn przeciwnych, których w III lidze oszukał, orżnął, okradł… Ich nie. Nie przeprasza kolegów po fachu, którzy stawali z nim do (nie)równej walki na boisku. Nie oddaje nieuczciwie zarobionych pieniędzy. Nie wyraża skruchy za to, że awans mu się nie należał. Nie obchodzi go bezradność piłkarzy drużyn przeciwnych, których ogrywał po karnych, których nie było… karnych dyktowanych po tym jak skończył się regulaminowy czas gry – bo przecież wynik miał się zgadzać z ustaleniami. Typowa moralność Kalego. Kiedy w pierwszym sezonie Korona była oszukiwana, było źle. Kiedy Korona oszukiwała innych – było cacy.

I najbardziej podoba mi się stwierdzenie – po co to wszystko? Byliśmy tak bardzo zdeterminowani aby awansować. No to well done, chłopaki. Well done.

Rozumiem, że zjawisko korupcji było powszechne i namacalne. Rozumiem, że było ciężko mu się przeciwstawić. Ale tego, że decyduje się na to 40letni facet z doświadczeniem i tytułami… nie rozumiem. Tak się zeszmacić… dla awansu z III ligi? Może rzeczywiście pierwszy milion trzeba ukraść.

Tekst zostanie opublikowany na serwisie 11.pl

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.