2 - tyle minut czytania

Dziś mamy nadzwyczajny zjazd PZPN. Niewątpliwie będzie ciekawie, ponieważ chociaż główny punkt to kasa – a wtedy zawsze jest ciekawie – to wszyscy liczą na to, że rozwiązana – raz na jutro – zostanie kwestia korupcji.
Przytoczę dwie wypowiedzi Rzecznika Prasowego związku, ponieważ – moim zdaniem – pan rzecznik dał popalić. W krótkim wywiadzie dla Polskiego Radia przynajmniej dwukrotnie.

Po pierwsze:

Temat korupcji pojawi się na zjeździe, bowiem nie da się od tego uciec.

Bravo, bravo, bravissimo… Odwrócenie słów rzecznika daje efekt piorunujący. Gdybyśmy tylko potrafili od tematu korupcji uciec, nie pojawiałby sie on w pracach PZPN. Czyli stosowalibyśmy taktykę strusia tak długo, jak długo but wymierzający kopniak w ptasi kuper byłby relatywnie mało bolesny. Ale ponieważ wyłapali już blisko dwustu naszych kumpli, to może jednak spróbujemy coś uradzić, bo zaraz za nas się zabiorą.

Nie żywię tu żalu do rzecznika, bo i o co. Wszak na stanowisku jest ledwie parę miesięcy, jeszcze się nauczy zbijać trudne pytania z gracją Zbigniewa Koźmińskiego.

Po drugie:

Zgodnie z uchwałą abolicyjną kluby nie byłyby już karane degradacją za udział w korupcji. Karze podlegałyby jedynie osoby zamieszane w ten proceder, czyli zawodnicy, trenerzy, działacze, sędziowie. Natomiast wobec klubów można by stosować inne sankcje, jak kary finansowe, odjęcie punktów bądź zakaz prowadzenie transferów.

Czyli chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby zabrać z pola widzenia społeczeństwa największy kij na toczącą polską piłkę chorobę. Dotychczas jedynym argumentem, który paraliżował wszystkich, była degradacja. Teraz – ponieważ tego sie nie da, tego nie trzeba, tego nie potrzebujemy, a najważniejsze, to to że tego się boimy – nie ma takiej potrzeby. Nikt nie spadnie (chyba że nazywa się ŁKS), a procesy wobec osób będą prowadzone na naszych warunkach i ciągnąć się będzie to tyle ile trzeba, a nie mniej. Już za cztery lata, nie będzie prezesa Laty, wróci Pan Michał i znowu będziemy mogli oglądać jego Przygody z polską piłką w tle..

Jeśli PZPN zrezygnuje z degradacji, zapali się zielone światło wśród wszystkich chętnych do manipulacji. Bo zawsze będzie można kogoś podstawić, tak aby to jego dotyczyły ewentualne oskarżenia i kary, a co trzeba załatwić, się załatwi, tak jak się zawsze załatwiało. Bo ktoś musi uzdrowić polską piłkę. Więc dlaczego nie miałby tego zrobić PZPN?

Materiał został także opublikowany na 11.pl

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.