2 - tyle minut czytania

Zapewne nieco spóźnione to wiadomości, ale dopiero dziś wpadł mi w ręce wczorajszy (jeszcze) Dziennik. A w nim, dwie dość… specyficzne informacje.

Pierwsza, to krzywda dziejąca się Ludovicowi Obraniakowi. Gość ledwo zdążył zostać naszym obywatelem, ledwo zagrał jeden mecz w naszej reprezentacji, ledwo zdobył pierwszą bramkę a już ma typowo polskie problemy. W klubie trener go nie lubi, koledzy patrzą na niego wilkiem i musi siedzieć na ławce, bo nie chce podpisać kontraktu… Brzmi niewiarygodnie? Oto wstęp do artykułu:

„Ludovic Obraniak jako jeden z nielicznych w polskiej reprezentacji był liderem solidnego klubu w dobrej europejskiej lidze. Ostatnie mecze Lille pokazują jednak, że jego rola w klubie znacznie się zmniejszyła. Obraniak zwyczajnie grzeje ławkę rezerwowych. Wszystko przez szantaż”.

cały artykuł (jak na razie do przeczytania po polsku)

Cóż.. Ludovic.. teraz już wiesz, jak to jest być przedstawicielem kraju, który jest wszakże Winkelriedem narodów…

Druga rzecz i drugi artykuł:

Tu mam do zacytowania dość wyjątkową wypowiedź jednego z naszych sztabowców i to raczej mającego w Reprezentacji „coś” do powiedzenia.

Dlaczego nasza kadra przed sobotnim meczem trenuje pod Frankfurtem? Oczywiście, znaczenie mają warunki i brak owadów, które sieją postrach we Wronkach, ale równie kluczowym powodem dla Jana de Zeeuwa jest fakt, że „tak poza tym jest tu mniej polskich kibiców, mamy więcej spokoju i ciszy.”

No, tośmy się dowiedzieli, że kibic to fajna rzecz, ale naszym gwiazdkom raczej przeszkadza.

No to powodzenia chłopaki. Postaramy się nie przeszkadzać. Za bardzo.

I jeszcze drobiażdżek. Na deser mój ulubiony biało-czerwny Brazylijczyk, który mówi:
„W składzie jest miejsce i dla mnie, i dla Ludo. Oczywiście obcokrajowców nie powinno być zbyt wielu.”

Nie jestem pewien, ale czy przypadkiem Roger nie upewnia się w tym miejscu, że więcej „naturalizacji” już nie będzie? Zuch chłopak, typowy Polak, Nacjonalista i Ksenofob…

PS. W najbliższym czasie postaram się odpowiedzieć, dlaczego mimo mojej czepliwości wobec Dziennika wciąż go czytam…

Podyskutujmy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.