Kindle zmienia czytelnika

Jest takie kłamstwo, a może obietnica, którą powtarza sobie każdy posiadacz Kindle (a zapewne także posiadacz dowolnego innego czytnika ebooków). „Nie kupię żadnej nowej książki, póki nie przeczytam wszystkich, które mam już na Kindle.”

Ha, ha, ha.

Wydaje mi się, że czytnik dzięki drobnym ułatwieniom, zmienia to, w jaki sposób czytamy. To nie są radykalne różnice, raczej drobiazgi, których suma wpływa na przyzwyczajenia i nawyki posiadacza Kindle.

Continue readingKindle zmienia czytelnika

Gdyby tylko istniał Kindle dla piszących, czyli o rozproszeniu uwagi

Ta notka powstaje w bólach. Choć pomysł na nią towarzyszy mi już kilka dobrych tygodni, zaczynałem ją pisać już kilka razy i żaden z początków nie był dość udany. Powody widzę dwa. Po pierwsze, jeszcze nie wszystkie części układanki wskoczyły na swoje miejsce, po drugie, wciąż mnie coś rozprasza. Choć może się okazać, że rozpraszam się sam. I może to właśnie o tym chcę napisać.

Jak już pisałem, moim zdaniem jedną z najważniejszych cech Kindle’a jest to, że służy do jednej rzeczy. Do czytania. Nie nadaje się za bardzo do sprawdzania maili, surfowania po sieci czy spędzania czasu na facebooku (choć co to do dla hardcore’ów – na pewno wszystko wyżej wymienione da się na Kindle’u robić). Cel postawiony przez czytnikiem Amazona jest prosty – być tak blisko książki, jak tylko to możliwe. Być urządzeniem „distraction free”. Bez powiadomień, odwracaczy uwagi, wodotrysków. 

Bierzesz do ręki i czytasz. Tylko tyle. Aż tyle.

Continue readingGdyby tylko istniał Kindle dla piszących, czyli o rozproszeniu uwagi

Kindle, a nauka języka angielskiego na przykładzie Word Wise

Już pisałem o tym, że bardzo lubię i cenię sobie Kindle’a. Za wygodę, za przyjemność czytania, którą oferuje i za łatwość (być może nawet zbyt dużą) zakupu nowych książek. Jest to rozwiązane dobrze w polskich księgarniach, ale Amazon jest tu niedościgłym wzorem. Tam wybieram jakąś książkę, kupuję, dostaję potwierdzenie zakupu i informację, że plik jest już w drodze do, albo wręcz już na moim czytniku. Z kolei to sprawiło (ale też i niektóre Kindle Daily deals) że czytam więcej tekstów w oryginale. I tu Kindle zdobywa kolejne punkty na swoje konto.
Continue readingKindle, a nauka języka angielskiego na przykładzie Word Wise

Dwa lata z Kindlem, czyli jak czytnik zmienia świat

Niemal dokładnie dwa lata temu, miesiąc po zakupie, nie tylko pytałem retorycznie czy Kindle jest lepszy od tabletu, ale wręcz udowadniałem, że tak jest. Czy po dwóch latach korzystania z czytnika coś się zmieniło? A może raczej co się zmieniło?

Czytnik nie sprawił, że zacząłem czytać książki (nie jestem aż takim gadżeciarzem, żeby gadżet zmieniał moje zachowanie…) ale zdecydowanie sprawił, że zacząłem książek czytać więcej i częściej. Nie sprawił na przykład, że zacząłem czytać w komunikacji miejskiej – zawsze czytałem, np trzy ceglaste tomy Millenium podczytywałem w tramwaju linii nr 2 w Krakowie. Ale czytnik daje dużo większą wygodę czytania w podróży. No i nikogo nie szturcham łokciem, ani nie dźgam książka przy próbie przewrócenia strony przy każdym ostrzejszym manewrze pana motorniczego. Continue readingDwa lata z Kindlem, czyli jak czytnik zmienia świat

Pendolino – wiele hałasu i… nic

Wersja krótka. Byłem, jechałem i… tyle. Zero emocji, zero ekscytacji, może trochę poczucia obciachu. Jakiego obciachu? A to już w wersji dłuższej. Wersja dłuższa zaczyna się od tego, że wcale nie chciałem o tym pisać. Ale skoro piszą wszyscy, to co, gorszy będę? Nie będę. Tym bardziej że byłem, jechałem, widziałem nawet się trochę wody …

O wyższości Kindle’a nad tabletem, czyli czas na absurdalną tezę (a potem próba jej obrony)

Ważne, abyśmy nie mieli wątpliwości. Tak, wiem, że oba urządzenia, choć z wyglądu pozornie podobne, służą do zupełnie różnych celów. Tak wiem, Kindle żyje w epoce monochroma, a tablety mamią nas feerią barw. Tak, wiem, że tablety są cacane, kochane i mogą wszystko, a Kindle w najlepszym razie może służyć do czytania książek. Ale też właśnie dlatego, że tablet jest multifunkcjonalny, a czytnik ebooków pozwala robić tę jedną (teoretycznie) tylko czynność – czytać, moim zdaniem jest lepszym urządzeniem. Bo tę jedną rzecz robi dobrze. Bardzo dobrze. Zaryzykowałbym nawet teorię, że robi to niemal doskonale. Continue readingO wyższości Kindle’a nad tabletem, czyli czas na absurdalną tezę (a potem próba jej obrony)

Pierwszy tydzień z SGS+

Mali chłopcy lubią zabawki. Duzi chłopcy lubią gadgety. Czasem kupują je jako zachciankę, czasem potrzebują, albo wykorzystują do zakupu jakiś dobry pretekst. Dobry pretekst to np. moment przedłużenia umowy z operatorem sieci komórkowej. I ta okazja właśnie dla mnie nastała. Swoją drogą, tą okazję miałem od kilku miesięcy, ale przez długi czas nie mogłem się …

1. wpis na blogu przygotowanym bez użycia klawiatury

Wczoraj po raz 1. wpadła mi w ręce aplikacja przygotowana na iPada – Dragon. Dragon potrafil rozpoznać mowę i zamienić ją na tekst pisany. po chwili zabawy przyszło mi do głowy aby spróbować jak sprawdzi się ta aplikacja w przygotowaniu wpisów na bloga nie jest to rozwiązanie idealne, ale przy odrobinie dobrej woli potrafi rozpoznać …