[78-?] Sondażowe tworzenie nierzeczywistości

Od jakiegoś czasy mierzę się ze swoim własnym oporem materii. Do głowy przychodzą tematy i spostrzeżenia warte tego, aby je tu przelać, ale pomimo tego że się pojawiają w mojej głowie, na blogu nie pojawia się nic. Niestety… Cóż, postaram się to w najbliższych dniach nadrobić, czas na wielką ofensywę wpisową… zapewne wyjdzie z niej to, co wyszło z każdej dotychczasowej ofensywy rządu Donalda Tuska – szumne zapowiedzi i mało efektów.

Oglądacie telewizję? Mi się w zasadzie nie zdarza. Nie dlatego, że kradnie czas, ani nie dlatego że jest złem z założenia. Niestety, dostarczana nam telewizja jest zła. Co prawda wciąż to ona odpowiada za kreowanie pewnych wzorców, wynajdywanie gwiazd i celebrytów, ale niestety zamiast podwyższać – obniża standardy. Nie robi tego ze względu na swoją polityczną opcję, czy politycznych przełożonych. Najprawdopodobniej nie robi tego z premedytacją, robi to, bo tak łatwiej. Zawsze było łatwiej rozmawiać o pogodzie, niż o filozofii. O urodzie i stylu, niż o ekonomii. O tematach łatwych, niż trudnych. Tyle tylko, że kiedyś o tym wszystkim mówili ludzie mądrzy. Teraz mówią ludzie. Gwiazdą telewizji może zostać każdy. Nie ma znaczenia wygląd, dykcja, wiedza, umiejętności. Każdy. Są spadające meteory jak Jola Rutowicz (przeraża mnie sam fakt, że wiem o jej istnieniu), są też satelity jak Kinga Rusin. Gwiazdami telewizji stają się pogodynki i pogodynkowie… A szczytem dziennikarstwa staje się podstawienie mikrofonu i zadanie świętego pytania „No i co?” No i gówno, chciałoby się powiedzieć.

…czytaj więcej »

[65-?] Debilotele

Przez ostatnich kilka tygodni byłem człowiekiem – jak się okazuje – szczęśliwym. Na tyle zajętym, że nie miałem wiele czasu na głupoty, To znaczy miałem go wystarczająco dużo, aby robić różne mało istotne rzeczy, ale na szczęście nie miałem czasu, który mógłbym poświęcić telewizji. Idealnym rozwiązaniem był rzutnik – chcę coś obejrzeć – sięgam po dvd i cieszę się swoim małym kinem w moim własnym domu. Oczywiście, repertuar średnio nowy, ale wszakże nie można mieć wszystkiego. Za to towarzystwo doprawdy znakomite. Rzutnik oddałem, i w akcie desperacji kilka dni temu zerknąłem, czy może jest coś ciekawego w tivi. Nie było. Dzień później, nie było. Przedwczoraj – nie było. Wczoraj… na wczoraj były zaplanowane dwa wielkie hity telewizyjne. Takie uderzenie wyprzedzające by Polsat i TeVauPe. Wyprzedzające, bo dziś z kolei zaatakuje nas TVN… I wiecie co, strasznie jest…

…czytaj dalej »

[38-?] Dla polskich mediów świat się zatrzymał…

… gdy Robert Kubica wypadł z trasy… Na wszelki wypadek wyjaśnię – mam nadzieję, że polski kierowca wyścigowy szybko wróci do zdrowia i wyczynowego wykonywania sportu, choć wcale nie będzie to proste.  Nie rozumiem natomiast, dlaczego polskie media – gazety, radia, telewizja i internet oszalały.

Mamy poniedziałek, godzinę 21. Od wypadku minęły ponad 36 godziny, a mimo to nagłówki każdego większego serwisu internetowego krzyczą nagłówkami w stylu „PILNE!” „Nowe!” „Ważne” i tym podobne, a potem seria informacji o Kubicy. Nie wystarczy najważniejsza informacja. Co chwilę musi pojawić się nowy nius. Jakikolwiek. Nius o tym co mówi jego menager, jego lekarz, jego osobisty lekarz, jego przyjaciel, przyjaciel jego przyjaciela, przyjaciel przyjaciela jego przyjaciela, przyjaciel przyjaciela lekarza osobistego lekarza managera kierowcy.. Oszaleli wszyscy czy co?

…czytaj dalej»

[25-?] Z internetu, czyli… za darmo?

Pytanie na dziś – czy jesteśmy gotowi płacić za treści publikowane w Internecie? Odpowiedź na dziś – a po co?

W chwili obecnej koncepcja jest prosta – korzystamy z internetu, jako z darmowego źródła informacji i nie tylko informacji. Wychodzimy z założenia, że jeżeli informacja jest ciekawa, to powinna zostać ona obejrzana przez tak dużą liczbę internautów, że wydawca lub twórca informacji, zarobi na reklamach, które obejrzymy na jego stronie przy czytaniu jego informacji. Taka jest teoria, tyle tylko, że ten model się powoli przestaje sprawdzać. Jak już pisałem, wydawane są coraz większe pieniądze, na coraz większe kampanie, które mają coraz mniejszą skuteczność i jakoś nikt jeszcze nie spytał, co się, do jasnej ciasnej, dzieje.

…czytaj dalek»

[18-?] Czas na zmiany w reklamie

Reklama dźwignią handlu. Podobno. Reklama sprawia, że kupujemy to, co inni wmawiają nam, że jest nam potrzebne. Drobny szkopuł w tym, że reklamy jest tak dużo i jest tak uciążliwa, że w zasadzie przestajemy ją zauważać. Przynajmniej ta reklama w klasycznym ujęciu. Z tą reklamą jest po prostu tak, jak z pociągiem który przejeżdża za naszym oknem, albo z pralką, która pracuje za ścianą, albo z radiem, które trzeszczy. Na początku irytuje i przeszkadza a potem staje się białym szumem. Białym szumem, którego po prostu nie zauważamy.

Aby udowodnić swoją tezę, wpis rozpocznę od pytania – jaką reklamę ostatnio zapamiętaliście. Jakąkolwiek reklamę z jakiegokolwiek nośnika. Może coś z billboardu? Może jakaś reklama w ostatnio czytanym tygodniku lub czasopiśmie? Może jakaś zasłyszana w radiu? (tu muszę przyznać, skutecznością zadziwia mnie reklama lidla, reklama lidla, reklama lidla i – aby się nie powtarzać – reklama lidla). A może widzieliście jakiś fajny banner w sieci? To pytanie oczywiście kieruję do tych nieszczęśliwców, którzy jeszcze nie stosują adblocka – i wierzcie mi, ta drobna aplikacja sprawia, że życie człowieka staje się znacznie prostsze i przyjemniejsze.

…czytaj dalej»

Trzymajmy się z daleka od kuchni

Ostatnio usłyszałem radę, aby decydując się na konsumpcję w wybranej restauracji, sprawdzić jak utrzymane są toalety, ponieważ ich stan będzie odpowiadał higienie jaką spotkać można w kuchni. Uwaga cenna, dlatego ją przytaczam, ale też pasuje mi do dzisiejszego konceptu. W restauracji do kuchni nas nikt nie zaprasza. Bo nic nam do tego, jak wygląda jedzenie zanim trafi na nasz stół. Nic nam do tego, jakimi słowy swoich pomocników łaje kucharz. Nic nam do tego.

Dziś odnoszę wrażenie, że podobnie rzecz ma się z telewizją, a przynajmniej z niektórymi jej bohaterami. Może bohaterzy to za duże słowo… postaci jest lepsze, bezpieczniejsze. Chcesz komuś znanemu wyciąć numer? Nic prostszego, nagraj go, gdy jest pewien, że kamera jest wyłączona. Przytrafiło się Lisowi, przytrafiło się Durczokowi. Ale ich troszkę rozumiem. Rozumiem ich poczucie odpowiedzialności za serwowany produkt. Rozumiem ich irytację gdy widzą tumiwisizm ekipy, z którą pracują, a której są twarzą. Bo jeśli w Faktach coś pójdzie nie tak, nikt nie będzie pamiętał o reżyserze, dźwiękowcu czy producencie, ale każdy zapamięta twarz i słowa spikera. Magia telewizji. Continue readingTrzymajmy się z daleka od kuchni

Back to Top
Otrzymuj nowe posty na maila ;)Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zostaw swój email i bądźmy w kontakcie.

Otrzymasz jednego maila w tygodniu, publikowaną w piątki tygodniówkę. Oraz niecodziennego maila od czasu do czasu;-)

Dlaczego proszę Cię o email? Poznaj moje argumenty »